Dodaj do ulubionych

Bigos: pod przykryciem czy nie?

IP: *.nyc.rr.com 26.12.04, 19:51
Właśnie zacząłem pichcić bigos, ale nie jestem pewien czy trzeba pod pokrywą,
odsłonięty, czy częściowo przykryty? We wszystkich fazach czy tylko
niektórych?
Obserwuj wątek
    • Gość: El Padre Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 21:24
      Preferuję pod przykryciem. Bo inaczej woda szybko paruje, a bigos dość
      długo się pichci i może się łatwo przypalać. Podlewaj winkiem czerwonym.
      Ja zaporcjowałem i mam teraz w zamrażarce na ciężkie czasy cztery
      dwuosobowe porcje:))) Smacznego.
      • jacek1f Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 26.12.04, 21:34
        1. Hej Pichciarzu! Najlepszego!

        2. Bigos - pierwsza faza pod przykryciem zawsze.... Musi sie dobrze
        przegryzac, dogrzewac i w ogole...
        3. Na koniec, czy tez przy podgrzewaniu jesli uznasz, ze duzo plynu masz w
        bigosie, to normalnie duś go.. bez pokrywki w ogole. Niech odparowuje, tylko
        ciagle stoj przy nim i mieszaj.
        4. I tak jest dobrze :-))
        • Gość: giezik Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 21:38
          a ja moj 4-dniowy robilem bez. na baaaardzo wolnym ogniu
          • jacek1f Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 26.12.04, 21:43
            i Ci pieknie odparowal za to .. :-)) czyz nie?
            • giezik Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 26.12.04, 21:46
              ja mu trzymalem wilgotnosc odpowiednią caly czas :)
              • jacek1f Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 26.12.04, 21:56
                I tak jest dobrze :-)) I o to chodzi.
    • qubraq Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 26.12.04, 22:08
      A mnie coś kilka ostatnich razy bigos wychodzi przesadzony czegoś za dużo! Moze
      kapusta jest do kitu albo kucharz do tyłu ze mnie! Żonina kapusta wigilijna
      choć bez kminku (bo ona jest z Warszawy i kminku nie lubi!) jest znacznie
      smaczniejsza niz mój bigos! Dlaczego? On jest zbyt ostry, O! Nadaje sie chyba
      świetnie, jak sądzę, do jedzenia przy ognisku pod wieczór po zimowym polowaniu
      pod berbeluchę albo inne ścigane draństwo! No nie wiem czemu aż w gardle drapie!
      Moze przypraw nadmiar?
      Andrzej
      • jacek1f Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 26.12.04, 22:14
        Mnie zaaawsze tak mowia, choc na Sylwestra stoi kolejka akurat do mojego gara
        :-)
        Zostawiam troche wigiljnej i do tego dorabiam BIGOSu, zwykle przesadzam za
        bardzo jak zwykle i z przyprawami i z podlaniem (duuuzo wisniowki -0 mojej
        nalewki) i z miesami.... i ze sliwkami.. Walę dużo imbiru też... Ale bigos ma
        przed sobą pewną rolę, czyż nie? Inna na Nowy Rok, inna tak sobie jako
        danie..., inna w knajpce małej jakiejś... Ty robisz Swój najlepszy - z
        uczuciem, i już.
        • jswm Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 28.12.04, 09:42
          o! z wiśniówką to dla mnie odkrycie, muszę wypróbować
      • ampolion Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 26.12.04, 22:16
        A może kapusta zbyt kwaśna? Ja zawsze ją dobrze płuczę, bigos czy cokolwiek.
    • basia553 Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 27.12.04, 14:17
      a ja gotuje prawie zawsze bez przykrycia, zeby sie "smrodek" ulatnial:)))
      Ale przyznam, ze robie bigos "na mokro", bo wtedy sie nie przypala tak latwo,
      a o ostatni talerz, taki baaardzo mokry, to sie bijemy, taki pyszny!!!
      • Gość: kapucyn Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.04, 21:28
        powinien postać na mrozie i znowu go zagotować, tylko skąd mróz????
        • ampolion Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 28.12.04, 03:11
          Z lodówki!
          • kwieta4 Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 28.12.04, 04:34
            z tego, co pamietam, poswiateczny bigos jest nie tyle 'na winie', ile na tym
            co 'sie nawinie', tzn wszystkie skrawki i resztki pieczonych mies, kielbas i
            innych szynek. wino bym zostawila na inna okazje, ale glowy nie daje, to moja
            wersja. moj noworoczny bigos jest zawsze tak bogaty w te 'resztki', ze wino mi
            do niego nijak nie pasuje...a poza tym kapusta, ktora moge tu kupic, jest - nie
            wiem dlaczego - kiszona z winem (czy na winie?). odruchowo wiec butelkowe wino
            dozuje podczas gotowania....bezposrednio do trzewi:) bo nie lubie marnowac
            skladnikow.

            sloikowa kapusta (np.Krakusa)z Polski jest bardzo, ale to bardzo kwasna i
            poszatkowana dosc grubo. plucze ja wiele razy; czasem nawet za wiele, wiec jak
            sie juz dobrze podgotuje - dodaje np. sliwek suszonych i tego wina tez odzaluje
            troche, ale lubie dodac wtedy wiecej podsmazonej, pokrojonej w wieksze kawalki
            surowej wolowiny, potem troche boczku i kielbasy tez zesmaze, na koncu cebule -
            tez na pachnaco - zloto. zawsze dodaje suszone grzyby, kminek (kapuste lzej sie
            z nim trawi)i jalowiec.
            czasem wpakuje cala, mala golonke - jak sie rozgotuje - bigos jest jeszcze
            innny, kleisty, blyszczacy... taki to najlepszy na 'po nartach' i to tez
            koniecznie z brymucha, bo z winem tego nie da rady przetrawic...

            w ogole, gotowanie bigosu to frajda i kompletna improwizacja. chyba zadnych
            norm ani ograniczen nie ma 'we wsadzie'; co dom, to doswiadczenie... ja np. nie
            daje nigdy czosnku, a slyszalam i taka wersje.

            a jak gotuje bigos, to trwa to i trwa, az ubedzie sporo, osiadzie w garze i
            dobrze zbrazowieje. pare dni to trwa, pyrkocze samo, jesc nie wola. najlepiej w
            miedzyczasie wystawiac na balkon, przytaszczyc po pracy - znow zagrzac....jesli
            cos zostanie, bo wszystkim zwykle chce sie go 'probowac', jak zadnej innej
            gotowanej w domu potrawy. przynajmniej u nas tak jest.
            nadmiar do sloikow i na czarna godzine do zamrazarki:)

            wiem, ze niektorym wlosy deba staja od tego mojego zamrazania:) nie robilam
            tego w Kraju, bo i zamrazarka byla w domu tylko w szufladce lodowki, bo tej z
            wiekiem podnoszonym do gory nijak nie dalo sie logicznie napakowac drobnica.
            poza tym dzieci byly male, jadly garstke tego co codziennie sie uwarzylo, do
            glowy by mi zreszta nie przyszlo faszerowac ich mrozonkami/oprocz modnych
            wtedy "mrozonek warzywnych, zblanszowanych jedynie"/. tu za to mam taka szafe,
            ze jak drzwi otworze, to mi policzki czerwienieja od zimnego powiewu..zartuje:))

            w sklepach mozna kupic zamrozone doslownie wszystko - surowe, gotowane,
            pieczone, smazone w glebokim oleju (zabojstwo!!), oczywiscie wszystko i tak z
            konserwantami, na wszelki wypadek. i ma to wielkie powodzenie!!
            ale domowe 'resztki i nadmiary' po rozmrozeniu smakuja najlepiej na swiecie,
            szczegolnie jak mamy ochote na cos czasochlonnego /np.bigosik/, skubnac chociaz
            troszke, na smaczek - a tu czasu na gotowanie nie ma. mama - bohaterka wynosi
            wtedy 'na tarczy' upragniony delikates i gloria murowana!!!
            • ampolion Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 28.12.04, 04:49
              Nie "wino" lecz wino, trochę tylko dla smaku, jako przyprawa. Czerwone,
              wytrawne. Wciąż szlachetniej - madera.
              • kwieta4 Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 28.12.04, 05:06
                Pichciarzu - dodales wina do swojego bigosu? starczylo?????
                A moze juz bigos nawet gotowy? Jak wyszedl, no pochwal sie zesz Ty!
                • Gość: ampoliopn Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? IP: *.nyc.rr.com 28.12.04, 05:27
                  Niebawem, po czwartku.
                  Pochwaliłem się w robocie nie wiedzieć czemu. Potluck.
                  • kwieta4 Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 28.12.04, 05:45
                    o kurcze, ryzykowne... wiem, ze oni znaja kapuste kiszona z puszki, bo dodaja
                    sobie czasem do hot dogow, ale w wersji bigosowej to trzeba byc znawca, zeby
                    docenic.
                    good luck! nie zrob za kwasnej. i powiedz, ze najlepsza z wodka, po
                    polowaniu:)), a jak nie pija i nie poluja - to sie nie znaja, ale to juz nie
                    Twoja wina:)
                    ps. zostaw sobie troche w domu, nie oddawaj wszystkiego!!
    • Gość: wanilka77 Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.12.04, 10:17
      a ja gotowałam wg przepisu podawnego przez Giezika - bez przykrycia - był
      mokry, wcale się nie przypalał - mąż nie może sie go nachwalić, teściowa
      zazdrosna, że syn tak chwali i pyta co ja tam takiego dałam...
      • lola211 Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 28.12.04, 10:46
        Od wczoraj robie bigos, równiez bez przykrycia, podlewam ciut woda, wina tez
        wlałam,i sliwki i borowiki, juz zbrazowial, mieszam co troche, zeby sie nie
        przypalił, ja wole bigos mniej mokry.I koniecznie kwasny, kapusty nie płucze,
        slodkiej nie daje, bigos dla mnie musi miec zdecydowany smak.
        • lidia_kai Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 28.12.04, 12:43
          Moj juz gotowy. Wlasnie po raz kolejny wyszedl na balkon, zeby sie troche
          zmrozic. Wyszedl w tym roku znowu inny, ale pyszny.
          Gotowal sie wiele godzin pod przykryciem caly czas. Kapuste mam wegierska z
          puszki (tez z winem), "Krakus" jakos sie nie sprawdzil. Normalnej kapusty
          kiszonej nie mozna tu dostac.
          A w bigosie oczywiscie oprocz kapusty sliwki, grzybki, jalowiec duzo polskiej
          kielbasy i innych miesiw. Slodkiej kapusty jest mniej wiecej 1/3. Pozdrawiam
          wszytskich wielbicieli bigosu
    • ampolion Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 28.12.04, 23:40
      Dochodzi. Nie wiem tylko skąd się bierze lekka goryczka, ledwo wyczuwalna, ale
      jest. Może przełożę i sprawdzę czy nie przypiekło się trochę. Był zbyt kwaśny,
      ale już nie jest. Może dodam odrobinę miodu (?!). Kapusta była polska, ze
      słoików. Mam stary jałowiec, ale się boję bo nigdy z nim nie robiłem. Grzeje
      się znowu.
      • kwieta4 Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 29.12.04, 00:49
        przypalil sie? o matko!! szybko zmieniaj garnek, ratuj co mozesz, bo
        przypalenie przelazi do reszty masy i psuje smak. przypalona kapusta jest
        wredna, niekiszona szczegolnie.
        moze wloz kromke chleba, ta czasem wchlania zbedny kwas, sol, niechciany smak
        itp. zanim sprobujesz, wyplucz usta woda, ostrzej wyczujesz jaki smak
        jest 'grany'. moze juz dosc tego gotowania? nie dodawaj jalowca, skoro nie
        znasz tego smaku. a miod... piorun wie, nigdy bym na to nie wpadla. slodka
        kapusta tak, bo przejmie kwas na pewno. mozesz zawsze drobno uszatkowac i
        ugotowac oddzielnie, a dodac juz zupelnie miekka, bo z kwasna moze przed
        ugotowaniem 'zdebiec', jak to sie kiedys mowilo na ziemniaki gotowane w
        kapusniakum:)
        • ampolion Re: Bigos: pod przykryciem czy nie? 29.12.04, 01:39
          Odrobina przypalenizny na spodzie garnka. Wymieniłem. Miód jjuż po
          wpisaniu "mojego" pomysłu znalazłem w sporej ilości przepisów idodałem.
          Przypuszczam, że czym ostrzejszy tym lepszy. Smakuje coraz lepiej. Vivat
          Polonia!
          • kwieta4 Re: Bigos z miodem 29.12.04, 01:53
            odetchnelam....
            pewnie, ze 'vivat', komu innemu by sie chcialo kilka dni przygladac sie co
            pyrkocze w jedynym garnku i jeszcze na koniec, jak juz apetyt siega zenitu -
            podzielic sie tym z bliznimi. ale oni szczesliwcy, ze Cie maja, ci
            wspolpracownicy!!!
            przepisy z miodem, powiadasz. no, to i ja bede musiala wyprobowac, ale narazie
            mam zapas na jakichs 5 nasiadowek ponarciarskich, o ile w ogole snieg sie
            pojawi:)) jesli nie, trza bedzie inwestowac w brymuche, bo inaczej watrobe
            szlag trafi:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka