Dodaj do ulubionych

Ser po podlasku?

07.03.05, 23:30
Pytanie, a nie przepis.
Jako dziecko słyszłem od rodziców, że ta druga babcia robiła wspaniały ser
biały z dodatkiem kminku i żółtek. Czy ktoś z was słyszał o tym cudeńku?
Kwestia czy to był jej własny wymysł, czy też coś lokalnego.
Obserwuj wątek
    • allexamina Re: Ser po podlasku? 08.03.05, 00:59
      Ampolion, nie wiem czy o to chodzi – a juz na pewno nie z tego samego terenu bo
      z Zachodniej Galicji – ale przypominam sobie, ze moja Babcia zostawiala ser do
      zgliwienia w spizarni-piwnicy pod spichlerzem, obsypany sola i kminkiem. Jak
      juz zgliwial to ucierala go z zaparzonymi zoltkami, maslem, sola i pieprzem, po
      czym robila z tego kulki – prawie w ksztalcie jaja i taki ser sie kroilo i jadlo
      z chlebem na przekaske pomiedzy jednym a drugim zajeciem. Czasami na stole w
      altance obrosnietej winem lezalo takich serowych jaj kilka na duzym talerzu, a
      obok chleb i stal dzban z zimnym piwem i jeszcze stal dzban z kompotem dla
      mlodych, wszystko przykryte siatka zeby muchy sie nie dobieraly. Ach,
      wspomnienia!

      Nota bene, zgliwialy ser ze spizarni mojej babci nie przypominal w niczym tych
      obrzydliwych zgliwialych serow wszystkich moich cioteczek i kuzyneczek. Nie
      wiem na czym polegala tajemnica mojej babci. :^(

      Inny ser z kminkiem, sola, pieprzem i zoltkiem sluzyl za nadzienie pierogow.
      Ale to juz zupelnie inna – i rownie smakowita – historia. Tak czy inaczej -
      chyba jednak rozpowszechniona metoda przyprawiania sera...
      • ampolion Re: Ser po podlasku? 08.03.05, 01:03
        Jeśli pamiętam dobrze, to był to normalny ser w gomółce, biały, nic zgliwiałego.
        Ale sam nigdy go nie jadłem, wspominam co moi rodzice o tym mówili. Może ktoś
        spod Białegostoku wie coś więcej?
        Dzięki za odpowiedź.
        • barbamamaa Re: Ser po podlasku? 08.03.05, 01:12
          W książce Marii Disslowej z 1930 roku znalazłam przepis na "Ser z kminkiem"

          25 dag świeżego sera, 1 łyżka masła, sól do smaku, szczypta kminku, 1/2 szkl.
          kwaśnej śmietany

          Rozrobić w misce świeży ser, dodać masło, sól, kminek i śmietanę. Przerobić
          wszystko łyżką lub wałkiem na masę, zwilżyć serwetkę wodą, wyłożyć ser, związać
          sznurkiem, przyłożyc deseczką, przycisnąć kamieniem, zostawić tak do następnego
          dnia. Taki ser jest doskonały na przekąski do śniadań.
          • ampolion Re: Ser po podlasku? 08.03.05, 01:45
            Tak, tak. Ale co z tymi żółtakami? ćzy mnie pamięć zawodzi? A może chodziło o
            utarte? To by miało pewien sens. Ale ser był twardy, w gomółce, nic jak pascha.
            • Gość: krasnowo Re: Ser po podlasku? IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 10.03.05, 13:25
              nie zawodzi cię pamięć - tu (prawie na Litwie) tak robią właśnie - niestety nie
              znam dokładnej procedury, ale to jest dokładnie to, o czym piszesz - twardy,
              normalny ser w plaskankach - odciśnięty - w dwóch wersjach - słodki i słony.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: Ser po podlasku? 08.03.05, 23:27
      namiastką tego o czy piszesz jest ser klinek produkowany przez mleczarnię w
      suwałkach, ale jest niestety bez żółtek, natomiatst coś bardzo podobnego jadłęm
      u znajomych w sejnach. chyba były tam żółtka bo było to koloru żółtego z
      kminkiem i pieprzem i czymś jeszcze było pyszne. pozdrawiam
      • ampolion Re: Ser po podlasku? 09.03.05, 00:24
        To już jakiś ślad, wygląda na to,że moja pamięć nie wymyśliła tego.
        • jarek_zielona_pietruszka Re: Ser po podlasku? 09.03.05, 00:48
          dwa albo trzy lata temu kupiłem coś w podobie na dużym targu w sejnach od
          litewskich gospodyń. mogę zadzwonić do znajomych, żeby podrążyli w temacie, ale
          za sukces nie gwarantuję. mają ostatnio kryzys egzystencjonalny po wejściu do unii
    • em_es Ampolionie 09.03.05, 08:37
      A ten ser to ma być surowy czy zapiekany? Bo jak zapiekany to polecam taki:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=15486672&a=15486672
      Często robię taki, wspaniały do domowego chleba, choć u nas zwykle zostaje
      pożarty solo jeszcze zanim zdąży wystygnąć :)
      • ampolion Re: Ampolionie 09.03.05, 17:06
        Jeszcze raz: normalny biały ser w twardej gomółce. Taki jaki się kiedyś po
        wsiach robiło i na targu kupowało. Ale tak właśnie specjanie spreparowany.
        • em_es Re: Ampolionie 09.03.05, 19:37
          > Jeszcze raz: normalny biały ser w twardej gomółce.
          No ten mój jest jak najbardziej normalny - biały ser w gomółce, tyle że
          zapieczony :) W każdym razie nie produkuje się go ze zgliwiałego sera, tylko ze
          świeżego wiejskiego. Gdybyś nie wiedział, że on pieczony to wcale tego nie
          widać, on się nie robi topiony od tego pieczenia (co ktoś mi kiedyś wmawiał),
          to po prostu twardy biały ser z ziołami w pysznej skórce, bardzo aromatyczny.
          Oczywiście nie mówię, że Tobie o taki chodzi, jak zrobię następnym razem to
          uwiecznię na fotkach i zamieszczę w Galerii, nie pomyślałam wcześniej o tym.
        • allexamina Jeszcze o serze... 09.03.05, 21:09
          Ampolionie, poniewaz telefonowalam do mojej ciotki (z Zach. Galicji) zapytalam
          ja przy okazji o "Twoj" ser.

          Powtarzam co mi powiedziala: owszem robiono sery z zoltkami i roznymi
          przyprawami. Byly takie z kminkiem, z suszona mieta, czy na slodko z miodem i
          wanilia lub anyzem. Jej ulubiony byl z (zoltkiem oczywiscie i) cebulka i
          estragonem. Potem sie je wkladano do gomolki i odcisniete jadlo. Byly bardzo
          popularne - jak mi przypomniala, wtedy miesa w takich ilosciach jak dzis nie
          jadano.

          Uzywano na nie tzw. chude sery bo te byly kwaskowe i dlatego zamiast smietany
          uzywano zoltka. Wg. ciotki slodka smietanka to byl rarytas a kwasnej nie bylo
          po co dodawac bo ser byl sam kwaskowy. Jesli uzywa sie slodkiego sera to
          zamiast zoltek trzeba dodac kwasnej smietany do smaku, a do kwaskowego sera
          dodaje sie slodkiej smietany albo zoltka. Sery ze smietana barwiono sokiem z
          burakow, karmelem (jesli na slodko), papryka, albo niczym i odciskano. Wg.
          ciotki mlodsze pokolenia byly juz za leniwe zeby takie sery odciskac stad dzis
          jemy sery "niedokonczone". ;^))

          Sery do zgliwienia musialy byc niekwasne i tluste inaczej nie wychodzily. Te
          tez sie doprawialo smakowo przyprawami i dodawalo zoltka, czasami nawet gotowane
          – wg. ciotki przyprawianie takich serow to byla duza sztuka i niewiele gospodyn
          potrafilo to zrobic (pewnie dlatego je pamietam, ze dorosli robili wokol nich
          szum).

          Mam nadzieje, ze jest Ci to pomocne... :^)

          P.S.: Dzieki za pytanie, dowiedzialam sie dzieki niemu bardzo duzo o tym jak
          zycie na wsi wygladalo przed wojna.
          • ampolion Re: Jeszcze o serze... 10.03.05, 00:23
            Baaardzo dziękuję. To stara historia z mego dzieciństwa i nareszcie dowiedziałem
            się czegoś konkretnego. A może i inni z tego skorzystają bo wygląda na to, że warto.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka