Dodaj do ulubionych

snobizm kulinarny (temat otwarty)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 15:27
natchnal mnie wątek mm
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=15726711&a=15726711
i przypominam sobie sprzed kilku miesiecy reakcje na felietony pewnej autorki w pewnym piśmie o różnych loundż party czy też hołmingu, ktore to są populrane i człowiek bywały i mający stajla musi się do nich dostosować bo inaczej jest , no po prostu kołkiem ;)

No to może jakieś luźne przemyślenia
Obserwuj wątek
    • marghot Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 15:31
      Gieziku, we spomnianym przez Ciebie wątku ktoś wspominał o tym, że swego czasu
      trendi były potrawy hinduskie, bałkańskie etc.
      To, czy wyznajemy "trendowatość" zależy wyłącznie od nas. Ja osobiście niegdy
      nie byłam trendi i byc nie zamierzam (w żadnej dziedzinie). Ale nie mozna tez
      amatorów danego smakołyku, rzeczy, nurtu w literaturze itp. itd. wyzywać od
      razu i na dzień dobry od trendipipol ;)))
    • Gość: ampolion Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.proxy.aol.com 13.09.04, 15:31
      A czy pisanie słów angielskich po polskiemu też do snobizmu zaliczysz?
      Nierozpoznawalne.
      • marghot Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 15:33
        ja bym to raczej zaliczyła, do nurtu naśmiewających się ze snobizmu i
        bycia "trendi" ;)))
      • Gość: anek Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 15:37
        a ja bym zaliczyla do ulatwienia sobie zycia :) wiem jak sie mowi ale juz nie
        zawsze jak sie pisze i tyle :)
        • Gość: ampolion Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.proxy.aol.com 13.09.04, 15:43
          Łatwizna? Lenistwo? Ignorancja? Tumiwisizm?
          Ale nie o to mi tym razem chodzi. Angielski jest moim językiem na codzień, ale
          nie rozumiem tych słów ani jako angielskich, ani jako polskich. Proszę o
          tłumaczenie.
          • Gość: anek zasadnicza jestes strasznie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 15:53
            Ref.: Kiedy patrzę tak na ciebie jesteś fajna aj
            Dla mnie masz stajla
            Kiedy łączy nas noc upalna aj
            Dla mnie masz stajla /2x

            trzeci wymiar - gdybys sie chciala zapoznac z hip-hopem w wydaniu polskiej
            mlodziezy

            skoro poslugujesz sie jezykiem angielskim i polskim to sie to sie jeszcze nimi
            pobaw :) to have a style - miec styl czyli stajla :) to sie nazywa slang :) tez
            bardzo polskie
            • hania55 Re: zasadnicza jestes strasznie :) 13.09.04, 16:01
              Anek, Ampolion to ON. Ampolion i Pichciarz to jedna osoba i jest to ON :-)

              PS. Piosenka o tym stajlu.... Naprawdę takie coś się legalnie wydaje?!
              • Gość: anek Re: zasadnicza jestes strasznie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 16:09
                > Anek, Ampolion to ON. Ampolion i Pichciarz to jedna osoba i jest to ON :-)
                no to juz sie marudztwu pewnemu nie dziwe :)

                > PS. Piosenka o tym stajlu.... Naprawdę takie coś się legalnie wydaje?!
                co wiecej w warstwie muzycznej calkiem znosne :)
              • Gość: giezik legalnie to mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 16:15
                Haniu, moje dziecko (11 lat - to wazne ) wróciło z takim czyms:

                "Dodam dla sumy
                Świeżynka dziewczynka
                Nawijka za drinka
                Na drinku jej szminka
                To tęga rozkminka

                Ruszaj mała ciałem tu, nie przestawaj
                mała ciałem ruszaj uuu dawaj, dawaj!
                Aj aj kiedy patrzę tak na ciebie
                ro no daj, daj chociaż trochę dzisiaj siebie
                Wiele do powiedzenia na ten temat mam bo
                Masz to spojrzenie a ja znam to
                Ruszaj mała ciałem tu, nie przestawaj
                mała ciałem ruszaj uuu dawaj, dawaj!


                tu całość, jakbyście chcieli poszerzyć horyzonty ;)

                www.emuzyka.pl/tekstypiosenek/1561/5.php
                przez ostatnie lata udawało mi sie go wychowywać na Coltranie, Davisie, genesis, Metallice ale niestety wpływy zewnętrzen zaczynają być zbyt silne
                • hania55 Re: legalnie to mało 13.09.04, 16:16
                  Jezusicku Nazareński.....
                  • nobullshit Dobrze, że nie mam dzieci n/t 13.09.04, 16:24
                • dziuunia Re: legalnie to mało 13.09.04, 16:30
                  Gość portalu: giezik napisał(a):

                  > Haniu, moje dziecko (11 lat - to wazne ) wróciło z takim czyms:
                  >
                  > "Dodam dla sumy
                  > Świeżynka dziewczynka ......

                  To jest ta sama piosenka którą wcześniej zacytowała anek:)
                  A wszystkich zapraszam do kliknięcia na moją-jakże aktualną w tym wątku;)-
                  sygnaturkę:)
                • ka2 Re: legalnie to mało 13.09.04, 19:41
                  uff, moje dziecko ( wiek ten sam ) zażądało, żeby je zabrać na koncert Rush do
                  Pragi :-)
          • ela.tu-i-tam Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 16:01
            Gość portalu: ampolion napisał(a):

            > Angielski jest moim językiem na codzień, ale
            > nie rozumiem tych słów ani jako angielskich, ani jako polskich. Proszę o
            > tłumaczenie.

            Zgadzam sie 100% z Ampolion!
            Ja mam dwa jezyki pracy, francuski i angielski, i nic nie rozumiem !
            A potrafie zrozumiec (czasem z duzym wysilkiem) Azjatow zle mowiacych po
            angielsku czy francusku ....
            • hania55 Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 16:02
              Giezik całkiem zgrabnie wytłumaczył dlaczego się pisze "mieć stajla", "być
              trendi" i "uprawiać houming" :-P
            • brunosch jęzory 13.09.04, 16:07
              takim jęzorem nie posługują się lingwiści, lecz za przeproszeniem: łysole,
              adidasy i ich plastikowe foczki ze stajlem i bigtrendi oni som.
              Dziuunia, dzięki za dokształt! Chyba też byłbym jak tabaka...
              • Gość: anek e tam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 16:14
                jezyk to zywa tkanka, rozwija sie, zmienia, faluje.. po co takie wartosciowanie
                i przyporzadkowania? 12-14 latki tez tak mowia a to wcale nie lysole, foczki..
                skad taaakie slownictwo.. foczki a fe! dopoki potrafisz napisac piekny list to
                czym sie martwisz? ze spoleczenstwo to nie w przewazajacej czesci lingwisci? i
                cale szczescie.. upadek obyczajow wieszczony jest od tysiacleci..
      • Gość: giezik ampolionie wyjaśniam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 15:40
        jako przebywajacy za granica być moze masz mneijszy dostęp do tego co sie dzieje na bieżaco w Polsce. Moje dziecko na przyklad przywloklo do domu pieśń polskiego zespołu, w ktorej pojawia sie tekst "dla mnie masz stajla"

        no i to sie mieści w tym samym nurcie, jak bywanie na hołmignach, zamiast spotkań z przyjaciółmi.



    • irena_ochodzka Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 15:35
      do listy potraw, ktorymi (nawet przez zacisniete zeby i ze łzami w oczach)
      należy się objadać "na salonach" i obowiązkowo udawać, że są WYBORNE dorzucam:
      - owoce morza wszelakie
      - kawior
    • Gość: anek Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 15:36
      czy holming to to samo co kuking? jesli tak to nim stal sie modny i stajlowy
      czesto byl w mlodosci mej studenckiej uprawiany, i jest dalej, wspolne
      gotowanie ma magie i bede sie snobowac ile wlezie :)
      wylezie ze mnie tez snob w kwestii muli, sushi :P, wloskiego zarcia
      (Dziewczyny! saltimbocca rulez, w wersji z rozmarynem toze) - choc to nieco de
      mode jest chyba, zazerania sie rukola, osmiorniczek..
      ale kawal snoba ze mnie.. no no kto by pomyslal.. co jeszcze moze byc
      snobistyczne? ale za mnie kolek ;)))))))) o!
      • marghot Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 15:38
        anek, snobistyczne może być posiadanie talerzy w aktualnie "trendowatych"
        wzorach, fasonach i kolorach; posługiwanie się tylko nożami od... oraz garnkami
        made in ...

        w miejsce "..." wstawić aktualnie obowiązujący dom "mody"
        • Gość: anek Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 15:46
          ale umowmy sie, nie dluzej sie uzywa calego tego stafu (huhu trendy ang!) niz
          jeden sezon, bo inaczej to passe (hihi trendy frencz!)
          snobistycznie tez mozna podejsc do kuchni jako calosci, czyli inoksowy blat,
          szkolo lub beton zamiat kafli, szuflady zamiast szafek! no i WYSPA!

          KTO MA WYSPE? palec do budki!!!!

          a ja jak ten pstrag :) w gore nurtu, zadnego sobie ulatwienia nie zrobie,
          zmywanie tylko reczne, dalej bede grzebac w szafach ciemnych, jesc nie bede,
          chocby mi cos smakowalo.. ale bede ! :)
    • ka2 Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 15:46
      nie ma zbója we wsi, żeby nie wiem jakie trendne, jak mi nie smakuje, nawet
      patykiem nie tknę
      mogę się nawet jawić komuś jako kołek ;-)
      jak ktoś ma zamiar mnie oceniać na podstawie wpasowania się bądź nie w
      obowiązujące mody, to niech spada na drzewo
    • siostraheli Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 15:46
      Niech sobie kazdy je co chce. Trudno sie dziwic, ze ludzie rzucaja sie na nowe
      doznania kulinarne, to element poszerzania horyzontow. kiedys (w latach 80-
      tych) odkryciem dla Polakow byly ksiazki Pospieszynskiej, ktore kazaly zastapic
      sos sojowy rozwodnionym magi, a curry trzeba bylo utluc w mozdzierzu z
      cynamonu, pieprzu, kminku i czegos tam jeszcze. I wszyscy cieszylismy sie, ze
      jestesmy tacy nowoczesni.
    • Gość: Pichciarz Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.proxy.aol.com 13.09.04, 15:48
      Spróbowałem sushi 30 lat temu i z miejsca stało się ono jednym z moich
      najbardziej ulubionych dań. O trendzie nie było mowy bo nawet na Manhattanie
      było to coś nowego. Trendem były wtedy naleśniki, przepraszam "creps", bo tak
      się one w Stanach zowią. 5 lat wcześniej było tym fondu. A teraz sushi jest
      dostępne w każdym "bloku" (sekcja domów pomiędzy dwoma ulicami).
    • Gość: Nobullshit Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 13.09.04, 15:51
      Trochę nie na temat, ale skoro tenże (temat) otwarty...

      Kupiłam wczoraj: tapenadę, słoiczek pasty z bakłażanów, po kawałku
      parmezanu, gruyera i jeszcze jakiegoś bardzo zagranicznego sera,
      i doniczkę świeżego rozmarynu. I zapłaciłam jakieś 70 zlotych.
      Za które emeryt wyżywiłby się pewnie przez tydzień. A były to tylko DODATKI
      do wczorajszej kolacji.

      Przez chwilę miałam wyrzuty natury moralnej, potem sobie wytłumaczyłam,
      że moi bliscy (kot i ojciec - emeryt) głodni nie chodzą, i dbam o nich
      jak potrafię, wię mam prawo. No i jakie to smaczne wszystko było:
      - najpierw grzaneczki "usmażone" na oliwie na patelni, z w/w pastami
      - potem ratatuja (to akurat tanie)
      - potem sery i winogrona
      - wina do tego dwa czerwone też nie z dolnej półki...

      Więc oczywiście nie żałuję. Ale czasem mnie tak dopada
      - że nie dość, że snobka, to jeszcze niemoralna jestem :(
      • marghot Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 15:55
        Nobull, ale przecież nie możesz sobie odmawiać czegoś na co Cię stać dlatego,
        że:
        - bezrobocie wysokie
        - emerytury niskie
        - w Afryce dzieci i dorośli głodują
        - na Kubie szaleje tajfun czy inny huragan
      • Gość: giezik nobull IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 15:57
        jaki ser jest jeszcze bardziej zagraniczny od gruyera ;)
        • nobullshit Re: nobull 13.09.04, 16:15
          Gość portalu: giezik napisał(a):

          > jaki ser jest jeszcze bardziej zagraniczny od gruyera ;)

          Napisałam "bardzo zagraniczny". A co to było, nie wiem, bo etykietka
          w śmieciach. Z orzechami, bo taki chciałam, ale okazał się taki sobie,
          więc przeżyję zapomnienie nazwy.
      • ela.tu-i-tam Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 16:15
        Gość portalu: Nobullshit napisał(a):

        > - że nie dość, że snobka, to jeszcze niemoralna jestem :(

        Nobullshit, to jest juz nas los, te wyrzuty na cale zycie (gdy jestem w Polsce,
        gdzie indziej nie mam, nie boli mnie za biednych gdzie indziej niz w Polsce -
        nawet gdy juz od lat mieszkam we Francji). Az mi sie zrobilo razniej czytajac
        ze Ty tez.
        Najwieksze rozdwojenie jazni mialam gdy bylam pare dni z moimi dziecmi w
        Warszawie 8 lat temu, i z jednej strony te wyrzuty, a z drugiej moja trojca nie
        rozumiejaca ze nagle sa jakies opory i ograniczenia, i zadajaca mi pytania co
        sie dzieje.
    • brunosch Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 15:53
      Żeby nam się nie pokiełbasiło, ustalmy wpierw zakres i pole rażenia
      trendowatości kulinarnej.
      mm pisał, że obecnie TRZEBA jeść sushi, bo to modne. Rozgraniczmy pojęcia:
      odkrywania nowej kuchni (włoskiej przed kilkunastoma laty, francuskiej, a
      ostatnio polskiej w swojej najlepszej wersji) i wprowadzanie do menu; oraz
      snobowanie się na coś, co jest aturze sprzeczne.
      Więc:
      1. po latach posuchy dotarła do nas kuchnia japońska, razem ze składnikami do
      kupienia i robienia sushi w domu, jak się lubi tę potrawę i potrafi ją zrobić
      to słuszne, ciekawe i pozytywne.
      2. są tacy, którzy katują się wchłaniając sushi, lecz wydaje im się, że nie
      mogą odmówić aby nie wyjść na buraka. Choć z pewnością chętniej zjedliby coś
      dobrego włoskiego, polskiego, czy bałkańskiego - a w każdym razie cóś
      konkretnego. Może wystarczy szczerze to powiedzieć? I nie męczyć się wbrew
      sobie.
      natomiast trendowatość, to inna mańka - tu rzeczywiście rządzą inne prawa i
      zasady - na ogół bezmyślie. Może później wyjaśnię o co mi chodzi...
      • ela.tu-i-tam Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 15:58
        brunosch napisał:

        > 1. po latach posuchy dotarła do nas kuchnia japońska, razem ze składnikami do
        > kupienia i robienia sushi w domu, jak się lubi tę potrawę i potrafi ją zrobić
        > to słuszne, ciekawe i pozytywne.
        Nie zaleznie od tego czy sie sushi lubi czy nie, to moze boczny efekt bylby
        pelno swiezych ryb? W kryterium swiezosci japonskiej, czyli prawie skaczace po
        blacie sklepowym gdy sie je dzieli na filety?
        • brunosch Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 16:02
          Taak, masz rację - pisząc o składnikach myślałem o ryżu, chrzanie, wodorostach,
          a o najważniejszym - świeżej rybie nawet nie zamarzyłem. No tak, ryb świeżych
          nie ma - więc o jakim sushi mówimy? Z karpia?
          • Gość: giezik świeże ryby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 16:06
            no tak podstawa to łosoś, krewetki (niestety mrożone), ale i dorsz sie nada, odkąd w ksiażce pewnej (japońskiej) znalazłem pewną tajemną sztuczkę dotyczącą ryb no nie do końca prosto z wody
    • Gość: mm Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.polityka.com.pl 13.09.04, 15:55
      Trendy jest też sposób podania na hołmingach. Na wejście szampanik, ale musi
      byc prawdziwy francuz, od 200 zł za butelkę. Przed jedzeniem obowiązkowy
      aperitif (sic!), czyli uwalenie się przed spozywaniem osmiorniczek
      (rzeczywiście na trzeźwo trudno na to nawet spojrzeć), potem zakąseczki
      przepijane zmrozona wódeczką, ale wódeczka jest nalewana w stylu bankietowym,
      czyli na tacy stoja gotowe małe kieliszki i bierze sie pierwszy wolny. Jesli
      ktoś gdzieś woła polej,i ktoś ci leje do kielicha czystej, to znaczy że nie
      jesteś na tym przyjęciu, co trzeba. Po wódeczce czas na styl dowolny czyli
      longdriny. Po sałatkach i przekąskach, czas na ciepłe jedzonko, najlepiej jeśli
      jest to szołkuking, czyli zestaw mięs i kolorystycznie dobranych warzyw
      smażonych na woku i efektownie podrzucanych. Na zejście likiery, whisky, a
      jeszcze lepiej whiskey. I cygaro. Niech mi nikt nie mówi, że porządne przyjątko
      domowe tak nie wygląda.
      • Gość: anek Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 15:58
        a zdrabnianie u Ciebie to kpina czy ..?
      • marghot Do MM 13.09.04, 15:58
        Towarzystwo, w którym przebywamy świadczy o nas samych.
      • nobullshit Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 16:23
        Ale przecież to wszystko ma sens. Tzn. aperitif przed, na apetyt,
        no i dlatego, że czasem trzeba poczekać na jedzenie. Potem jakieś alkohole
        do zakąsek i dań głównych, a na koniec - przepraszam za słowo -
        digestif, żeby się lepiej trawiło. A "nalane" kieliszki stojące na tacy
        ułatwiają gospodarzowi życie, bo nie musi latać za gośćmi
        (gdybym miała więcej kieliszków, chętnie bym ten patent zastosowała)

        A na "kolorystycznie dobrane" warzywa - i potrawy w ogóle - milej się
        patrzy niż na zestaw (szary) krupnik i jakieś mięso w szarym sosie.

        IMHO dopóki się robi takie rzeczy, bo sprawia nam to autentyczną przyjemność -
        tzn. że wszystko jest zgodne "ze sztuką" i pasuje do siebie, (weźcie mój
        wczorajszy jadłospis, aperitif też był, a po posiłku kieliszek sambuki w nowo
        nabytych kieliszkach - patrz wątek o kieliszkach)
        to wszystko jest ok. Prawda? :)
    • Gość: Lalok! popieram taki snobizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 16:00
      można wciągnąć coś przyzwoitego po domach albo na rautach
      piękny to snobizm!
      • siostraheli Re: popieram taki snobizm 13.09.04, 16:08
        I okej, tak ma byc. Wazne sa tez ladne talerze i eleganckie kieliszki. a na
        krzeslach kartofle i buraki.
        • hania55 Re: popieram taki snobizm 13.09.04, 16:13
          Oj, w życiu bym się nie czepiała, że ktoś ma ładna zastawę, w
          tym "profesjonalne" kieliszki. To raczej nie snobizm, tylko dbałość o to, żeby
          podać i jedzenie i picie w odpowiedni sposób. Chyba, że ktoś MUSI mieć komplet
          Wedgwooda i kieliszki Versace (złotko i rzeźbiona główka pod czaszą), bo to
          akurat jest trendy, a za rok będzie stawiał bukiecik stokrotek w wazonie Alvara
          Aalto na stole z nieheblowanego drzewa wenge, bo akurat jest powrót do
          prostoty, nurtów etnicznych i bliskości z naturą.
          • siostraheli Re: popieram taki snobizm 13.09.04, 16:20
            Alez bron boze niie mam nic przeciwko ladnej zastawie. sama najchetniej chodze
            po sklepach z dobrym designem. Natomiast bylam na paru przyjeciach z burakami,
            ktorzy nie potafili sie poslugiwac nozem i widelcem. I nawet pan marszalek
            pewnego wojewodztwa wdzial do smokingu brazowe buty wsowki. Wiec moze trzeba
            robic jak najwiecej takich przyjec, zeby sie otrzaskali.
            • hania55 Re: popieram taki snobizm 13.09.04, 17:04
              Dobrze, że chociaż smoking miał. Może za rok dowie się o lakierkach ;-)
          • monia_77 Re: popieram taki snobizm 13.09.04, 16:44
            No nie wiem czy moge sie tu wcinac bo snobem nie jestem, ale "przyjatko" ktore
            opisal mm to chyba dla Panow-Bamberow i laseczek z dziarami nad pupa z tipsami
            koloru rooooz no i dla nich taki holming ma stajla, z tym ze ilosc trunkow
            przez mm zaprezentowana to juz przesada. Uwazam ze raz na jakis czas warto
            zainwestwac w bardzo dobre-drogie skladniki chociazby w sery i wino, po to aby
            poczuc w pelni ten dreszcz rozkoszy kulinarnej. W koncu w domu i tak wszystko
            przygotujemy o polowe taniej.
    • ziemiomorze Snobism is in the eye of beholder 13.09.04, 16:21
      Ze tak snobistycznie zarzuce w langłidż.

      Bo na co my, Wy i oni sie snobuja?
      Na wloska kuchnie, ktora wymyslili toskanscy i umbryjscy wiesniacy? Na
      udziwnione curry, ktorym zajadaja sie pariasi? Na egzotyczne owoce i warzywa,
      ktore gdzie indziej sa w takiej pogardzie, jak u nas jablka albo ziemniaki?

      Mnie to dziko bawi. A ostatnio slyszalam: 'Jestem snobka i bynajmniej jestem z
      tego dumna'.

      Bynajmniej,
      zet
      • Gość: giezik polisz inglisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 16:24
        pracuje w dośc dynamicznej branży - polskie słownictwo często dopiero powstaje, ale to co wyrabiają różni "specjaliści" z językiem, zeby wygladało profesjonalnie to w porównaniu z tymi trendowymi zaspiewami to betka (zwykle prosze o wyjasnienie po polsku albo całkowicie po angielsku - i to działa, mimo ze na pierwszy rzut oka wygląda na to, ze robie z siebie głąba)
      • siostraheli Re: Snobism is in the eye of beholder 13.09.04, 16:26
        Chca udowodnic wszystkim, ze w domu jadali nie tylko mielone z zasmazana
        kapusta.
      • Gość: mm Re: Snobism is in the eye of beholder IP: *.polityka.com.pl 13.09.04, 16:30
        Snobizm to najgorsze wieśmactwo, jakie mozna sobie wyobrazić. Jak mieszkanie,
        to stylowa plomba udająca secesję na Starym Mokotowie. Jak klub to Utopia lub
        inny home gay klab, jak jedzenie to sushi w dobrej bo drogiej knajpce przy
        Foksal, jak impreza to w Fabryce Trzciny, a potem afterka gdzieś w pracowni u
        kumpla na Starej Pradze. A wszystko to na poważkę, z namaszczeniem, aby każdy
        wiedział, jakimpotencjałem towarzyskim się dysponuje i kogo zna. Ludzie,
        litości.
        • Gość: giezik mm, Twoje życie jawi mi sie jako koszmar (no txt) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 16:33
        • brunosch Re: Snobism is in the eye of beholder 13.09.04, 16:38
          Znasz to z własnego doświadczenia?
          Jeśli tak, to znaczy, że też chcesz być uznawany za członka owej "kasty". Jak
          cię ten tryb życia męczy - daj sobie spokój, to nie obowiązek - chyba że zależy
          ci na utrzymywaniu znajomości w pewnych kręgach i imponują ci takie rauciki,
          imprezy i kluby. W takim razie - trudno, ale nie zawracaj nam d[..] swoją
          martyrologią...
    • Gość: mm Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.polityka.com.pl 13.09.04, 16:34
      Aha, zapomniałem, jak poród to w domu, ze słynną położną Dżanet. Jak fotografie
      to tylko u Tyszki.
      • siostraheli Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 16:38
        A mnie sie wydaje, ze to jest dobrze, jjak sie powiela sensowne wzorce. Lepiej
        rodzic w dobrych warunkacj i dobrze jesc. Oni sie dzieki temu czegos ucza.
        • Gość: jo.hanna Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: 5.5R5D* / *.amgen.com 13.09.04, 16:52
          a moze snobizm to patrzenie z pogarda na kogos, kto je spaghetti z bialego
          talerza, gdy w modzie jest sushi i zastawa w kolorze zielonym? Nie wspomne juz
          o snobistycznym kupowaniu specjalnego sprzetu kuchennego, bo pasta musi byc
          zrobiona przez KitchenAid, salata odwirowana przez Krupsa i niczego nie
          posiekaja niemodnym nozem od Gerlacha.
          • Gość: mm Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.polityka.com.pl 13.09.04, 16:58
            Widzę, że jo.hanna złapała o co chodzi w obrzydliwym snobizmie.
            • Gość: anek Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 18:24
              a moze buractwo to patrzenie z pogarda na kogos, kto je sushi z zastawy w
              kolorze zielonym, nawet jesli to w modzie jest?!
      • hania55 Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 17:04
        MM, a nie pracujesz Ty przypadkiem w jakim lajfstajlowym czasopiśmie, że tak
        jesteś au courant z tym co trendy?
        • Gość: mm Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.polityka.com.pl 13.09.04, 17:11
          Lajfstajlowe czasopisma są dla ludzi o umysłowości warzywa.
          • hania55 Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 17:14
            To może chociaż w "Polityce" w rubryce dizajn?
        • Gość: jo.hanna Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: 5.5R5D* / *.amgen.com 13.09.04, 17:14
          MM, nie podciagaj mnie pod twoj watek o sushi:-)bo sie akurat z toba nie
          zgadzam. Sushi uwielbiam, a kazde nadmierne kategoryzowanie (twoje rowniez)
          obieram jako rodzaj snobizmu.
          • Gość: mm Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.polityka.com.pl 13.09.04, 17:20
            JO.hanna, nie podciągałem cię pod wątek o sushi. Pisałem jedynie, że masz dobre
            wyczucie smieszności snobizmu, zauwazyłaś na przykład przesmieszny zwyczaj
            mówienia przez snobów, że się ma coś "od kogoś", czyli garnitur od Zegny i
            hambugs od Macdonaldsa. I że nawet noże mogą być trendy lub nie. Niestety, to
            prawda.
            • Gość: jo.hanna czyzby snob antysnobowy IP: 5.5R5D* / *.amgen.com 13.09.04, 17:31
              dzieki za slowa uznania. Ale, niestety, czytalam twoj tekst na temat sushi,
              stad moja odpowiedz. Tym bardziej, ze zrzymasz sie na innych snobow, a sam
              segregujesz swiat. No i, jak na antysnoba, walnales rowno piszac lancz. Czyzbys
              walczyl jedynie ze snobami kulinarnymi?
              • Gość: mm Re: czyzby snob antysnobowy IP: *.polityka.com.pl 13.09.04, 17:37
                "lancz" to było ironicznie, inaczej mówiąc - wężykiem.
      • Gość: nn Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 21:34
        i wlosy od Jagi;)
        • gocha221 Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 23:16
          ale to chyba z 2 sezony temu:-)) Jaga juz powoli odpada:-))
      • Gość: Goscia Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.acn.waw.pl 14.09.04, 11:22
        Od położnej to się odtenteguj.
        znam ją od wielu lat i nidgy nie powiedziałabym, że w jej manierach/zachowaniu
        czy czymkolwiek tkwi choć odrobina snobizmu. Jest w porządku.
        A czemu jest moda na rodzenie u niej? NIe mam pojęcia. Może dlatego, że to
        jedna z najbardziej ciepłych i cierpliwych osób, które znam.
    • Gość: Pichciarz/ampolion Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.proxy.aol.com 13.09.04, 21:50
      A czy tęsknotki za dobrym, starym PRL-em to też snobizm? Taki najbardziej
      wyrafinowany jeśli nie perwersyjny? Za śledziem w gazecie i piwkiem z kufla
      ("duże jasne") w kiosku za rogiem?
      • Gość: Cynamoon Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 22:08
        Najlepiej samemu wyznaczac trendy :-)
        Przeciez to wszytskeo to tylko socjotechnika.
        • Gość: giezik Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 22:15
          Cynamoon, nie wszyscy to potrafią, bo jest obawa o to, czy na pewno dobrze oceniliśmy (znasz pewnie to
          A :"Jak Ci sie podoba ten obraz",
          B :"no ale najpierw powiedz, kto go namalował"
    • emka_1 taka 13.09.04, 22:23
      piękna dyskusja, a mnie wywiało od kompa:( no to po kolei
      spolszczanie - z jednej strony mamy do czynienia ze spolszczeniem peśmiewczym -
      te wszystkie lajfstajle, trendi, hołmingi itp. gdyby nie spolszczać mozna by
      odnieść wrażenie, że człowiek podchodzi do tego poważnie i że tak powiem
      celebruje te słowa.

      tak jak giezik wspomina - język zawodowy, inaczej żargon branżowy jest
      zaangielszczony i nie wynika to wcale z braku szacunku dla języka polskiego, ale
      potrzeby szybkiej ko_mu_ni_ka_cji:( nie wiem czy pamiętacie czasy bojów kuby
      tatarkiewicza o ujedlolicenie polszczyzny komputerowej? czasem nie mozna się
      było dogadać, mimo iz dwie osoby mówiły o tym samym. wybaczcie, ale łatwiej
      powiedzieć billboard niz plakat wielkoformatowy, albo mv/o zamiast narracja zza
      kadru, lektor mężczyzna. i w sumie nie jest to ani nic nowego, ani nic
      niezwykłego - w polszczyźnie funkcjonuje spokojnie np. druszlak czy inny
      wihajster. prawem uzytkowników języka jest anektowanie słów obcych i
      spolszczani, jednak przyzwoitość nakazuje robić to w przypadkach, gdy jest to
      naprawdę potrzebne. lepsze spolszczenie - komputer- niz wymyślanie jakiegoś
      polskiego odpowiednika w rodzaju ordinateur.

      co zas tyczy snobizmu - no nie da się ukryć, że to coś w rodzju mimikry ludzkiej
      :)ślepe i bezrefleksyjne naśladownictwo tych, których uważa się za lepszych.
      cały ból polega na tej bezrelfeksyjności. to są typowe zachowania nuworyszy, i
      nie ma to nic wspólnego z chęcia poznawania nowych smaków czy upodobania do
      otaczania się pieknymi przedmiotami. czasem bywa kłopotliwe, gdy np. ma się na
      coś ochotę, czy inna wewnetrzną potrzebę posiadania czegoś , a to okazuje się
      nagle trędowate:( ale wystarczy chwile poczekać, aż nie będzie, albo plunąc na
      mody i wziąć to co sie chce:) ani stylu ani klasy nie dodają gratis do zakupów.

      • Gość: Nobullshit "podsumowanie" Emki IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 13.09.04, 22:45
        Może dobrze, że Cię nie było "na bieżąco", bo ślicznie nam to podsumowałaś.
        Teraz to już tylko można się zamknąć i zająć meritum, czyli kuchnią. :)
        • emka_1 znaczy 13.09.04, 22:57
          kaczka - sumowaczka? też pięknie:)
    • lis_ka Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 13.09.04, 23:10
      He, snobizm kulinarny... Przypomina mi się moja koleżanka z liceum, która
      uważała się za wegetariankę, ale jak otworzyli barek przy szatni, to nie mogła
      się powstrzymać i skonsumowała hot-doga, taki był pyszniutki...

      Mnie tam snobizmy kulinarne nie przeszkadzają, a modę na coś traktuję jak
      okazję do spróbowania czegoś nowego i podchodzę do tego z nadzieją, że jak mi
      posmakuje, to będę mogła kupić sobie składniki i zrobić w domu. Pamiętam jak
      kiedyś posmakowała mi kuchnia indyjska (testowana w Indiach:-) i z jakim
      zapałem szukałam zielonego kardamonu, o asafetidzie nie wspominając. Czy był to
      snobizm? Nie wiem. Może powinnam jeść tylko naleśniki z serem i barszcz z
      uszkami, bo taka u nas tradycja.

      a myślę, że mm porusza inny temat, nie tylko kulinarny. "Snobizm" pt bywanie w
      niektórych miejscach i pokazywanie się w towarzystwie wzajemnej adoracji. Mnie
      to śmieszy, a nie drażni. Lubię pooglądać sobie "Karnet towarzyski" w Vivach
      czy Galach, gdzie ciągle promuje się te same twarze, które absolutnie nie mają
      nic do powiedzenia. taka Agnieszka Włodarczyk np. gwiazda pierwszej klasy;-)
    • Gość: El Padre Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 23:25
      No więc opowiem wam jak padłem ofiarą snobizmu, ale nie kulinarnego.
      Z racji mojej profesji, miałem wziąć udział w reklamówce i agencja
      reklamowa (to są dopiero trendy snoby) zażyczyła sobie żeby fryzur
      zrobiono mi u Hupały i Wolfa. Dla ludzi z poza kraju, gwoli wyjaśnienia,
      najbardziej modny zakład fryzjerski w Warszawie w budynku stacji
      telewizyjnej TVN. To chyba ci co znęcali się nad Wernerową. Pojechałem,
      na lekkim luziku, bo myślę sobie że za 4000$ za 1 dzień pracy to mogę
      strzelić se pióra nawet na różowo. Co mi tam. Potem najwyżej brzytwa i
      za Kojaka polatam jakiś czas. Wchodzę, ni to muzeum, ni burdel.
      Siadam, w lustrze wmontowana plazma- telewizorek, modelki i modele
      w nim gibcy i przystojni się wyginają, że niby ja, po wizycie tam, taki
      sam się stanę. Bardzo subtelni anglo i niemiecko języczni mężczyźni
      zaraz wzięli mnie w swoje obroty, łeb do miski wsadzili, czaszkę
      wymasowali, gdy nagle za plecami stanął sam Wolf. I przygląda się.
      Z prawej, z lewej, pod kątem, to zmierzmi mi czuprynkę, to przygładzi,
      co i rusz rączki zaciera, no po prostu jak Rubinstein przed koncertem w
      Olimpii. Ja na luziku siedzę, gęba do pokera, co on mi na tej głowinie mojej
      nastroszy zaciekawiony czekam. I ruszył. Jak on się gimnastykował,
      ile przysiadów zrobił, to dwa włoski przyciął, to mi supełek jakiś zawiązał,
      a Jaga tylko na konsultacje podchodziła i na uszko coś sobie szeptali.
      A ja włosiny raczej marne mam, do układania nie skore, swoim życiem
      lubiące się cieszyć. No jednym słowem chłopina namęczył się więcej
      tymi prysiudami niż strzyżeniem. Na koniec nałożył sobie żelu pełną
      garść jak wiejska baba ciasta przy robieniu pączków, w łeb mi to wtarł i
      wszystkie włosy do przodu zaczesał. Jakbym głowę z miski z wodą wyjął
      to byłoby to samo. Tyle że na sztywno. Na koniec brwi przyciął i
      powiedział, że tak powinienem chodzić na co dzień. Pomyślałem ok,
      może do jutra wytrzymam. Rachunek (chyba niebotyczny) uregulowała
      agencja, ja tylko opłotkami do samochodu i do domuuuu! Next day,
      jak mnie zobaczyła fryzjerka na planie, to tylko zapytała, kto mi taką
      krzywdę zrobił, włożyła łeb do miski, zmyła ten trendy klajster i z
      grubsza uczesała tak jak noszę się na co dzień. Trendy palanty z agencji
      nawet nie zauważyli:)))
      PS. MM, ty musisz mieć ciężkie życie. Zacznij tu bywać częściej,
      zacznij sam eksperymentować w kuchni, próbować różnych smaków
      to może się wyluzujesz i odstresujesz. Z jedzeniem jest jak z winem.
      Ciągle trzeba szukać nowych smaków i czasem wracać do ulubionych.
      Pozdrawiam (super wątek)
      • Gość: giezik El Padre, tato młody ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 23:31
        bo Ty nic z tego nie rozumiesz.
        Byles tylko zbędnym dodatkiem do swoich wlosów.
        Wpadłeś w ręce specjalistów od fryzury, przeto nie dziw się, ze nie było wazne to co pod włosami

        polecam "Wiwat Agencja" P. Mayle
        (dla tych co by mieli wątpliwości, ze to nie kulinarnie - to ten sam autor co Rok w Prowansji popełnił)
        • Gość: jasio Re: El Padre, tato młody ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 23:37
          Ja polecam Bliny z kawiorem i wódkę mrożonąno może być Szampan rocznik 1984
        • Gość: El Padre Re: El Padre, tato młody ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 23:42
          Zawsze mam takie poczucie, jak muszę brać udział w czymś takim.
          Ale ponieważ w życiu swoim kleiłem już wąsy, brody, sztuczne nosy,
          malowałem się, to siedziałem w tym zakładzie i przybrałem formę
          przetrwalnikową. Myślałem, co ten oszołom wykombinuje czego nie znam?
          No i wymyślił. A więc jednak artysta. Z tego gatunku, co kładą na
          gorącym schabowym zimny plaster ananasa z puszki i nazywają to
          "sznicel hawajski".
      • Gość: Cynamoon Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 23:41
        El Padre, uwielbiam Cie czytac!!!

        Hi, hi, je tez raz bylam u Jagi ;-)
        Ale zdecydowanie wole najtrendowszy zaklad fryzjerski w Lublinie ;-))) gdzie
        zawsze daja mi czekoadowe cukierki.
        A gdyby tam byla ta plazma z modelkami przed nosem (jest jedna ale z tylu, nie
        widze jej dokladnie z fotela)
        to by mi one (te cukierki) przez gardlo nie przeszly...

        • Gość: El Padre Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 23:51
          Robili ci tam te piegi?
          PS. To na poważnie???
          • Gość: Cynamoon Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 00:10
            Co na powaznie? Ze uwielbiam Cie czytac? Tak.
            Napiszmy razem ksiazke!
            (moze byc kucharska)
            Czy ze w moim fejwrit zakladzie herstajlistowskim karmia cukierkami
            czekoladowymi?
            Piegi robilam sobie sama tym olowkiem EL, ktory zreszta po 2 tygodniach
            zgubilam i tyle go milalam.
            Za to bylam trendi, bo kupilam go a stolycy, bo w Lublinie panie w sklepach z
            kosmetykami wybaluszaly tylko oczy.
            hi, hi, hi.

            Btw, odbija mi juz dzis ze zmeczenia, jak pisze glupoty to sorki.

            • nobullshit Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 14.09.04, 00:26
              Gość portalu: Cynamoon napisał(a):
              (do El Padre)
              > Co na powaznie? Ze uwielbiam Cie czytac? Tak.
              > Napiszmy razem ksiazke!
              > (moze byc kucharska)

              Pomysł był mój! Oto dowód:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=15508790&a=15519770
              Więc poproszę 10 procent od zysków, może być w naturze,
              czyli w Waszych daniach z dostawą do domu.

              > Czy ze w moim fejwrit zakladzie herstajlistowskim karmia cukierkami
              > czekoladowymi?
              > Piegi robilam sobie sama tym olowkiem EL, ktory zreszta po 2 tygodniach
              > zgubilam i tyle go milalam.
              > Za to bylam trendi, bo kupilam go a stolycy, bo w Lublinie panie w sklepach z
              > kosmetykami wybaluszaly tylko oczy.
              > hi, hi, hi.
              >
              > Btw, odbija mi juz dzis ze zmeczenia, jak pisze glupoty to sorki.
              >
              • Gość: Cynamoon Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 00:33
                Nobullshit, dla Ciebie zawsze!
                (jak El Padre sie zgodzi)

                Czy dostawa moze byc via Poczta Polska?

                Btw, moja sp. babcia wyslala kiedys do Stanow kuzynce Kazimierskodolnego koguta
                z ciasta, polakierowawszy go uprzednio lakierem, coby zaimpregnowac go,aby
                godnie zawisl na scianie w amerykanskim domu (jelen moze a kogut nie???)
                Kuzynka odpisala, ze szkoda,ze tylko jeden byl, bo sie nie najedli...

                Obiecuje, ze nie zaimpregnuje Ci moich bulek, jak juz je bede wysylac!
                • nobullshit Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 14.09.04, 00:35
                  Opluwszy ze śmiechu monitor mogę się przenieść sprzed komputera
                  do łóżka z książką, kotem i jakimś małym co nieco.

                  Dobranoc wszystkim.
                • Gość: El Padre Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 00:55
                  No i przez was zawaliłem dziś robotę. Ale jakoś mi tak nieskoro...
                  Co do książki. Ja jestem człowiekiem (trochę) piszącym, więc...
                  To musiałoby być coś o smakach, o apetycie, o gryzieniu, o namiętności.
                  Coś co spowoduje, że po przeczytaniu, bardzo chce się żyć. Mimo wszystko.
                  Może w odcinkach? Na tym forum? Rany, już widzę te komentarze na
                  gorąco. To by były pierwsze niecenzuralne joby na tym forum!
                  Co za emocje! Piekarniki dymią. Kotlety się przypalają. Ciasto opada!!!
                  Jaką by to mogłoby by mieć formę? Listy? Powieść? Poradnik?
                  Może przepisy! Ale nie tylko kulinarne. W końcu to forum jest taką
                  rozległą książką, coś jak "Gra w klasy". Można zacząć i skończyć w
                  każdym momencie. Chociaż nie do końca... Uzależnia.
                  Ale spokojnie dziewczęta i chłopcy, stali bywalcy, egzemplarze
                  autorskie mają gratis. (A po ile ten "gratis" zapytał mnie
                  ynteligentny kierowca Nysy na stopie 20 lat temu:)))
                  PS. My im polakierowane koguty (do jedzenia), oni nam prochy
                  przodków w słoiku (też do jedzenia jako przyprawy, kurde, takie
                  to bez smaku jest Hieniu, nie uważasz? Jedz Hela, w Ameryce nie
                  mogą się mylić. Za dolary kupili.)
                  • Gość: giezik prochy przodków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 07:17
                    z tymi prochami to różnie bywa. W niektórych kulturach zjedzenie prochów przodków to zapewnienie przodkowi nieśmiertleności, sobie zaś kontynuację duchową z dziadkiem, wujkiem czy kto tam właśnie wyzionął ducha.
      • Gość: anek wolf i jaga :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 09:28
        widze ze slynne te osobistosci zyja wlasnym zyciem :) powiedzcie mi gdzie tkwi
        kruczek? nie znam nikogo.. ok moze tak, znam dwie osoby plus el padre razem
        trzy :) ktore byly w szacownym miejscu i wszystkie uchachane, zadziwione do
        poprawki do swego fryzjera idace :) a mimo to interes sie kreci - to jest PR!
        jak tlumaczyl chomik szczurowi.. (szczur ma oczywiscie pr do d..)
        wizyta kolezanki wygladala podobnie tylko ze strzygla Ona (jaga?), cala
        przyjemnosc trwala 2 godziny, Ona podchodzila.. z namaszczeniem jedno ciecie..
        odejscie, Wo-olf! kochanie spojrz no!. wolf podchodzil spogladal, podnosil pare
        kosmykow wyzej.. potem szli na zaplecze.. i tak w koleczko :))))))))
        zaprzyjazniony fryzjer.. o matko! kto ci to zrobil.. a na wizyte trzeba bylo
        sie umawiac kilka miechow do przodu... hihi

        a zeby bylo kulinarnie :) snobuje sie na dokladne dopytywanie sie w knajpach
        jak potrawa wyglada i czesto prosze o modyfikacje :) wiec do knajpy prowadzonej
        przez wolfa bym nie mogla :)
      • Gość: alienor Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) IP: *.crowley.pl 16.09.04, 17:36
        El Padre, dzieki! Poprawiles mi humor. Swietnie piszesz!
      • Gość: Liska El Padre, IP: 81.210.125.* 16.09.04, 23:01
        ha ha ha!! Ale się uśmiałam! Skąd ja to znam (jako, że środowisko agencyj
        reklamowych jest mi nieobce)
      • e_katt Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 16.09.04, 23:10
        może trochę obocznie do tematu,
        ale te przereklamowane cud-umiejętności Wolfa
        to jakoś tak dziwnie przywodzą mi na myśl:
        "kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą"..

        parafrazując powyższe:
        "wystarczy odpowiednio często pozytywnie rozpisywać się o kimś po pismach
        eksluzywnych wszelakich, aby Polska cała uwierzyła, że ten ktoś jest genialny"
        itede
    • Gość: Pichciarz Re: WEGETARIANIZM - snobizm kulinarny? IP: *.proxy.aol.com 13.09.04, 23:41
      Czy forum WEGETARIANIZM to przykład wojującego snobizmu dietetyczno-kulinarnego?
      A może zwykłego chamstwa?
      • hela1 O snobizmie 14.09.04, 01:31
        Jesli ktos sobie poszerzy horyzonty szukajac kulinarnych (i innych) inspiracji
        na podstawie istniejacych nurtow i bedzie przy tym myslal sam, to bedzie to
        tworcze i rozwijajace.
        Ale jesli wyznajemy ortodoksyjna odmiane snobizmu i bezkrytycznie przyswajamy
        zalecenia wszystkich lajfstajlguru, to jest to rozrywka jalowa, po slasku
        daremny futer.
        • Gość: szopen Re: O snobizmie, trendach i modach IP: 204.79.89.* 14.09.04, 04:09
          Jesli sie tak szczerze zastanowic to ze w tym roku jest moda na np sushi,
          fryzury produkowane przy uzyciu filizanki zelu czy tez buty na dokladnie 2 cm
          szpikulcowatym obcasie to w sumie nic nowego.
          Takie mody i trendy byly sa i beda skladnikiem zycia spolecznego. Zaczelo sie
          pewnie pare tysiecy lat temu kiedy jedna pani (lub tez pan bo obu plci to
          dotyczy) sprawila sobie rekawiczki ze skorki dajmy na to wydry i inne nie
          chcialy bys gorsze. Mody trendy istnialy i w starozytnym Rzymie i w
          srednoiwieczu i istnieja i sie zmieniaja do dzis. Za sto lat tez beda.
          Taki efekt uboczny ludzkosci, bycia zwierzeciem spolecznym proby dopasowania
          sie do aktualnych norm stada.
          I nie jest tak, ze to akurat dzieje sie tylko w Polsce jest tak samo na calym
          swiecie zarowno w spoleczenstwach bardzo bogatych jak i bardzo ubogich.

          To ze czasem za szczyt stylu w jednym miejscu uwazane jest cos co gdzie indziej
          jest jedzeniem nazwijmy to "pospolstwa" to tez fakt. Poruszane kilkakrotnie
          sushi jest po prosu inna metoda jedzenia duzej ilosci ryzu i malej drogich
          dodatkow.
          I wcale nie musi byc z lososiem czy najswiezsza ryba.
          Tak sie sklada, spedzilem troche czasu z Japonczykami i Koreanczykami dla
          ktorych jest to po prostu "nasz chleb powszedni" i wielokrotnie widzialem
          robione z ogorkiem, smazonym jajkiem i plasterkiem szynki konserwowej czy
          kawalkiem mielonki z puszki. Ot ich wersja naszej kanapki.

          To ze jest spora czesc ludzi mniej lub bardziej bezmyslnie podazajaca za tym co
          aktualnie jest trendy to tez jest fakt, jak powyzej tak bylo jest i bedzie na
          calym swiecie.

          Ja tam podejscie do tego mam nastepujace: nie rusza mnie to.
          Moze jestem w takim punkcie w zyciu ze nie potrzebuje dostosowywac sie do
          towarzystwa, moze mam podobne do siebie towarzystwo, moze nie mam zamiaru bo
          mnie to raczej sieszy a nie denerwuje.
          Moze kombinacja wyzej wymienionych czynnikow.
          Ogolnie opinia o mnie tej czesci spoleczenstwa mi wisi.

          Czasem spotykajac sie z ludzmi goniacymi za nowinkami mozna podpatrzyc cos
          rewelacynjego gdyby nie oni nigdy by sie czlowiek z tym nie spotkal.
          To jest plus, minusow unikam.

          I nie chodzi tylko o najmodniesze w tym roku potrawy czy metody urzadzania
          przyjec. Jest pare rzeczy przyjetych jako powiedzmy norma ktore mi nie pasuja i
          nie mama zamiaru sie dostosowywac.
          I nie o snobizm czy wyroznianie sie mi chodzi.
          Taki najprostszy przyklad. Mi akurat wino nie smakuje, wole piwo.
          Nawet na najbardziej wyszukanej imprezie z najdrozszymi najslynnieszymi winami
          ja zawsze prosze o piwo moze byc to najzwyklejsze. Czesto niektore osoby patrza
          sie na mnie jak na "buraka" ktory sie nie zna na tym co dobre.
          Jakos nie moge pojac tych zachwytow nad "bukietem, kolorem i nutami" i ogolna
          wyzszoscia wina z "tej winnicy z danego rocznika" nad innym.
          Ale jesli komus smakuje to niech mu bedzie na zdrowie.
          Ja doceniam dobre piwo ale i dobra whisky, na mocniejszych alkoholach sie znam
          i tam jestem bardziej wybredny.

          I ciekawostka na koniec.
          Kiedys zdarzylo mi sie pracowac z gosciem z Meksyku, fachowiec ale z jakiejs
          malej zapyzialej dziury. Bedac w barze zauwazyl jak ktos pije piwo Corona z
          plasterkiem cytryny wsadzonym w szyjke butelki. Meksykanin sie dosc glosno
          rozesmial i opowiedzial mi jak to jest z ta cytryna. Otoz w Meksyku cytryny
          bardzo tanie, waronki higieniczne mniej niz srednie i wszedzie pelno much.
          Aby uniknac much siadajacych na otwartej butelce piwa na wsi na butelke kladzie
          sie platerek cytryny. Potem bierze sie ten plasterek w reke pije lyk piwa i
          plasterek odlkada na szyjke butelki. Taki odstraszacz much a nie "dosmaczacz"
          piwa.
          Ale zauawazyli to gringos i zrobili z tego ogolnoswiatowa mode.
          • Gość: giezik sushi w dniu codziennym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 07:26
            Podobnie jakpisze szopen, szwagierka mojego znajomego jest japonką i ona sushi robi dzieciom do szkoły oraz sama na szybko, ale .....
            nie ma tego całego nazwijmy to "show" z zawijaniem jest coś w rodzaju sernika na zimono, kładzie do naczynia w stylu tortownicy wartstwę ryżu, na to wartswę wodorostów, an to jakiś "zapełniacz" - ryby, ogórek, awokado, znów ryż i poźniej kroi to nożem na zgrabne kwadraciki.

            I tu jest duże pole do popisu dla strsującego się snobizmem mm. Maleńka prowokacja, jeśli Ci sie zachowanie towarzystwa w którym przebywasz nie podoba, nie zawadzi. No chyba że jednak jesteś w pułapce i nie chcesz tracić tak cennych znajomości

            ;)


            Co do tych cytryn, myślę że z wieloma rzeczami tak jest. Ze już nie wspomne o słynnej anegdocie (przez koghoś tam opowiadanej) jak to pieczeń zeby wyszła dobra trzeba ściąć z obu końców (po dokładnej analizie okazało, się ze prababka tak robiła, bo garnek miała za mały i zawsze trzeba było ściąć). To akurat nie dotyczy trendów, ale coś w tym stylu.
            Inna sprawa to to co porusza w Pod Słońcem Toskanii autorka (pamiętajmy, że to Amerykanka) - zachwyaca się prostym jadłem, zwracajac uwagę na jego właśnie chłopskie, przaśne i ubogie pochodzenie.
            U nas takie trendi towarzystwa, co to książek to może za wiele już albo wciąż nie czytują mają nie wiadomo jakie wyobrażenie o makaronie z pomidorami, uppps. ..... przepraszam, penne z pomodoro pelati (czy jakkolwiek sie to prawidłowo pisze)
            • Gość: finka Re: sushi w dniu codziennym IP: *.acn.waw.pl 14.09.04, 10:09
              ...tylko co do tych mitow sie dopisze...(Corona ,pieczen)
              Wlosi sie smieja ze poznaja nie-Wlocha po tym, ze zabiera sie do jedzenia
              makaronu i lyzka i widelcem...ze to nawijanie niby takie wloskie...
              a lyzke Wloch uzywa tylko do wyjedzenia sosu z dna talerza
              reszte robi tylko widelcem
              • lashqueen Re: sushi w dniu codziennym 30.10.13, 13:12
                To chyba nigdy we Włoszech nie byłaś
                • mmagi eee tam,od 2004 roku pewnie już 30.10.13, 13:54

                  kilka razy:/
    • lashqueen Re: snobizm kulinarny (temat otwarty) 30.10.13, 13:24
      Gość portalu: Krakowska napisał(a):

      > Problem polega na tym kiedy przestaje się jeść to, co się lubi, a zaczyna się jeść to co się powinno lubić...

      Wtedy to już nie nazywa się to snobizm, tylko masochizm (jeśli jesz, mimo nielubienia).
      Snobizm jest wtedy, gdy coś lubisz, owszem, ale kupujesz to mimo, że cię na to za bardzo nie stać, od święta i po to, by się popisać (przed koleżankami w pracy/przed sąsiadami w bloku/na blogu). Podczas gdy dla kogoś innego ta sama rzecz nie jest snobizmem, tylko chlebem powszednim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka