Gość: dusia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.09.04, 15:29
Poużalam się troszkę, ale myślę że to strawicie:) Uch jak czytam wasze
posty to odruchowo łapię na portmonetke i torbę i chcaiałabym lecic do
sklepu i kupować produkty by sobie przyrządzic coś smakowitego....no i
niestety często na wywieszonym jęzorze się konczy bo...w moich sklepikach
nie uświadczysz wielu rzeczy. Mieszkam w małym miasteczku i dostać tu np.
avokado graniczy z cudem. Ba, kilka lat temu nawet z oliwą z oliwek był
kłopot. Zawsze robię hurtowe zakupy tego co sie da jeśli jestem w
jakims markecie, no ale na codzień nie zastąpi to czegos co musi byc
swieże. Uch jakie ja przechodzę katusze jak ma ochotę na dobrą rybkę, a
w sklepie jest tylko mrożona kostka z morszczuka, albo paluszki rybne,
uch.A jak jestem na dłużej w wiekszym mieście to wpadam w trans gotowania
z wykorzystaniem tego czego u siebie nie mogę kupic. Ciekawa jestem czy
ktoś z was ma podobnie, małomiasteczkowi smakosze wypowiedzcie się:)