ziemiomorze
11.10.04, 10:38
Mial to byc moj humusowy debiut (wymyslilam, ze na wieczor z przyjaciolmi
zaniose focaccie i humus) i mialam wrazenie, ze robie wszystko, jak nalezy.
Ciepliwie moczona (w zmienianej wodzie) ciecierzyca, gotowana prawie dwie
godziny, nadzwyczajna, niefiltrowana oliwa, fioletowy czosnek i ...eee..
No wlasnie, gdzie jest sezam? Przekopalam sie w panice przez wszystkie szafki
i szpetnie zakelam - nie bylo, wzial i wyszedl w nieznanym kierunku.
Zla, przypomnialam sobie o czarnym sezamie - suwenirze z Turcji (uzywalam do
tej pory jedynie na wierzch pikantnych wypiekow). Powachalam, zmielilam w
mlynku, dodalam do humusu - super!
Zupelnie inny, smiem powiedziec, ze lepszy od oryginalnego.
sprytne zet
A - to pewnie tez malo ortodyksyjne, ale ciecierzyce gotowalam w rosole, i do
pasty tez go troche dodalam, zeby ograniczyc ilosc oliwy.