Dodaj do ulubionych

podpatrzone u innych.....

08.12.04, 20:32
rzucilo mi sie w oczy, ze u KAZDEGO Azjaty, niezaleznie od kraju pochodzenia,
u ktorego bylam w domu zawsze stoi nastawiony ryz w takim specjalnym garnku.
Zawsze pelny garnek goracego, swiezego ryzu. A jedzonego najczesciej....tylko
z dodatkiem sosu sojowego.


A co Wy ciekawego podpatrzyliscie u innych?
Obserwuj wątek
    • jacek1f Re: podpatrzone u innych..... 08.12.04, 20:52
      U Anglosów - Marmite :-) (to lubię!)
      U Amerykańców i Kanadians - syrop klonowy...
      U Kreteńczyków - bazylia w donicach: po pierwsze na komary, po drugie do
      potraw:-)))
      U Ruskich - zawsze wodka w lodówce. Do wszystkiego.
      i bede jeszcze wspominał...
      • Gość: wiedzma Re: podpatrzone u innych..... IP: *.3web.net 08.12.04, 20:58
        "u Ruskich" - czyli u kogo???
        • jacek1f Re: podpatrzone u innych.....do Wiedźmy 08.12.04, 22:29
          czuję jakąś urazę w głosie... Niesłusznie. U Ruskich = u Amerykańców = w
          Moskwie. A że do wszystkiego, to nie mialem na mysli picia, ale do potraw od
          razu mieli... marynat mięsnych itp itd.
      • Gość: Princess Re: podpatrzone u innych..... IP: *.server.ntli.net 11.12.04, 23:29
        Akurat Marmaite dla mnie smakuje beznadziejnie. To taki wyciag z drozdzy do
        smarowania chleba, wygladem przypominajacy czekolade, niestety nie przypomina
        jej w smaku.
        U Grekow pelnotlusty ser Feta i oliwki.
        We Francji- butelka czerwonego winka w lodowce.
        • Gość: motyl Re: podpatrzone u innych..... IP: 194.223.152.* 13.12.04, 16:33
          Wina czerwonego nie przechowuje sie w lodowce. Biale owszem.
    • Gość: nimeska u francuzow IP: *.22.119-80.rev.gaoland.net 08.12.04, 21:16
      balagam, syf i pelen zlew naczycn ( u tych co nie maja zmywaki ;) )
      a tak na powaznie to pozorny porzadek i kurz po katach
      straszne flejtuchy
      • Gość: dosia Re: u francuzow IP: 82.65.132.* 09.12.04, 00:33
        Nimeska, czy aby nie przesadzasz troche ?
        Albo masz naprawde niechlujnych znajomych.

        A tak wracajac do tematu to np. Francuzi nie przezyja jak nie beda mieli w domu
        bagietki. Jedza ja do wszystkiego.

        W ogole zarcie to wielki rytual ale to uwazam akurat za bardzo sympatyczna
        rzecz.

        Natomiast dla mnie obrzydliwstwem jest maczanie bagietki z konfitura w kawie
        lub herbacie. Najgorsze, ze moje dzieci tez juz tak chca jesc :-) Beurk !
        • Gość: nimeska Re: u francuzow IP: *.22.119-80.rev.gaoland.net 09.12.04, 20:06
          to moje spostrzezenia i jak na razie nie dostrzeglam niczego piorubujaco
          sympatycznego ... moze za krotko z nimi przebywam
          Nie mowie ze wszyscy tacy sa ale reasumujac spostrzezenia wychodzi na minus
          (niestety)

          Ale zgadzam sie z Toba co do rytuary jedzenia, to wielka tradycja i czerpanie
          przyjemnosci
      • Gość: lu Re: u francuzow IP: *.acn.waw.pl 11.12.04, 14:26
        Ciekawe u kogo bywasz, skoro taki brud widzisz we Francji. Mieszkam we Francji,
        moi przyjaciele to niemal wylacznie Francuzi (znam ich z pewnoscia wiecej niz
        Polakow). W ich domach i kuchniach jest idealnie czysto. Moze to zalezy od
        srodowiska w jakim sie obracasz?
    • Gość: cat-lover Re: USA IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 08.12.04, 21:53
      w USA -to wiem od kogos kto sprzata po domach - u kazdego jest pelna zamrazarka
      gotowcow, typu pelny obiad lub pizza, a w lodowce koniecznie majonez/bez niego
      nie ma tutaj kanapki/ oraz sosy do salat w butelkach.
      • jo.hanna Re: USA 08.12.04, 22:20
        i kilka lub kilkanascie roznych sosow do salatek od thousand island poczynajac
        konczac na caesar lub wloski Paula Newmana.

        U Holendrow zawsze jest maslo orzechowe i sucharki. U Belgow piwo. I to duze
        ilosci (typu kilka skrzynek).
        The year began with lunch
        • cat-lover Re: a nasi znajomi tutejsi... 08.12.04, 23:30
          niezaleznie od kraju pochodzenia, zreszta my tez, wszyscy maja piwnice z winem
          i jest to wlasciwie jedyny trunek jaki sie pije. Mam w domu caly barek
          przeroznych alkoholi, od lat - ktore to raz w tygodniu odkurzam- bo nikt ich
          nie chce pic!!! Moze na e-bay powinnam wystawic, albo...czekac na nowy rzut
          gosci z Polski!
    • ela.tu-i-tam U Polakow oczami z Francji 08.12.04, 23:29
      Nigdy nie wiadomo kiedy jedza. Strasznie denerwujace, bo nie wiadomo jak sie
      zorganizowac (we Francji miedzy 12:00 a 14:00 to pora obiadowa, i wiadomo ze
      wszyscy jedza o tej porze; a wieczorem to kolo 20:00 w Paryzu, pewnie troche
      wczesniej gdzie indziej czy jak sa malutkie dzieci).

      Maja na stolach takie serwetki bibulkowe co to nie wiadomo do czego sluza - za
      male zeby przykryc sobie spodnice czy spodnie, albo zawiazac na szyji; wieksze
      niz normalne confetti ale to nie confetti.
      • ela.tu-i-tam Re: U Polakow oczami z Francji (2) 08.12.04, 23:39
        Nigdy nie wiadomo kiedy jedza, albo udawanie ze w ciagu dnia nie jedza, ma
        efekty uboczne. Wchodzimy do biura (np. administracji na osiedlu) i urzedniczka
        ma zawsze talerzyk z pomidorami albo zupa polozony na swoich papierach. Okropna
        zenada. Podobne talerze z zupa czy jadlem widzialam w szatni w teatrze czy w
        przychodni.
        A juz szczyt wszystkiego to gdy weszlam do lekarza w przychodni, a pani doktor
        ruszala zuchwami, i zarla cos przyjmujac pacjenta. To jakbym mnie przyjmowala w
        majtkach i kapciach.
    • cat-lover Re: i jeszcze jedno mi sie przypomnialo.... 08.12.04, 23:37
      Zauwazone w: Anglii, Holandii, Australii i Nowej Zelandii- wrecz naduzywanie
      slodkiej smietanki do wszystkiego i pod kazda postacia, wraz z bita
      smietana/nie a slodko tylko jako sos typu tatarski do np.ryby/, do kazdego
      mozliwego posilku. Brrr...moj zoladek, zawyczaj bardzo malo wymagajacy, tego
      przeciazenia nie wytrzymywal tak latwo. No i mdle to okropnie.
    • lomas Re: podpatrzone u innych..... 09.12.04, 01:10
      ja podpatrzyłam:
      1.-w Ameryce puszki ze słodkimi napojami gazowanymi do wszystkiego
      - kurczak w co drugiej sałatce
      2. we Francji - niesamowite spustoszenie stołu po posiłku i wszędzie pełno okruszków z bagietki
      3. u Włochów- niestety krótko byłam i niestety nie codzinnie makaron :(
      4. u obywateli byłego Związku Radzieckiego- cebula i czysta wódka do wszystkiego
      • Gość: cat-lover Re: podpatrzone u innych..... IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 09.12.04, 03:30
        Lomas, z tymi napojami gazowanyni masz racje. A wlasciwie Amerykanie dziela sie
        na tych co pija cienka kawe od switu do nocy i tych ktorzy wlasnie pija colo-
        podobne napoje/koniecznie z kofeina, koniecznie light/.
        Herbata jest tu napojem egzotycznym /no, chyba ze mrozona w lecie/.
        • Gość: Hanna Re: podpatrzone u innych..... IP: 64.213.237.* 09.12.04, 04:10
          Zapomnialas o herbacie na zimno!Strasznie slodka!!
          Na Puerto Rico zaden obiad nie obejdzie sie bez fasolki, gotowanej na rozny
          sposob. Ryz i fasola----na lunch i na obiad wieczorny.W stolowkach szkolnych-
          tez. Moja chlopaki bardzo ja polubili.
          I tu tez nie uswiadczysz herbaty, a jak nawet-to woda grzana w kuchence
          mikrifalowej - ochyda.
          Za to kawe pija czarna jak smok, ale mozna dostac z duza iloscia mleka-mleko i
          cukier-na zamowienie.Jest bardzo dobra-ichnia.I pita malymi porcjami-nie jak w
          USA- w wiekich kubkach.Tu nauczylam sie pic kawe z przyjemnoscia, w kraju-nigdy
          nie pilam.

          • Gość: macsue Re: podpatrzone u innych..... IP: *.proxy.aol.com 09.12.04, 05:33
            A ja kiedys widzialam Angielke jedzaca wielka bule z...chipsami ziemniaczanymi
            w srodku.
            • Gość: Agnieszka Re: podpatrzone u innych..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 18:26
              Anglia-bułka (typ kajzerka lecz ichnia )z bananem,lub z chipsami(to juz
              było).Typowy obiad angielski -niby wszystko ładnie wygląda -pierś z kurczaka w
              pomidorach,pieczone ziemniaki,marchewka ,brokuły -lecz wszystko bez smaku bo
              było gotowane z 3-ma ziarenkami soli i bez żadnych przypraw.Ostatnio tak jadłam
              jak leżałam na patologi ciąży na bez solnej diecie.Frytki-grubaśne,tłuste.Z
              ciekawostek to ,że oni nie wiedzą co to jest wziąć 2 -gie sniadanie do pracy
              czy dać dać dziecku do szkoły kanapkę.Kanapki zrobione w domu to lata 60 -te.Je
              się na mieście w barze czy z małej przyczepy ,gdzie jest wszystko od smażonego
              bekonu po jajko sadzone.
              • kragmel Re: podpatrzone u innych..... 09.12.04, 23:01
                Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

                > Anglia-bułka (typ kajzerka lecz ichnia )z bananem,

                ja się nauczyłam jeść takie kanapki od Kanadyjczyków. plus masło orzechowe, ale
                niekoniecznie. jak masło to też kwaśny dżem i na to banan. rodzina na początku
                patrzeć nie mogła ;)
      • ampolion Re: podpatrzone u innych..... 09.12.04, 05:47
        Amerykanie, a chyba i inne nacje (Szwedzi?) piją mleko do wszelkich posiłków -
        lunch, obiad, kolacja, grill, ryba, sałatka, itd, itp.
        • Gość: Hela Re: podpatrzone u innych..... IP: *.bb.online.no 09.12.04, 10:37
          Norwegowie pija morze slabej kawy, morze napojow gazowanych i mleko do obiadu.
        • linn_linn Re: podpatrzone u innych..... 09.12.04, 10:39
          U Wlochow to wiadomo: w domu musi byc pelno wina, makaron, oliwa, makaron, ser
          do makaronu, pomidory, bazylia i kawa. W raze kataklizmu da sie przezyc kilka
          dni, a moze wiecej.
          To, co mnie najbardziej drazni, to czeste robienie miesa w stylu "podeszwa od
          buta".
          • makapema Re: podpatrzone u innych..... 09.12.04, 11:01
            Włosi (w sumie to Włoszki były) - na sniadanie maczanie ciastek w espresso i
            tak z pół paczki mogło zejść.
            linn_linn napisała :
            > To, co mnie najbardziej drazni, to czeste robienie miesa w stylu "podeszwa od
            > buta".
            Dokładnie to samo, myśłałam wprawdzie że to ta jedna osoba tak ma :).

            Hiszpanie - o jedzeniu o niemozliwych porach (np 21) to wszyscy chyba wiedza,
            ja się długo przyzwyczajałam :), nie zjedzą posiłku bez wody do picia.

            Chińczycy - bardzo, ale to bardzo zamknięci na inne kuchnie i sugestie (ci, z
            którymi ja miałam kontakt). i niestety okropni bałaganiarze, w mieszkaniach w
            których mieszkali Chińczycy (na stypendium) kuchnia przypominała no, nawet nie
            wiem co to było :).
            • Gość: Hanna Re: podpatrzone u innych..... IP: 64.213.237.* 09.12.04, 13:22
              Co do picia wody, i tutaj do kazdego posilku jest woda, ale to wyplywa z
              goracej pogody, musisz pic duzo wody.I konicznie z lodem!!
              • makapema Re: podpatrzone u innych..... 09.12.04, 15:54
                zgadzam się. szczególnie jeśli posiłek jest ciepły np.
                z tym, że to było w zimnej, deszczowej wtedy Holandii :). ale tak czy inaczej,
                dla nich krokiety z barszczem były niemożliwe do zjedzenia własnie ze względu
                na ciepły barszcz. :) zjedli po kolei :)
        • marpiwoszwe Re: podpatrzone u innych..... 09.12.04, 11:52
          Tak, szwedzi pija mleko do wszystkiego nawet do kielbasy.Dla mnie to
          obrzydliwe.
      • Gość: lu Re: podpatrzone u innych..... IP: *.acn.waw.pl 11.12.04, 14:41
        W Polsce oczyma cudzoziemca):
        1. Jak mozna zyc na kanapkach? Dwa razy dziennie?!!!!
        2. Rany.... znowu ziemniaki
        3. Jakby tu dyskretnie pozbyc sie panierki?????????? Czy oni znaja inne sposoby
        przygotowania miesa???
        4. Co to jest ta kolorowa woda z cukrem do obiadu? Wspomnienie po owocach?
        5. Czy w Polsce sa ryby??? Bez panierki?
        • Gość: julka Re: podpatrzone u innych..... IP: *.adsl.proxad.net 11.12.04, 15:31
          Zgadzam sie z lu. Swego czasu organizowalam wycieczki do Polski. Klienci
          dyskretnie sie skarzyli, ze ciagle ziemniaki i kotlety panierowane.
          No i jeszcze gorace i sycace zupy w upalne lato
    • Gość: aniko Re: podpatrzone u innych..... IP: 62.29.248.* 09.12.04, 11:52
      U Francuzów: podawanie pieczywa "gołą" ręką. Nawet w porządnych restauracjach
      (czytaj: droższych) kelner bierze bułkę w rękę i kładzie bezpośredno na
      obrusie! Podawanie nie mytych owoców.
      U Włochów (Rzym) super czysto w restauracjach, kompletny brak psich kup na
      chodnikach. Serwetki porządne, duże i Z MATERIAŁU, pięknie wyprasowane nawet w
      b. przeciętnych (czytaj:niedrogich) knajpach.
      W USA i Kanadzie, gospodarze przeżywają stres jeśli poprosisz o czarna herbatę -
      zazwyczaj nie mają takowej w domu.
      U Polaków: zapraszanie na kolację, którą nie można się najeść czyli składającą
      się z paru źle dobranych przystawek. Tylko niech nikt nie czuje się urażony.
      Wiadomo, że generalizuję.
      • siostraheli Re: podpatrzone u innych..... 09.12.04, 12:05
        I Belgowie, ktorzy zawsze na ulicy jedza frytki z majonezem
      • Gość: lu Re: podpatrzone u innych..... IP: *.acn.waw.pl 11.12.04, 15:06
        Aniko, zdecydowanie: nigdy nie bylas w dobrej restauracji we Francji. Norma
        jest tam specjalny talerzyk na chleb przy kazdym nakryciu + nozyk do masla i
        kelner ze szczypcami do chleba w dloni. Wybierz sie koniecznie zanim zaczniesz
        sie wypowiadac. Pozdrawiam.
    • Gość: Persymonka Re: podpatrzone u innych..... IP: *.parlicom.com 09.12.04, 12:35
      A Anglicy z kolei frytki jedza polane octem.
      • Gość: Hanna Re: podpatrzone u innych..... IP: 64.213.237.* 09.12.04, 13:24
        O Boze, jak oni to znosza? Tz.-ich zoladki?
      • bir.ke w irlandii 09.12.04, 13:28
        # najpopularniejsza przekaska w ciagu dnia sa kanapki zrobione z chleba o
        konsystencji plasteliny (zgnieciesz i juz nie wraca do poprzedniego ksztaltu), w
        barach itp. kanapki zawsze serwowane sa z chipsami (wersja skrajna: chipsy w srodku)
        # najpopularniejszym jedzeniem sa frytki, najczesciej serwowane z octem,
        wyobrazcie sobie lasagne z frytkami, wszelkiego rodzaju pasty tez, nawet
        azjatyckie zarcie(z makaronem czy ryzem) podawane jest najczesciej z frytkami
        # take-awaye, czyli miejsca gdzie mozna kupic frytki, hamburgery itp. do poznych
        godzin nocnych na wynos - sa zawsze oblezone.co ciekawe zjawiaja sie tam rodzice
        czesto z dziecmi w pizamach, nie ma to jak zdrowa przekaska przed snem:)wiele
        rodzin zywi sie w 90 procentach wlasnie w take-awayach
        # napoje gazowane do wszystkiego i caly bozy dzien, glownie cola, aczkolwiek
        bardzo popularna jest energetyzujaca lucozada, irlandczycy serwuja ja glownie
        malym dzieciom (nieco ospalym z uwagi na diete wysokotluszczowa;)
        # najpopularniejsze owoce to jablka i banany, niesamowicie rzadko zdarza sie,
        aby zjedzono np. truskawke dekorujaca deser:)
        efektem takiego odzywiania jest okropna nadwaga wiekszosci spoleczenstwa (na
        ktora tutaj jest milczace przyzwolenie), fatalny wyglad skory i zebow, co widac
        zwlaszcza wsrod mlodziezy (wiekszosc ma ropne tradziki) i fatalny stan zdrowia
        (ponad 50% osob powyzej 18 roku zycia ma za wysoki cholesterol) - generalnie
        Super Size Me na zywo:)
        ###uwazam tez, ze to jeden z najbardziej rozpitych narodow swiata, gdzie co
        wiecej alkoholizm i bycie skacowanym jest powszechnie aprobowane - no comments
        pozdr
        • jacek1f Re: w irlandii - pytanie 09.12.04, 13:39
          Świetny opis! Mam pytanie do Ciebie, jak teraz wygląda zakaz palenia w pubach,
          przy tej zimniejszej pogodzie. Bo jak bylem w Londonku, wlasnie w momencie
          uchwalania u nich zakazu, to naczytalem sie samych superlatywow jak to pieknie
          dziala w Irlandii...?
          • linn_linn Re: w irlandii - pytanie 09.12.04, 13:47
            Opis fantatystyczny. Z moimi wyobrazeniami o Irlandczykach zgadza sie wlasciwie
            alkohol / slyna z tego w swiecie /. Co do reszty, naiwnie myslalam, ze to
            narod, ktory lubi zjesc dobrze i prosto. Dobry pachnacy chleb, wspanialy ser,
            dobra wedlina... Owoce mozna im chyba wybaczyc w tym klimacie, ale to ganianie
            w nocy do budek z "psim" zarciem...
            • bir.ke Re: w irlandii - odp 09.12.04, 15:46
              zakaz palenia w pubach i restauracjach wprowadzono bodajze z koncem marca br. i
              faktycznie na poczatku budzil on skrajne opinie.teraz wlasciwie sie do tego juz
              zupelnie przyzwyczajono, w okresie letnim wiekszosc miejsc zapewniala ogrodki
              piwne itp. na swiezym powietrzu, aby przyciagnac klientele.Przed kazdym lokalem
              wisi teraz zgrabny pojemniczek na pety (i wytworcy takowych chyba zarobili
              krocie na tej ustawie:) i ludzie pala na zewnatrz. Chlodniejsze powietrze nie
              jest tu problemem, na pewno slyszeliscie o zimnym wychowie wyspiarzy i to sie
              sprawdza w 100%. Kobieta w szpilkach i z golymi nogami przy zerowej temp. nie
              jest tu naprawde niczym niezwyklym;)Choc niemowleta bez skarpet z czerwonosinymi
              stopkami nadal przyprawiaja mnie o stan przedzawalowy;)Coz, co kraj, to obyczaj:)
              pozdr
              • makapema Re: w irlandii - odp 09.12.04, 16:00
                czytałam gdzies ostatnio, że właściciele pubów zaczynają lekceważyć ten zakaz:
                kara jest mniejsza niż utracony utarg. tak argumentowal to jakiś koleś. to
                prawda?

                a co do czerwonosinych niemowląt, to to samo widziałam w Szwecji. ja opatulona
                szalikiem, zimowe buty, itd,a dzieci w sandałkach w pażdzierniku. jakby mi
                ktos to opowiedzial, to nie uwierzyłabym chyba :).
                • bir.ke Re: w irlandii - odp 09.12.04, 16:08
                  w miejscowosci, w ktorej mieszkam nie spotkalam sie z lekcewazeniem tego zakazu,
                  kara to 3000 eur, ktore placi wlasciciel, w ogole wyobrazcie sobie miejscowosc
                  niespelna 20 tys. z ponad 50 pubami:)nizle, co;)
                  nie zdziwilabym sie natomiast lekcewazenia tego przepisu na polnocy kraju, mam
                  znajomych, ktorzy wola podjechac kawalek do pubu w irlandii polnocnej, gdzie
                  mozna zapalic i piwo jest tansze;)co wtedy ma zrobic wlasciciel byc moze
                  jedynego pubu w malenkiej wsi???jak nie zlamac prawo, aby zatrzymac
                  klientele;)ale to tylko takie dywagacje, nie poparte doswiadczeniem:)
                  pozdr
                  • cat-lover Re: w irlandii - odp 09.12.04, 17:04
                    maz ktory spedzil troche czasu w Irlandii Pn. potwierdza, ze prawie w ogole nie
                    widzial sklepow, za to bar przy barze na ulicy musi byc.
                    No i narzekal, ze non stop karmili go lososiem-na wszystkie posilki!

                    Co do nocnego podjadania to w Anglii jest to samo-pamietam jak u wujostwa
                    jezdzilismy na wieczorne fish and chips, juz po kolacji oczywiscie, i
                    pozeralismy je w drodze do domu.
                    • fairy5 Re: w irlandii - odp 09.12.04, 17:12
                      u polakow ziemniaki i chleb do wszystkiego :-)
        • Gość: nitroo Re: w irlandii IP: *.chemar.com.pl 09.12.04, 17:38
          heh... zaczynam czuć respekt do naszej kuchni po przeczytaniu w/w informacji:)
      • Gość: nitroo Re: podpatrzone u innych..... IP: *.chemar.com.pl 09.12.04, 17:34
        Gość portalu: Persymonka napisał(a):

        > A Anglicy z kolei frytki jedza polane octem.

        to żart?!o_0 o mamo...
        choć swoją drogą dowiedziałem się, że w domu jednej z moich znajomych je się
        galaretkę z nóżek z... majonezem(!)
        chyba jestem mało tolerancyjny bo nie potrafiłem ukryć bezbrzeżnego zdziwienia:)
        • Gość: cat-lover Re: podpatrzone u innych..... IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 09.12.04, 17:46
          Frytki z octem to przeciez angielska klasyka.

          A my nie piszemy zle, tylko wszystko to co sami zauwazylismy u innych kultur-
          dobre lub zle.

          • Gość: cat-lover Re: jeszcze Japonia.. IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 09.12.04, 17:51
            nie sprzedaja w sklepie w Japonii pieczywa pod zadna postacia! Dla
            Europejczyka/Amerykanina to sprawa powazna. Ja pare dni wytrzymalam, ale
            znajoma ktora tam byla zmuszona mieszkac przez 2 miesiace byla tak
            zdesperowana, ze znalazla jakas mala francuska piekarnie i przez caly czas
            jezdzila tam przez pol Tokyo po croissant i bagietki.
            • Gość: Agnieszka Re: jeszcze Japonia.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 18:43
              Odośnie desperacji - Anglia
              1.Twarda skórka od chleba
              2.kwasna śmietana(tylko słokie 30-tki,lub pochodne greckiego jogurtu)
              3.masło-przeważnie słone
              Ale nie przesadzajmy w Polsce brakuje mi ich ficha z octem(polubiłam) zwłaszcza
              tzw fisch bits(skrawki ryby w panierce)czekolady-Cadbury z mietowymi
              kuleczkami,lub Cadbury z Turkisch galaretką,baranina z mint sosem.
              • Gość: Princess Re: jeszcze Japonia.. IP: *.server.ntli.net 11.12.04, 23:48
                Nie wiem jaki chleb kupujesz w Anglii, ale ten, ktory ja jadam jest jak gabka
                (lacznie ze skorka)
          • Gość: nitroo Re: podpatrzone u innych..... IP: *.chemar.com.pl 09.12.04, 20:15
            i czego to się człowiek nie dowie... rany... to już chyba wolałbym golonkę z
            piwem zjeść... ale co do meritum? to frytki nie są "rozmemłane" po skropieniu
            octem?
            • Gość: macsue Re: podpatrzone u innych..... IP: *.dsl.chmpil.ameritech.net 09.12.04, 21:13
              A ja moze sie komus naraze ale wole zdecydowanie amerykanski sernik szczegolnie
              z Cheesecake Factory. Nie wiem z czego go robia (bo napewno nie z bialego sera
              tak jak polski) ale maja ze 30 rodzajow roznych smakow. Czy ktos wie na czym
              polega roznica?
              • Gość: cat-lover Re: podpatrzone u innych..... IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 09.12.04, 21:26
                Owszem, on jest z robiony z tzw. cream cheese, generalnie w sklepach mozna
                dostac firmy Philadelphia. Tutaj w USA tylko tego typu serniki robia, ale
                Cheesecake factory ma chyba rzeczywiscie najwiekszy wybor /jest to rowniez
                restauracja/.

                www.thecheesecakefactory.com/
                • Gość: macsue Re: podpatrzone u innych..... IP: *.dsl.chmpil.ameritech.net 09.12.04, 22:36
                  O, no rzeczywiscie, cream cheese, nie jadam tego wiec sie nie zastanawialam,
                  restauracje tez ogolnie lubie chociaz to takie typowe amerykanskie jedzenie
                  z "chain restaurant". Straszny tam zawsze tlok i dluge czekanie na stolik. Ta w
                  Hancock Building w Chicago ma taki wystroj jakby bylo sie w srodku jakiegos
                  wielkiego ciacha-czy to tylko moja chora wyobraznia?
                  • cat-lover Re: podpatrzone u innych..... 09.12.04, 22:53
                    Nasza jest pelna marmurow i straaaaasznie wysoka-przestrzal tak na 3 pietra w
                    gore, dopiero potem sufit.
                    Aha, czasem w Costco maja ich sernik-w zamrazarce- podzielony na plasterki,
                    kazdy innego rodzaju. Kupilam raz i bylo nawet ciekawe wyprobowac tyle roznych
                    smakow sernika na raz.
        • Gość: zdziwiona Re: podpatrzone u innych..... IP: 213.17.230.* 10.12.04, 13:19
          Też jem galaretki z majonezem. Nie lubię z octem.
          :)
        • Gość: Mycha Re: podpatrzone u innych..... IP: *.zefa.pl 10.12.04, 15:04
          galaretek drobiowych i tym podbonych nie jjem inaczej niz tylko z majonezem....
        • Gość: Princes Re: w Anglii IP: *.server.ntli.net 11.12.04, 23:42
          W Anglii maja nawet chipsy octowe
    • kragmel makedonsko 09.12.04, 23:10
      herbata jako lekarstwo. jak się człowiek przeziębi to lekarz zaleca mu picie
      herbaty. poza tym brak. ewentualnie jakieś ziółka (rumianek, lipa). jeśli
      prosisz o czaj, znaczy się coś ci dolega.
      a w miarę normalny chleb to chyba tylko w sklepie ze zdrową żywnością jako
      dziwactwo. każde inne pieczywo to taka sama nadmuchana bułka biała.
      podejmowanie gości obowiązkowo kawą parzoną/gotowaną w tygielku (3 poziomy
      słodkości może mieć :). i rakiją, najlepiej domowego wyrobu.
      bardzo tam lubią świętować wspólnie i przez ucztowanie. całe wsie zbierają się
      np. żeby żegnać chłopaków idących do wojska. pieką baraninę, rakija się leje.
      fajnie jest ;)
      • cat-lover Re: makedonsko 09.12.04, 23:14
        apropos lekarstwa....jak dziecko w USA boli brzuch to lekarz kaze mu pic...7UP!
        • kragmel Re: makedonsko 09.12.04, 23:16
          w Polsce na ból brzucha ostatnio ciepła (temp. pokojowa) coca-cola. idziemy z
          postępem ;P
      • staua Re: makedonsko 11.12.04, 04:26
        Tak samo w Rumunii. Jak chcesz herbate, daja ziolka i pytaja, czy jestem chora.
        Poza tym lubia gotowane podroby.
        Poza tym dodaja do wszystkiego duzo zielonej pietruszki (np. do kotletow mielonych, chiftele) - to mi
        sie podoba, smaczne.
        Chleb jest, ale ten najbardziej popularny to cos takiego jak polska bulka paryska (nie bagietka, tylko to
        krotsze).
        No i pije sie alkohole robione w domu (sliwowice czyli tuice, czyli palinke, visinate - wisniowke taka).
        Aha, i wino mieszaja z woda, pija je do wszystkiego.
      • kragmel Re: makedonsko 12.12.04, 22:13
        przypomniała mi się historyjka-anegdotka jak to MacDo wybudowali w Skopje.
        stanęła sobie tam restauracja inna niż wszystkie w samym środku miasta.
        notowane były jednak straty, bo Macedończycy woleli lokalny fast food - burki
        (czyli ciasto "kori" przekładane słonym serem, mięsem lub szpinakiem, coś jak
        bułgarska banica). nie dość, że lepsze, to jeszcze dużo tańsze.
        potem podobno MacDo wprowadził własne burki i sytuacja się trochę poprawiła ;)
        • staua Re: makedonsko 14.12.04, 00:13
          Burki sa tez w Turcji (uwielbiam je). W Rumunii tez jest cos takiego, ale sie oczywiscie inaczej nazywa
          (musze zapytac meza, jak).
      • Gość: motyl Re: makedonsko IP: 194.223.152.* 13.12.04, 16:40
        cos w tym jest. Jak mnie boli gardlo to od razu mam ochote na herbate imbirowo-
        cytrynowa, ktorej jak jestem zdrowa nie cierpie
    • Gość: szopen Re: podpatrzone u innych..... IP: 204.79.89.* 10.12.04, 07:48
      To ze garnek do gotowania ryzu prawie u wszystkich ludzi w Azji jest w uzyciu
      non stop to fakt.
      To w zasadzie odpowiednik naszego chleba w torebce foliowej, zawsze gotowe.

      A pisze prawie bo w niektorych czesciach jada sie nie ryz a kluski rozmaite.

      Co do jedzenia z sosem sojowym tylko to jakos nie zauwazylem.
      • Gość: Hanna Re: podpatrzone u innych..... IP: 64.213.237.* 10.12.04, 12:48
        W Puerto Rico jedza niektorzy ryz na lunch i dinner tez.A jak im dadza na
        sniadanie-czemu nie? Jednak rzadko bialy,(wtedy ze sloninka), najczesciej z
        przyprawami, wiec ryz jest zolty(od szafranu), lub czerwono-brazowy(Coriander i
        Annatto).
        Tez maja takie gruboscienne garki na ryz-czasem porcje sa na 20 ludzi, a ryz
        sie nie przypali od spodu-mazczyzni sie szczyca swoja sztuka gotowania ryzu.
      • Gość: kasica Re: podpatrzone u innych..... IP: *.pwn.com.pl 10.12.04, 12:48
        tez nie widzialam jedzonego z samym sosem sojowym.

        w Chinach to po prostu czysty bialy, albo jako dodatek do reszty posilku, albo
        tez jako skladnik potrawy, np. ryz smazony z czymstam. w Japonii tez bialy,
        albo posypywany roznego rodzaju "posypkami" z wodorostow, czasem do tego
        zalewany wrzatkiem (powstaje pyszna zupka z ryzem, sa takie instant). w Chinach
        nie zauwazylam zwyczaju posypywania i zalewania.

        ogolnie - wspaniala sprawa, ten garnek do ryzu, bardzo sobie chwale posiadanie
        takiego ustrojstwa (a jaka z niego wychodzi kasza gryczana! polecam!) - ma sie
        cieply posilek dostepny w kazdej chwili.

        co do innych rzeczy podpatrzonych u Azjatow - termosy z wrzatkiem :) w wydaniu
        elektrycznym (goraca woda caly czas), albo zwyklym - tu klania sie cala chinska
        kultura termosowa (termosy w pociagu, w hotelu etc.)
        • ramotswe Re: podpatrzone u innych..... 10.12.04, 13:30
          Na Ukrainie podają osłodzoną herbatę (słabą i bardzo słodką). Byliśmy na
          wczasach na Krymie, ludzie zjadali cały posiłek, nic nie zostawało, herbatniki
          smarowali masłem i jedli w tempie ekspresowym. Tylko ja z mężem i córką
          siedzieliśmy dłużej, jedząc spokojnie śniadanie - przecież to wakacje. Byli
          bardzo zdziwieni, że chcę gorzką herbatę. Długo musiałam przekonywać panie
          kelnerki, że taką lubię.
        • taka_tam wielka brytania/londyn 10.12.04, 14:06
          fish & chips z winegarem to normalka, ale dziwactwem niepojętym było dla mnie
          trzymanie przez anglików w kuchennych szafkach po kilkanaście puszek baked
          beans (fasola w sosie, najczęściej pomidorowym) i wsuwanie tego na śniadanie,
          obiad i kolację. kolejna sprawa to popularne niezwykle kanapki/tosty ze
          smażonym bekonem, które nawet polubiłam, ale poczatkowo były dla mnie egzotyką.
          następna rzecz to ciężkie, szalenie słodkie i tłuste ciasta w kawiarniach, jak
          dla mnie nie do przejścia. kiedy tam byłam parę lat temu, modna była żywność
          organiczna i wiele poznanych tam osób jadało wyłącznie takie produkty, nie
          pomijając organicznej coli, o ile dobrze pamiętam :-) zdziwienie budziły też
          wspomniane już wyżej szkolne ubranka dla małych dzieci - krótkie spodenki i
          spódniczki w październiku, listopadzie. kiedy spytałam o to mamę jednego 6-
          latka, powiedziała, że to tradition i hardening.
    • Gość: uśmiechnięta Re: podpatrzone u innych..... IP: 213.17.230.* 10.12.04, 13:27
      Znajomy Grek-student zastanawiał się po przyjeździe na kilka tygodni do Polski
      jak możemy jeść takie "suche" drugie dania. Brakowało mu wszelkiej maści sosów.
      Kilka lat później będąc w Grecji również przez parę tygodni zrozumiałam do
      końca jego wątpliwości.
      • jacek1f Re: podpatrzone u innych..... 10.12.04, 13:33
        ahhh, Kreta. Zakochalem sie w ich zwyczaju nie sprzatania ze stolu
        jakiegokolwiek jedzenia od meze po desery. No, bo przesież może zechce się
        zamoczyc w sosiku jeszcze bułkę, albo wróci się do tzatzików z początku, albo
        wypije sosik pozostały po horiatikach...
        Jak u Francuzow tu też stół "żyje": pełno oruszków, talerze wedrują, bierze się
        ze środka lub z boku.
      • Gość: Princess Re: Trynidad& Tobago IP: *.server.ntli.net 11.12.04, 23:56
        Mieszkam ze znajomymi, ktorzy pochodza z Trynidadu, oni tez nie wyobrazaja
        sobie porzadnego posilku bez sosu. A ich sosy sa tak pikantne, ze oczy wychodza
        z orbit!
    • Gość: perry amerykalandia a zabolandia IP: *.proxy.aol.com 10.12.04, 14:04
      moje obserwacje w krainie wujka sama sprowadzaja sie do stwierdzenia, ze oni
      poprostu bardzo malo sie ruszaja. tam przeciez nikt nie chodzi i nie spaceruje,
      wszystko odbywa sie z pozycji samochodu, najmniejsze 50 m pokonuje sie
      samochodem, o zgrozo!!! jak dla mnie;
      w lodowkach gniezdza sie produkty light, moze i odtluszczone ale z kolei z duza
      zawaroscia cukru, cos za cos wkoncu.
      moi znajomi sa absolutnie light ale kupuja galony whisky i kaloryczne lody i
      inne jesszce glupoty ktore padaja u nich w week end, nie odzywiaja sie z sensem
      i objadaja sie chipsami i idiotyczna prazona i nie tylko kukurydza, ktora jak
      kazdy wie jest wysoko bogata w cukier i kazdy dietetyk ja wrecz zabrania.
      juz wole francuzow ze swoimi nawykami, z miloscia do stolu i jego zawartoscia,
      toz to dla nich jak msza,
      przynajmniej jedza normalnie, moze i nakrusza i popija sobie dobrego wina ale
      jak sie do nich przyjdzie to zawsze poczestuja dobrym trunkiem na aperitif i
      jeszcze zaprosza na wspolny posilek.
      a co do brodow to moze faktycznie nimeska trafila na fleje, bo ogolnie to oni
      maja sprzataczki ktore o to dbaja i za to im placa.
      • Gość: dosia Re: amerykalandia a zabolandia IP: 82.249.17.* 10.12.04, 16:20
        Perry,
        Nie kazdy we Francji ma sprzataczke ale nie mozna tez mowic, ze wszyscy to
        fleje. Mieszkam tu juz pol swojego dlugiego zycia i jakos nie zauwazylam zeby
        sie tak strasznie wyrozniali niechlujstwem. Tak jak wszedzie sa panie , ktore
        pucuja dom od rana do wieczora i panie, ktore maja ciekawsze zajecia.
        Francuzi generalnie lubia zycie i wszystkie jego male przyjemnosci. Kazda
        okazja jest dobra, zeby wypic aperitif z sasiadem czy znajomym. Chetnie
        zapraszaja tez na kolacje do domu i nie jest to byle jaki poczestunek ale
        raczej cos ekstra czyli albo proste danie ale z dobrych i drogich skladnikow
        (np. Jakas dobra sztuka miesa) albo cos bardziej pracochlonnego, danie popisowe
        pani czy pana domu. Do tego oczywiscie dobre przystawki, kilka serow do wyboru
        i obowiazkowo jakis super deser. Wszystko polane dobrym winem.
        I to by bylo na tyle

        Zasuwam do kuchni bo za 3 godziny mam gosci a roboty od cholery ;-)
        • Gość: basia Re: amerykalandia a zabolandia IP: *.w83-194.abo.wanadoo.fr 10.12.04, 22:14
          We Francji mieszkam juz dobrych kilka lat,znam tu mase ludzi,bywalam przez te
          lata w najrozniejszych domach i nie zauwazylam zeby u nich bylo brudniej niz u
          polakow,niemcow czy belgow.
      • Gość: Princess Re: amerykalandia i Brytole IP: *.server.ntli.net 12.12.04, 00:01
        W Anglii tez wszyscy poruszja sie samochodami. W autobusach puchy. Jezdza stare
        babcie, dzieci do szkoly i cudzoziemcy, ktorzy jeszcze sobie samochodu nie
        kupili. Przed domami stoja przecietnie po 2-3 samochody, czasem widuje nawet 5.
        No i w zwiazku ztym w godzinach szczytu robia sie takie korki, ze mozna
        zwariowac.
    • Gość: Bang Re: podpatrzone u innych..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 19:14
      Ja w Anglii tez pierwszy raz spotkalam sie z chipsami octowymi (nie frytkami
      tylko takimi normanymi chipsami). Najpierw mi okropnie nie smakowaly a potem
      jakos tak zaczelam je nalogowo kupowac.
      W Anglii tez okropne jest to marmite, nie wiem co o jest ale nie jestem tego w
      stanie przelknac.

      We Francji Creme de Marron (taka nutella z kasztanow), moja wielka milosc :)
      i suflety jajeczne zapiekane z cukrem
      malze zasmazane z zoltym serem tez pycha

      Za to pierwszy i jedyny raz w zyciu jadlam we Francji lasagne z ryby- pfuuujj

      W Chinskich knajpkach podoba mi sie zwyczaj podawania pomaranczy przed
      przyniesieniem rachunku.
      • Gość: Princess Re: Marmite IP: *.server.ntli.net 12.12.04, 00:04
        Marmite to wyciag z drozdzy i tez uwazam, ze smakuje beznadziejnie,choc trzeba
        przyznac, ze jest zdrowe
    • Gość: Asjenka Re: podpatrzone u innych..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.04, 22:13
      w Rosji do wszystkiego podaje sie chleb (czarny) pokrojony na polowki
      do pogryzania sa orzeszki piniowe, i takie sucharki pokrojone w kostkę,
      czyli "kirijeszki"
      aha, chyba w ogole za wschodnia granicą można spotkać babcie
      sprzedające "siemieczki" czyli różne ziarenka, słonecznik, fistaszki, migdały,
      solone i nie. Miarką jest 50-tka, albo setka (do wódki), i pani wsypuje porcję
      do tutki zrobionej z kartki, bywa nawet, że z dzieła Lenina
      na Syberii owoce są bardzo drogie, jabłka dużo droższe od wódki (na wsi)
      najdroższe sklepy są samoobsługowe
      w Rosji odniosłam wrażenie, że pije się stale, ale po troszku - tak jak w
      Polsce herbatę. Tu kieliszek, tam kieliszek.
      z "innych" rzeczy: tort z czeremchą, i popularne jagody fej-choa, zielone i
      słodkie
      także zwyczaj jedzenia tortów (kupowanych) - ludzie zbierają się i jedzą
      wspólnie tort, albo arbuza czy melona, to nie jest żadna proszona wizyta (w
      każdym razie przez miesiąc w Rosji takie wieczorne wspólne jedzenie - nie
      kolacja - odbywało się niemal codziennie)
      • Gość: jo.hanna pot luck IP: *.kabel.telenet.be 11.12.04, 22:22
        w Stanach lubilam tradycje imprezy skladkowej-kazdy przynosil swoja potrawe i
        robilismy imprezke. Na ogol bylo to robione wokol BBQ-gospodarz dawal grilla i
        mieso, goscie przynosili kukurydze, salaty lub salatki, napoje, desery.
        • Gość: Karola Re: Czesi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 00:06
          Jak jestem tam na nartach to cierpię z powodu dużej ilości kminku w chlebie!Nie
          cierpię kminku wyczuję najmniejszą ilość!
          • kragmel Re: Czesi 12.12.04, 01:30
            kminek uwielbiam, więc i chleb czeski z tego powodu lubię ;)
            moja przyjaciółka, od dwóch lat w czeskim Brnie mieszkająca, strasznie narzeka,
            że Czesi jedzą bardzo mało warzyw, przez co trudno je kupić (a te zdobyte są
            nienajlepsze).
            mnie się w Czechach bardzo podoba możliwość kupienia najdziwniejszych
            kanapeczek w niemal każdym sklepie spożywczym.
            • linn_linn Re: Czesi 12.12.04, 09:46
              Takich mikroskopijnych? Pamietam takie, ale nie wiem skad. Malusienkie,
              kolorowe i mnostwo rodzajow. Czyby to te?
              • kragmel Re: Czesi 12.12.04, 22:04
                linn_linn napisała:

                > Takich mikroskopijnych? Pamietam takie, ale nie wiem skad. Malusienkie,
                > kolorowe i mnostwo rodzajow. Czyby to te?

                dokładnie takie :)
                kupuje się na sztuki za bardzo niewielkie pieniądze. i na dodatek one całkiem
                dobre są. Czech potrafi ;)
          • hela1 A 12.12.04, 01:45
            w Maroku pija sie morze zielonej herbaty ze swieza mieta, zaparzanej w
            metalowych maxiimbrykach, slodkiej jak lalka Barbie. Zima, gdy miety nie ma,
            zastepuje sie ja piolunem, bardzo lubie te kombinacje.
            Do wszystkich posilkow (oprocz kuskusu)jada sie chleb, czesto razowy, moga tez
            byc bagietki.
            Posilki komponuje sie z wielu przystawek, surowek, oliwek, salatek, danie
            glowne podaje sie na wielkim polmisku na srodku, koniecznie, okraglego stolu.
            Posilek zakancza sie zawsze owocami, melonem, owocami kaktusa, winogronami i
            tym na co aktualnie jest sezon.
          • ofira Re: Czesi 13.12.04, 18:20
            to tak jak ja. nienawidzę kminku! wszyscy się dziwią, że tak jest, co w nim
            strasznego, a mnie się niedobrze robi na samą myśl o nim. swego czasu
            robiłam "rentgena" kromkom chleba, żeby sprawdzić czy nie ma intruzów ;)
    • Gość: Bang Re: podpatrzone u innych..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 18:04
      A w Rosji jest jeszcze chałwa ze słonecznika, nawet dobra
      • Gość: Asia Re: podpatrzone u innych..... IP: *.upc-j.chello.nl 12.12.04, 22:47
        W Holandii jada sie ziemniaki z gotowanymi warzywami. I to jest glowny posilek.
        Przed pojsciem na jakakolwiek impreze czy to urodziny czy wesele, trzeba sie w
        domu najesc. Wizyty sklada sie nie wczesniej jak o 20tej, do czego nie moglam
        sie przyzwyczaic, bo szczegolnie zima jak juz jest ciemno, poprostu robie sie
        spiaca.
        W Irlandii jak ktos prosi ser, to wiadomo ze chodzi o chedar. Inne sery tez
        mozna kupic, ale raczej krajowej produkcji. Jak sie trafi na np holenderskie,
        to kosztuja bardzo duzo. Maslo prawie wylacznie solone.Chipsy salt and winegar,
        juz wspomniane, mozna polubic, jezeli ktos lubi kwasne rzeczy. Oczywiscie pub
        to podstawa. Mieszkalam w miejscowosci gdzie byly trzy ulice na krzyz i 52 puby.
    • misiakowa Re: podpatrzone u innych..... 13.12.04, 04:29
      Dzisiaj podpatrzylam jak facet jadl SUROWEGO ziemniaka. Dzialo sie to w
      schronisku na Mont Tremblant w kanadyjskiej prowincji Quebec. Ten czlowiek
      najpierw obral ziemniaka ze skorki a potem kroil w plasterki i jadl. Poniewaz
      siedzialam niecale dwa metry od tej osoby i ziemniaki jestem w stanie odroznic
      od innych warzyw i owocow, zapewniam, ze to byl surowy ziemniak.
      • Gość: starsza pani Re: podpatrzone u innych..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.04, 13:59
        A moze to byl topinambur ( vel karczoch jerozolimski ) o ktorym watek na biezaco a ktory do
        Europy przybyl z pogranicza amerykansko - kanadyjskiego .W watku o tymze warzywie
        ampolion podal link ze zdjeciami .Odmiana tam zamieszczona do zludzenia przypomina
        poczciwe ziemniaki .a topinambur mozna jesc na surowo .
        • misiakowa Re: podpatrzone u innych..... 13.12.04, 14:51
          Ciekawy ten topinambur ale to nie on byl jedzony. Ziemniak mial skorke rozowo-
          czerwona jak polska odmiana znana jako "giewonty" (ta nazwe pamietam z
          dziecinstwa i byc moze to nie nazwa fachowa a regionalna). Jedzony okaz
          najprawdopodobniej byl ziemniakiem z wyspy Ksiecia Edwarda.
    • Gość: uśmiechnięta Re: podpatrzone u innych..... IP: 213.17.230.* 13.12.04, 11:15
      Jak sobie wszystko teraz poczytałam to mi wychodzi, że jesteśmy jakoś bardzo
      otwarci na różne produkty, które nie do wszystkich docierają mimo teoretycznej
      możliwości ich kupowania. Jarzynki jemy. Sery różne jemy. A może tylko mi się
      tak wydaje?
    • Gość: pati102 Re: podpatrzone u innych..... IP: *.net-serwis.pl 13.12.04, 16:09
      znajomi z liberii zaczynaja gotowanie prawie wszystkich posilkow (z wylaczeniem
      deseru oczywiscie:)) od spalenia cebuli:) i dopiero na taka prawie czarna
      wrzucaja ryz albo leja wode albo wrzucaja mieso, do tego jeszcze sypia takie
      ilosci chili ze przy jedzeniu nie ma sily zeby nie lecialy lzy.
      • Gość: Myszek Re: podpatrzone u innych..... IP: *.client.comcast.net 14.12.04, 05:54
        W US gdzie mieszkamy juz 15 lat nie mielismy okazji "byc zaproszonym"
        do Amerykanow, chyba ze na "party" gdzie wszystko co podaja jest kupione
        na gotowo. Jak do mojego wspolpracownika z ktorym pracuje okolo 5-ciu lat
        powiedzialam ze dam mu nasz adres zeby przyjechal i zobaczyl nowe zakupy
        bo on wlasnie tez byl zainteresowany kupnem podobnych rzeczy,
        spojrzal na mnie z takim niedowierzaniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka