Dodaj do ulubionych

wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocenowa

17.10.04, 01:30
coś na co wydaliście ogromne pieniądze... drugi raz być może zadrżałaby wam
ręka...
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 17.10.04, 01:34
      nie wiem na co mo reka zadrzala
      ale najwieksza ekstrawagancja byla potrawa : sledz ( solony) paczek i musztarda
      gdy raz zartobliwie odpowiedzialam ojcu n oczywiste pytanie, w wieku
      szkolnym bylam
    • Gość: Pichciarz Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.proxy.aol.com 17.10.04, 04:18
      To:
      www.gastronomie.pl/produkty/kawior/kawior.html
      I to:
      www.gastronomie.pl/produkty/trufle/trufle.html
    • Gość: El Padre Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 10:09
      No właśnie, Pichciaż trafił w sedno. Dwa lata temu, w Baku, przez tydzień
      odżywiałem się bieługą na wszelki możliwe sposoby (ale z syropem z granatów
      to już był odjazd) i kawiorem z bieługi. On tam był stosunkowo tani. Cza było jeść.
      To była nieprzyzwoita orgia w stylu późnego Rzymu.

      I druga ekstrawagancja, dla mnie wtedy bardzo droga, to kiedy w połowie
      lat osiemdziesiątych spędzałem wakacje u znajomych koło Bordeaux
      pojechaliśmy do Arcachon (taki Zalew Zegrzyński tylko zalewany oceanem
      w czasie przypływów) Tam są hodowle ostryg. No i zakupiliśmy od rybaka
      krzyneczkę, następnego dnia drugą, potem trzecią...
      A w Polsce papier toaletowy na kartki.
    • ela.tu-i-tam Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 17.10.04, 10:23
      lunatica napisała:

      > coś na co wydaliście ogromne pieniądze... drugi raz być może zadrżałaby wam
      > ręka...

      Restauracja 3 gwiazdki Michelin w Paryzu, u Pierre Gagnaire kuchnia tam jest
      absolutna poezja. Ogromne pieniadze, ale cala sztuka i trudnosc polega nie
      tylko na pieniadzach, ale caly savoir-faire i nawigacja w tym.
      Bylam tam dwa razy.
      • siostraheli Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 17.10.04, 10:36
        1. W roku 1980 bylismy jako studenci na plenerze w Kozle (to jakas totalna
        dziura w Puszczy Piskiej), 15 km od Lomzy. Nie znali tam wc wtedy a wszawica
        wsrod ludnosci wynosila 100%. Zywilismy sie w jaims lesnym zajezdzie, gdzie w
        karcie dan sniadaniowych (byl to okres totalnych niedoborow) byl tylko wegorz.
        Wiec codziennie na sniadanie jedlismy wegorza i popijalismy Soberano, bo bylo
        b. tanie, a herbata niestrawna.
        2. Wspomnienie o mojej niezyjacej juz od kilku lat kolezance, ktora byla
        wlascicielka kilku knajp i zmarla b. mlodo: Siedzialysmy sobie w nocy na barze
        restauracyjnym po wykonaniu dekoracji bozonarodzeniowej i pilysmy Jacka
        Danielsa z gwinta (kazda ze swojej butelki), to byla bardzo przyjemna rozpusta.
    • Gość: kags Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.futuro.pl 17.10.04, 11:18
      bedac 3 lata temu w Krakowie (przez ok. 2 tyg) stolowalam sie kazdego dnia w
      najleprzych restauracjach :P i nie zwazalam na cene serwowanych specjalow...
      wyciag z rachunku bankowego na koniec miesiaca wygladal tragicznie ;).
      ale to bylo przyjemne szalenstwo :)))))))))))


    • Gość: jo.hanna moje ekstrawagancje sa plynne IP: *.kabel.telenet.be 17.10.04, 21:50
      najwieksza ekstrawagancja to zdecydowanie buteleczka aceto balsamico di modena
      za rowne 100 euro. Na drugim miejscu jest butelka kultowego wina Petrus, ktorym
      swietowalam ukonczenie remontu Byc moze kupilabym jeszcze raz ten ocet, ale
      Petrusa jeszcze splacam :-)
      • Gość: Hanna Re: moje ekstrawagancje sa plynne IP: 64.213.237.* 17.10.04, 21:59
        Dostalam wspanialy przepis na deser gruszkowy. Jeden minus-potrzebny jest
        likier gruszkowy .Cena u nas za 1/4l -okolo $35. No coz, chyba kupie!! Do
        deseru potrzeba kilka lyzeczek, ale bedzie na zas,nie? Chyba , ze uraczymy sie
        z kolezanka reszta!!
      • Gość: El Padre Gwoli wyjasnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 22:05
        Butelka Petrusa (najtańszego) kosztuje w Polsce ok. 5000 zł.:))))
        • jo.hanna Re: Gwoli wyjasnienia 17.10.04, 22:37
          Polska jest dla mnie za droga :-)
          • Gość: ela.tu-i-tam Re: Gwoli wyjasnienia IP: *.w83-114.abo.wanadoo.fr 17.10.04, 23:59
            Quotation wina Pomerol podaje ceny od circa 500 euro za butelke 75 cl do 22000
            euro za butelke magnum (poltora litra).
            www.1855.com wpisac petrus i szukarka pokaze

            Rok 1855 to jest poczatek quotation win (nie wiem jak sie mowi po polsku
            quotation).
            • i.nes Re: Gwoli wyjasnienia 18.10.04, 00:50
              > nie wiem jak sie mowi po polsku quotation.

              Klasyfikacja. To najsłynniejsza lista najlepszych win bordoskich z 1855 roku.
        • Gość: ela.tu-i-tam Re: Gwoli wyjasnienia IP: *.w83-114.abo.wanadoo.fr 18.10.04, 00:08
          > Butelka Petrusa (najtańszego) kosztuje w Polsce ok. 5000 zł.:))))

          Rocznik ? Co na etykietce ?
          • Gość: El Padre Re: Gwoli wyjasnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 00:14
            Nie przyglądałem się bliżej. Jestem masochistą, ale w bardzo umiarkowanym
            stopniu:)))
            Wiem tylko tyle, że to jest cena początkowa bo górna, najlepszych roczników,
            oscyluje w granicach kilkudziecięciu tysięcy euro.
            Nawet gdybym je miał, to nie.
            • Gość: jo.hanna moj Petrus IP: *.kabel.telenet.be 18.10.04, 09:08
              nie byl z tych najwyzszych polek. Zaplacilam za niego 650. Ale, przyznac musze,
              ze byl dobry.
    • Gość: figa Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 22:28
      W Wenecji bylam pare razy i znam ja niezle.
      Ale cos mi odbilo , ze nie wiem jak wyglada Harry's Bar
      Ostatnio bylam w Mediolanie i pojechalam na jeden dzien do Wenecji- pociagiem.
      Obeszlam swe ulubione miejsca i na sile zaciagnelam meza na Calle Vallaresso
      Kawa, kawa , a na koniec poprosilam o drinka , no wiadomo - Bellini
      Wysoka szklanka rozowatego czegos kosztowala 25 euro.Nie zachwycilam sie!!
      Czas bylo isc w strone dworca.Obok dworca , na straganie lezaly szklane
      buteleczki-gotowce z czyms rozowatym pod nazwa "Bellini"
      cena kapslowanej buteleczki- 1,50 euro
      BELLINI - na 1 drinka: przepis oryginalny
      Pure z 2 bialych brzoskwin
      pure z 1/2 szklanki lodu
      15 cl dobrze schlodzonego Prosecco (biale wino musujace)


      • Gość: marghe_72 Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.acn.waw.pl 18.10.04, 12:23
        jeszcze odrobina cytryny i gotowe :)
        m.
        • Gość: marghe_72 Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.acn.waw.pl 18.10.04, 12:27
          ps. wersji jest kilka ..
          www.alfemminile.com/__r277_Bellini.html
          www.theitaliantaste.com/international-recipes/cocktail/iba_cocktail/cucint_cktiba_005_bellini_ita.shtml
          www.esselunga.it/saperscegliere/Cscheda.asp?id=17
          itp
    • i.nes Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 17.10.04, 22:41
      Rok temu nabyliśmy 2 butelki wina za jakieś ciężkie pieniądze. Miały być do
      leżakowania. Jedno (to krótsze) otworzyliśmy w ten piątek i nie było czym się
      zachwycać :( Liczę więc, że to drugie - Amarone - bedzie warte zachodu!
      • jo.hanna amarone 17.10.04, 22:47
        Uwazaj z Amarone bo moze byc jeszcze nie gotowe do picia. W tej chwili pije sie
        Amarone z 1995, wiec jesli masz cos pozniejszego to mozesz sie
        rozczarowac...Jesli chcesz to wypic to 'przewietrzenie' wina z karafce moze byc
        dobrym pomyslem. A tak w ogole to Amarone jest po prostu WSPANIALE.
        • i.nes Re: amarone 17.10.04, 23:03
          Tak, tak, ale widzisz ja mam specjalną butelkę Amarone :) Otóż jest to butelka
          od małego producenta Bixio, który winogrona suszy na powietrzu, na sznurkach.
          To konkretne wino jest z 1995 roku, ale Parker radzi je potrzymać jeszcze 2
          lata i właśnie jestem w trakcie tego procesu. Dużo sobie obiecuję po tym winku
          i mam nadzieję, że się nie przeliczę.
          • jo.hanna Re: amarone 17.10.04, 23:13
            W takim razie nie przejmuj sie Parkerem (H Johnson mowi, ze mozna '95 pic) i
            odbijaj flaszke, bo warto...I nie zapraszaj znajomych :-)
            • i.nes Re: amarone 17.10.04, 23:24
              Amarone lubi się przechowywać i jeśli nie ma jeszcze musu do picia (a
              rocznik '95 można pić, ale nie trzeba), to warto poleżakować. Ale masz rację -
              jeśli je pić, to tylko z kimś, kto prawdziwie doceni!
              • Gość: jo.hanna Re: amarone IP: *.kabel.telenet.be 18.10.04, 09:06
                moze i znajomi docenia, ale jak rozlejesz na 4 kieliszki to masz malo.
                Oblizujesz sie tylko smakiem. Chyba, ze postanowisz potrzymac i albo
                przyjedziesz z nim do Gandawy, albo wypijemy je w Polsce (Polske planuje na
                listopad i marzec). Przysiegam, ze uwielbiam to wino...:-)
    • Gość: Nobullshit Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 18.10.04, 00:38
      A ja mam mieć jutro do kolacji "tylko" jakieś sauterne :))
      • Gość: jo.hanna no co ty, IP: *.kabel.telenet.be 18.10.04, 09:00
        tylko sauterne, a moze d'Yquem? Chcialabym w takim razie znac twoje
        ekstrawagancje :-)
        • Gość: Nobullshit Re: no co ty, IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 18.10.04, 10:37
          W najlepszym wypadku będzie to pewnie deuxieme cru, ale nie szkodzi,
          mam jeszcze mało wyrobiony smak. Kiedy wino przyjedzie,
          poczytam etykietkę i napiszę, co to było. Ja jestem od zrobienia zakąski
          (pasta z kurzych wątróbek na sposób toskański).
        • nobullshit To było tylko... 19.10.04, 01:39
          ...appelation controlee. Ale i tak mi smakowało. :)
          I nie mialam wyrzutów sumienia, że się MMŻ za bardzo wykosztował.
      • Gość: Cynamoon Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 09:13
        We Wloszech a konkretnie w Wenecji jadlam najdrozsza kanapke mojego zycia.
        Bylo to w jakim zaulku, mialam wrazenia ze to obrzeza maista, stal tam kosciol
        i bar z kanapkami. Wstapilam do baru, bo poczulam sie glodna.
        Poniewaz w noc poprzedzajaca ten dzien, bardzo przegialam z piciem wina (to
        eufemizm;)moja zdolnosc kojarzenia byla dosc kiepska. Gdy placilam i cwaniacko
        wygladajacy pan sprzedawca bardzo ochoczo "pomagal mi" w wyborze odpowiednich
        banknotow (wiecie, te tysiace lirow, a ja pierwszt dzien we Wloszech...). Potem
        okazalo sie, ze za kanapke zaplacilam 3000lirow i 1000 szylingow austriackach...
        Ale za to byla pyszna!
        W bulce z zapieczonymi oliwkami pomidorami suszonymi a w srodku szynka
        parmenska, plaster baklazana, pomidory i salata...

        Innym razem, we Florencj zachcialo mi sie loda. Bylam akurat na jakiesj
        pustawej uliczce na ktorej staly kilkugwiazdkowe hotele.Odnalazlam jakas
        gelaterie i zauwazylam wafle do lodow oblane czekolada i posypane orzeszkami.
        Poniewaz potrafilam po wlosku kupic loda o trzech galkach poprosilam o takiego
        tylko w waflu z czekolada. No i okazalo sie, ze ten wafel kosztowal w
        przeliczeniu na polskie 20zl plus 3 galki w przeliczeniu 7 zl.
        A u nas wtedy galka byla po 50 gr!
        W dodatku lod byl niedobry a wafel wprost okropny, stary i nie chrupiacy a
        orzeszki ktorymi byl obsypany okazaly sie preparowanym ryzem.
        • Gość: szopen Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: 204.79.89.* 18.10.04, 09:53
          Tak sie dluzsza chwile zastanawialem i jakos nie wiem co napisac.

          Jakos mi reka nie drzy, jesli uwazam ze cos co kupilem nie bylo tego warte z
          jakiegos powodu drugi raz nie kupuje.

          Z takich czesciej popelnianych to kupownie wolowiny Black Angus, rzecz wyborna
          ale u mnie dostepna tylko na rynku hurtowym wiec trzeba kupic caly kawalek (a
          taki rib eye steak to ponad 8 kilo) wprawdzie ladnie to pila panowie potna ale
          to i tak sporo kosztuje na raz.

          Zywy homar, dobre single malt whisky, twarozek, kawior.
          Nie rozbija to banku ale chyba do extrawagancji mozna zaliczyc bo zyc bez tego
          sie da.

          Co do tych bardzo drogich win nie wiem czy kupilbym butelke jakiejkolwiek
          plynnej extrawagancji za wiecej niz jakies 200$ a pewnie 100$ to i tak normalna
          granica.

          However whatever makes us happy...
          • siostraheli Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 10:11
            Przypomniala mi sie historyjka z Amsterdamu. Bylismy tam z moim mezem przez 2
            miesiace latem '89 przepuscic pieniadze zarobione na wystawie zorganizowanej
            tamze. nasza galerniczka zaprosila nas do klubu Artie&Amitie, to bardzo
            elitarne miejsce dla wybitnych artystow i pisarzy holenderskich, dostepne tylko
            dla posiadaczy kart klubowych, z czego nie zdawalismy sobie sprawy. Dosiadlo
            sie do nas dwoch takich, ktorzy byli lekko zalani i zaczeli nas czestowac
            drinkami (potem dowiedzielismy sie, ze to tak, jakbysmy pili z Miloszem i
            Szymborska). W koncu moj maz tez postanowil postawic kolejke. Za te 5
            kieliszeczkow zaplacil ca 400 guldenow (w 89!). Drogie jest obcowanie ze sztuka
            wysoka!
    • Gość: pianissima Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.acn.waw.pl 18.10.04, 14:21
      :)))))
      Tez (jak Ela.tu-i-tam): trzygwiazdkowe restauracje Michelina - poezja :))))
      Uwielbiam te zabawe smakiem i forma. Po pietnastym daniu przestaje liczyc, ile
      tego bylo... Porcje sa malenkie, czasem mieszcza sie na specjalnie
      wyprofilowanej lyzce, czasem trzeba je wysysac z pipetek... Rewelacyjne wino...
      Do tego "balet kelnerow" - zabawa w teatr, gdzie jest sie widzem i aktorem.
      Michelin przyznal trzy gwiazdki (i komplet "widelcow") zaledwie 25 restauracjom
      na calym swiecie...
    • Gość: kohol Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.crowley.pl 18.10.04, 15:14
      Nie wydaję nigdy dużo - no cóż, jaka płaca, takie zakupy :)
      Ale cos, na co moge sobie pozwolić - to sery. Widzisz taki w sklepie, cena
      ok.100 zł za kg, ale czasem są takie małe kawałeczki ukrojone i zważone,
      kosztują do 10 zł... No i takie sobie próbuję :) Taka mała ekstrawagancja :)
    • zahra Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 15:21
      Jako że przez ostatnie 4 lata byłam studentką, toteż bardzo ograniczone były
      moje szaleństwa zakupowe. Razu pewnego po kłótni z mężczyzną postanowiliśmy
      jakoś wszystko poskładać od nowa, a dobrym początkiem miała być romantyczna
      kolacja. Wszystko samodzielnie robione - absolutnie żadnych restauracji! I tak
      było dobre czerwone wytrawne wino - a nawet 2(w tej chwili nie pamiętam nazwy),
      lazania tak wyśmienita, że do tej pory pamiętam jej smak i na sam koniec moje
      ukochane Carte dor.

      Ekstrawagancja polegała na tym, że przez kolejne 2 tygodnie jedliśmy codziennie
      bułki z dżemem.
    • marghot Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 15:25
      W roku 1989 byłam w Danii i jadłam chyba najdroższe lody mego życia. Nie
      pamiętam w tej chwili dokładnego przelicznika, ale za duńskiego jednego loda w
      PL kupiłabym zapewne kilka naście sztuk.

      Obecnie ekstrawagancje są mniej spektakularne, ale się zdarzają: trufle, ot
      choćby w miniony weekend. Słabość mam do serów...
    • giezik Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 15:30
      czytam, czytam i nic nie moghe znalezc, co by nie bylo warte wydanej ceny - glownie sery, ktorych cena w Polsce jest zdecydowanie zbyt wysoka.

      Ale pewnie znajda sie ludzie, ktorzy uznaja, ze kupno jakiegos wybitnego parmezanu za cene wieksza niz ser np. tylzycki to ekstrawagancja :)
      • marghot Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 15:36
        Właśnie, Giezik dotknął ważnej sprawy. To co dla jednego jest ekstrawagancją,
        dl ainnego "chlebem" powszednim.
        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
        • giezik Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 15:38
          i co wiecej nie chodzi o zasobnosc portfela, tylko o nastawienie do danego przedmiotu (w tym wypadku jedzenia)
          • marghot Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 15:40
            Taak.
            Właśnie podumałam nad moim przypadkiem. Kiedy widzę cenę 100zl za 1kg sera (do
            zajadania), myślę drogo ale i tak czasem kupuję. Lecz z drugiej strony bez
            mrugnięcia oka, płace ok. 20zl za 200g parmezanu.
            • giezik :))) 18.10.04, 15:42
              dokladnie tak jest.
              • jo.hanna inne luksusy 18.10.04, 19:19
                a moze w naszym zabieganym swiecie czas jest najwiekszym luksusem? W takim razie
                najwieksza ekstrawagancja jest dla mnie lunch, ktory jedlismy w Ascoli Piceno. 3
                godziny w restauracji, pogodne czekanie na antipasti, popijanie
                winka....Zastanawianie sie, czy chcemy risotto czy spaghetti. I tak
                przebimbalismy wiekszosc popoludnia....bylo swietnie i na pewno zrobie to
                jeszcze raz (ale moze nie w godzinach pracy)
    • cat-lover Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 19:25
      Pilam przerozne drogie wina i jadlam w wielu dobrych restauracjach, ale do
      konca zycia nie zapomne rachunku z Tsariny/nieistniejacej juz zreszta
      restauracji rosyjskiej w Warszawie/ gdzie za kolacje na 4 osoby zaplacilismy
      $500/w 1999 roku/. No ale tam bliny z kawiorem jako przystawka kosztowaly 50
      dolarow.....
      • Gość: Hela Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.bb.online.no 18.10.04, 20:52
        W Norwegii wszystko jest tak sakramencko drogie, ze reka mi drzy zawsze,
        ilekroc placic trzeba. Plusem jest to, ze gdziekolwiek sie pojedzie w swiat,
        ceny wydaja sie przystepne.
        • asiak44 Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 22:09
          Moze cena nie jest taka wysoka, ale przechodziłam wielokrotnie obok cukru
          kandyzowanego w kawałkach, no i w końcu kupiłam.Całe 7,50 zł wydałam. Jest mało
          słodki, długo sie rozpuszcza w buzi, ale włożony do słoika wyglada jak
          bursztyn...
          • taka_tam Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 22:24
            moją słabością jest jamajska kawa blue mountain, którą zamawiam przez internet
            raz na jakis czas (i prawie tyle, co za samą kawę płacę za transport)...
            • Gość: pianissima Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen IP: *.acn.waw.pl 18.10.04, 22:44
              Jesli jestes z Wawy lub okolic, to kawe Blue Mountain mozesz kupic w Starej
              Papierni w Konstancinie.
              • taka_tam Re: wasza największa ekstrawagancja jedzeniowocen 18.10.04, 22:54
                nie jestem z wawy, ale bywam tam. stara papiernia to sklep, kawiarnia, czy
                jeszcze coś innego? blue mountain 100% czy z domieszką innych gatunków?
                dzięki za info :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka