Dodaj do ulubionych

no i coscie mi narobili (OT)

22.10.04, 21:30
z tymi kotami.
Ja zaprzysiegly przeciwnik zwierzat w domu, po rych opwiesciach co to koty jadaja, jakos sie lamie. no kurna, tak nie moze byc...
Obserwuj wątek
    • lunatica uuu... 22.10.04, 21:34
      szkoda, że tak późno.
      mieliśmy taką śliczną malutką zakopiańską kotkę do wydania...
      sztan, nie kot.
      zawodowa.
      • giezik Re: uuu... 22.10.04, 21:35

        hola hola, nie kus.
        a w ogole to ciiii, bo mua zonka jak to przeczyta to koniec bedzie zupelny
        • lunatica Re: uuu... 22.10.04, 21:39
          na brak kotów nie cierpimy...
          zawsze się jakaś gapa znajdzie :-)
          mówisz i masz.
          no problem!
          • emka_1 to 22.10.04, 21:42
            musi być kot smakosz:)
        • emka_1 wystarczy 22.10.04, 21:41
          że hela przeczyta:) a przy okazji dzisiejsze odkrycie - dżem jagodowy z
          tenczynka smakuje czarnymi jagodami a nie ulepem dżemowym i do tego szaleńczo
          smakuje kotom :)
        • barba50 Re: uuu... 22.10.04, 21:43
          A co to znaczy koniec? Będzie kocię w domu? To dopiero będzie początek!
          Kiedy syn przywiózł malutkiego kociaka podniesionego z szosy w deszczową noc
          mój mąż zaczął wydzwaniać po schroniskach, no bo kot w domu?!?!! Na szczęście
          kot został i pierwsza osobą z którą kocina się teraz po dwóch latach wita jest
          mój nawrócony mąż. Po cichu Ci powiem, że zwierzak często śpi z nami w łóżku...
          • giezik Re: uuu... 22.10.04, 21:47
            no nie powiem, zeby to ostatnei zdanie mnie zaachecalo :)
            • cynamoon6 Re: uuu... 22.10.04, 21:50
              nnnoooooo
              jeszcze troche i kot bedzie w logo forum kuchnia ;-)
            • dziuunia popatrz na to... 22.10.04, 21:50
              ... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=16227912
              ten drugi to na pewno smakosz :DDD
              oferta nadal aktualna
              • giezik Re: popatrz na to... 22.10.04, 21:53
                smakosz, bo tak narozpieprzal wokol siebie?
                • dziuunia Re: popatrz na to... 22.10.04, 21:54
                  no wybiera co lepsze kąski,nie rozpieprza ;)
                • lunatica gdybym mogła 22.10.04, 22:12
                  to bym się nie zastanawiała, a raczej bym się zastanawiała, którego? są boskie
                  dziuuniu.
                  gieziku pokaż żonie te kocie zdjątka :-))
                  • giezik Re: gdybym mogła 23.10.04, 09:02
                    a w żadnym wypadku (chyba ze sama ten watek znajdzie)
                • brunosch Re: popatrz na to... 23.10.04, 13:45
                  To nie kot tak "narozpieprzał" tylko samo się zrobiło. Koty starannie uprzątają
                  okolice miski. Giezik, Ty musisz mieć kota, bo się wcale na nich nie znasz!
    • Gość: lomas A ja się strasznie cieszę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 22:54
      jak zawsze gdy uda się zagorzałego przeciwnika nawrócić :)
      Zapamiętaj Gieziku ten dzień kiedy zacząłeś się łamać, kiedyś będziesz go obchodził jako święto.
      Dom bez zwierzaka ...a zresztą niedługo sam się przekonasz.
      Dziunia kociaki są przepiękne.
      • siostraheli Re: A ja się strasznie cieszę 22.10.04, 23:11
        Kot chrzestny brunoscha cos sie nerwowo wierci, wiec pewnie bedzie chcial miec
        mlode. pomysle o to bie
    • Gość: Nobullshit Re: no i coscie mi narobili (OT) IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 22.10.04, 23:35
      Dziuuniu, ten niebieskooki jest zabójczy. Zresztą wszystkie są śliczne.

      Gieziku, co do kociego spania w ludzkim łóżku:
      1)W "kluczowych" momentach kot wybywa do innego pomieszczenia,
      po części z wrodzonej dyskrecji, po części dlatego, że nikt nie lubi,
      jak posłanie pod nim zaczyna się zachowywać jak tonący Titanic
      albo masyw centralny w epoce ruchów górotwórczych
      2)Kot fajnie grzeje
      3) Kot nie chrapie.
      4) No dobrze, kot śpiący między dwoma osobami ściąga kołdrę z obojga.

      A poza wszystkim, Twój synek powinien mieć zwierzątko. To bardzo wychowawcze
      i pedagogiczne :))))
      • jottka Re: no i coscie mi narobili (OT) 22.10.04, 23:39
        Gość portalu: Nobullshit napisał(a):

        > A poza wszystkim, Twój synek powinien mieć zwierzątko.


        kota sie nie da 'mieć' - kot sobie sam wybiera, kto ewentualnie może mieć
        zaszczyt usługiwania mu, a fawory i tak będzie rozdzielał po uważaniu:(
        • taka_tam Re: no i coscie mi narobili (OT) 22.10.04, 23:47
          takie trzy małe niedaleko mego domostwa urzędują... i domu szukają... słodkie
          są...
          • jottka no 22.10.04, 23:52
            a ty co???
            • taka_tam Re: no 23.10.04, 00:07
              jottka napisała:

              > a ty co???

              w sensie - ja? ja mam już jednego, a dla tych trzech dobrych ludzi szukam.
          • emka_1 żeby 22.10.04, 23:52
            nie było ukrywania faktów i upiększania rzeczywistości - są koty, które chrapią.
            jeden potrafił tak głosno, że sam się budził.
            • jottka Re: żeby 22.10.04, 23:55
              chwilke, a konkretnie o kim mówisz???
              • emka_1 Re: żeby 22.10.04, 23:58
                nie znasz ich. dwaj panowie f. obaj już w kocim niebie. ziutek nie chrapie
                • jottka Re: żeby 23.10.04, 00:00
                  o ile sie nie myle, ty z nim nie śpisz:( a jutro noc poślubna, aaaa
                  • emka_1 Re: żeby 23.10.04, 00:06
                    nic nie szkodzi, mam dobry wywiad. ktoś w noc poślubna musi łkać, wolisz żeby
                    kocina łzy lała?
                    • jottka Re: żeby 23.10.04, 00:10
                      zasadniczo będziemy tworzyć niemoralny trójkącik, może z zaskoczenia zamilknie:)
                      • emka_1 Re: żeby 23.10.04, 00:18
                        możliwe, albo cichcem przejmie władzę:)
    • lomas Re: no i coscie mi narobili (OT) 22.10.04, 23:55
      A i jeszcze mała propozycja - jak już się zdecydujesz na kociaka pomyśl od razu o szczeniaku potem jak zaczniesz się znów łamać to Szanowny Kot może się smiertelnie za szczeniaka obrazić .
      • cat-lover Re: no i coscie mi narobili (OT) 23.10.04, 00:00
        dobra mysl z tym szczeniakiem....moje kocisko to sie juz tak na bogu ducha
        winna psine 1.5 roku obraza......
        • emka_1 Re: no i coscie mi narobili (OT) 23.10.04, 00:08
          etam, moje koty psy kochały, kotka się nawet na psich plecach postanowiła
          okocić, pies nie protestował.
        • Gość: lomas Re: no i coscie mi narobili (OT) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 00:08
          Mój Pies po przyniesieniu kociaka do domu był tak chory ze musiałam kociakowi domu szukać, na szczęście sąsiadka się zlitowała i mam jakby kota tyle ze za płotem.
          A pies w dniu przemeldowania małego cudownie ozdrowiał, bestyja :)
          • nobullshit A przede wszystkim, Giezik 23.10.04, 00:11
            WEŹ OD RAZU DWA.

            Jeden kłopot, podwójna przyjemność.
            • Gość: Hela Re: A przede wszystkim, Giezik IP: *.bb.online.no 23.10.04, 00:25
              Tez mysle o wzieciu dwoch, bedzie im razniej w okolicznosciach przyrody.
              • Gość: siostraheli Re: A przede wszystkim, Giezik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 08:43
                A nasz kotek Sztrici dostal choroby z depresji w reakcji na mlodego kotka.
                Wszystko ma w stanie zapalnym.
                • giezik Re: A przede wszystkim, Giezik 23.10.04, 09:08
                  cholera, czy Wy jakas kocią ewangelizacje robicie?
                  • Gość: siostraheli Re: A przede wszystkim, Giezik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 09:19
                    bedziemy ci codziennie przesylac kota dnia, az sie zdecydujesz!
                  • dziuunia I zajrzyj tutaj.... 23.10.04, 09:27
                    .....jakie ciekawe ;D
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=16644917&a=16961998
                    • giezik hmmmmm 23.10.04, 09:32
                      ^-_-^ Uśmiech śpiącego kota /
                      ^-_-^(@@@@) Kołysanka śpiącego kota


                      itd....
                      ufff, chyba jeszcze nie jest tak zle. Zupelnie widze co innego
                • kwieta4 Re:psie problemy:) 23.10.04, 09:40
                  no to i ja cos doloze, choc to moze i nic oryginalnego...zaraz po przyjezdzie
                  do Kanady wyslalismy dzieci na wakacje do Kraju. w domu 'zostal nam sie ino'
                  osamotniony (wg naszej wersji:) ukochany dlugowlosy jamnik, medalista z Kraju,
                  o kompletnie lekcewazonych tu europejskich korzeniach. urodziwy i inteligentny,
                  przywodca naszego stada zreszta, jakby nie patrzec. zdecydowalismy kupic mu
                  towarzyszke. piekna byla, tutejsze nasienie:), mloda, dorodna. gotowa
                  zaakceptowac wiele... pierwszy spacer 'z dwoma smyczkami' powiedzial wszystko.
                  potem okazalo sie, ze nie wolno jej sie u nas nawet napic wody, nie mowiac juz
                  o odbieraniu naszych zmieszanych, aczkolwiek czulych spojrzen...
                  maz 'odpowiedzialnie' wzial dzien wolny z pracy i spedzil go tulac suke w
                  ramionach, zeby jej czasem nasz ulubieniec nie zagryzl; doslownie!!:).
                  na szczescie nie mielismy zadnego problemu ze zwroceniem do zrodla 'panny w
                  traumie'. lekcje odebralismy powaznie. nasz przywodca stale panuje, juz slepawy
                  i gluchawy - nadal manipuluje nami ile wlezie i niestety:)- nie wyobrazamy
                  sobie, ze moze (po przeszlo 13 latach) byc inaczej.
                  i pomyslec, ze maz jako jedyny, wzbranial sie przed zaproszeniem go w nasze
                  progi, a potem sam jak w amoku wyszukiwal linie lotnicze, ktore pozwola mu
                  podrozowac za ocean z psim stworzeniem na pokladzie (liczac sie z kosztami
                  oczywiscie:). reszta warta jest juz tylko opisania w serialu 'rzece'... nie
                  powinnam tu pominac faktu, ze pare osob natchnionych naszym uzaleznieniem po
                  prostu poszlo w nasze slady:)))

                  ps.stworzenie najzwyczajniej w swiecie 'sprowadza nas na ziemie', a kto dzis
                  nie chce - tak z reka na sercu - byc czescia prawdziwej natury ??
                  • giezik moja kocia trauma (byc moze) 23.10.04, 09:48
                    lat temu .... troche
                    Moj znajomy mial syjamskiego parszywca, znaczy kota. Kiedys rozmawiajac z nim - z koelga nie z kotem, bedac odwrocony do drzwi jego pokoju, zamykalem je.
                    Im bardziej je dociskalem tym wiekszy czulem opor, w pewnym momencie, jak juz za cholere nie chcialy sie domknac spojrzalem w dol. A tam parszywiec w pol przeciety, znaczy no nie na pol, tylko tak jakos jakby miedzy skora nic nie bylo. Slabo mi sie zrobilo, on - ten kot znaczy - odskoczyl i mial sie dobrze, a mi jakos tak zostalo, ze jak pomysle to wciaz mi oko lata.
                    • Gość: ela.tu-i-tam Re: moja kocia trauma (byc moze) IP: *.w82-121.abo.wanadoo.fr 23.10.04, 09:54
                      Giezik, moja kotka lubi "wychodzic z kuchni na taras", czyli geba na zewnatrz,
                      ogon w kuchni.
                      Z tego co wiem, to wiele kotow jest podobnych, czyli - po prostu nie wiedziales
                      ze te bestie lubia stac w dzwiach !
                      • brunosch Re: moja kocia trauma (byc moze) 23.10.04, 10:37
                        Kałużyński przytaczał kiedyś wyjątkowo obrzydliwą anegdotę o prof. Krawczuku,
                        słynnym ze skąpstwa.
                        Ponoć Krawczuk obciął kotu ogon, żeby zaoszczędzić na cieple, kiedy kot
                        wchodził do domu przez drzwi.

                        A co do stania kota w drzwiach - to przejaw ich dwoistej natury - są dzikie -
                        dlatego łepek na zewnątrz i udomowione (ogon w mieszkaniu)
                • brunosch Re: A przede wszystkim, Giezik 23.10.04, 13:46
                  Ale chyba nie na widok Drakuli ta jego depresja?
    • brunosch Re: no i coscie mi narobili (OT) 23.10.04, 10:30
      a na koniec wyobraź sobie że taki najedzony, szczęśliwy kot zwinie się w kłębek
      na kolanach i zacznie mruczeć...

      Mój półkot miał wyjątkowo nędzne dzieciństwo i teraz widok rudego, tłustego i
      uśmiechniętego kota podnosi moją samoocenę. Że człowiek taki szlachetny, że od
      śmierci wyratował niebożątko, że pewnie ani roku by nie przeżył... etc.
    • dakusia Re: no i coscie mi narobili (OT) 23.10.04, 11:13
      :))
      mialbys kupowania rybek multum ..dla siebie i kotka:)
      i milusiego pomocnika w kuchni, np. przy kuchence ..mieciutke futerko robiace
      osemki wokol twoich nog :))
      • Gość: Nobullshit Już "starożytni" Irlandczycy.... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 23.10.04, 11:48
        ...doceniali uroki obcowania z kotami, cytuję:

        MNICH I JEGO KOT

        Ja, mnich, z kotem mym Pangurem
        każdy mistrzem w swojej sztuce.
        Pangur z myszy łupi skórę,
        a ja ryję się w nauce. (...)

        I nie męczy nas szperanie,
        gdy siedzimy mrucząc w domu,
        boć to nasze polowanie
        nie dostepne byle komu.

        Taki to los biednej myszy,
        by w pazury kota wpadła,
        jak litera, którą piszę,
        wpada w sieci abecadła. (...)

        Tak żyjemy rok za rokiem
        i w tej spółce nam przyjemnie.
        Każdy tropi swoim tropem
        radujemy się wzajemnie.

        Kot jest mistrzem - ani słowa
        i ma swoje ścieżki własne.
        Ja też wiem, jak popracować,
        by rozświetlić, co niejasne.

        Irlandia, IX w, przekład Ernesta Brylla
        PS: Mój kot jest dwoja imion: Peter Pangur
    • giezik pokazałem mua żonce 23.10.04, 13:40
      sie rozczulila mi, szczegolnie rutger hauer jakos przykul jej uwage, ale i ten taki z wymieszanym pigmentem rowniez.
      • brunosch Re: pokazałem mua żonce 23.10.04, 13:42
        ino patrzeć, a jakiś kot będzie Was miał.
    • brunosch Re: no i coscie mi narobili (OT) 23.10.04, 13:49
      Dlaczego jesteś zaprzysiegłym przeciwnikiem zwierząt w domu?
      • giezik abo... 23.10.04, 14:27
        zwierz to jednak naturalnego srodowiska potrzebuje
        • brunosch Re: abo... 23.10.04, 14:31
          Naturalnym środowiskiem kota jest fotel. Ulubiony fotel Pana, rzecz jasna...
          • Gość: Nobullshit Re: abo... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 23.10.04, 14:43
            Inne środowiska naturalne, w wyborze:
            - pod kineskopem telewizora (w przypadku kotów mniejszych - wierzch telewizora)
            - w szafce na sprzęt za mini wieżą
            - na biurku za monitorem komputera (łeb na wiązce kabli)
            - płyta ceramiczna kuchenki
            - okap kuchenny - jeśli konstrukcja okapu na to pozwala
            • brunosch Re: abo... 23.10.04, 14:49
              Otchłań pod wanną, po to zwłaszcza, żeby z dzikim kssshhhy skoczyć znienacka z
              pazurami na gołe, mokre nogi.
              Albo co gorszego - wyjść stamtąd w chwili, gdy człowiek obnaża się przed
              muszlą. Kot wtedy z niezwykłym zainteresowaniem obserwuje każdy gest.
            • surtout Re: abo... 23.10.04, 15:07
              abo... kot musi kogoś mieć, jak ma tylko siebie, to jest smutnym dzikusem
              abo... może i kot nie chrapie, ale jak (mój) zacznie mruczeć, to jakbym miała w
              pokoju silnik diesla
              abo... kot to uroczy złodziej, dzikus nieokrzesany i chuligan (czasem tylko
              patyk z pazurami się wyciąga po świeże mięsko, a reszty kota jakby nie było)
              abo... tylko kot umie kłamać i udawać
              abo... tylko kot zrobi Ci awanturę o pustą michę
              abo... nikt tak pięknie nie szczeka na muchy, jak kot
              abo... kto się na Ciebie spektakularnie obrazi, gdy nie masz kota
              abo... kto jest tak bezczelny, że ręce opadają
              abo... królowi co królewskie, kotu... wszystko
              abo... kot jest uznawany przez forumowiczów za doskonały błąd w Matrixie
              abo... życie z kotem jest pełne niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji
              abo... żadne inne stworzenie nie puszcza tak pięknie perskiego oka

              Skuś się...
              • Gość: Liska Re: abo... IP: 81.210.125.* 23.10.04, 16:05
                albo trafi Ci się wyjątkowo namolny egzemplarz jak mój: wyrzucasz go z sypialni
                milion razy, a znajdujesz go pod kołderką dziecka albo w szafce z ubrankami
                albo w zlewie.

                A niech tylko wejdę z zakupami, ten - czmych i poleciał po schodach hen hen i
                goń, dziada;)

                a jaką mi demolkę w roślinach robi dżizussss... W tym roku zaszalałam i kupiłam
                sobie superpiekne rośliny z nadzieją, że przezimują do przyszłego roku. Ale
                cóż, jakaż to cudna toaleta na świeżym powietrzu.

                cenię jego miłość, ale czasem ughrrr
                • Gość: Nobullshit Lisko IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 23.10.04, 16:13
                  My namawiamy Giezika. A nie ostrzegamy. :)
                  • Gość: Liska Re: Lisko IP: 81.210.125.* 23.10.04, 16:24
                    Wiem, wiem... Ale Giezik musi się przygotować na polowania na osobnika albo
                    wybierze sobie takiego, który będzie grzał kanapę 24 h;-) Gdybym mogła cofnąć
                    czas, takiego bym sobie wzięła.

                    • Gość: hela kot dnia IP: *.bb.online.no 23.10.04, 19:02
                      No to posylam kota dnia zobowiazana do tego przez Siostreheli.
                      www.finn.no/finn/bap/viewpicture?id=4779259&picture=4779259_4_0_mjau6.jpg&alt=Mamma+d%F8de+da+jeg+var+5+dager+%
                      3A%28+n%E5+er+jeg+2+%E5r+%3A%29
                      • iwu Giezik, 23.10.04, 19:43
                        nie jest tak źle z tym kotem.
                        Też byłam przeciwniczką zwierzyny w domu, ale moję dziecię parę lat temu
                        wierciło mi dziurę w brzuchu, a że mam alergię na psy, to zgodziłam się na
                        żółwia. Dwa lata temu mój ukochany nowy mężczyzna kupił dziecięciu króliczka.
                        Zgodziłam się, bo na widok króliczka każdy by się zgodził. A w wakacje dziecię
                        pojechało z ojcem na wieś gdzie były akurat dwa małe kociaki. No i się zaczęło.
                        Bałam się o rośliny, o potencjalną alergię, no i jak to, kot na stole? Na
                        bufecie?
                        Teraz jest w domu kotka i nie jest tak tragicznie. W ciągu dwóch miesięcy
                        wykończyła tylko dwie rośliny (na jakieś 30). A że biega po wszystkich
                        meblach... No cóż, zdejmowanie kota z bufetu stało się automatyczną czynnością,
                        normalną jak mruganie (i prawie tak samo częstą). Trzeba chować wszystkie
                        dokumenty, gazety i co cenniejsze przedmioty, bo kot gotów je rozszarpać lub
                        wynieść w sobie tylko znanym kierunku, ale można się do tego przyzwyczaić.
                        Ale za to jak mruczy...
                        No i bardzo dużo śpi. Niestety nie zawsze wtedy gdy my sobie tego życzymy.
                        W sumie nie żałuję, przeciwnie - dom z kotem jest jakiś cieplejszy. Taki domowy
                        po prostu.
                        Bierz kota i ciesz się, a najlepiej dwa, nie będą się nudziły i rozrabiały,
                        tylko zajmą się sobą.
                        • Gość: giezik Re: Giezik, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 13:30
                          taaa, no to tego mi bylo trzeba. Krolikow to juz zupelnie nie rozumiem - jedyne skojarzenie jakie mam to kulinarne
                          No, a te papiery !!!.
                          Na biurku mam tworczy nielad, wizytowki, papiery, karteczki. no i ... co w takim razie
    • giezik Dziuuuuniu, czy mozesz zasiasc przy stole? 23.10.04, 19:19
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23929
      • surtout Re: Lisko 23.10.04, 19:28
        Liska napisała:
        "A niech tylko wejdę z zakupami, ten - czmych i poleciał po schodach hen hen i
        goń, dziada;)"

        Mój też ucieka, ale tylko do góry :))) Osiem schodków i czeka. Doganiam go, a
        on znowu: osiem schodków i czeka (i łypie). I tak dalej, aż do samej góry...
        Podobno to zew... Mój kot jest co prawda kastratem, ale oboje z moim ukochanym
        twierdzimy, że pozostało mu trzecie, ukryte jajo, które weterynarz przeoczył,
        więc rudzielec nadal jest Kotem o Napędzie Jądrowym.
        (przepraszam wszystkich przedstawicieli męskiego świata)
        Żeby zachęcić giezika, powiem tylko: tak naprawdę wszystkie wady kota są jego
        zaletami. Kot bez wad to pies, a tego byśmy nie chcieli.

        PS
        To forum "kuchnia" jest??? ;)
        • siostraheli Re: Lisko 23.10.04, 19:47
          Moj kot Heidi Drakula Tyrania jest jak pies. Chodzi przy nodze, nie opuszcza
          ludzi na krok i nie jest samotnikiem. Podobno nawet na psychologii ucza, ze to
          jedyny kot ekstrawertczny (norweski kot lesny skugkat)
        • Gość: Nobullshit Nasz zwierzyniec IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 23.10.04, 20:08
          surtout napisała:
          > To forum "kuchnia" jest???

          Wbrew pozorom tak, i kotów nie jadamy. Nasz zwierzyniec można obejrzec tu:
          smakosze.blox.pl/html
    • Gość: kucharka z przypad Re: no i coscie mi narobili (OT) IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 24.10.04, 12:27
      Niedawno bylam w Krakowie , zatrzymalam sie na kawe w Mc Donald's . Po parkingu
      spacerowala pani z kotkiem na rękach.Zaciekawiona , zapytalam , co to za rasa i
      jak sie wabi. Uslyszalam , ze to kotek do sprzedania , bo kolo tego "donalda"
      koty schodza jak cieple buleczki. Jesli nie masz daleko do Krakowa , to moze
      obejrzyj tego pieknego kotka , rasy syberyjskiej. Sama mam koty bez , ktorych
      nie wyobrazam sobie domu.
    • marghe_72 Re: no i coscie mi narobili (OT) 24.10.04, 22:32
      Giezik, nie czytałam wszystkich postów.
      Ale: Bierz kota. Bierz. Sam sie przekonasz co to za uczucie wtulić sie w
      mrucząco warczące futerko, zganiać toto z Twojego kompa :), karmić lukrem z
      pączków.. itp
      Warto.
      m. matka i zona alergików :(((

      ps. własnie sobie uprzytomniłam ze w domu mam koło 30 kotów.. z drewna, metalu,
      szkła..z braku laku dobry i kit.. (kot)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka