Dodaj do ulubionych

o polskiej kuchni, okiem Francuza

09.01.05, 10:17
serwisy.gazeta.pl/cjg/1,33269,2437619.html
Obserwuj wątek
    • Gość: a teraz się zacznie IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.01.05, 11:18
      • Gość: dosia Re: to zaczynam IP: *.fbx.proxad.net 09.01.05, 11:45
        Zupelnie zgadzam sie z tym panem. Polacy nie potrafia przyrzadzac miesa, zbyt
        dlugo pieczone, smazone, ciagle panierka. Nie jedza prawie w ogole jagnieciny,
        kaczki i stosunkowo malo wolowiny i cieleciny a to sa w/g mnie najsmaczniejsze
        miesa. Ja jeszcze dodam wszechobecne ziemniaki i bardzo malo innych warzyw jako
        dodtaek do mies.
        Pierogi - tez nie rozumiem tego skad ten sukces, ravioli to zdecydowanie lepsza
        wersja tej potrawy.

        Zgadzam sie tez, ze w Polsce najlepsze sa zupy. Francuzi nie maja takich
        dobrych zup jak u nas w Polsce. No i szkoda, ze pan nie wypowiedzial sie o
        bigosie i polskich ciastach, bo to tez mocny punkt polskiej kuchnii.
        • dispell Re: i ja 09.01.05, 12:00
          Wypowiedź tego gościa świadczy tylko o jednym - o polskiej kuchni ma
          pojęcie "ogólne" - w zasadzie zna jedynie krakowską kuchnię a nie Polską. A
          mojej poprzedniczce dedykuję ten link:
          www.republika.pl/kucharz1935/alfaspis.htm - trochę trudu i może znajdzie
          się tam z 6 potraw z panierkami... Francuz jak francuz...gdzie to
          było: "francuski piesek"? Ichnia kuchnia już dawno przestała być kuchnią
          sztandarową - tylko w Polsce tego jeszcze nie zauważyliśmy - takie nowości
          dochodzą do nas z opóźnieniem...)))
          • ela.tu-i-tam "polskie przepisy" ? hmmm 09.01.05, 12:08
            dispell napisał:


            > www.republika.pl/kucharz1935/alfaspis.htm

            A to napisane jaka polszczyzna ? Tlumaczone na polski przez robota systran ?

            Np. 663. Auszpik z indyka lub kapłona.

            ... i gotować w obszernym radiu z oczyszczonemi cielęcemi nóżkami
            ... Podróbki nie używają się. do auszpików.
            • asiekok Re: "polskie przepisy" ? hmmm 09.01.05, 12:18
              ela.tu-i-tam napisała:

              >> A to napisane jaka polszczyzna ? Tlumaczone na polski przez robota systran ?
              >
              > Np. 663. Auszpik z indyka lub kapłona.
              >
              > ... i gotować w obszernym radiu z oczyszczonemi cielęcemi nóżkami
              > ... Podróbki nie używają się. do auszpików.

              Zdaje sie Elu ze to ksiazka z 1935 roku i jezyk troche inny :) Kaplon to
              inaczej kura. A radio to nie slyszalam jeszcze, fajnie brzmi hehe. Chyba zaczne
              tez mowic tak, np daj mi to duze radio do zupy :)
              • pati102 Re: "polskie przepisy" ? hmmm 09.01.05, 12:22
                obstawiam, ze zamiast radiu powinno byc rądlu a kaplon to kogut kastrowany a
                nie kura:)
                • ela.tu-i-tam Re: "polskie przepisy" ? hmmm 09.01.05, 13:11
                  Tak tak, kaplon to chapon, a chapon to kastrowany kogut, ktory tyje - ubija sie
                  te 3 kologramowe grubasy i piecze faszerowane.

                  Zdanie:
                  > ... Podróbki nie używają się. do auszpików.
                  mnie zainteresowalo z dwoch wzgledow.

                  Po pierwsze, ja odnosze wrazenie ze to nie jest typo kogos, kto wlozyl wiele
                  wysilku by stare dzielo przpisac na strone internetowa (bo ja z pelnym
                  szacunkiem za takie wysilki zachowania starych dokumentow). Jesli sie myle,
                  jesli w Polsce w 1935 roku mowilo sie "watrobki nie uzywaja sie" a
                  nie "watrobek sie nie uzywa", to tu bije mea culpa az huczy. Bo moi rodzice tak
                  nie mowili.

                  Po drugie mam problem - farsz do chapon musi miec watrobke, a tu jest napisane
                  ze "Podróbki nie używają się". Dlaczego ?
            • dispell Re: "polskie przepisy" ? hmmm 09.01.05, 12:25
              Za błędy nie odpowiadam, ale średnio piszący i czytający człek nie ma problemów
              z domyśleniem się jak brzmi dany wyraz prawidłowo. Ktoś to do sieci wklepał
              ręcznie, więc pochylając głowę nad wielkością roboty, stać mnie na uśmiech
              wyrozumiałości widząc potknięcia...ale czy w tym tkwi sedno? Może jakaś
              sensowna i merytoryczna odpowiedź a nie naigrywanie się z czyichś potknięć?A
              tak swoją drogą to również typowo "polska" specjalność...)))Wolę jednak
              pierogi...pomimo przeznaczenia nigdy nie są zgryźliwe...)))
              • jottka ela 09.01.05, 20:31
                zarówno 'rądel', jak i zwroty typu 'fasolka podaje się najlepiej z octem'
                występują powszechnie w książkach/ tekstach kulinarnych przełomu 19/20 w. - w
                latach bodaj 30tych 20w. przeprowadzono potężną reformę ortografii, a potem było
                jeszcze kilka korekt; wiele wyrazów 'wyglądało' zupełnie inaczej (Maryan,
                geografji, poza tem).

                pochodzenia gramatycznych osobliwości nie jestem pewna, ale ta intrygująco dla
                nas brzmiąca forma występowała w miejscu dzisiejszego bezokolicznika (fasolkę
                podawać z), jeśli ktoś nie chciał się z czytelnikami spoufalać (niech weźmie
                fasolkę, podawaj fasolkę).

                no ale wklepywacz do komputra powinien był zaznaczyć, z jakiego dzieła i z
                jakiej epoki pochodzącego przepisuje, żeby zamętu nie wprowadzać
                • pati102 Re: ela 09.01.05, 20:51
                  dzieki jottka, przywracasz mi wiare w ludzi:P pozdro
                • ela.tu-i-tam Re: ela do jottki: chapeau ! pieknie dziekuje 09.01.05, 21:06
                  Pieknie dziekuje za wytlumaczenie o reformie ortografii. Nie wiedzialam.

                  Wiedzialam natomiast ze polska szkola matematykow wymyslila polska terminologie
                  w latach 1930-tych, dzieki czemu my biedni matematycy musilismy sie nauczyc dwa
                  razy wiecej slow: calkowanie i integration, rozniczkowanie i differentiation,
                  itp, itd ;-)
                  • jottka Re: ela do jottki: chapeau ! pieknie dziekuje 09.01.05, 21:12
                    de rien, ale ja nie wiem, czy akurat wtedy ten rądel zreformowali:) widać go
                    natomiast w różnych tekstach z epoki, jak i parę innych 'błędów'

                    od paru lat pokazują się reprinty książek kucharskich z plus minus przełomu
                    19/20w., dostępne w księgarniach albo w sieci, możesz się zaopatrzyć, jakby cię
                    interesowało

                    • ela.tu-i-tam Re: ela do jottki: chapeau ! pieknie dziekuje 09.01.05, 21:21
                      jottka napisała:


                      > od paru lat pokazują się reprinty książek kucharskich z plus minus przełomu
                      > 19/20w., dostępne w księgarniach albo w sieci, możesz się zaopatrzyć,
                      > jakby cię interesowało

                      Dawno dawno temu w Polsce mowiono mi o starej ksiazce kucharskiej z dawnych
                      czasow, gdzie byly przepisy, takie "z szeroka geba", zaczynajace sie:
                      posadzic dwanascie dziewczyn w kuchni, dac kazdej miske ...

                      Jesli znasz taka knige do kupienia, to juz lece !
                      • jottka no 09.01.05, 21:30
                        to raczej rzewne wspomnienia, a nie faktyczne dziełko ze wspomnianej epoki:)
                        poza tym czym innym jest np. tekst osiemnastowieczny, a czym innym pochodzący
                        np. z lat 20tych 20w., choć oba mogą być zajmujące.

                        tu masz linke do wydawnictwa, które ostatnio wydało kilka reprintów:

                        www.kurpisz.pl/content.php?kat=6

                        mam z tej serii monatową i przyzwoicie wydane, a kosztowało jakoś niewiele
          • Gość: Asia Re: i ja IP: *.upc-j.chello.nl 09.01.05, 12:14
            Jezeli ten Pan jada tylko w restauracjach to ma naprawde male pojecie jak jada
            sie w polskich domach. A tutaj wystepuje duza roznorodnosc w zaleznosci od
            domu. Mozna trafic tam, gdzie gotuje sie tylko po to zeby jesc, a mozna trafic
            do gospodarzy z wyobraznia jak my tutaj i ten Pan bedzie mocno zaskoczony :)
            • Gość: giezik pamietaj o tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 18:31
              ze Francuzi duza wage przywiazuja do restauracji, ajko miejsca spotkan i biesiadowania.
              A swoja drogą moim zdaniem w wielu domach jest jeszcz egorzej - 10 potraw na krzyz i w kolko to samo
          • Gość: dosia Re: do dispella IP: *.fbx.proxad.net 09.01.05, 14:02

            Ten pan mowi o takiej kuchni jaka mial okazje poznac, przeciez nigdzie nie jest
            napisane, ze jest specjalista od kuchni polskiej.
            A co do twojego linku.
            Wiesz, ja pisze o kuchnii z 2005 roku, o kuchni codziennej, taka jaka mamy w
            wiekszosci domow i restauracji a nie na przyjeciach u ambasadora.
            Tak wiec nie mow mi, ze Polacy jedza na codzien wszystkie przysmaki z twojego
            linku.
            A co do francuskich pieskow to jakies nieporozumienie, Francuzi wcale nie sa
            wybredni (Polacy sa zdecydowanie wybredniejsi), chetnie probuja innych kuchni.
            Czesto serwuje rodzinie i znajomym polskie dania i ciesza sie duzym sukcesem.
            Tak wiec nie denerwuj sie, ze jakis pan z Fr. nie lubi pierogow i nie pisz, z
            tego powodu w ramach zemsty, ze kuchnia francuska jest has been.
            • dispell Re: re 09.01.05, 14:11
              Taka kuchnia w domu jaką się rękę do niej przykłada. A wypowiedzi autorytatywne
              i kategoryczne w tonie zawsze mnie drażniły. U nas gość jest "autorytetem" a u
              siebie? Wątpię...
              • Gość: dosia Re: dispell IP: *.fbx.proxad.net 09.01.05, 14:33
                mam watpliwosci co do twoich umiejetnosci kulinarnych, bowiem w temacie "stek"
                piszesz, ze posiadasz obszerna dokumentacje ze zdjeciami na temat ich smazenia.
                Wnioskuje, ze usmazenie glupiego befsztyka to dla ciebie wyzsza szkola jazdy.
                Ale to nie jest krytyka. Na nauke przeciez nigdy nie jest za pozno. Brawo !
                • dispell Re: ooooo 09.01.05, 23:41
                  widzę,że jakiejś Księżniczce odpadł obcasik z bucika? CZYTAJ dokładnie post to
                  dowiesz się bez trudności, że skanem dysponuję DLA KOGOŚ z KSIĄŻKI KUCHARSKIEJ.
                  A szanowna przedmówczyni nie jest dla mnie autorytetem mogącym drogą
                  telepatyczną krytykować cokolwiek. Ja zresztą też nie mam zamiaru, zabrałbym
                  cenny czas, który można wszak przeznaczyć na ćwiczenie umiejętności czytania i
                  ROZUMIENIA tego co się czyta.Niniejszym - jest to moja ostatnia riposta i
                  kontynuacji nie będzie.
      • Gość: facet Re: teraz się zacznie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.01.05, 12:45
        No dobra, to ja powiem teraz coś od siebie. Jestem facetem, ale lubię dbać o
        sylwetkę, więc nie bardzo lubię jeść tłusto i ciężko... No i to w sumie jest
        problem... Mam w okolicy pracy parę restauracji i różnorakich stołówek, ale tak
        naprawdę ciężko jest znaleźć coś poza nieśmiertelnymi ziemniakami i karkówką w
        sosie chrzanowym lub ew. schabowym.

        A co do Francji, mieszkałem tam rok, zjeździłem jej sporo i spodobała mi się
        tamtejsza, bardzo różnorodna, kuchnia, niesamowite sery, kisze, różne tarty,
        wino itp... No i w Polsce tego brakuje. (Np. kisza z zapiekanym serem kozim,
        mniam :-))

        Np. zjadłbym sobie taką alzacką tarte flambee teraz... hmmm ;-)

        A pierogi lubię.
        • Gość: mayessa Re: teraz się zacznie IP: *.inds.pl / *.pl 09.01.05, 13:25
          To co podaja w restauracjach to jedno a to co sie gotuje prywatnie w domu to
          drugie. I rzeczywiscie w "najlepszych" restauracjach to jedzenie bywa rózne.Ale
          np. w barze mlecznym (teraz podaja tam takze kotlety itp) jesli oczywiscie nie
          uzywaja potraw gotowych to jedzenie jest swietne
          • ela.tu-i-tam Re: teraz się zacznie - bary mleczne 09.01.05, 13:40
            > np. w barze mlecznym (teraz podaja tam takze kotlety itp) jesli oczywiscie
            nie
            > uzywaja potraw gotowych to jedzenie jest swietne


            Masz swieta racje Mayessa !

            Polskie bary mleczne w ktorych gotuja polskie panie jak za starych czasow
            serwuja bardzo dobre jedzenie.

            Ja od lat sprawdzam czy leniwe sa nadal leniwe w moim ulubionym Familijnym.

            W pazdzierniku zaprowadzilam tam moja cala francuska rodzine, byly z nami takze
            dzieci mojego brata i brat (moje dzieci dwudziestolatki, dzieci brata jedno
            student, jedno 14 lat). O ile moi Francuzi, moj brat i ja wcinalismy rozne
            pysznosci, wogole nie zwracajac uwage ze noze cynowe, ale delektujac sie
            smakiem, o tyle dzieci mojego brata patrzyly z przerazeniem (czekajac na jakies
            pity czy cos gdzie indziej pozniej).

            Polskie bary mleczne sa polecane we wszystkich przewodnikach, i zawsze z dobra
            opinia (noze cynowe, ale smak !). Przeraza mnie jednak, ze polskie dzieci wola
            byle-jakie-zglobalizowane-pito-sandwicze od polskich dan. Moze chociaz nie
            wszystkie ?
            • dispell Re: Na szczęście 09.01.05, 13:53
              ...mój siostrzeniec na propozycję Mc coś tam, zawsze ciągnie do mnie - bo u
              wujka pyszności są zawsze...)))
              • dispell Re: Acha... 09.01.05, 14:13
                Chciałbym poznać ten cudowny wręcz sposób na "mszczenie" się na kuchni? W
                metafizyce i parapsychologii nie jestem zbyt mocny...Tłuczenie talerzy jeszcze
                mogę zrozumieć...ale to chyba nie o to chodzi?...)))
                • anmanika Re: Acha... 09.01.05, 16:20
                  Ja gwaltownie protestuje, ze polskie dzieci wola fastfoody. Bylam z moja corka
                  w Stanach, miala wtedy 6 lat. Stwierdzila, ze jedzenie tam jest obrzydliwe i,
                  ze teskni za ogorkowa z przedszkola.
            • allexamina Re: teraz się zacznie - bary mleczne 09.01.05, 22:05
              Nie wszystkie dzieci. Choc moja opowiesc nie poprawi Ci humoru:

              2 polskie nastolatki zaproszone przez nas na wakacje do Chicago grymasily mi
              potwornie. Wszystko co nie-polskie musialo byc gorsze z zalozenia (a ja
              polskiej kuchni nie prowadze, bo na gorace i wilgotne chicagoskie lato - poza
              chlodnikiem - nie nadaje sie ona). Po obiedzie w jednej z najlepszych
              restauracji tajskich w Chicago jeden nastolatek skomentowal: "No dobre to bylo,
              ale polski schabowy bylby lepszy". Od tego momentu dawalismy im po prostu
              pieniadze na McDonald - gdzie moje, 100% amerykanskie dzieci nigdy nogi nie
              postawily. Po co podawac naprawde znakomite jedzenie komus, kto nie zauwazy
              jego klasy?

              No i wrocily nastolatki do Warszawy opowiadajac jak to Amerykanie tylko w
              McDonalds jedza (wiem, z reportazy ludzi postronnych). Podobne historie slysze
              od wszystkich Amerykanow polskiego pochodzenia. Zawsze na poczatku usiluja
              pokazac wizytujacym czym chata bogata - bo jesli chodzi o jedzenie to
              najbogatsza i najroznorodniejsza na swiecie - po czym koncza w restauracji
              fastfood. (Jak to mi powiedziala jedna znajoma: 'pojechalismy do Chilis bo kolo
              Burger King zrobilo mi sie niedobrze - na szczescie moglam zwalic wine na
              klimakterium.')

              Generalnie rzecz biorac, mam czesto takie wrazenie, ze wspolczesny Polak nie dba
              o to co je. Albo nie ma zrozumienia co to jest dobre jedzenie. Nawet smakosze
              szokuja mnie czasem chocby tym, ze musza sobie zupe "doprawic" samemu sola, magi
              i pieprzem. Jakby zapytac Polaka o najlepszy sprzet elektroniczny, czy
              samochody to wie wszystko. Jak sie robi zurek? Odpowiedz: musi byc bez warzyw
              i na zakwasie (czyli kisiel z maki zytniej).

              Musze tez przyznac ze wypowiedz Francuza jest w dziesiatke. Zupy mamy
              znakomite, ale restauracje w wiekszosci nie potrafia utrzymac standartu: jednego
              dnia zupa jest swietna, drugiego nie do zjedzenia. W domach nie umiemy zup
              gotowac - pewnie poza osobami wizytujacymi chocby na tym forum. Zaproszona na
              obiady do domow w Polsce prosze, zeby nie podawano zupy. Polacy nagminnie
              przegotowuja warzywa, na sam widok obydwoje z mezem robimy sie chorzy (na
              klimakterium nie moge jeszcze zwalac).

              Pamietam tez pierogi robione przez moja babcie: cieniutenkie ciasto, jak na
              makaron, farszu duza lyzka. Takie pierogi mialy sens. Dzis proporcje sie
              zmienily (nawet w najlepszych restauracjach): ciasta duzo - farszu malo, ciasto
              grubsze - farsz mniej pikantny. Od lat nie jadlam dobrych pierogow. Usilowalam
              sie nauczyc sama je robic, ale wszystkie techniki ktore mi pokazano nie
              produkuja cieniutkiego ciasta (pierogi sie rozpadaja w gotowaniu, a babcia
              niestety nie dozyla mojego zainteresowania kuchnia - wszystko co od niej sie
              nauczylam to to ze pierogi musza byc gotowane na malenkim ogniu, mama i ojciec
              nigdy sie gotowac nie nauczyli i takze w ich zupach plywa rozgotowana marchewka).

              No i mam ciagle takie wrazenie, ze zapomnielismy (my Polacy) czegos z naszej
              podstawowej kultury... I poniewaz sama czuje niedosyt kulturowy, przychodze
              tutaj i "badruje" ;^) kogo sie da pytaniami...
              • ela.tu-i-tam Re: teraz się zacznie - bary mleczne 09.01.05, 22:24
                Alexamina, dzieki !

                Wiesz, z tymi dobrymi restauracjami, to po prostu trzeba sie na tym znac, byc
                wtajemniczonym. Tak samo z dobrym winem.

                Przypomnialo mi sie o podrozy sluzbowej do Polski francuskich kolegow (dwie
                rozne osoby, dwie podroze, kazdy jechal pierwszy raz), dawno temu, lata 1980-
                te. Chcieli zawiesc prezenty pierwszej klasy, i wzieli ze soba marrons glacés
                (kasztany w cuksze), super marki i jakosci, na wage zlota. Takze troche
                czekoladek, na wszelki wypadek. Cognac super jakosci.

                I po powrocie przyszli mi sie pozwierzac, ze nikt tymi kasztanami sie nie
                delektowal, ze koniak Polacy pili jak wode duzymi szklankami, ze jedynie
                czekoladki to jako tako.

                Nastepnym razem pojechali wypchani tabliczkami czekolady, i kupili wodke.
                • allexamina Re: teraz się zacznie - bary mleczne 09.01.05, 23:08
                  :^) Dokladnie tak! Wtajemniczonych niewielu.

                  Uczciwie musze sie sama przyznac do pewnego niewtajemniczenia. Moj maz zakupil
                  sobie single malt scotch Lephroaig, taki 15 letni co najmniej, ktory pono jest
                  jednym z najbardziej intensywnych i wyrafinowanych trunkow na swiecie.
                  Oszczedna osoba nie jestem i raczej sobie finansowo radze, ale jak zobaczylam
                  rachunek to mi serce zadygotalo z wrazenia. Chcialam sprobowac. Przed
                  rozlaniem maz mnie przestrzegal ze "it has a very peaty taste" (ma bardzo
                  torfiasty smak). Nic mi to nie mowilo. Sprobowalam. No i teraz wiem: smak
                  torfiasty to taki wedzony w g..nie. :^) No coz, dobra wodka nie jest zla... ;^)
              • mari.na Re: teraz się zacznie - bary mleczne 10.01.05, 16:59
                do allexyminy. masz racje, nasz smak nie jest przyzwyczajony do delikatnych czy
                wyszukanych potraw. znajomi wlosi gotuja uzywajac pieprzu soli i swiezych ziol i
                niczego wiecej (no, cytryna, wino, oliwa, ocet winny oczywiscie tez) smakuje
                zupelnie inaczej, lepiej, naturalniej, pelniej ale potrafilam to docenic dopiero
                wtedy gdy odzwyczailam sie od intensywnych smakow mieszanek polskich uzywanych u
                nas nagminnie typu vegeta, przyprawa grillowa itp.

                co do pierogow, moja babcia nadal robi te na cieniutkim ciescie, w niczym nie
                prypominaja tych gniotow bialych z barow i jeszcze robi takie koronki na
                brzegach. w tym roku, sama pomagalam lepic 120 sztuk na swieta, zawiozlam do
                wloch, byli zachwyceni, a przeciez wlochy to kraj ravioli itp.

                pozdrawiam

                mari
    • miszam Re: o polskiej kuchni, okiem Francuza 09.01.05, 17:34
      A ja niestety z Olivierem Boissonnet się zgadzam.
      Strasznie brakuje mi w Polsce francuskich knajp, knajpeczek, kawiarenek, w
      których można wybierać i znaleźć coś pysznego na każdą kieszeń.
      Brak mi atmosfery niewymuszonej serdeczności, uprzejmego kelnera.
      W Polsce jakoś zawsze widzę blichtr albo silenie się na coś.
      A jak juz mogłoby być miło i smacznie to niestety nie za pieniądze zarobione w
      tym kraju a i sobizmem jakoś zalatuje.
      W Wawie fajny klimacik odnaleźć można w Varnie II na Mazowieckiej (ale knajpa
      jest bułgarska. Tym, co cenią sobie luksus raczej nie polecam).
      • Gość: giezik DOKLADNIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 18:34
        knajpki w ktorych mozna pojesc, za przyzwoite pieniadze. A nie ąę, w ktocyh podadzą pesto ze słoika i każa placic 30-40 zl
        • siostraheli Re: ananasy i inne owoce do miesa 09.01.05, 20:48
          To sa wiesniackie wyobrazenia o wykwintnej kuchni. W "eleganckiej" restauracji
          w Czestochowie jadlam befsztyk (jak podeszwa) z brzoskwinia z puszki i bita
          smietana ze sprayu. To przeszlo wszelkie pojecie.
          • dispell Re: Podziękowałbym... 09.01.05, 21:27
            za gościnę, pseudopotrawę oddał kierownikowi sali i zmienił lokal. Dlatego, że
            w naszej mentalności "nie wypada" zrobić w miejscu publicznym "awanturki"
            plenią się takie miejsca, w których gotują ludzie nie mający zielonego pojęcia
            jak to się robi...Sprawa prosta - nie będzie konsumentów - knajpa padnie - i o
            to chodzi...)))
            • siostraheli Re: Podziękowałbym... 09.01.05, 21:50
              mam nadzieje, ze padla.
          • aniutek Re: ananasy i inne owoce do miesa 10.01.05, 04:11
            >To sa wiesniackie wyobrazenia o wykwintnej kuchni. W "eleganckiej" restauracji
            >w Czestochowie jadlam befsztyk (jak podeszwa) z brzoskwinia z puszki i bita
            >smietana ze sprayu. To przeszlo wszelkie pojecie.
            heheheheheheh dokladnie !!!!!!
            wszedzie indyk z rodzynkami, z brzoskwinia bleeeee
            a kapucha zasmazana? a flaki po warszawsku? mniam a sledz z beczki w oliwie z cebula? proste to i
            wykwintne moze byc ( zalezy jak podane, gdzie etc), a polskie nasze i wspaniale.
    • akaala Re: o polskiej kuchni, okiem Francuza 10.01.05, 01:24
      zgadzam sie, oprocz pierogow. Dobre pierogi, tak jak ktos napisal przede mna, maja miec cieniutkie
      ciasto i byc porzadnie wypchane. Wtedy sa najlepsze ze wszystkiego. Ravioli? Owszem, ladnie
      wygladaja, ale smaczne pod warunkiem, ze uda sie koniuszkiem jezyka znalezc te odrobine farszu w
      eleganckim pierozku. Ten Francuz, moim zdaniem, nei jadl prawdziwych pierogow. Od kiedy moj maz
      Amerykanin sprobowal polskiego pieroga, nie ruszy rawioli.
    • Gość: zadumana tak - dla allexaminy:) IP: 213.17.230.* 10.01.05, 13:47
      Obawiam się, że apetyty i smaki z naszego forum nie są żadną średnią polskiej
      kuchni. Ta średnia jest bardzo zwyczajna i uboga w smaki. Widzę co
      głównie "schodzi" w sklepach i hipermarketach.
      Ostatnie miesiące poczytałam Petera Mayle'a, który świetnie opisuje kuchnię
      francuską - okiem bytyjskiego outsider'a. Kiedy połączę te opisy z prywatnymi
      plotkami i niewielkimi obserwacjami, widać jaka dzieli nas przepaść. I
      problemem nie jest taka czy inna potrawa, ale generalne podejście do jedzenia,
      które nad Sekwaną jest celebrowaną przyjemnością. A dotyczy to nie górnych stu
      tysięcy, ale milionów zwykłych ludzi.
      W jednej z książek Mayle m.in. pisze, że Francuzi już dzieciom serwują bogactwo
      odżywek o przeróżnych smakach, żeby je przygotować do zderzenia z dorosłą
      konsumpcją...:)
      Niestety prawdą jest, że mamy kuchnię taką jaką codziennie same (sami)
      tworzymy.
      Restauracje mamy takie na jakie zasłużyliśmy nie wymagając w nich niczego i
      kładąc uszy po sobie na widok kelnera.
      A najczęściej im drożej tym jedzenie bardziej wydumane i tandetnie
      pretensjonalne, a smaku doszukać się trudno.
      Francuzom powinniśmy zazdrościć nie poszczególnych potraw, tylko kultury
      jedzenia. Ich codzienna nieprzeparta chęć zjedzenia czegoś pysznego pcha ich
      słynną machinę kulinarną do przodu. Tylko w takiej atmosferze można sensownie
      sięgać do innych tradycji i się nimi autentycznie delektować. Czyli co tu mody
      czy niemody roztrząsać skoro my dopiero na progu kuchni zbiorowo stoimy i
      nieśmiało zaczynamy delektować się nowymi smakami, uważając, że co za problem
      walnąć kotlet na patelnię i go piorunem zrobić... A Francuz rozważałby przez
      godzinę: a jakie mięso, a jaka pora roku, a jaka patelnia, a jaka oliwa, a
      jakie przyprawy... A my trzask prask i po problemie:)
      Ja niestety też pobyt w kuchni skracam często do minimum i jak na razie główna
      moja zaleta, że chociaż sobie z tego zdaję sprawę.
      • allexamina Re: tak - dla allexaminy:) 13.01.05, 20:53
        Dzieki wszystkim za interesujace uwagi i odpowiedzi.

        Mam nadzieje, ze powszechnosc "slabego jadla" jest przejsciowym zjawiskiem i
        chocby to forum zmieni nastawienie coraz wiekszej grupy do ciekawosci kulinarnej
        i pewnego otwarcia na inny styl zycia.

        Ostatnio przegladalam "Kozietulskiego i innych" Brandysa, gdzie we wstepie autor
        pisze, ze nikogo nie obchodzi co Mickiewiczowski Konrad jadl przed Wielka
        Improwizacja. Ja osobiscie chcialabym wiedziec. Czego i wszystkim innym zycze...

        Pozdrowienia
    • qubraq Re: o polskiej kuchni, okiem Francuza 10.01.05, 20:44
      ela.tu-i-tam , kiedy przyjeżdżasz? Czy mogę mieć zaszczyt zobaczyć Cie choć
      przez chwilę?
      Andrzej
      • ela.tu-i-tam Andrzejku, a poczte czytales ? 10.01.05, 21:31
        qubraq napisał:

        > ela.tu-i-tam , kiedy przyjeżdżasz? Czy mogę mieć zaszczyt zobaczyć Cie
        choć
        > przez chwilę?
        > Andrzej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka