Dodaj do ulubionych

przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:(

12.01.05, 10:28
"wydzielone" w restauracjach obszary dla niepalących, to zazwyczaj stoliki w
drugim końcu sali, wentylacja jaka świetna by nie była, to niepalący i tak
musi jeść z towarzyszącym mu swądem papierochów-zawsze to czuć:(
powiem Wam szczerze, że odechciewa mi się wychodzić na jedzenie do knajpek, bo
ten dym wszystko mi psuje
a może się czepiam? no w każdym razie mam dość!!!
Obserwuj wątek
    • dispell Re: Nie czepiasz się 12.01.05, 10:35
      Nie pale co prawda dopiero od roku, ale nawet paląc miałem na uwadze w
      miejscach publicznych, ze nie kazdemu to odpowiada - tym bardziej przy
      jedzeniu. Nie wiem czy masz świadomość, że właściciel knajpy, restauracji ma
      OBOWIĄZEK odseparować palaczy całkowicie. Jeżeli nie bedziemy z tego prawa
      korzystać i głośno domagać się respektowania - to nie zmieni się nic. Paląc czy
      nie nie smakuje mi żarełko o smaku zjaranych petów...)))
      • Gość: dorota Re: Nie czepiasz się IP: *.rzekun.sdi.tpnet.pl 13.01.05, 12:11
        Kiedys zwróciłam uwagę w sposób jak najbardziej miły,że w sali jest baaardzo
        dużo dymu papierosowego;w odpowiedzi usłyszałam,ze moge sobie zmienic lokal!!!
        Tak się zastanawiam, czy nie pójść w slady tego studenta, który złozył sprawę
        do sadu, i wygrał!. własciciele knajpek, restauracji i tym podobnych miejsc nie
        bedą sobie zawracac głowę niepalącymi, bo im klientela ucieknie- ta paląca, a
        ich jest najwięcej w knajpkach. W tej chwili praktykujemy z moim synkem (7
        lat) taki "myk": syn mówi głosno, "mamo dlaczego ten pan pali papierosy.... a
        ja mu głosno odpowiadam,ze nie dba o zdrowie swoich dzieci..... lub widocznie
        nie kocha ich mocno..." odpowoedz jest uzalezniona od sytuacji; NAWET to
        działa !!
        • p.hadam Re: Nie czepiasz się 13.01.05, 17:01
          A ja mysle, ze taka knajpe trzeba po prostu olac i do niej nie chodzic. Jesli sa
          chetni siedziec w dymie to nich sobie knajpa egzystuje, a samemu chodzic tam
          gdzie sie czerpie z tego przyjemnosc.

          Pozdrowka
          Hadzio
    • monia_77 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 10:43
      Ja palę ale podobnie jak dispell o czym juz mowilam wczesniej jezeli sala jest
      mala i duszna, a akurat w moim gronie są sami niepalący to wychodze jak musze
      na zewnatrz. Moi znajomi ze wzgledu na mnie siadali kiedys w strafach dla
      palacych, ale rzeczywiscie odechcialo sie nam konsumpcji bo sale te sa na ogol
      kiepsko klimatyzowane. Ostatnio jednak bedac w knajpeczce Gaga usiadla w
      strefie palącej w towarzystwie rowniez palacej kolezanki no i.... obok nas
      wlasnie w tej strefie siedzialo mlode malzenstwo z dziecmi (2l i 4l) no i mnie
      strzelilo!!! Zapytalam kelnerki czy strefy nie maja tu znaczenia skoro sadza
      sie dzieci u palacych i dostalam odpowiedz ze niestety nie bylo miejsc. No wiec
      z kolezanką nie zapalilysmy z uwagi na dzieci.
      • dispell Re: A za taki 12.01.05, 10:47
        brak myslenia - rodziców zamykałbym w "klimatyzowanej" kabince na parę godzin.
        Z tym, że makroklimat byłby specyficzny: "wydechy" z fajek pt.: Biełomorkanał.
        Zresztą - to powinno byc karalne - zadymianie dzieciaków.
        • jacek1f Re: A za taki 12.01.05, 10:57
          A ja pale. Jeszcze.
          Ale w restauracjach, jesli jest choc jedna niepaląca osoba, to wybieramy strefy
          niepalące - jesli to ma sens, zdarza sie ze nie ma :-( - i najwyzej wyjde na
          papierosa.
          Dlatego nie bojam się jak przyjdzie taki przepis jak w Irlandii i Anglii, i
          Włoszech teraz. Nawet będę się cieszył.
          • dispell Re: Mówi się, 12.01.05, 11:02
            że neofici są najgorsi. Jednak prawdą jest, że po około 3-4 miesiącach
            od "zakończenia" palenia - bo o rzuceniu trudno mówić jeśli korzystało się w
            tym z tzw."blach" - odzyskałem smak i co najważniejsze - węch - a ten teraz to
            potrafi dać "popalić" - czuję ten "wonny aromat" nawet jak po drugiej stronie
            ulicy lezie człek palący...))) a jeszcze jak ktoś na mnie dymem plunie na ulicy
            to zwierz jakowyś wyłazi na zewnątrz...I...cholera...jak Un ryczy...;D
            • invicta1 Re: Mówi się, 12.01.05, 11:04
              jak wracam od rodziców (oboje palą) to wietrzę ciuchy, bo mi od nich w domu
              śmierdzi-serio
    • monia_77 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 11:05
      No tych rodzicow kompletnie nie rozumiem i w ogole nie akceptuje palenia przy
      dzieciach dlatego palenie niedlugo bede musiala odstwic skoro 2 lata mam nie
      palic przed zajsciem w ciążę, szkoda tylko ze widokow nie ma ;-))

      No ale wracajac do tematu to np. we Francji pali sie i kopci wszedzie doslownie
      a w restauracjach i kawiarniach to juz podwojnie i jakos oni nie maja problemu
      z delektowaniem sie pysznosciami? ;-))
      • jollka2 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 12:31
        Nikt w mojej rodzince nie pali, więc nienawidzę wprost dymu papierosowego i
        omijam zadymione knajpy.
        A ostatnio widzialam ciężarną dziewczynę, palącą papierocha. Powinno się tego
        prawnie zabronić. Mialam ochotę walnąć ją torebką w ten głupi łeb.
        • monia_77 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 12:34
          Eeeh trzeba bylo to zrobic, ja mieszkam w takiej okolicy ze ciezarne z alpagami
          pod sklepem stoja, zebow to to nie ma i potem rodza sie takie tumanki;-((
      • dispell Re: Bo oni 12.01.05, 12:38
        ...wychodzą z założenia, że to co mają na talerzu jest smaczne...)))A tak
        poważnie - Ci co im na te talerze wynajdują pyszności - nie palą...a
        socjotechniki są tak skuteczne, że wmówić można wszystko... ;)))
    • Gość: nutka Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 12.01.05, 14:24
      Chociaż sama czasem popalam papierosy to nie znoszę, podobnie jak ty, smrodu w
      restauracji. Nie wyobrażam sobie palić przy stole.
      W ogóle w kanjpach jest kiepsko pod tym względem, nawet jak wychodzę na piwo do
      pubu, to po 10 minutach czuję, że cała śmierdzę dymem: włosy, skóra,
      przesiąknięte ubranie, oczy łzawią... FUJ!
      • corgan Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 14:40
        Ostatnio byłem z Żoną w pewnej restauracji w Opolu. Z powodu braku innych miejsc
        usiedliśmy w sali dla palących. Obok naszego stolika siedziały cztery studentki.
        Słabo mi się robiło jak widziałem ,że palą nawet w trakcie jedzenia! Pyszne
        jedzenie połączone z nikotynowym smrodem. Tragedia.
    • mala_mala Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 14:52
      przy stoliku obok... to nie tak źle
      przy moim stoliku niestety prawie zawsze jest palacz nudzę, proszę, wściekam się
      od 7 lat i efektów... brak :(
      muszę być twardsza, już w każdy sposób próbowałam go nakłonić do rzucenia
      palenia prócz "rzucenia go", najgorsze jest to, że w jego rodzinie wszyscy palą
      i nikt nawet się nie zastanawia nad rzuceniem, marzy mi się zakaz palenia i
      wogóle sprzedaży artykułów tytoniowych w PL podonie jak jest w królestwie Bhutanu...
      • invicta1 jadę do Buthanu, jeśli tak się tam sprawy mają! 12.01.05, 14:53
      • jacek1f Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 15:00
        Jasne, a "innych" do gazu w ogóle, co? :-(
        Mała-Mała ma problem z dogadaniem sie z iXem, nie rozumiem za bardzo czemu?
        Własne zdanie i opinie masz, to jak to tak?
        Ja nikomu nie wadzę z moim paleniem różnych rzeczy z tytoniem włącznie! I wara
        mi od mowienmia, co mi wolno co nie, jeśli to dotyczy mnie i
        moich "przyjemności".
        Nie przesadzać - w niczym.
        • invicta1 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 15:05
          problem jest tego typu, że niepalący palaczom nie szkodzą, a w drugą stronę to
          już niestety jest gorzej:(
          • brunosch Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 15:09
            ale za to strrrasznie nudzą ;)
            • invicta1 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 15:12
              brunosch napisał:

              > ale za to strrrasznie nudzą ;)
              ale nie smierdzą;)
        • mala_mala Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 15:20
          mam problem bo nie palę i nie rozumiem palaczy
          przecież to taki syf... i jak się pytam jakiegoś palacza jak mu papierosy
          smakują to odpowiadają, że to g..no, ale tak jakoś się przyzwyczaili...
          nie wiem czy nie wadzisz nikomu swoim paleniem...

          wiesz jaki to koszmar iść po ulicy za palaczem...?? ja zawsze podbiegam i
          wyprzedzam delikwenta bo mam wrażenie jakby ktoś mi tlen odciął, mój facet też
          się kiedyś zapytał czemu się odsuwam od niego na ulicy, gdy wyciąga papierosa...
          odpowiedź "POTRZEBUJĘ TLENU, a nie substancji smolistych!"
        • annas74 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 17.01.05, 02:32
          Co byś powiedział gdybyś u kogoś w domu nie znalazł popielniczki? Na pewno byś
          o nią poprosił- takie jest Twoje palacza prawo. Ale jak byś odniósł się do
          tego,że "W TYM DOMU SIĘ NIE PALI"Jak chcesz się truć to na własną rękę. Osoba
          niepaląca tak odbiera smród papierosowy jak Ty będąc w klitce 2x2x2 bez okien
          spaliwszy w tym pomieszczeniu paczkę papierosów. Też byś był wkurzony... że nie
          ma wentylacji. Nie potrafisz zrozumieć, że paląc przy osobie niepalącej to tak
          jakbyś jej dosypał kilo soli do jedzenia- ciężko to strawić i może
          zaszkodzić.Do tej pory palaczom pozwalało się na zbyt wiele- nie uważasz, że
          właśnie TO jest przegięcie?
      • dispell Re: zaprowadź 12.01.05, 15:05
        na biorezonans magnetyczny. Paliłem 4 paczki dziennie, żona około 1, ale to ona
        nie dawała się namówić na rzucenie do czasu jak od znajomego usłyszała o
        biorezonansie. Ja uważałem to za takie czary-mary. Ale - myślałem sobie - skoro
        ona w to wierzy to ja wytrzymam. I tak 3 grudnia minął równiutko rok.
        Najważniejsze w tej terapi jest to, że nie odczuwasz głodu nikotynowego i
        praktycznie koncentrujesz się właściwie na odruchach - a to jest łatwe. Teraz
        muszę "rzucić" gumę do rzucia...)))
        Proszę, to jeden z linków na ten temat:
        www.naszezdrowie.com.pl/harmonex/
        • mala_mala Re: zaprowadź 12.01.05, 15:25
          nie stać mnie na urządzenie za ponad 2 tysiące... :(
          • dispell Re: Zwariowałaś? 12.01.05, 15:28
            Nie wiem gdzie mieszkasz ale na te zabiegi się "chodzi" a nie kupuje całe
            urządzenie - kosztuje ten zabieg coś około 50 zeta. Przecież jak chcę użyć
            wykałaczki nie kupuję od razu całego tartaku!!!...:D
            • mala_mala Re: Zwariowałaś? 12.01.05, 15:50
              no nie... podałeś linka do opisu metody i do zakupu urządzenia ;)
              nie widziałam gabinetów z biorezonansem w Kraku, ale może dlatego że się nie
              rozglądałam, poszukam, i może uda mi się go namówić
              był już na kuracji z Zybanem(czy jakoś tak) nie czuł przymusu palenia, ale...
              "nie miał co z rękami robić, itp." :(
              • dispell Re: Adres w Krakowie 12.01.05, 16:32
                Kraków, ul.Kielecka 17
                tel. (506) 480 720
                Proszę...i przepraszam za niedopatrzenie...)))
                • mala_mala Re: Adres w Krakowie 12.01.05, 19:48
                  dzięki :) napewno tam zajrzę, tylko nie wiem czy mojego da się tam zaciągnąć
        • tredive_nelliker Re: zaprowadź 13.01.05, 21:23
          i ja byłam na rezonansie. I już ponad rok nie palę ;-)). Takie jakieś czary-
          mary
        • quba Re: zaprowadź 14.01.05, 15:38
          Teraz
          > muszę "rzucić" gumę do rzucia...)))
          qurcze ja tez musze rzucic gume
          ale za to nie pale juz 7 miesiecy

          i mnie takze (jak to neofite) okropnie drazni zapach dymu papierosowego
          pozdrawiam serdecznie
      • Gość: szadoka Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( IP: 212.160.172.* 13.01.05, 15:31
        ty tez? Jak slysze argument "pale bo lubie" to mnie trafia. Moje ukochanie
        tak "lubi" , ze czasami wstaje w nocy zeby zapalic, chore to dla mnie...
    • Gość: Pichciarz Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( IP: *.proxy.aol.com 12.01.05, 15:20
      A co by się stało gdyby ktoś otworzył bezdymną restaurację? Zbiłby krocie,
      splajtował?
      Ja na szczęście mieszkam w bezdymnym Nowym Jorku.
      • invicta1 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 15:27
        Gość portalu: Pichciarz napisał(a):

        > A co by się stało gdyby ktoś otworzył bezdymną restaurację? Zbiłby krocie,
        > splajtował?
        > Ja na szczęście mieszkam w bezdymnym Nowym Jorku.
        w Polsce to chyba kroci by nie zbił, ale chyba jakoś by pociągnąłi z czasem
        przybywałoby mu konsumentów/klientów, palą głównie Ci starsi, a oni się
        naturalnie wykruszają -Jezu teraz gromy polecą:)))))))))))))
        • dispell Re: Myślę 12.01.05, 15:30
          , że jednak spokojnie by sobie zarobił. A starsi? Wątpię gdyby ktokolwiek o
          zdrowych zmysłach chciał palić podczas jedzenia...)))
        • mala_mala Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 16:05
          niestety nie tylko starsi palą...
          jak idąc przez miasto mijam kilka szkół od podstawówek przez gimnazja do
          średnich... wszędzie albo wychodzące ze szkoły z petem w ustach gó..arstwo,
          albo mnóstwo petów na chodniku i trawniku :(
          od jakiejś 5-6 klasy podstawówki coraz więcej moich kolegów szkolnych i nie
          tylko paliło i piło % tylko chyba ja byłam taka dziwna, że jak mnie ktoś fajkami
          częstował to spławiałam, tak samo z winem, piwem i wódką
        • Gość: 17 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( IP: *.rybnet.pl 15.01.05, 11:31
          niestety palą nie tylko starsi. tak się dziwnie złożyło, że w około
          dwudziestoosobowej grupie znajomych (wiek 16-19) nie palę tylko ja i jeszcze
          jedna koleżanka. po spotkaniu z nimi w zamkiętym pomieszczeniu nadaję się tylko
          do wietrzenia...
      • monia_77 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 15:43
        Mala, skoro jestes taka przeciwniczka palenia to hmmm RZUC DRANIA!! Moze taki
        krok wlasnie poskutkuje i jego milosc do Ciebie wygra z nalogiem;-) No bo po co
        sie tak meczyc? Sensu za grosz nie widze.

        Pichciarzu, czyzby NYC byl bezdymny? ;-)) Czy chcesz powiedziec ze to raj dla
        niepalacych? ;-))

        Ja nie rozumiem takiego utyskiwania na palaczy, a dlaczego nie jeczycie na
        pijakow nawalonych i smierdzacych ktorzy np. do tramwaju wsiadaja, jakos nikt
        wtedy nosem nie kreci bo to taki ladny zapaszek nieprawdaz?

        Sie wnerwilam troszke bo ja kulturalny palacz jestem, a tu nagonka i DO GAZU by
        wyslali ;-))
        • brunosch Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 15:51
          Ja nie rozumiem takiego utyskiwania na palaczy, a dlaczego nie jeczycie na
          > pijakow nawalonych i smierdzacych ktorzy np. do tramwaju wsiadaja, jakos nikt
          > wtedy nosem nie kreci bo to taki ladny zapaszek nieprawdaz?

          Bo trudno stworzyć wątek o szambonurku, który wszedł do lokalu, rozsiadł się,
          powahlował onucą i zaśmierdział.
          Łatwiej w restauracji o palacza, niż o dojrzałego zapachowo lemura.
          A o poziomie higieny można opowiadać długo i barwnie, ale może nie tu, nie w
          Kuchni. Tu pachnie jedzeniem.
        • dispell Re: Żadna nagonka 12.01.05, 15:52
          Czytaj wszystkie posty zanim zaprotestujesz - palacze też tu są. Sprawa druga -
          niewiele osób należy do zwolenników ucinania ręki z powodu złamanego
          paznokcia...)))
        • mala_mala Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 15:57
          monia jakoś rzucić go nie umiem...
          gdybyśmy byli z sobą 365 dni w roku to może udałoby mi się nakłonić go do rzucenia
          ale on jest w domu 4 tygodnie, a 8 jest w pracy kilka tysięcy km od domku :(
          i jak już przyjeżdża to... niestety niepalenie schodzi na 2 plan
        • thiessa Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 16:21
          Wiekszosc z palacych pisze, ze nie siega w restauracji po papierosa jezeli w
          ich towarzystwie jest ktos niepalacy. Dobrze, ale to przy Waszym stoliku, a
          stoliki obok? Tam te siedza niepalacy. Palacz nie zdaje sobie sprawy z tego, ze
          wyciagajac papierosa na jednym koncu sali na drugim smierdzi ten pet rownie
          obrzydliwie. Co ciekawsza kwestia, zauwazcie kiedy palacz pali. Po zjedzeniu
          wyciaga papierosa, nastepnie placi rachunek i wychodzi zostawiajac innych w
          smrodzie. Nie mozna poczekac tych 5 min. i wypalic juz na zewnatrz.
          Pewnie zaraz posypia sie na mnie gromy, ale nienawidze palaczy! Nie chadzam do
          knajp, bo po 1 min. czlowiek przesiaka tym smrodem. Jedynie sporadycznie do
          restauracji np. rocznica slubu, ktora zwykle wypada w tyg. wiec jestesmy sami
          na sali, albo jesli mamy ochote na odrobine szalenstwa, ale wtedy w godzinach
          raczej polodnionych kiedy nie ma jeszcze calego tego towarzystwa. Marzy mi sie
          zakaz palenia w miejscach publicznych i wysokie kary za lamanie tego zakazu. I
          lokale w ktorych sie nie pali. albo jemy, albo palimy.
          I
        • Gość: Pichciarz Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( IP: *.proxy.aol.com 12.01.05, 17:18
          W Nowym Jorku nie wolno palić NIGDZIE w publicznych miejscach. Można tylko na
          ulicy lub we własnym domu.
          • jacek1f Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 17:30
            1. Thiessa - wspolczuje Ci znajomych palacych, jesli masz takowych :-(
            2. Moi znajomi (i ja) czekamy z apaleniem papierosa do odpowiedniego momentu. W
            poscie pisalem - że "jesli ma to sens"... niestety jak wiemy nie ma czesto
            sensu szlachetne zachowanie, bo inni dookola nawt w dobrych krestauracjach leją
            na to...
            3. Jestem za zakazem palenia w publicznych miejscach - jak najbardziej!
            A jestem palaczem, moze nie fanatycznym, ale zawsze. Jeszcze, niestety :-(
            5. Dispell - nie badz takim NEO, nie ma nic gorszego na swiecie !!
            6. Brumo ma absolutna racje - zajmijmy sie "smrodami" wokół nas, albo
            alkoholami - wiecej zagrozenia dla zycia i zdrowia jest ze strony nawalonych
            gosci za kółkiem, lub publiczie wystepujacych...:-(
            7. Nagonce - nie! Rozwiazaniom rozsadnym - tak.
            • dispell Re: Jestem NEO 12.01.05, 17:48
              i jeśli to skutkuje jedynie byciem najgorszym na tym świecie - to z
              przyjemnością pozostanę, ale uściślając - nie rzuciłem palenia bo mi tytoń był
              obojetny - wręcz przeciwnie - smakował mi i pewnie smakowałby nadal. Paliłem 32
              lata, z każdym rokiem coraz więcej(tygodniowo 340 zeta z dymem) - jezeli też
              się wybierasz w taką drogę to pozostaje jedynie złożyć gratulacje. Alkoholików
              jest znacznie mniej niż palących - tak gwoli scisłości. Gdy na ławce rozsiada
              się Klub MTV (miłośników taniego wina) to atmosferka jest w promieniu około 2
              metrów - a nie kilkudziesięciu. Jak dla mnie wybór w obu wypadkach jest
              prosty...)))
              • jacek1f Jestem NEO - nie nie! 12.01.05, 18:06
                ... to naprawde gorsze od faszyzmu... - tak powiedział Nietzche.
                Rzucilem palenie (przestalem?) na 4 lata. Bez problemu, bo mi juz nie smakowalo
                i nie bylo przyjemne. Nie przeszkadzali mi palacze, dym na ulicy, nie nękalem
                innych nawróceniem. Mysle ze bylo ok.
                Teraz pale sobie wtedy gdy mam ochote (OCHOTĘ!). Dlatego moge palic na
                spacerach tylko, na balkonie czasem, nie palic w restauracjach i przy jedzeniu,
                nie przy Mlodym itp itd.
                Mozesz wyprzedzic palacza na ulicy, tak jak "smroda". Mozesz wyprosic takiego,
                jesli Ci przeszadza w Twojej wewnetrznej strefie... Ale Ty tez taki kiedys
                byles - wiec powinienes miec na uwadze i pamietac jak to jest :-( (i nie
                o "smroda" mi sie rozchodzi! :-))
                • dispell Re: Błąd 12.01.05, 18:25
                  NIGDY - nie paliłem na ulicy, w towarzystwie niepalących, czy miejscach
                  publicznych. Nie powiem - odrabiałem straty w strefach osobistych i tyle.
                  Jeśli "wgryziesz" się w posty to doczytasz na temat neo trzy metry wyżej - a
                  więc jak dla mnie - pudło...)))
                  • jacek1f Re: Błąd 12.01.05, 18:30
                    ....Jeśli "wgryziesz" się w posty to doczytasz na temat neo trzy metry wyżej -
                    a więc jak dla mnie - pudło...)))...

                    Nie rozumiem, przepraszam. Za dużo fajek widocznie :-(
                    Raz jeszcze poprosze p o w o l i :-)
                    • dispell Re: O 11.02 12.01.05, 19:24
                      Poza tym - nie znoszę jak ktoś kto mnie nie zna w realu pozwala sobie na ocenę
                      i osądzenie. Ja tego nie czynię i tego oczekuję od drugiej strony. Ton
                      autorytatywny też nie bardzo pasuje nawet do konwencji tego wątku. Ja nie
                      poczuwam się do bycia sumieniem innych - ale mam prawo i z niego zawsze będę
                      korzystał objechac w "te i nazad" jak pisał Wiech - to co jest dla mnie
                      uciążliwe, wkurza albo nie pasuje. Niniejszym kończę ten wątek, ponieważ do
                      niczego konstruktywnego nie prowadzi..))) Bez urazy...
                      • jacek1f Re: O 11.02 :-0 ))) 12.01.05, 19:34
                        aha, uznaje ze wylazl z Ciebie Zwierz :-)
                        Tonu autorytawnego nie bylo nigdy! Nikt Cie nie osadzal i nie ocenial.
                        Po srodku sie spotykamy z moim prawem oceny NEO... generalnie tylko :-(
                        a mam doswiadczenie i jakos nie bylem takowym, chyba.
                        Sciskam ie serdecznie i zazdroszcze! Juz niedlugo, moze tez mi przestana
                        sprawiac przyjemnosc!? Mam nadzieje.
                        Urazów brak :-)
                        • dispell Re: Hihiii.... 12.01.05, 19:54
                          jeszcze niedawno tak "jechałem" ze swoim ojcem. Nawet 90% argumentów
                          przytaczanych pasuje do siebie. Teraz cholera na mnie wypadło... ;D
                          • jacek1f Re: Hihiii.... 12.01.05, 19:56
                            no i o to chodzi ... :-) "to ja se zapale" - to z takiej reklamy akumulatorów
                            :-) pozdrowienie ślę.
    • monia_77 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 16:06
      Z tą nagonka to rzecz jasna zartowalam, ale pretensje mysle powinnismy kierowac
      do restauratorow, a nie do palacych i co fakt faktem w Polsce palaczy jest
      wielu i wydaje mi sie ze jeszcze przez pare lat nie bedzie sytuacji gdzie sa
      np. dwa poziomy w restauracji, piwnica dla palacych a gora dla niepalacych,
      zauwazcie ze u nas sale dla palacych sa na ogole wieksze, lepiej umiejscowione
      i wiekszy w nich tlum. Na przykladzie: Cafe Brama miala na poczatku
      idee "niepalenia" no i jakos niewypalilo, bo bylo malo ludzi, teraz jest juz
      strefa dla palacych i sadzac bo ilosci klientow przeda dosc dobrze, podobnie z
      alkoholem, jak nie ma licencji to nie ma klientow.
      • piasia Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 16:22
        Do Malej-Malej
        Na seans biorezonansu możesz się wybrać z Chłopem np. do Częstochowy - tu jest
        na pewno. Skuteczny, jesli ktos CHCE rzucić palenie.
        A swoją drogą - doskonale Cię rozumiem - tez wyprzedzam palaczy na ulicy.
        Zwłaszca rano - powietrze tak pięknie pachnie, zwłaszcza wiosną, a tu idzie
        taka lokomotywa i zasmradza wszystko wokół.

        Dispell - chylę czoła, jak przed każdym, kto rzucił i zrozumiał tych co nigdy
        nie zaczynali.
        pzdr
        Pi
    • monia_77 Uhmmm nagonki wcale tu nie widac, czyz nie? 12.01.05, 16:27
      • dispell Re: Podczas nagonki 12.01.05, 16:55
        ...trup się ściele pokotem - a ja zwłok nie widzę...ale przecież ślepy mogę być
        a pisze za mnie małpa...;D
        • aka10 Re: Podczas nagonki 12.01.05, 18:15
          Ja czesto od razu sprawdzam,czy w restauracji wolno palic.Jesli tak,wybieram
          inna.W domu nigdy sie nie palilo,a jesli zdarzy sie ktos,kto po obiedzie chce
          zapalic (moze 1 na 10 moich znajomych pali),to wychodzi na taras.Pozdrawiam.
    • Gość: olaf10 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( IP: *.sosnowiec.pik-net.pl 12.01.05, 18:43
      Ja także chyba się czepiam. Dzisiaj w małej kafejce musiałam szukać miejsca z
      daleka od palących :(Zaczęłam jeść deser, a tuż obk mojego stolika usiadły dwie
      panie i zaczęły palić papierosy. Co miałam zrobić.
    • Gość: palacz Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( IP: *.osadanet.pl / *.osadanet.pl 12.01.05, 19:03
      A może by tak restauracje TYLKO dla palących ???
      • thiessa Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 20:39
        Jacek1f tak sie sklada, ze nie mam zadnego palacego znajomego (znajomej). Tak
        sie sklada, ze moj maz palil, kiedy nie byl jeszcze oczywiscie moim mezem. Ja
        sprawe postawilam jasno albo papierosy, albo ja i juz przed pierwsza randka
        wypalil swojego ostatniego papierosa. Palil przez 18 lat i teraz szczerze
        nieznosi palaczy i jest mi wdzieczny, ze nie budzi sie z rano z kapciem w gebie.
        Byc moze Tobie jako palacemu wydaje sie, ze nikomu nie szkodzisz, ale tylko
        tak Ci sie wydaje, to osoba niepalaca nie szkodzi Tobie a nie odwrotnie.
        Myslisz, ze jak palisz na balkonie to nikomu to nie przeszkadza? Tak sie
        sklada, ze obok mnie mieszka palace malzenstwo i w lecie w upalne i duszne dni
        musze zamykac dzwi na balkon, bo co 10 min. robia rundke na balkon i smierdzi
        nieprzecietnie, na dole pode mna to samo. Nawet we wlasnym domu nie ma spokoju,
        bo sasiad z dolu pali w toalecie i jak wchodze do przybytku to mam wentylacje.
        Na ulicy, na przystankach, pod sklepem, wszedzie smierdzi. I nawet w windzie
        pala chociaz wiadomo, ze jest zakaz, kto to widzuial w takim malym
        pomieszczeniu. A juz najbardziej irytuje mnie brak kultury, bo zaden sie nie
        zastanowil nad tym co robi widzac, ze jestem w ciazy i byc moze (albo na pewno)
        nie zycze sobie byc podtruwana. Amen.
        • aka10 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 20:50
          W wielu krajach na swiecie wchodza totalne zakazy palenia w restauracjach i
          innych miejscach publicznych.Moze w Polsce taki zakaz?...Pozdrawiam.
          • monhann2 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 22:24
            aka10 napisała:

            > W wielu krajach na swiecie wchodza totalne zakazy palenia w restauracjach i
            > innych miejscach publicznych.Moze w Polsce taki zakaz?...Pozdrawiam.

            Zgadzam sie z Toba, aka10:) W Ontario (Kanada) taki wlasnie zakaz funkcjonuje i
            jest to swietna sprawa. Wpradzie palacze i wlasciciele restauracji i barow
            troche sie buntowali, bo to pewna strata dla nich ale przynajmniej dla tych co
            nie pala rzeczywiscie ulga. Oprocz celow zdrowotnych nareszcie nie trzeba prac
            doslownie wszystkich ciuchow po powrocie do domu. Brrr!

            By the way, aka10 caluski dla Ciebie!!!!
            • aka10 Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 12.01.05, 23:02
              Co do tych restauracji,to szkoda mi tez personelu,ktory caly dzien musi
              pracowac w dymie.Pozdrawiam.
    • hania55 Gdyby 12.01.05, 23:14
      W knajpach była lepsza wentylacja i stoliki dla niepalących i dla palących
      wydzielone byłyby po połowie, naprawdę nie przeszkadzaliby mi palacze.
      • dispell Re: Problem nie w wentylacji 12.01.05, 23:44
        tylko w tym ile się na nią chce wydać. Kurtyny powietrzne mogą oddzielić każdy
        stolik od sąsiadów - ale to kosztuje...)))
      • Gość: kami Re: Gdyby IP: 195.150.100.* 13.01.05, 15:07
        gdyby babcia miala wasy to bylaby dziadkiem... =D
      • Gość: ampolion Re: Gdyby IP: *.proxy.aol.com 13.01.05, 15:37
        Coś jak to było w samolotach? Sztuczne rozdzielanie palących od niepalących
        jest zupełnie nieskuteczne. Nie wolno palić i tyle. Nikt nie wspomina o
        ogromnych kosztach społecznych wynikających także z wtórnego palenia.
    • Gość: Cynamoon Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 23:22
      Popalalam mniej lub bardziej intensywnie przez cale studia i troszke przedtem.
      W pewnym momencie dopiero poczulam sie uzalezniona.
      Gdyby nie moj Ex, ktory zmanipulowal mnie klasycznie wykorzystujac moje
      slabosci, chyba bym do tej pory palila...
      Po "rzuceniu" zdarzalo mi sie jeszcze popalac po katach. Niestety, papieros nie
      mial juz tetgo smaku, a mimo to tesknilam za fajkami.
      Potem przez dobre 3 czy 4 lata nie dotknelam fajki.
      Jednak jak ktos przy mnie palil, zapach papierosow sprawial mi perwersyjna
      przyjemnosc...
      Potem nagle stalo sie cos i siegnelam po papierosy.
      Wypalilam w ciagu 3 miesiecy kilka paczek.

      Potem znowu nic.
      A teraz?
      Zapach zadymionej knajpy oraz palonego w mojej obecnosci papierosa jest dla mnie
      nie dozniesienia!
      Od razu boli mnie glowa i czuje sie rozdrazniona.
      Wiem, ze juz na pewno nigdy nie bede palic.
      Niedawno, po paru drinkach sprobowalam i okazalo sie, ze nie jestem w stanie!
      Sprobowalam z ciekawosci i zwyczajnie mnie odrzucilo.

      Chyba moj orhganizm sam sie z tym uporal, albo po prostu nie mam konstytucji do
      nalogow.

      I teraz pobyt w zadymionej knajpie robi mi zdecydowanie zle.
      Jestem za strefa bezdymna!!!
    • Gość: me.and.music Z tego powodu unikam chodzenia do lokali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 16:55
      w chłodne dni,za to w sezonie ogródkowym chętnie siadam na powietrzu.
      BTW,przypomniała mi się akcja sprzed kilku lat,zrobiliśmy rezerwację na
      kilkanaście osób (niepalących) w restauracji będącej wydawałoby się "na
      poziomie" Zdążyliśmy zjeść przystawki, rozsmakować się w winku,zamówiliśmy już
      dania główne,kiedy do stolików obok przysiadła się niemieckojęzyczna grupa w
      wieku przedemerytalnym i na pierwszy ogień kilkoro z nich zapaliło papierocha :
      ((( oczywiście w "części" dla niepalących.Kelner tłumaczył się brakiem wolnych
      miejsc.Postawiliśmy sprawę jasno - albo oni przestaną palić lub wyjdą albo my
      zrezygnujemy ze złożonego już zamówienia i zapłaty.Kelnerzyna zaczął
      ściemniać,że on nic nie może zrobić blabla... po czym znajomy po prostu
      podszedł do niemiaczków, pogasił im te pety i zabrał popielniczki.I zaczęła
      się "pyskówka" po niemiecku .Finał był taki,że niemiaczki wyszli po 5 min,my
      zaś chwilę później,płacąc tylko za przystawki.
    • Gość: Jagna Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( IP: *.man.com.pl, / *.man.com.pl 14.01.05, 10:55
      Rzuciłam palenie 7 miesięcy temu, ale świeży dym z papierosa mi nie
      przeszkadza - pod warunkiem, że na świeżym powietrzu i nie przy jedzeniu!
      Ja kiedy paliłam, zawsze starałam się uszanować niepalących (ale też i
      palących) przy jedzeniu.
      Co do wydzielonych miejsc dla palących, to rzeczywiście to wszystko trochę dla
      picu, bo zazwyczaj lokale nie mają odpowiedniej wentylacji.
      Szczytem jest jednak rodzinka z dziećmi w lokalu: podczas gdy dzieci jeszcze
      się grzebią z jedzeniem, rodzice delektują się papieroskiem po posiłku! Gdzie
      tu logika? Ludzie zlitujcie się chociaż nad dziećmi!
      Moja mama przepaliła całą ciążę ze mną i przez to się urodziłam wcześniakiem -
      to tak na marginesie.
      • tiresias o co chodzi? 14.01.05, 12:25

        palę i będę
        ale organizowanie stolików dla niepalących w restauracjach to tak jak
        wydzielanie części basenu kąpielowego w której można sikać do wody...
        zdrowia życzę
    • Gość: śmiechacz Baaardzo przykra sprawa IP: *.versanet.de 14.01.05, 15:54
      Niepalący są nietolerancyjni! Palacze są tolerancyjni - ot, cała prawda...
      • Gość: tibi Re: Baaardzo przykra sprawa IP: *.autocom.pl 15.01.05, 03:45
        Dlaczego uważasz, że palacze są tolerancyjni? Bo tolerują świeże powietrze?
    • ampolion Palenie wtórne 15.01.05, 05:12
      otombryo.notlong.com
    • beretzantenka Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 15.01.05, 06:19
      Przykra sprawa ? Raczej smutna sprawa
      Dzisiaj do restauracji chodza tzw biznesmeni co za pieniadze i na rachunek
      firmy krzak zalatwiaja swoje smierdzace interesy a od czasu do czasu smakosze
      aby cokolwiek nowego poprobowac a ludzi normalnych nie stac na stolowanie sie w
      restauracjach bo za ten jeden obiad maja wyzywienie na tydzien i to bardzo
      dobre.
      Jesli sie myle to skorygujcie mnie

      Bo kiedys restauracja to byla dla wszyskich , zwlaszcza dla niedzielnych
      rodzin i turystow
      Nie mowiac o dancingu gdzie czlowiek zjadl zakaske , napil sie , potanczyl ,
      orkiestra grala i spiewala a program artystyczny np krajowi top-piosenkarze,
      striptizerki, magicy urozmaicali czas , nadchodzilo drugie danie na goraco , w
      miedzyczasie tance i papierosy , drink to byl program na caly wieczor ,
      czasem wypadla jakas pozaprogramowa awantura , panie i panowie w odpowiednich
      strojach bo inaczej nie wpuszczali
      Ludzie to byly czasy !
      I nikomu nie przeszkadzal dym z papierosa bo bylo wiele innych atrakcji !
      Teraz ludzie nie umieja sie bawic , nie maja okazji na zatanczenie polskiego
      tanga a nawet na popatrzenie na profesjonalna pare ...
      Moga najwyzej przez perspektywe swojego sfrustrowanego zycia zganic kelnera,
      popatrzec na ludzi przy stoliku obok i stwierdza , ze nawet dym im
      przeszkadza .
      To po co chodza tam?
      Ja juz dawno nie chodze bo w domu wychodzi mi lepiej , taniej i moze byc
      muzyka i mozna palic .
      A tak na marginesie to zrobic miejsca dla dla palacych i niepalacych jedni
      pojda tu a drudzy tam






    • pendragon_pl Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( 16.01.05, 21:22
      Oczywiście ma prawo Ci to przeszkadzać.
      Ja jestem palaczem i po prostu nie palę w restauracji.
      Wiem, że może to komuś przeszkadzać.
      • Gość: kiki Re: przykra sprawa PALACZE przy stoliku obok:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 23:50
        powiem tylko tyle - w Irlandii obawiano sie bardzo utrate klientow palacych a
        dokladnie odwrotnie sie stalo : puby i knajpy sa pelne jak nigdy przed zakazem
        palenia, przychodza tlumnie ci ktorzy nie wchodzili wcale lub goscili tylko
        krotko z powodu smrodu...

        k

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka