Gość: kogut
IP: *.unislaw.sdi.tpnet.pl
09.11.04, 22:41
ale będąc dzieckiem w wieku przedszkolaka lat temu ze czterdzieści moja
babcia i ciotka wspólnie mnie wychowujące karmiły mnie właśnie tym czymś.
Czasy to były wspaniałe,to właśnie wtedy szło kupić na targu żywe stworzenie
w piórach i za to za ile kto wytargował i ten cały zabieg miał służyć za
niedzielny obiad.Już nie wspomnę o tym czego nie widziałem,ale nic się nie
zmarnowało.Do rosołku wrzucano nie tylko to co my dzisiaj kupując w sklepach
lecz też główki,pazórki,pupki i już sam nie wiem co? Chyba to ciotka wymyślła
bo przecież była starą panną i byłem jej pupilkiem.Dzisiaj się zastanawiam:
czy jeszcze ktoś jest zdolny próbować takie rzeczy przecież nawet nie idzie
tego kupić?
Czy nie wywarło to wpływu na mój intelekt, bo przecież nie mogłem pohamować
się przed napisaniem tego postu?
I w końcu wpadłem na pomysł (dosłownie pisząc to) skupu kurzych główek od
wielkich kurzych ferm właśnie dla smakoszy kurzych móżczków.
Smakosze mnie poprą i im będę służył, lecz przeciwnicy ?
Pozdrawiam wszystkich: nie smakoszy i smakoszy
Uważam,że to żadne przestępstwo,bo przecież kury mózgu nie mają:))))))