Gość: elwira
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.08.05, 16:18
Nie jestem miłosnikiem marynowanych grzybków, ale od trzech lat je robie, bo
mam na nie amatora. Robię je w prosty sposób:
po mozolnym oczszczeniu gotuje do miękkości w lekko osolonej wodzie z
odrobiną kwasku ctrnowego i jedną cebulą, potem odsączam, cebule wyrzucam i
pakuje grzybki do słoiczków. zalewam przgotowana nastepująco zalewą:
-szklanka octu10%(lub wersja delikatniejsza - tleż winnego)
-szkl. wody,
-2 solidne łyżki cukru,
-płaska łyżka soli,
-po łyżeczce ziela angielskiego
-i czarnego pieprzu w ziarenkach,
-kilka listków laurowch
i gotuje to 10 min i zalewam i zakręcam i dla pewności pasteryzuje 5 min.
Moje grzbki wszstkim smakują, ja jednak teskie za smakiem grzbków jakie
robiła moja świętej pamieci babcia, niestety nikomu nie przekazała przepisu.
może poprostu jako dziecko lubiłam ten smak, a teraz mi sie zmieniło?
Może ktoś podpowie mi jakis ciekawy przepis.
Jeśli macie troche czasu polecam wybranie sie na maślaki - śierpniowe młode
zdrowiutkie grzbki czekają na skraju lasu pod sosenkami w trawie, prznajmniej
w świetokrzyskim (-kiem?). sama wczoraj nazbierałam pełen koszyczek, a od
obierania wciąż mam ciemne plam na palcach...