Dodaj do ulubionych

zapachy z klatki

29.09.04, 13:09
chodzi oczywiscie o klatke schodową. Bardzo czesto pokonuje tych moich 6 pieter na pieszo, zeny poczuc co tam dzis sie gotuje.
Co wiecej z moim synem czasem robimy sobie wspolne zgadywanie co to moze byc (staram sie by pierwszy odpowiadal)
Wczoraj np. na parterze roznosil sie zapach miesa w sosie, ktorym polane byly ziemnaiki tłuczone (n a pewno tłuczone, bo maja charakterystyczn aromat)
dzis roznosi sie aromat suszonych grzybów....
Obserwuj wątek
    • marghot Re: zapachy z klatki 29.09.04, 13:13
      U mnie na osiedlu czuć jedynie czy ktoś pali w kominku :)
      Ale jak jestem u rodziców (4 piętro), też bawię się w zgadywanki, w sobotę
      lub/i niedzielę często dochodzi odgłos tłuczenia mięsa :)
    • brunosch Re: zapachy z klatki 29.09.04, 13:17
      W pracy okna wychodzą na wentylator restauracji.
      Wiadomo, kiedy przysmażają cebulę, a kiedy robią wołowinę. Czasami wszystkie
      aromaty przebija kapusta kiszona...
      Najgorzej było jak eksperymentowali z nerkami. Zapach skisłego moczu pełznął po
      ścianach przez kilka dni.
      • marghot Re: zapachy z klatki 29.09.04, 13:19
        brunosch napisał:
        > Najgorzej było jak eksperymentowali z nerkami. Zapach skisłego moczu pełznął
        po ścianach przez kilka dni.


        Aleś dał popis z opisem :) Aż mi kefir w gardle stanął ;)
      • giezik pełznął 29.09.04, 13:20

        dość obrazowo to przedstawiłeś, jakos tak mi sie przypomnialo Miasto zaginionych dzieci i "zielony sen"
        :)
      • Gość: bazylka Re: zapachy z klatki IP: *.pentor.com.pl / *.pentor.com.pl 29.09.04, 13:25
        moi sąsiedzi dzielą się na starych lokatorów, takich od zawsze (i w dodatku
        naprawdę starych)
        i młodych, ktorzy wynajmują mieszkania po tych starych, których już nie ma

        nie wszystkich znam jeszcze z widzenia
        np. nie wiem, jak wyglądają moi sąsiedzi (a może sąsiad albo sąsiadka?) zza
        ściany (bo to druga klatka)
        ale wiem na pewno, że należy/ą do tej drugiej grupy - wiem to po zapachach
        kuchennych
        z korytarza, gdzie w pobliżu mieszkają ci starzy dohodzą zazwyczaj ziemniaki,
        kapusta (kapuśniak i bigos), kotlety, gulasz. kalafior.
        zza okna ostatnio np. jakaś egzotyka w stylu wietnamskim, bywają też zapachy
        uderzające pikanterią
        kuchnia raczej ostro-chrupiąca
        na pewno nie jest to kuchnia starszych państwa
        :-)
    • dodwig2 Re: zapachy z klatki 29.09.04, 13:22
      Przypomniało mi to moje dzieciństwo, kiedy to mieszkałam w bloku na 3 piętrze
      też (przeważnie wracając ze szkoły) bawiłam się w zgadywanki co u kogo na obiad
      i przeważnie dochodząc na to moje 3 piętro byłam już bardzo, bardzo głodna.
      Teraz mieszkam w podmiejskiej wsi i tam "tylko" ew. zapachy grilowania
      szczególnie w sobotę i w niedzielę.
      • Gość: Renata Re: zapachy z klatki IP: 192.39.188.* 29.09.04, 13:46
        Na tym samym poziomie co moje mieszkanie znajduje się przedszkole. Od rana
        pachnie np. ogórkową czy gołąbkami.
        • Gość: Cynamoon Re: zapachy z klatki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 14:00
          U mnie tez sami emeryci na klatce. Zawsze w niedziele czuc pieczone mieso z
          czosniem, tluczone ziemniaki, salatki ocotowe (szwedzka?)
          oraz drozdzowe ciasto.
          W srodku tygodnia, krupniki, kapusniaki itp... w piatki smazona rybe i surowke
          kapusty kiszonej.
          Tylko u mnie czuc ciagle bardziej zroznicowane zapachy...;-)

          U moich rodzicow na klatce czesto czuc smazona kielbase, placki ziemniaczane, a
          sasiadka z gory (gruba matka dwoch przegrubych chlopa CODZIENNIE prze
          kilkanascie minut tlucze kotlety. Moja mam zawsze inrtyguje, czy dlatego to tak
          dlugo trwa, bo tych kotletow jest po kilka na glowe, czy dlatego, ze mieso
          takie twarde...
          Jak bylam mala, pamietam ze bylam u nich i w kuchni stala emaliowana miska,
          taka spora, u mnie w takiej sie ciasto zagniata, wypelniona schabowymi...Kilka
          razy jadlam, byly pyszne, mocno napieprzone, do dzis pamietam ich smak ;-)

          Chyba wiec ta pierwsza opcja, a'propos dlugiego tluczenia...

          A od mojej mamy czesto pachnie szarlotka i zupa jarzynowa na maselku.
    • landsbergk Re: zapachy z klatki 29.09.04, 14:57
      Witam,

      U mnie na klatce schodowej codziennie pachnie kapustą, tak, mam bardzo
      kapuścianych sąsiadów. Doszło do tego, że na zapach kapusty mam cofkę.
      Żegnajcie, bigosy i gołąbki.

      Chciałabym natomiast opowiedzieć inną historię.

      Mam takich znajomych, małżeństwo po trzydziestce. Obydwoje nie cierpią i nie
      umieją gotować. Z tym, że on od lat bezskutecznie próbuje ją zmusić, żeby się
      nauczyła. Ostatnio metodą są zjadliwe komentarze, szczególnie kiedy przychodzą
      do nas i trafiają na jakiś własnoręcznie upichcony smakołyk. Wtedy kolega-mąż
      mówi: ale tu pachnie pysznym jedzonkiem. U nas tak nigdy nie pachnie niestety.
      Koleżanka-żona natomiast niezmiennie wyraża swój podziw dla mojej wirtuozerii
      kuchennej, niezależnie od tego, czy chodzi o superskomplikowane ciasto, czy
      pieczone ziemniaki i sałatkę z pomidorów. Nic dziwnego zresztą ona umie tylko
      przyrządzić naleśniki i zupę jarzynową.

      Ostatnio kolega-mąż wpadł na pomysł następujący:

      Kiedy wdrapują się po schodach na swoje trzecie piętro, spod drzwi na pierwszym
      piętrze wydobywają się nieziemskie zapachy "babcinej kuchni". No więc chcą
      zapłacić tej nieznajomej "babci", żeby gotowała 2 razy w tygodniu i dla nich.
      10 zł tygodniowo chcą jej zapłacić (co jeszcze potwierdza ich nieznajomość
      zagadnień kulinarnych, nawet na poziomie ekonomii). Co gorsza, chcą się na te
      obiady zapraszać do tych obcych ludzi do domu. Bo u siebie mają wieczny bałagan
      i "nieprzyjemnie się je". A zapomniałam dodać, że nie lubią też sprzątać.

      Oj, pogoniłabym ja takich gości spod swoich drzwi, kijem bym pogoniła. Bo dla
      mnie obiad to jest takie małe święto. Obcy niemile widziani. A gdyby oni
      zapukali do Waszych drzwi, jak byście zareagowali?
      • giezik Re: zapachy z klatki 29.09.04, 15:08
        no ciekawe osobistosci.
        za 10 zl /tydzien to troche taki brak szacunku dla tej osoby, ktora to robi, nawet gdyby to byla emerytka, dla ktorej kazda złotowka ma znaczenie.
        A swoja droga po tym krotkim opisie, to obawialbym sie, ze w pewnym momenci epojawily bysie pretensje, ze eee, dzisiaj to wolelibysmy pierogi, a nie kapusniak i takie tam

        Swoja droga baaaardzo ciekawy przypadek
      • brunosch Re: zapachy z klatki 29.09.04, 15:20
        Na mieście tyle miłych, przytulnych lokalików...
        niech się tam psiamać karmią - za złotych 10, czy 10 000 tygodniowo : [[[
      • egipcjanka15 Re: zapachy z klatki 29.09.04, 15:30
        landsbergk napisała:

        > No więc chcą
        > zapłacić tej nieznajomej "babci", żeby gotowała 2 razy w tygodniu i dla nich.
        > 10 zł tygodniowo chcą jej zapłacić (co jeszcze potwierdza ich nieznajomość
        > zagadnień kulinarnych, nawet na poziomie ekonomii).

        Wiesz, nie chcialabym obrazic Twoich znajomych, moge sie mylic, ale... Mnie to
        podjezdza nie nieznajomoscia zagadnien kulinarnych, tylko zwyklym wezem w
        kieszeni. Skoro nie gotuja sami, to musza sie zywic "na miescie". I co? tak za
        2,50 te posilki kupuja??????

        U mnie tak sie jakos zdarza, ze czesto na obiadzie (z tym, ze to u mnie ok
        siodmej wieczor wypada) zjawiaja sie mniej czy bardziej spodziewani (i mniej
        czy bardziej zapraszani) goscie. Co bardziej domyslni (i z mniejszym gadem w
        rzeczonej kieszeni) wino przynosza i tych chetnie zapraszam ;-)
    • Gość: El Padre Re: zapachy z klatki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 15:34
      "Pan Leopold Bloom jadał z upodobaniem wewnętrzne organy bydła i drobiu.
      Lubił zawiesistą zupę z podróbek, orzechokształtne żołądki ptasie,
      nadziewane pieczone serca, płaty wątróbki podsmażane w tartej bułce,
      smażoną ikrę sztokfisza.
      Najbardziej lubił przypiekane nerki baranie, które napełniały jego
      podniebienie wyszukanym smakiem delikatnie pachnącego moczu"
      James Joyce ULISSES
      • giezik Re: zapachy z klatki 29.09.04, 15:39
        tez mi to przyszlo do głowy, zwlaszcza ze w ktoryms momencie jest to piękne Słomczynskiego tlumaczenie "moczempachnące nerki"
        • mysiulek08 Re: zapachy z klatki 29.09.04, 18:56
          sasiadow z klatki brak, za to zza plotu codziennie, niezmiennie zapach miesa
          smazonego na cebuli. I zeby to jakis konkretny zapach, a gdzie tam, tylko
          smazone mieso. Na grila podobnie, rzucaja kawaly miecha, tak, ot odpakowane z
          folii supermarketowej, szczytem doprawienia jest sol! Barbarzynstwo! Wiecej
          takowych kwiatkow, nadajacych sie na dluzsza opowiesc. Tak wiec sasiadka
          podwochuje moja kuchnie:)). A co do nereczek, dobre spreparowane sa niemal
          niebianskim przysmakiem, kruchutkie, pachnace majerankiem. Tyle, ze nalezy
          obkroic tylko miesko, bron Boze nie dotykac nozem bialych zylek!, obgotowac w
          kilku wodach, ze dwa razy w wodzie z octem, a potem hulaj dusza:) Najczesciej
          rozprazam cebulke na oleju, wrzucam kawalki nereczek, doprawiam i dusze czas
          jakis, sosik zageszczam maka / nie lubie smietany/, najlepiej smakuja z
          kopytkami. Przyznam, ze obgotywywanie nie jest najprzyjemniesze, ale moczu nie
          czuc. Zajadalam sie nimi jako dziecko, teraz jakos smak sie zmienil, ale czesto
          slysze prosbe: zrob nerki:))
          • Gość: Nobullshit Re: zapachy z klatki IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 29.09.04, 19:38
            U mnie dziś pachniało kapustą. I nie na klatce, tylko w sypialni.
            Okna sypialni wychodzą na balkon sąsiadów, na który wychodzą okna ich kuchni.
            Dobrze, że nie miałam akurat w planach intymnej sjesty,
            bo ten hmm "aromat" podziałby jako anty-afrodyzjak.
            • Gość: Camille Re: zapachy z klatki IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 29.09.04, 21:19
              U mnie wprawdzie klatki niet, bo dom jest wolnostojacy, za to sasiedzi dosc
              blisko, bo zaraz za plotem. I opisze Wam, moi drodzy, jak to po 15 latach udalo
              mie sie rozwiazac taka wlasnie "pachnaca" zagadke. Otoz odkad tu mieszkamy/1988/
              codziennie od poniedzialku do piatku, w okolicach 6-7 rano czuje zapach
              grilowanego kurczaka.
              Az tu jednego pieknego wieczorka w zeszlym roku, siedzimy sobie z naszymi
              dobrymi znajomymi, sasiadami 1 dom dalej, na ogrodku, winko popijamy, a jakze,
              i rozmowa cos zeszla na jedzenie. I ja, nieswiadomie powiedzialam cos o tym
              grilu, zaczelam narzekac, ze czuje go codziennie od switu, itd. A ci
              spojrzenia wymienili, i widze, ze cos nie tak. Okazalo sie, ze to oni!
              Po prostu maja restauracje/o czym wiedzialam/ i griluja codziennie swieze
              kurczaki na lunch.....Oczywiscie odwrocilam wszystko w zart, a ona mi teraz
              czasem nawet pare kawalkow podrzuci, ot tak bez powodu.....
              • emka_1 Re: zapachy z klatki 29.09.04, 21:49
                jak kurczak dobry, to miłe:) u mnie niestety gorzej, sąsiedzi z domu po drugiej
                stronie ulicy namiętnie grillują kiełbasy zwyczajne. niby nie na przeciw moich
                okien, ale dziwaczna zabudowa okolicy sprawia, że zapachy krążą w kółko. psy
                innego sąsiada wyją do tej kiełbasy, więc i zapach, i hałas sprawiają, że trudno
                wytrzymać. dodatkowo dzięki naszemu genialnemu prawu budowlanemu tuz za płotem
                wystawili bloczek - potworka z balkonami, a na tych balkonach sąsiedzi również
                grillują rózności z hipermarketu. nigdy nie mozna wyczuć zapachu grillowanych
                warzyw, zawsze kiełbasa i karkówka:(
                przy okazji, w bloku mieszka pani, która codziennie, o tej samej porze przez
                minimum pół godziny tłucze kotlety. można jej używać jako zegarka :)
                • Gość: szopen Re: zapachy z klatki IP: 204.79.89.* 30.09.04, 03:21
                  A ciekawe co sasiedzi mysla przechodzac obok drzwi Giezika????

                  O zapachach historyjek kilka.

                  Kiedy bylem na studiach w akademiku byla wspolna kuchnia na koncu dlugiego
                  korytarza. Na pietrze mieszkalo kilku Koreanczykow, kilku gosci z roznych
                  zakatkow Afryki, Pakistan, Sri Lanka i jeszcze kilka nacji.
                  No i nas 2 z Polski.
                  Czasu sporo mielismy wiec rozmaite kulinarne experymenty prowadzilismy.
                  Jako, ze uzywalismy sporo przypraw zapach naszego gotowania roznosil sie po
                  pietrze i wabil, i wabil i wabil.
                  Zwykle po jakis 20 minutach mielismy juz grono podpatrujacych, po godzine
                  polowa studentow zjawiala sie by zobaczyc co tak pachnie.

                  Ktorejs sobotniej nocy po powrocie z jakiejs imprezy glod zastukal do drzwi i
                  postanowilismy sobie upiec kilka nog z kurczaka (godzina 3 rano). Jako ze piw
                  na imprezie pare poleglo wiec kurczak zostal naprawde solidnie przyprawiony i
                  czosnkiem i chili i curry. Popijajac kolejne piwo siedzimy sobie w kuchni czas
                  pieczenia wypelniajac polwaniem na karaluchy.
                  Ogolnie bylismy cicho bo pieczenie nie jest czynnoscia glosna.
                  Tylko zapach mily sie roznosil.

                  Po pol godzinie zjawil sie zaspany student ze Sri Lanki.
                  Powiedzial, ze mial piekny sen: byl u siebie w domu, mama zrobila jego ulubione
                  curry z kurczaka, zasiedli do stolu juz mieli jesc ............kiedy sie
                  zbudzil a tu tylko zapach ze snu pozostal.

                  Nastepny zjawil sie Eric z Burundi z dokladnie ta sama historia tyle ze w jego
                  snie mieli jesc fufu i pieczonego kuraczaka.
                  W sumie smakowite i nostalgiczne snu mialo jakis 6 osob kazdy sie zbudzil
                  rozczarowany i przyszedl zobaczyc co sie dzieje.

                  U mnie na pietrze mieszkaja oprocz nas 2 rodziny: Japonczycy i malzenstwo
                  Belgijsko-Hiszpanskie. Od japonczykow zapachy sa dosc nikle z wyjatkiem dni
                  kiedy na gazie w kuchni podpiekaja suszone kalmary powiedzmy ze zapach
                  jest "intersujacy".
                  Od drugich sasiadow zadko sie zapachy wydobywaja.
                  Ale od nas z domu to czesto pachnie i wszyscy zawsze komentuja pozytywnie.
                  Przez pare lat mieszkala para Amerykansko-Niemiecka.
                  Maz Amerykanin (wprawdzie Polskiego pochodzenia ale daaaleko) byl gosciem na
                  duzym luzie.
                  Wielokrotnie zdarzalo sie ze ja cos gotuje albo juz jemy a tu pukanie do drzwi.
                  Otwieram a tam Stefan. I Stefan mowi ze cos tak pieknie i smakowicie pachnie
                  czy on moze zobaczyc co my gotujemy?

                  • mysiulek08 Re: zapachy z klatki 30.09.04, 04:06
                    Sasiadka czesto zagaduje moich przyjaciol, ze tak pieknie od nas pachnie, ze ja
                    to musze miec talent. Ktoregos razu nie wytrzyma i zaproponuje jej lekcje
                    gotowania:) Zreszta powaznie o tym mysle, aby wykladac w jakims colegio
                    gotowanie:)
                  • giezik nie dziwie sie 30.09.04, 07:39
                    takie pachnace curry potrafi obudzic we mnie wspomnienia z poprzednich wcielen, to co dopiero u rdzennych mieszkańcow
    • Gość: ampolion Re: zapachy z klatki IP: *.proxy.aol.com 30.09.04, 04:19
      A co wasi sąsiedzi mówią o waszych aromatkach kuchennych? Też się ujawniacie
      kulinarnie?
      • Gość: bazylka Re: zapachy z klatki IP: *.pentor.com.pl / *.pentor.com.pl 30.09.04, 09:37
        mi się zdarzyło nawiązać parę fajnych wakacyjnych znajomosci dzięki zapachom z
        moich garnków (bo wakacje zwykle pod namiotem). nieważne, że przychodzili
        ludzie, z ktorymi nie mozna się było nijak dogadać (tzn. w żadnym języku) -
        język zapachów i smaków okazywał się świetnie integrujący. kiedyś dzieci
        mieszkające parę namiotów dalej zostały moimi regularnymi rezydentami
        obiadowymi wprawiając tym rodziców w niemałe zakłopotanie. dzięki temu my
        dostawalismy specjały francuskiej kuchni campingowej i zyskaliśmy sympatycznych
        znajomych :-)
        • siostraheli Re: zapachy z klatki 30.09.04, 10:07
          Odkad wyprowadzilismy sie do lesnej miejscowosci nie musimy juz wachac stechlo-
          kapuscianych zapachow naszej sasiadki, ktora nigdy nie wietrzyla mieszkania. A
          tu niespodaianka. W dni niskocisnienowe przesladuje nas zapach nieodleglych
          zakladow drobiarskich i ubojni indykow umieszczonej w lesnej gluszy. Okropny
          slodko-gowniany zapach kurzych odchodow, krwi i pior. I jak tu lubic curry z
          kurry?
    • abere8 Re: zapachy z klatki 30.09.04, 12:13
      U mnie to raczej wlasnie ja produkuje zapachy. Moj maz zawsze jak wraca
      wieczorem z pracy, to juz wie, co bedzie na obiad/kolacje :-) A dzis na
      przyklad upieklam ciasto, wyszlam z domu na chwile i jak wrocilam, to tak
      pieknie pachnialo na calej klatce, ze slinka ciekla! Sasiedzi chyba musza mnie
      nie lubic, bo jakos od nich nie czuje zadnych wspanialosci, wiec pewnie nie
      gotuja, a musza wachac :-)
      • giezik dzies niemal przez pol dnia,.. 22.10.04, 21:34
        od parteru az przez dwa pietra zapach curry, smaczniusi
    • fiordilligi Re: zapachy z klatki 23.10.04, 00:54
      Moi sąsiedzi emeryci mają jadłospis raczej ustabilizowany: ziemniaki z wody,
      kapusta zasmażana ze skwarkami, schabowy w bułce tudzież
      mielony "niewiadomoczego", słonina, bywają kostki rybne z przebita datą
      przydatności do spozycia) itp . Ostatnio zainstalowałam super szczelne drzwi
      wejściowe i od tego dnia żyje mi się znacznie lepiej. Każde wyjście na klatkę
      to dla mnie konieczność wstrzymywania oddechu na dobrych paredziesiąt sekund. W
      niedzielę uciekamy do Kościoła na 11 i z ulgą unikamy wsłuchiwania się w
      odgłosy ubijania schabu na kotlety. Tłuką się dwa piony, jak w
      kamieniołomach ,cholera jasna.
    • Gość: p102 Re: zapachy z klatki IP: *.net-serwis.pl 23.10.04, 09:57
      dobrze jesli na klatce pachnie pychotkami ale nie za dobrze jesli sasiedzi, o
      delikatnie mowiac niezbyt wyrafinowanych nawykach zywieniowych, wietrza
      otwierajac dzwi na klatke. zawsze mnie intryguje taki zwyczaj, chyba predzej
      sie wietrzy otwierajac okno i nie terroryzuje sie wspolmieszkancow smrodem
      kapusty.
      • katse Re: zapachy z klatki 23.10.04, 15:26
        u mojaj sasiadki (strasza Pani) czesto pachnie faszerowana papryka - a ja nie
        umiem robic takiej a slinka mi cieknie tak strasznie ze chyba Pania zaczepie i
        poprosze o przepis.

        K
    • Gość: basia Re: zapachy z klatki IP: *.info 23.10.04, 16:14
      Zapachy nie z klatki. Latem pojechałam nad jezioro, pech chciał że w
      niedzielę.Jako że nie jestem "światową damą" wzięłam ze sobą kostium kompielowy
      i ręcznik.Byłam, jak okazało się na miejscu, kompletnie nie przygotowana!
      Powinnam zabrać ze sobą: stolik plastikowy, komplet krzeseł plastikowych,radio z
      CD,grill z oprzyrządowaniem, lodówkę podłączaną do gniazda zapalniczki w
      samochodzie, o zastawie stołowej nie wspomnę.Jezioro jest otoczone sosnowym
      lasem.Wszyscy grilują, radia ryczą, dzieci też.Smród nos wykręca. Poszłam do
      wody, wtedy zobaczyłam jako żywo słowa piosenki "Dymy nad wodą".Po jednym dniu
      takiego wypoczynku na łonie natury niestraszne mi zapachy na klatce
      schodowej,ba, nawet zaczęłam je lubić ;)))
    • i.nes zgadywanka 23.10.04, 16:57
      Hihi, to ciekawe, czy zgadłbyś, Gieziku, co ja od 3 godzin majstruję w kuchni.
      Spod drzwi unosi się zapach pieczonych jabłuszek wymieszany z delikatną wonią
      gruszek oraz zdecydowanym aromatem śliwkowym. Do tego nuta migdałowa.
    • Gość: gryka1 Re: zapachy z klatki IP: 5.2.* / *.chello.pl 23.10.04, 21:53
      A ja przez całe lato cierpiałam od nadmiaru zapachów.Sąsiadka dorabiała sobie
      gotowaniem, a ponieważ wentylacja u nas kiepska zapachy waliły wentylacją i
      przez okno. I nie byłoby to przykre gdyby odbywało się w porze obiadu.A
      zaczynało się około godziny 6 rano, potem była przerwa i powtórka o godzinie
      22. Nie miałam gdzie uciec od tego smrodu.Myślę, że z zapachami jest jak z
      perfumami lub muzyką.Każdy ma swój repertuar zapachowy. NIe zawsze wszystkim
      odpowiada ten sam.
      A tak na marginesie, żeby nie wyszło, że jesten taka okropna, lubię czas przed
      |Bożym Narodzeniem, kiedy panie pieka ciasta, zapachy boskie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka