Dodaj do ulubionych

DANIA CHIŃSKIE

06.01.05, 12:01
Bardzo proszę o sprawdzone przepisy na dania chińskie - szczególnie chodzi mi
o różnego rodzaju sosy do ryżu (np. z kurczakiem, ale również inne mile
widziane:), surówki,sajgonki. Podajcie proszę również skąd czerpiecie
produkty do np. takich sosów. Sami robicie (z jakich produktów i w jaki
sposób je przyrządzacie), czy używacie mrożonek (jakich firm są najlepsze)
czy też może używacie gotowych słoiczkowych (które firmy najlepiej się
sprawdzają)? Po prostu piszcie WSZYSTKO co może być niezbędne (wszelkie
triki,porady, przyprawy jakich najczęściej się używa) w przygotowaniu potraw
Kuchni chińskiej i oczywiście pochwalcie się również wszelkimi przepisami.
Z góry serdecznie dziękuję i pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • dispell Re: DANIA CHIŃSKIE 06.01.05, 12:06
      Ten wątek - to temat na osobne forum...)))
      • jacek1f Re: DANIA CHIŃSKIE 06.01.05, 12:59
        www.kuchniachinska.pl/main/
        Baky podawal kilka watkow nizej ten adres :-)
    • baky Zerknij jeszcze tu 06.01.05, 13:15
      www.reniali.republika.pl/
      I tutaj:
      www.decare.com.pl/index.pl
      • baky I jeszcze 06.01.05, 13:20
        smacznie.com/index.php?option=content&task=category§ionid=13&id=110&Itemid=59
        • Gość: livett a Wasze sprawdzone przepisy , jakie są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 10:47
          Bardzo dziękuję za interesujące i inspirujące linki. Jednak chętnie
          dowiedziałabym się jakie (i w jaki sposób)sprawdzone (tzn. smacze:) potrawy Wy
          przyrzadzącie i preferujecie. Szczególnie chodzi mi (jak już wczesniej
          wspomniałam:) o różnego rodzaju sosy do ryżu, makaraonu ryżowego z mięsem lub
          bez.
          Czekam na pomysły
          Dziekuję i pozdrawiam.Pa
          • baky Sprawdzone 07.01.05, 12:48
            Rewelacyjny! Kurczak złoty wg. Senin:

            Kurczak złoty
            Kurczaka należy umyc osuszyc I gotowac w zalewie, po włożeniu kurczaka zalewa
            sięgac powinna do połowy tuszy)

            Składniki:
            Kurczak ok 1.5 kg
            Kawalek korzenia imbiru (wielkosci orzecha włoskiego)
            Mloda cebulka ze szczypiorem

            Zalewa:
            Szklanka wody
            3 2/3 szklanki sosu sojowego ciemnego
            1 łyżka miodu
            2 łyżeczki brunatnego cukru ( może być bialy)
            2 gwiazdki anyżu
            1 lisc laurowy
            1łyżeczka oleju sezamowego
            łyżka stołowa sosu „hoi sin” (opcjonalnie)
            1 łyżka sherry ( nie mylić z wiśniówką)

            ja często omijam dwa ostatnie składniki. Nie wydaje mi się, że smak na tym
            traci.

            No ale do rzeczy:
            1. imbir (w całości) i cebula - do wnętrza kurczaka
            2. Zagotować sos uważając by cukier i miód dokładnie się rozpuściły.
            3. Teraz można włożyć do rondla kurczaka. Doprowadzić do wrzenia polewając
            zalewą nie wystającą część i gotować na b.wolnym ogniu przez 15 minut (zalewa
            powinna zaledwie powoli bulgotać).
            4. Przewrócić kurczaka I kontynuować przez następne 15 min. po czym przewrócić
            znowu na ostatnie 25-30 minut wolnego gotowania . Kurczak jest gotowy, gdy
            mięso na udku skurczy się odłączajac od kości w okolicy nozek.
            5. Wlaściwie danie jest gotowe. Trzeba teraz tylko je troszkę schłodzić I
            pociąć na eleganckie kawałki (zgodnie z zasadami kuchni chińskiej) lub podac w
            całości polanego paroma łyżkami podgrzanej zalewy w „dowolnym” przybraniu.

            I jeszcze kurczak wg. Szopena:

            Kurczaka umyc dokladnie, dobrze posollic (nie bac sie ze za duzo soli).
            Przyprawy wg gustu ja na przyklad daje:
            lyzke majeranku,
            4 zabki posiekanego czosnku,
            pol lyzeczki curry,
            lyzke chilli,
            lyzke siekanej kolendry,
            lyzeczke przecieru pomidorowego.
            lyzke oliwy.

            Wszyskie te przyprawy wymieszac, kurczaka wlozyc do duzej miski i natrzec go
            tymi przyprawami. Nastepnie kurczaka wraz z przyprawami wsadzic do torebki
            foliowej i do lodowki (najlepiej na cala noc).

            Teraz pieczenie opcje sa dwie:
            1. Jesli masz rozno obracajace sie w piecu to go po prosu nadziac i na roznie
            upiec.
            2. Bardziej wyszukana:
            Dobrac forme do rozmiaru kurczaka i pieca,
            Nastepnie pociac na kostke tak 1x1cm (mniej wiecej) 2-3 marchewki, 2 cebule,
            pol
            selera naciowego, 2-3 pomidory.
            Tak pociete warzywa polozyc na dno formy, dodac pol szklanki wody i ciut soli,
            na to kurczaka nogami do gory.

            Przykryc folia aluminiowa i piec na 170 stopni dajac ok 30 minut na kazde 1/2
            kilograma wagi kurczaka, forme ulozyc na najnizszej polce w piecu.
            Stopien upieczenia sprawdzic kurczaka nakluwajac ostrym nozem ma wchodzic
            bardzo latwo.
            Po uplywie tego czasu folie zdjac i albo wlaczyc grill (tzn opiekanie od gory)
            albo piec na pelna moc.
            Piec tak az sie skorka zarumieni (zwykle ok 15 minut ale to moze byc roznie)
            sprawdzajac co 5 minut.

            Forme z pieca wyjac, k urczaka na talez a warzywa i sos z formy troszke
            pogniesc widelcem albo takim ustrojstwem do gniecenia ziemniakow i tak powstaly
            sos podac obok kurczaka na stol.

            I na koniec moja improwizacja. Pstrąg imbirowy:

            Duże płaty (filety ze skórą) pstrąga krojone wzdłuż kręgosłupa - co najmniej
            dwa.
            Imbir w plasterkach - wedle uznania. Ja daję dużo. Sól, pieprz, cytryna -
            wiadomo.
            Sos: sos sojowy jasny, oliwa z pestek winogron, cilli z imbirem (Woh Hup) -
            dużo, ząbek czosnku, limonka - sok z całej, natka pietruszki - dość drobno
            pocięta.
            Sos trzeba doprowadzić do jednolitości prawie, by się płyny prawie nie
            oddzielały.

            Jeszcze kapusta pekińska - przecięta na krzyż wzdłuż i poszatkowana grubo - 3-5
            cm.

            Pstrąga sokiem z cytryny skrop. Solą i pieprzem posyp. Układasz na parowniku
            kapustę (dość grubo) i na nią jeden płat skórą do dołu, na niego talarki imbiru
            i deczko sosem sojowym polej!!! Na to drugi płat skórą do góry rzecz jasna i
            jeszcze imbir i kapusta.
            Acha, na dół (do parownika) woda z bulionem (rosołowym lub warzywnym) i trawy
            cytrynowej wrzuć. Wszystko trwa jakieś 15 min.
            Wyjmujesz kapustkę, na nią płacik i polewasz sosem.

            PS. Pokombinuj też po swojemu.
            • Gość: senin Re: Sprawdzone IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 07.01.05, 13:17
              baky,

              Ty wdziecznym "uczniem" jestes :)))

              pozdrawiam

              senin leniwa ostatnio
              • baky Re: Sprawdzone 07.01.05, 13:21
                Gość portalu: senin napisał(a):

                > senin leniwa ostatnio

                Nieładnie!

                Pozdrawiam również
                • baky Re: Sprawdzone 07.01.05, 13:24
                  Kupiłem pasty curry - ostrą i łagodną (drogie, ale pyszne, takie beżowo-
                  czerwone), jak też pickle czosnkowe i imbir marynowany.
                  Oj, będzie jazda!!!
                  • Gość: szopen Re: Sprawdzone IP: 206.73.209.* 07.01.05, 13:35
                    Jako ze zima ochota na ostre?

                    Moze sie w swiecie chilizercow cos ozywi.
                    Bo juz ciezko mi czytac o piernikach i innych....ciastach.
                    • Gość: senini Re: Sprawdzone IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 07.01.05, 13:41
                      ja ostatnio "tom jum" spozywam namietnie )ze sloiczka, a jakze) ale chilli i
                      innych uszlachetniajacych po swojemu dodaje.

                      Nie bedzie sloik plul nam w twarz!
                    • baky Re: Sprawdzone 07.01.05, 13:44
                      Gość portalu: szopen napisał(a):

                      > Jako ze zima ochota na ostre?

                      Zawsze! Nie tylko zimą.

                      > Moze sie w swiecie chilizercow cos ozywi.
                      > Bo juz ciezko mi czytac o piernikach i innych....ciastach.

                      Ano właśnie. Może zapodasz coś, co by tymi pastami ożywić?
                      Jeszcze sos rybny zakupię. A tej sfermentowanej fasolki nigdzie dopaść nie
                      mogę. No cóż.

                      Ten imbir, który kupiłem jest młody. Piszą, że niby do sushi, ale ja tam już
                      coś wykombinuję.
                      • baky Zrobię wieprzowinę, jeszcze nie wiem jak... 07.01.05, 14:05
                        ... ale zrobię. Zresztą niedawno była wałkowana na forum...

                        PS. Czy Wy "obcokrajowcy" odczytujecie polskie znaki (literki)? Zabierają się?
                      • kardamon1 Re: Sprawdzone 07.01.05, 15:17
                        za ta fasolka to tez sie kiedys uganialem ale bez rezultatow. chyba nie do
                        zdobycia u nas :)

                        btw jak jest z ostroscia tych past curry? bo ja mam zielona, ale to prawdziwy
                        ogien w przelyku, kiedys malo gosci nie pozabijalem, jak bede dalej w tym
                        tempie zuzywal to starczy mi jedno opakowanie na 3 lata :) inne tez sa takie
                        ostre?
                        • baky Re: Sprawdzone 07.01.05, 15:34
                          kardamon1 napisał:

                          > jak jest z ostroscia tych past curry? inne tez sa takie ostre?

                          Ta łagodna jest łagodna (w miarę), jak miś Kolargol. Ostra, jest ostra, jak
                          Pamela Anderson.

                          Kupiłem też pastę z Mango (jest zielona) i pomyślałem sobie co by tę ostrą
                          curry z nią ożenić... Ciekawym co wyjdzie na takiej bazie, ale rokuje ona
                          nadzieję - przynajmniej na etapie koncepcyjnym.

                          Jutro napiszę Ci co i jak (firma, importer itp.)
                    • kardamon1 Re: Sprawdzone 07.01.05, 15:12
                      chilizercy zyja tylko moze zima im nie sluzy

                      pochlaniaja tylko w zaciszu kolejne sloiki sambala... :)
                      • Gość: szopen Re: Sprawdzone IP: 206.73.209.* 07.01.05, 15:40
                        No dobra jak odjazd to odjazd.

                        Najpierw historyjka potem przepis.

                        Znajomy Chinczyk z Hongkongu mi raz opowiedzial.
                        Wiele lat temu wybral sie do Sichuan, tam jedzenie jest dosc ostre, w Hongkongu
                        raczej nie.
                        Wszedl do restauracji i czytajac menu zastanawial sie co zamowic.
                        W oko mu wpadlo: "Shui Zhu Rou Pian" czyli plasteki miesa gotowane w wodzie,
                        pomyslal sobie to na pewno nie bedzie ostre.
                        Jak podali to sie okazalo, ze sie "troszke" pomylil.
                        To akurat jedno z tych dan co dostaja 6 na 5 mozliwych papryczek.

                        Ale do przepisu wracajac:

                        Danie sie rozwinelo i teraz jest robione i z wolowiny i z ryby (najlatwiej), z
                        wieprzowiny tez mozna ale trzeba ja najpierw w kawalku ugotowac na miekko,
                        ostudzic i pokroic w cieniutkie plasterki.

                        No wiec:

                        Przygotowac nalezy plytki kamienny garnek, tak ze 4-5 cm wysokosci dosc
                        szeroki, albo w przypadku braku garnka owego moze byc zeliwny o podobnym
                        ksztalcie, albo jak to robia ci co ani jednego ani drugiego nie posiadaja uzyc
                        nalezy po prostu patelni z grubej stali.

                        Nastepnie:

                        Krok pierwszy: wypic jedno male piwo lub kieliszek wina.
                        krok drugi: rybe (najlepiej jakis filet bez osci), wolowine lub ugotowana
                        wieprzowine pokroic w cieniutkie plasterki/platki (tak gora 2mm). Latwiej sie
                        kroi jesli owy produkt najpierw lekko zamrozimy. powinno byc tego tak ze dwie
                        szklanki.
                        Krok trzeci: Umyc glowke salaty, liscie pokroic mniej wiecej na pol.
                        Krok czwarty: w osobnej patelni podsmazyc 5 zabkow czosnku, lyzeczke siekanego
                        imbiru, jak sie zrumienia dodac pol szklanki siekanych szalotek, posmazyc 2
                        minuty, zalac bulionem, zagotowac.
                        Krok piaty: w naszym naczyniu ulozyc liscie salaty, na nich plasteki misa lub
                        ryby, nie powinno ponad brzeg wystawac w razie koniecznosci ciut przydusic.
                        Krok szosty: wlac bulion z patelni, nastepnie ja dobrze osuszyc.
                        Krok siodmy: do tej osobnej patelni wlac pol filizanki (lub nawet troche
                        wiecej) oleju, ustawic na ostrym ogniu.
                        Krok osmy: jak sie olej rozgrzeje mocno wrzucic do niego 1 szklanke (to nie
                        blad slownie jedna szklanke) ciut pokruszonej suszonej chili (opcjonalnie jesli
                        jest dodac lyzeczke pieprzu syczuanskiego czyli "Hua Jiao"), ciut pomieszac, po
                        30 sekundach zdjac z ognia.
                        Krok dziewiaty: nasze naczynie wstawic na ostry ogien poczekac az zacznie
                        bulgotac.
                        Krok ostatni: naczynie zdjac z ognia, wlac na wierzch jeszcze wrzacy olej z
                        chili i podawac na stol.

                        Jesc szybko, bo w miare uplywu czasu ostrosc podanej potrawy wzrasta szybko.
                        • kardamon1 Re: Sprawdzone 07.01.05, 15:51
                          krok pierwszy mi sie podoba

                          rozumiem ze zmniejszenie ilosci chili byloby profanacja? :) u nas cienko z
                          chili, swieze papyczki to jeszcze mozna chyba dostac takie suszone sa ale
                          okropnie drogie no i jest zwykle w proszku

                          czy przepis nalezy do gatunku sprawdzonych?
                          • Gość: szopen Re: Sprawdzone IP: 206.73.209.* 07.01.05, 16:04
                            Sprawdzony.

                            Papryczki w proszku sie niestety nie nadaja.
                            U mnie suszone nie sa drogie, a wybor rozmaitych spory.

                            Dodam ze sa danie w ktorych ilosc takich papryczek przynajmniej objetosciowo
                            jest nawet 2 razy wieksza niz pozostalych skladnikow.


                        • baky Brzmi dobrz 07.01.05, 16:02
                          Tylko z tym chilli problem... Mam czuszkę suszoną... ostrą, jak żyleta. Może
                          się nada? Jeśli nie to ususzę świeże chilli. A może gęsty sos? Mam takowy (Woh
                          Hup).
                          • Gość: szopen Re: Brzmi dobrz IP: 206.73.209.* 07.01.05, 16:07
                            Czy ostra jak zyleta czuszka suszona to tez rodzaj papryczek?
                            Jesli tak to sie nadaje.
                            Ja slowem chili to ogolnie okreslam tego typu "przyprawy".

                            Pasty podobnie jak proszek sie nie nadaja.
                            • baky Re: Brzmi dobrz 07.01.05, 16:14
                              Gość portalu: szopen napisał(a):

                              > Czy ostra jak zyleta czuszka suszona to tez rodzaj papryczek?

                              Tak. Jest zielona i czerwona, a pochodzi z macedonii. Kształtem i gabarytam
                              jest, jak chilli albo pepperoni.
                              Co ciekawe, ostrzejsza jest ta... zielona. Ususzyłem i pokruszyłem.
                              Trzymam szczelnie z nasionkami, które są najbardziej ogniste.
                          • kardamon1 a jak suszysz swieze chili? 07.01.05, 16:28
                            • baky Tak, jak czuszkę :O)) 07.01.05, 16:52
                              Wiążę nitką za ogonki i wieszam gdzieś w kuchni. Potem kruszę. Te, które
                              trzymam w całości (najczęściej pepperoni i tę czerwoną czuszkę) przed dodaniem
                              do potrawy moczę troszkę i siekam.
    • Gość: Pichciarz Re: DANIA CHIŃSKIE IP: *.proxy.aol.com 07.01.05, 15:31
      A może tak: pochodź do chińskiej restauracji, sprawdź co TOBIE smakuje i poproś
      o pewne sprawdzone przepisy. Inaczej to co nam smakuje może cię rozczarować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka