Dodaj do ulubionych

Czy walczycie z oszustwami w sklepach?

07.05.07, 13:18
Czy zwracacie np. zepsuta zywnosc do sklepow, jesli wam takowa sprzedadza i w
domu odkryjecie ze was oszukano?

Wczoraj kupilam w hipermarkecie zepsutego grillowanego kurczaka. Mea culpa.
Po dlugim weekendzie mozna sie bylo tego spodziewac, ale lenistwo zwyciezylo.
Koszt raptem kilka zl. Przez chwile wahalam sie czy jechac, zeby go oddac.
Smrodek mnie zmobilizowal. Obsluga nie byla zaskoczna zwrotem...
Za to ja bardzo: na godzine przed zamknieciem sklepu bylam JEDYNA osoba,
ktora oddala zepsue mieso. Reszta je zjadla???

Ludzie, jak nie bedziemy zwracac takich rzeczy, to wiecznie bedziemy kupowac
stare miesa, sery, itp. Blagam, wstrzymajcie sie z glosami ze robicie zakupy
tylko w sprawdzonych miejcac, bo chyba kazdemu sie zdarzlo przyniesc cos
nieswiezego do domu. Czy walczycie z oszustwami w sklepach?
Obserwuj wątek
    • zlota-puma Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 07.05.07, 13:34
      Tak, ja walczę !
      Owszem, nie zawsze chce się wyruszać po raz kolejny z domu, kiedy przychodzi
      się opadniętą i głodną, ale cel jest słuszny...

      Ostatnio w napadzie głodu musiałam lecieć po raz drugi do jednej z sieci
      sklepów (hm, zastanawianm się, czy wymienić nazwę...), by oddać ser pleśniowy.
      Po odpakowaniu z folii zapach był powalający z nóg :(((
      Pani ekspedientka ze stoiska z serami, w sprawie zapachu sera była łaskawa
      stwierdzić - uwaga - "JA TAM SIĘ NIE ZNAM".

      W zasadzie nie byłabym TAK bardzo zdegustowana zepsutym serem gdyby nie fakt,
      że to trzeci przypadek na przestrzeni jakichś 3 miesięcy - wszystkie w tej
      samej sieci sklepów.
      Aż mnie korci, żeby wymienić markę i ostrzec potencjalnych amatorów ...
      • Gość: Marynarz Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: 88.220.32.* 08.05.07, 20:29
        Sera pleśniowego bym nie wziął do ust. A znawcy tematu mówią, że im bardziej
        śmierdzący, tym smaczniejszy. Tfuj.
      • Gość: ae Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.subscribers.sferia.net 09.05.07, 02:16
        Co do wymieniania nazw sklepów czy marek - pewnie, że się je powinno podać. To
        też jakaś forma walki z oszustwami.
      • Gość: Emigrant Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 09.05.07, 13:28
        > Pani ekspedientka ze stoiska z serami, w sprawie zapachu sera była łaskawa
        > stwierdzić - uwaga - "JA TAM SIĘ NIE ZNAM".

        A ja ostanio kupilem mleko, ktore mialo termin waznosci jeszcze kilka dni.
        Nastepnego dnia po zakupach okazalo sie jednak, ze mleko jest zepsute.

        Poszedlem do sklepu z polowa butelki (bo polowe wlalem do szklanki i zaraz potem
        wylalem do zlewu), paragonu juz nie mialem. Poniewaz sklep mam blisko i bylo mi
        po drodze postanowilem zobaczyc co sie stanie.
        Mila pani bez wachania i ogladania mleka wziela ode mnie butelke, powiedziala
        przepraszam i oddala pieniadze. O paragon nawet nie spytala.
        Sklep to taki dzielnicowy supermarket - spory, ale bez przesady.

        Walczcie, zeby w Polsce tez tak bylo :-)

        Pozdrawiam
      • dobiasz Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 10.05.07, 00:01
        > Ostatnio w napadzie głodu musiałam lecieć po raz drugi do jednej z sieci
        > sklepów (hm, zastanawianm się, czy wymienić nazwę...), by oddać ser pleśniowy.
        > Po odpakowaniu z folii zapach był powalający z nóg :(((

        To musiał być dobry serek :-) Jak pleśniak nie śmierdzi dwudniową skarpetą,
        starym fotelem skórzanym, albo czymś w tym stylu to dopiero należy się
        zastanowić, czy to jeszcze ser czy sama chemia.
      • watashi79 Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 10.05.07, 22:11
        zlota-puma napisała:

        > Tak, ja walczę !
        > Owszem, nie zawsze chce się wyruszać po raz kolejny z domu, kiedy przychodzi
        > się opadniętą i głodną, ale cel jest słuszny...

        raz mi się zdarzyło kupić zepsutą "makrelę na grill" w tesco (foliowaną). smród
        był taki, że nawet nie pomyślałem o zwracaniu tego (trzymać to przez weekend?!
        litości...). za to z dziką przyjemnością zgłosiłem do sanepidu mailem, trochę w
        tonie przepraszającym, bo nie wiedziałem czy miałem dobry adres itp. i...
        zostałem mocno zaskoczony. do tej pory żyłem w przeświadczeniu, że wszystkie
        instytucje olewają petenta, a tu "w trybie interwencyjnym przeprowadziliśmy
        inspekcję". wprawdzie nie stwierdzili zaniedbań na miejscu, ale za to namierzyli
        producenta i przekazali sprawę do inspekcji weterynaryjnej go nadzorującej.

        chyba po raz pierwszy w życiu poczułem, że klient jednak coś może i
      • d.o.s.i.a Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 12.05.07, 22:26
        > Ostatnio w napadzie głodu musiałam lecieć po raz drugi do jednej z sieci
        > sklepów (hm, zastanawianm się, czy wymienić nazwę...), by oddać ser pleśniowy.
        > Po odpakowaniu z folii zapach był powalający z nóg :(((


        Ale przeciez sery plesniowe smierdza! I to im bardziej, tym lepsze sa...
      • Gość: serowa Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.73.1311O-CUD12K-02.ish.de 13.05.07, 14:40
        hm, ser plesniowy wcale nie ma pchniec, moze to wlasnie byl zapach jak
        najbardziej prawidlowy
      • Gość: Bleh Ser pleśniowy ma śmierdzieć! IP: *.acn.waw.pl 14.05.07, 03:06
        Ser pleśniowy im starszy tam ma obowiązek bardziej śmierdzieć. Na Turku jest to
        nawet opisane - od miesiąca do końca daty przydatności do spożycia zaczyna się
        lać i śmierdzieć coraz lepiej. w końcu to jest pleśń! Na biologię do szkoły
        trzeba wrócić...
    • myszz Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 07.05.07, 13:39
      prawie zawsze biorę w ręce i wracam do sklepu
      • Gość: ewka Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: 150.254.115.* 07.05.07, 15:26
        A co na przykład jeśli zakupi się jogurt o długim terminie ważności, a po
        otwarciu będzie splesniały/niejadalny. Czy taki produkt mam prawo zwrócić do
        sklepu?
        • bene_gesserit Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 07.05.07, 15:38
          Hm, ja kiedys zakupilam ser plesniowy z odpowiednim terminem waznosci,
          niejadalny jednak, bo pelen zywych larw. Udalo mi sie odzyskac pieniadze,
          (ale 'przepraszam' nie uslyszalam).

          Autorka watku ma racje. Swiadome konsumenctwo polega min takze na tym, zeby nie
          dac sobie wciskac niejadalnego kitu. Moze w koncu sprzedawcy zaskocza i
          wprowadza jakies procedury na okolicznosc reklamacji. Na razie wygrywa ten, kto
          jest a) nieustepliwy i/lub b) chamski i/lub c) wyciaga dyktafon i przedstawia
          sie jako dziennikarz.
        • myszz Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 09:07
          oddałam spleśniałą śmietane i bitą śmietane w spreyu którą ktos sobie już nadpoczął i wylazło zielone
        • Gość: 111 Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 22:37
          tak, masz prawo odac towar paszkowany, najpozniej 3 dni po jego otwarciu, ale
          przed uplywem terminu przydatności
        • Gość: Anna Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: 83.238.175.* 09.05.07, 12:08
          Jak najbardziej masz prawo go zwrócić. Oddajesz go do sklepu, a sklep do
          producenta (czy też hurtowni, a oni dalej).
          Kupiłaś produkt, który powinien być pełnowartościowy, a jest zepsuty, to czemu
          masz go nie oddać i nie odzyskać swoich pieniędzy?
    • linn_linn Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 07.05.07, 15:37
      Kupowac grillowanego kurczaka w hipermarkecie? Myslalam, ze to juz bylo
      przerabiane w zwiazku z tzw. piatym zyciem kurczaka...
      • qmc Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 07.05.07, 21:23
        Toz od razu powiedzialam mea culpa.
    • nimeska Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 07.05.07, 23:45
      jeszcze nigdy nie kupiłam nic przeterminowanego .. zawsze sprawdzam datę
      ważności .. zawsze ...
      ale zdarzyło sie zwrócić zakupiony towar, z własnego widzimisię i nie bylo
      problemu bo zrobiłam to w ciagu 7 dni.
      • Gość: Miki Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.07, 08:23
        Kolega za ostatnie pieniądze kupił 6 jaj - gdy je wybił na patelnie okazało się, że jest wśród nich zbuk. Poszedł więc do sklepu z patelnią (a ogólnie duży z niego chłopak:)) i przerażone ekspedientki oddały mu pieniądze bez szemrania.
        • dominikjandomin Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 09.05.07, 16:22
          Gość portalu: Miki napisał(a):

          > Kolega za ostatnie pieniądze kupił 6 jaj - gdy je wybił na patelnie okazało
          się
          > , że jest wśród nich zbuk. Poszedł więc do sklepu z patelnią (a ogólnie duży
          z
          > niego chłopak:)) i przerażone ekspedientki oddały mu pieniądze bez szemrania.

          Generalnie winny za jedno jajo - tylko jedno było zepsute.

          Ale śmierdziało, więc pewnie wolały się pozbyc gościa.
      • Gość: 111 Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 22:39
        a sprzedawca nie musiał przyjąć
    • Gość: szadoka Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: 212.160.172.* 08.05.07, 08:27
      A co z wedlina, ktora w dniu kupienia teoretycznie jest OK ( znaczy nie
      smierdzi, bo mokra i nieapetyczna jest standardowo) a nastepnego dnia ma juz
      kompletntnie nieakceptowalny, kwasny zapach?
      Wiem, moge sobie wedline robic sama. Klopot w tym, ze kupuje ja raz w tygodniu ,
      tylko na weekend , bo normalnie nie jadamy takich rzeczy.
    • ilekobietamalat Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 10:15
      dlatego nie robie zakupow w hipermarketach.
      ostatnio moja cioteczka wspominala sklep,ktory byl lat temu wiele, na jej
      osiedlu,w ktorym rzeczy z konczacym sie terminem waznosci (mniej wiecej tydzien
      przed koncem,a nawet dwa) przecenial w specjalnym miejscu. ach to bly fajne
      czasy:))

      jakos nie moge sobie przypomniec sytuacji gdy kupilam cos zepsutego;) ale moze
      to dlatego ze zawsze sprawdzam daty,i macam to co kupuje;)
      • jollka2 mój sposób na wędlinę 08.05.07, 10:48
        Pewnie Ameryki nie odkryję, ale podzielę się swoim sposobem.
        Kupuję wędliny raz w tygodniu i zamrażam od razu zawinięte po kilka plasterków.
        Poniewaz nie jadam wędlin, wyjmuję codziennie wieczorem zawiniątko dla P. i nie
        mam problemu ze śmierdzącymi wędlinami. Podobnie robię, gdy sama piekę wędlinę,
        dzielę ja na kawały i osobno zamrażam.
        • jagoda85 Re: mój sposób na wędlinę 08.05.07, 20:39
          A propos przetrzymywania wędlin, to podsłuchałam kiedyś w kolejce, jak jedna
          pani drugiej pani radziła, żeby wędlinę owijać w wilgotną bawełnianą
          ściereczkę. Sama to prztestowałam. Jest to prawda, że super się przchowuje, nie
          ślimaczy się. Polecam ten sposób.
          • Gość: lu Re: mój sposób na wędlinę IP: *.acn.waw.pl 09.05.07, 16:53
            Tak. Pierwsza rzecza jako warto zrobic po przyjsciu ze sklepu to wypakowac
            wedliny z workow, bo to jest przyczyna, ze sie slimacza. Najlepiej je zawinac
            w papier sniadaniowy lub do pieczenia (efekt ten sam co z bawelna, tylko nie ma
            zabawy z praniem, cieciem).
            Warto tez, zebysmy wszyscy domagali sie pakowania wedlin i serow w papier lub
            pergamin, tak jak jest to przyjete wszedzie na swiecie. Te woreczki to sobie
            mozna... Jak wiekszosc klientow zacznie pytac o papier, to sklepy w koncu sie
            sie w niego zaopatrza, a wedliny przestana sie slimaczyc.
          • rondo77 Re: mój sposób na wędlinę 11.05.07, 18:34
            Jest drugi dobry sposób:wędlinę układamy na i przykrywamy
            liśćmi sałaty.Dobrze obłożone,suto,też nie schnie i nie
            ślimaczy się.
      • qmc Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 13:51
        Mnie sie zdarzylo cztery razy w ciagu ostatnich paru lat: dwa hipermarkety i
        dwa male, podobno dobre, sklepy.
        W sumie dwukrotnie oddalam zywnosc do sklepu (natychmiast). Slaby wynik. Teraz
        postanowilam nad soba popracowac.
      • zolzatoja Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 15:45
        Podam nazwę sklepu, bo to dobry przykład, który trzeba upowszechniać - Kaufland
        w moim mieście (podejrzewam, że w całej sieci) ma właśnie taki regał, rzeczy na
        nim wystawione mają niższą cenę z powodu upływającego za kilka dni terminu
        przydatności do spożycia. Nie jest ich zbyt wiele, ale zawsze to jakaś jaskółka.
        Tak się zastanawiam - nie pamiętam, kiedy kupiłam coś zepsutego. ZAWSZE
        sprawdzam terminy, prawie zawsze biorę paragony.
        • bene_gesserit Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 17:53
          Alez wiele sklepow tak robi. Nie na specjalnych regalach, ale na polkach leza
          przecenione z powodu zblizajacego sie uplywu terminu waznosci produkty. Z
          wielkim napisem 'PROMOCJA'.
          ;)
          • ilekobietamalat Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 21:34
            co innego jak napisza ze promocja, a co innego jak sie otwarcie przyznaja ze
            konczy sie termin waznosci:)
            ze promocje polegaja na pozbywaniu sie zbednych i starych towarow to chyba
            wszyscy wiemy;>
        • Gość: Anna Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: 83.238.175.* 09.05.07, 12:12
          W krakowskim Tesco (na Wielickiej) też tak jest - pomiędzy lodówką z jogurtami,
          a lodówką z masłem i margarynami jest stojak (czasem nawet trochę przeszkadza) i
          są tam różne rzeczy, które mają np. 1-2 (choć czasem i 5) dni do końca terminu.
          Zawsze przecenione, bez napisu promocja.
    • Gość: rosa.de.luks Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 10:48
      Jakoś mam szczęście, kupiłam tylko raz, Lazura. Po odpakowaniu zawierał ponad
      normę pleśni a ten zapach... Odniosłam, sklep btył pod moim blokiem.
      Gdybym kupiła w przypadkowym sklepie - daleko ode mnie, zwyczajnie by mi się
      nie chciało...

      Ale zwracam uwagę na inne oszustwa. Po tym jak mi nabito na rachunek kilogram
      papryki za ok. 16zł i suma zakupów podniosła się z 23zł na 39zł sprawdzam
      paragony przed wyjściem ze sklepu. Dzięki temu wykryłam raz ciastka, których
      nie kupiłam. Ten sam sklep! Ciekawe ile razy wcześniej zapłaciłam za czyjeś
      śniadanie... Gdy się dużo kupuje i płaci kilkadziesiąt złotych to nie zauważymy
      że nam dołożono coś za 2-3zł...
      • jollka2 Zawsze biorę paragony 08.05.07, 10:55
        To dobry nawyk, żeby wykryć oszustwo i reklamować coś. Dodatkowo wiem, ile
        wydałam w miesiącu.
        Generalnie po aferze w świeżo otwartym hiperku, gdy na kinderparty dzieci
        odkryły larwy w pieczonym kurczaku, nie kupuję gotowych dań. Ostatnio skusiła
        mnie w sklepiku obok gotowa ryba w sosie jakimś tam i zostałam ukarana, bo P.
        znalazł kilka martwych larw. I to mnie wyleczyło ostatecznie z kupowania
        gotowców :))
        • qmc Re: Zawsze biorę paragony 08.05.07, 13:54
          O rany, zemdlilo mnie.
          • ba_nita Re: Nie chcę nikomu obrzydzać ryb, ale... 08.05.07, 14:14
            Na żywych czy jak kto chce świeżych "robali" jest znacznie więcej:
            www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=762&Itemid=50
            i posiadanie paragonu temu nie zaradzi.)))
      • Gość: szadoka Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: 212.160.172.* 08.05.07, 14:18
        Zawsze porownuje ceny z tym co na polkach i z tym co na kasie, jak sie nie
        zgadza, robie raban.
        • jagoda85 Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 20:48
          Nie dalej jak dwa dni temu oddałam żel pod prysznic Dulgon, który stale kupuję.
          Zawsze płaciłam za taki 300 ml około 6-7 zł. Ostatnio kupiłam oliwkowy za cenę
          11,99 zł, chociaż na półce była cena 6,99. Fakt, nie sprawdziłam ceny na
          czytniku, ale różnica wydawała mi się za duża. Sprawdziłam w punkcie obsługi
          klienta, i okazało się, że cena jest prawidłowa. Zrezygnowałam z tego zakupu.
          Dzisiaj kupiłam w innym sklepie identyczny żel za 7,07. Niezła różnica nie?
          • Gość: 111 Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 22:43
            obowiązuje cie cena na półce jeśli to udowodnisz
            • dominikjandomin Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 09.05.07, 16:27
              Gość portalu: 111 napisał(a):

              > obowiązuje cie cena na półce jeśli to udowodnisz

              Oczywiście, o ile się sprawdzi własciwą kartkę (podają nr kodu paskowego) a
              nie sasiednią, która akurat lezy w złym miejscu.

              W przypadku błedów kasowych Geant zawsze min zwracał pieniądze, jak teraz Real,
              nie wiem, jeszcze nie miałem.
              • jagoda85 Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 09.05.07, 18:45
                Ten fakt miał miejsce w Krakowie w dawnym Geancie, a obecnie Realu, ale
                pieniądze mi zwróciłi, bo nie chciałam tego żelu za tak wysoką kwotę. Kupiłam
                go w innym supermarkecie za dużo niższą cenę.
      • Gość: Camparis Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 21:29
        ja się tak nacięłam we wrocławskim Carrefourze TRZY RAZY !!!!!!!!!!!!!
        od teraz zawsze tam sprawzdam rachunek i mam w d... nerwowe chrząkanie ludzi za
        mną ... bo po co mi na paragonie krem, koszyk truskawek i becik dla
        niemowlęcia? za każdym razem miałam "dobijane" coś jak kupowałam więcej (pełen
        koszyk), a każda rzecz powyżej 10 złotych (krem 16 złotych, truskawki 12 zł,
        becik 19,99)
        • Gość: lu Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.acn.waw.pl 09.05.07, 17:02
          Kidys kupowalam wieksza ilosc soczkow i tez kobieta nabila mi o kilka sztuk za
          duzo. Sprawdzilam od razu. Gdy sie do niej zwrocilam, nawet nie udawala
          zaskoczonej...
          W kasie centralnej panie przyjely to jako normalne. Na Zachodzie kasjerka
          stracilaby prace.
    • livia_m Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 13:46
      w zeszłym roku zakupiłam "na wagę" mrożony filet z pangi.
      zatrułam się, tydzień w łózku, ból żołądka przez ponad miesiąc i masa badań i
      kosztów związanych z leczeniem...
      mrożone ryby omijam szerokim łukiem, dopiero od niedawna w ogóle rybę samą w
      sobie, moge wziąć do ust :( jakiś uraz pozostał.
      nie zareklamowałam, żałuję. zbyt wiele zdrowia mnie to kosztowało. i na dodatek
      zraziłam się do rybek:( mam nadzieję, że kiedyś mi to przejdzie.
      nie chcę uczyć się na takich błędach...
      • Gość: zartie Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: 193.111.144.* 09.05.07, 12:05
        "Panga" w naszych sklepach to tak naprawdę sum rekini, hodowany w Wietnamie,
        często w przydomowych bajorkach. Trzeba zwracać uwagę na kolor mięsa tej ryby -
        powinno być białe lub bladoróżowe. Kolor różowy lub żółty świadczy o
        zanieczyszczeniu hodowli azotanami, też kiedyś po takiej rybie miałem problemy
        żołądkowe.
        • Gość: mi Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.07, 13:11
          na dodatek faszerowana jest hormonem kobiet w ciąży i nie powinny jej jeść
          ciężarne kobiety bo grozi poronieniem - tak czytałam , ale o tym nadal jakoś
          mało się pisze.
    • qmc Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 13:59
      Kolega mi zaimponowal! Choc to chyba widmo glodowki go zapedzilo do sklepu ;)

      Kiedys otworzylam mleko w kartoniku, na trzy miesiace do uplywu terminu. Mleko
      bylo skwasniale, ale nie kwasne, po prostu zepsute. Nie wrocilam z tym otwartym
      kartonikiem do sklepu, teraz wzielabym przyklad z kolegi.
    • korek1000 Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 15:46
      Brawo trzeba się kłócić o swoje. Ja mam wrażenie, że kiedyś
      byliśmy "waleczniejszym narodem" teraz niestety większość spokorniała i
      odpuszcza sobie dla świętego spokoju co wykorzystują skrzętnie banki, sklepy,
      urzędy itp.
      • jollka2 mrozonych ryb juz nie kupuję 08.05.07, 15:53
        Przede wszystkim dlatego, że nie będę placić za zamrozoną wodę. To jest
        skandal, ile pół kg np. mintaja ma wody ! Jestem 100% pewna, że ryby są celowo
        tak obładowane lodem, żeby "wydymać" klienta na wagę.
        Jeszcze po tym poście o zatruciu, to juz na pewno nie kupię. Świeżą to chociaż
        powąchać można.
        • Gość: maria Re: mrozonych ryb juz nie kupuję IP: *.infinity.net.pl 08.05.07, 15:58
          już nie kupuję mięsa ani żadnych wędlin w hipermarkietach , zdarzają się stare
          a zwrot ? za daleko jechać z reklamacją .
          • Gość: pasqda1 Re: mrozonych ryb juz nie kupuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 16:15
            ZAWSZE oglądam paragon przed odejściem od kasy w supermarkecie! Choćby mnie
            mieli następni klienci odpychać na siłę. Już kilkakrotnie odkryłam ten sam
            produkt nabity 2 razy, albo np. zgrzewkę chusteczek nabitą zamiast 1 małej
            paczki... I to nie są kwoty rzędu 2-3 zł, ale np. Calgonit 60 tab. za 54 zł!
            Razy 2 daje 108 zł... Przy dużych, weekendowych lub przedimprezowych zakupach
            można tego nie zauważyć, ale to naprawdę częsta praktyka.
            • Gość: Castorp Re: mrozonych ryb juz nie kupuję IP: 192.193.245.* 08.05.07, 16:32
              Codzienne zakupy robię w pobliskim Albercie i nigdy nie miałem problemów ze
              zwrotami. Raz było piwo, którego puszka wydała się lżejsza (dużo lżejsza ok.
              50%) - nieotwartą puszkę odniosłem i wymieniłem. Drugi raz ser paczkowany miał
              pleśń (niewidoczną pod kolorową etykietką) - otwartą paczkę odniosłem i
              wymieniłem.
              Jeśli chodzi o różnicę na paragonach - hmmm... mam na to jedną radę - przed
              tygodniowymi zakupami w markecie robię listę i obok notuję ile towar może ca.
              kosztować np. masło - 6PLN, soki - 6PLN i pozwala mi to z jednej strony
              pilnować domowy budżet jak i od razu wykryć duże różnice (za zakupy miałem
              zapłacić 120PLN a tu przy kasie rachunek na 140PLN???)

              Jedyne co mnie mierzi to, że towar nie zawsze stoi w pobliżu etykietek z ceną
              jemu odpowiadającą i tu można się pomylić - zaznaczę tylko, że często to wina
              kupujących, którzy odkładają towar w różne miejsca (np. na półce z pięcioma
              rodzajami tuńczyka trzeba dokładnie zanalizować, która puszka do której ceny)
              • Gość: dirgone Re: mrozonych ryb juz nie kupuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 16:37
                Ja, jak chodzę na duże zakupy, po prostu korzystam z funkcji kalkulatora w
                telefonie (nie muszę osobno tego kalkulatora nosić, heh).
                Z reguły zaokrąglam ceny (nie chce mi się groszy wpisywać), więc jedyne, czego
                mogę się spodziewać przy kasie, to że zapłacę mniej.
        • Gość: 111 Re: mrozonych ryb juz nie kupuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 22:46
          glazura wodna ryby to 20%, czytaj etykiety, PISZE
          • Gość: joa Re: mrozonych ryb juz nie kupuję IP: *.sol2.cable.ntl.com 09.05.07, 00:26
            jest napisane
          • jollka2 Re: mrozonych ryb juz nie kupuję 09.05.07, 08:17
            "glazura wodna ryby to 20%, czytaj etykiety, PISZE"

            Wiem, czytam, ale zrozumieć nie mogę, po kiego grzyba tak gruba warstwa lodu na
            rybie? I mam przeczucie, że tej wody jest wiecej niz 20%.

            nie PISZE, tylko jest napisane ;)
            • bene_gesserit Re: mrozonych ryb juz nie kupuję 09.05.07, 09:10
              Po to, zeby delikatne mieso nie wysychalo w chlodni.

              20% to w koncu 1/5 wagi - czyli kupujac porcje na cztery osoby, lepiej kupic
              nieco wiecej. Byc moze twoje wrazenie bierze sie tez stad, ze wszystko, co
              rozmrazane, puszcza troche wody komorkowej. Truskawki np nie maja glazury, a
              soku z nich wycieka mnostwo.
              • Gość: zartie Re: mrozonych ryb juz nie kupuję IP: 193.111.144.* 09.05.07, 12:10
                > Po to, zeby delikatne mieso nie wysychalo w chlodni.
                >
                > 20% to w koncu 1/5 wagi

                Ważyłem kilka razy ryby przed i po rozmrożeniu i zawsze było to blisko 40 % :/
                Kolega kupował kiedyś w hurtowni ryby w paczkach bezpośrednio ze statku - w
                nich filety były poprzekładane folią, a glazury nie było prawie wcale.
                • Gość: mika Re: mrozonych ryb juz nie kupuję IP: *.acn.waw.pl 09.05.07, 17:08
                  Mnie kiedys zalalo pol lodowki po rozmozeniu jakiego scierwa. Nigdy wiecej nie
                  kupilam mrozonych ryb "made in nieznana firma".
                  Niestety, w ten sposob traca wszyscy producenci, takze uczciwi. Ci nieuczciwi w
                  koncu zbankrutuja i bedzie wrzask, ze nieczciwa konkurencja z Zachodu
                  doprowadzila ich do upadku.
          • dominikjandomin Re: mrozonych ryb juz nie kupuję 09.05.07, 16:29
            Gość portalu: 111 napisał(a):

            > glazura wodna ryby to 20%, czytaj etykiety, PISZE
            Zwłaszcza jak kupujesz na wagę, akurat jest etykieta...
        • Gość: basia Re: mrozonych ryb juz nie kupuję IP: 213.155.165.* 09.05.07, 12:30
          Tak, masz racje, moj kolega pracowal w takiej "wytworni" filetow, a jego praca konkretnie polegala na nasaczaniu ich wodą.
    • Gość: dirgone Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 16:21
      W pewnym "uroczym" sklepie w Warszawie na Joliot-Curie/Woronicza mój chłopak
      kupił kiedyś sos majonezowo jogurtowy - JogoMajo, czy jakoś tak.
      Po otwarciu sos tylko kilka sekund wytrzymał w słoiku, gdyż po chwili spieniony
      zaczął się wylewać z niego. Chłopaka wysłałam natychmiast do sklepu z
      reklamacją, może nie ze względu na pieniądze i zasadę, a na to, że akurat
      jedliśmy coś, do czego ten sos był nam niesamowicie potrzebny.
      Chłopak wymienił na inny słoik, wrócił i sytuacja natychmiast się powtórzyła.
      Całe szczęście mieszkaliśmy wtedy trzy kroki od tego sklepu. Chłopak znów tam
      poszedł zareklamować sos, tym razem jednak postanowił słoik otworzyć na miejscu.
      Zawartość w sklepie zrobiła to samo, co w domu, czyli zaczęła się wylewać.
      Chłopak poprosił o zwrot pieniędzy, na co kasjerki, że one nie mogą, trzeba
      kierowniczkę wołać. Kierowniczka przyszła, popatrzyła i powiedziała "no ja nie
      rozumiem, o co chodzi, przecież to sos majonezowy, on ma taką konstystencję".
      Prośbie chłopaka, aby spróbowała "konsystencji" jednak odmówiła.
      Jako że majonez był i tak nam potrzebny, skończyło się na wymianie sosu na
      majonez napoleoński czy coś takiego (chłopak przytomnie spróbował go w sklepie).

      Zwrotu pieniędzy panie stanowczo odmawiały.
      Najlepsze było to, że ów sos nie został zdjęty z półek! Jeśli trzy losowo
      wybrane słoiki były zepsute, to zapewne wszystkie te sosy były zepsute. Wtedy
      machnęłam ręką, bo i tak akurat się stamtąd wyprowadzaliśmy, ale teraz
      wezwałabym po prostu sanepid.
      Pozdrawiam "uroczą" panią kierowniczkę z tamtego sklepu.
      • anula36 Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 16:49
        o tak wojuje do upadlego, spozywke kupuje w zasadzie w 3 miejscach ( nie marketach) i to blisko domu - zawsze zabieram paragon i niech sie trafi cos nieswiezego zaraz ide oddac. Nie ma upros.Wydaje mi sie ze to dziala, bo po tym jak odnioslam z glosnym komentarzem ( na pol sklepu) 3x pod rzad wedzona makrele- nastepny rok nie rafila mi sie juz zgnilka;) Chyba ze maja juz dla mnie dobra odlozona swieza, dla pieniaczki roku:P
        • Gość: Klient Trzymam sie prostych zasad IP: *.crowley.pl 08.05.07, 17:27
          1. Kupuj rzeczy w miejscach do tego stworzonych, czyli: komputery w
          komputerowym, buty w obuwniczym, zieleninę na straganach, wędliny u rzeźnika
          (najlepiej nie duża sieć, a lokalni producenci-oni chuchają i dmuchają na
          klientów). A w markecie to jestem tylko raz w miesiącu po proszek do prania,
          płyn do naczyń, papier t. i ewentualnie produkty o praktycznie zerowym ryzyku
          zepsucia: piwo, woda mineralna, kawa.

          2. Miej kalkulator w głowie albo w ręce: zwłaszcza w hipermarketach, gdzie
          zgodność cen promocyjnych na półce i zakodowanych w kasie sięga może 90%. Zawsze
          sprawdzam również paragon tuz po otrzymaniu go czy ceny (szczególnie te
          okazyjne) zgadzają się podanymi i jeśli nie zawsze pędzę z reklamacją. Tu jest
          większe pole do nadużyć niż zepsuta żywność. Ostatnio kupowałem sześciopak piwny
          (nieofoliowany tylko w kartonowym koszyczku 6x0,33) i pani kasjerka wyciągnęła
          jedną butelka, "bip" i razy 6. Oczywiście cena jednostkowa x 6 wychodzi wyższa
          niż w sześciopaku i dopiero po mojej interwencji znalazła kod kreskowy na
          kartonowym koszyczku.

          3. Przywiązuj do siebie sprzedawców. Jeśli regularnie robisz zakupy w
          sprawdzonych miejscach to sprzedawca zaczyna Cię rozpoznawać i zakodowuje sobie
          iż jesteś STAŁYM klientem, a o takiego trzeba dbać i na pewno nie kantować.Ja to
          nazywam "sklepową wersją syndromu sztokholmskiego" ;-P Poza tym stały
          klient=stały przychód w kasie + chodząca reklama. Poza tym jestem ten typ który
          (cytując klasykę filmową) "Do Bydgoszczy będę jeździł a tutaj kupował nie
          będę!!!" ;-)))

          4. Rób listę zakupów przed wyjściem do sklepu i SIĘ JEJ TRZYMAJ. Nie korzystam z
          superokazji i niespodziewanych promocji. Jeśli czegoś nie mam na liście to
          znaczy, że tego nie potrzebuję. No chyba że akurat przechodzę obok półki z
          musztardą i przypomniałem sobie, iż sie skończyła, a zapomniałem wpisać ją na
          listę. A juz na pewno nie kupuję żywności z kończącą się datą zwłaszcza
          przecenionej. Wolę wydać te parę groszy więcej i mieć święty spokój (choć jak to
          z żywnością ryzyko jest zawsze).


          Zapewne wszyscy, którzy dobrnęli do końca mojego wpisu stwierdzą, że to same
          truizmy, ale ile osób sie do nich stosuje ZAWSZE? Ja mogę z czystym sumieniem
          powiedzieć, że zawsze z żelazną konsekwencją tak postępuję i nie narzekam na
          jakość robionych przeze mnie zakupów (wyjąwszy sporadyczne przypadki
          niezgodności ceny "na kasie").

          Pozdrawiam wszystkich i życzę udanych zakupów
          • zlota-puma Re: Trzymam sie prostych zasad 08.05.07, 17:40
            Dobrnęłam do końca ;D I rację Ci przyznaję, ALE ;) :
            Nie zawsze jest to takie proste, by biegać za każdą rzeczą w osobne miejsce,
            prawda ?
            Oczywiście, jeśli mam komfort posiadania czasu, z ochotą pójdę do ulubionego
            warzywniaka, potem do upatrzonego rzeźnika,później poszukam odpowiednich jajek
            na targu, itd., zamiast do hiermarketu na "A" nieopodal ;D, gdzie jest
            wszystko, ale... Wiadomo...

            Jeśli już MUSZĘ zaopatrzyć się w hipermarkecie, kupuję przykładowe wspomniane
            przeze mnie sery NIE PAKOWANE w sklepie, lecz przez producenta.
            Zawsze to jakieś wyjście ...

            Wędliny z hipermarketu nie tykam za nic w świecie. Wszelka garmażerka tak samo.

            I wszystkich serdecznie namawiam, byśmy w razie czego zwracali trefny towar...
          • jacuo Re: Trzymam sie prostych zasad 08.05.07, 18:04
            1. Wiekszość rzeczy kupuje w hipermarketach - nie ma sensu wydawać 2 razy
            wiecej na rzeczy które mają taką sama jakośc. Wędliny u "lokalnych producentów"
            to dopiero masakra- tych to już nikt nie pilnnuje
            2. Zgadzam się
            3. Nieprawda - ci sprzedawcy co do których nabierzesz zaufania to będą cię
            kantowac, jak ich nei sprawdzisz. Zwłaszcza w malych sklepikach - bo w ten
            sposób dorabiają sobie do pensji.
            4. Oczywiście, że należy korzystac z promocji - wiekszość droższych rzeczy
            kupuje w ten sposób. A że trzeba korzystac mądrze to inna sprawa.

            Złudzenia o małych sklepikach są powszechne, a tymczasem tamże najczęściej jest
            najwiećej oszustw i najgorsza jakość ...
            • Gość: Klient Re: Trzymam sie prostych zasad IP: *.crowley.pl 08.05.07, 21:36
              zlota-puma napisała:

              "Nie zawsze jest to takie proste, by biegać za każdą rzeczą w osobne miejsce,
              prawda ?
              Oczywiście, jeśli mam komfort posiadania czasu, z ochotą pójdę do ulubionego
              warzywniaka, potem do upatrzonego rzeźnika,później poszukam odpowiednich jajek
              na targu, itd.,"

              Podejrzewałem że pojawi sie taki argument :-P Może mam szczęście i mieszkam na
              dobrze zorganizowanym osiedlu, gdyż w promieniu 100-150m mam wszystkie sklepy
              zaspokajające moje codzienne potrzeby (targowisko, rzeźnik, market osiedlowy)
              więc po krótkim okresie aklimatyzacji dość szybko "obcykałem" (z mojego
              konsumenckiego punktu widzenia) najlepsze miejsca w danej dziedzinie. Oczywiscie
              do komputerowego, odzieżowego etc jeżdzę do centrum miasta (ale ile razy w roku
              zachodzi taka potrzeba). Podobnie hipermarket (15 minut samochodem) który jak
              wspomniałem zwiedzam raz w miesiącu.

              > Jeśli już MUSZĘ zaopatrzyć się w hipermarkecie,
              > kupuję przykładowe wspomniane przeze mnie sery NIE PAKOWANE w sklepie,
              > lecz przez producenta.Zawsze to jakieś wyjście ...

              Co do serów to inna para kaloszy. Konkurencja robi swoje i kupuję tylko i
              wyłącznie krojone na miejscu (przy mnie) na elektrycznej krajalnicy z dużego nie
              obeschniętego kawałka sera. Nigdy nie skusze sie na gotowy zestaw zrobiony
              wczesniej przez Panie. A te producenckie to owszem gdy jeżdze pod namiot, w góry
              ale niestety nie smakują tak dobrze...

              jacuo napisał:

              "1. Wiekszość rzeczy kupuje w hipermarketach - nie ma sensu wydawać 2 razy
              wiecej na rzeczy które mają taką sama jakośc."

              Toż to napisałem że chemię, rzeczy jadalne ale trudnopsujące się kupuję w
              również w hipermarkecie. Ale zwykła spożywkę nie (o czym pisałem) i wcale nie ma
              100-procentowej przebitki cenowej. Gdyby takowa była to pewnie bym się
              zastanowił ale jesli na chlebie róznica jest 10gr, mleku, jogurcie 20gr, zóltym
              serze 2zł/kg, o warzywach nie wspominając. To Żeby robic zakupy nawet co drugi
              dzień to paliwo za dojazd w tą i z powrotem, większa strata czasu, plus "cała
              stresująca i nerwowo wykańczająca otoczka związana z zakupami w hipermarkecie"
              to zysk jest znikomy albo i zaden.

              "Wędliny u "lokalnych producentów" to dopiero masakra- tych to już nikt nie
              pilnnuje"

              Uważasz że te z hipermarketów są przedniej jakości??? Poza tym nie mówię o
              lokalnym producencie, który w szopie tłucze świniaka i sprzedaje z przyczepy,
              tylko o zakładach masarniczych które mają kilka, do kilkunastu własnych sklepów
              w (nawet nie)całym województwie. Naprawde można trafić perełki i niebo w gębie.
              W dodatku (tak gdzie mieszkam) jest duża konkurencja i jakikolwiek przekręt
              sprawiłby że momentalnie firma wypada z rynku.
              Nie twierdzę że duże firmy nie mają dobrych podrobów: Morliny, Sokołów, Duda,
              Farmutil. Ale przekonałem się do tych mniejszych i dopóki sie nie sparze to nic
              nie zmieniam. "Lepsze jest złem dobrego"

              "3. Nieprawda - ci sprzedawcy co do których nabierzesz zaufania to będą cię
              kantowac, jak ich nei sprawdzisz."

              Ależ ja zawsze sprawdzam. Jak sprzedawca mnie już rozpoznaje jako stałego
              klienta i WIE ze umiem liczyć, że ZAWSZE sprawdzam datę ważności, że sam
              wybieram sobie owoce i warzywa do siatki i ZAWSZE biorę paragon. To już nie
              próbuje. Poza tym niech żyje wolny rynek i zdrowa konkurencja ona szybka
              reguluje takie sprawy. A jak ktoś ma duży ruch w interesie to mu sie nie opłaca
              walić klienta na złotówke czy dwie bo raz można, drugi pewnie się uda a jak
              pójdzie fama (zwłaszcza na osiedlu) to "umarł w butach"

              "4. Oczywiście, że należy korzystac z promocji - wiekszość droższych rzeczy
              kupuje w ten sposób. A że trzeba korzystac mądrze to inna sprawa."

              Ależ ja korzystam z promocji, ale tylko wtedy, gdy dotyczy produktu, który mam
              na liście zakupów. Nie korzystam z promocji tylko dlatego że JEST PROMOCJA

              "Złudzenia o małych sklepikach są powszechne, a tymczasem tamże najczęściej jest
              najwiećej oszustw i najgorsza jakość..."

              Dlatego trzeba mieć sprawdzone miejsca :-P Wprowadzając sie do nowej okolicy
              warto odwiedzić jak najwiecej takich punktów zeby miec ogląd sytuacji, podpytać
              (albo podejrzeć) tubylców.

              I zeby była jasność. Rzadko kupuję w klasycznych osiedlowych sklepikach. Tylko
              stragany, osiedlowy market typu Lewiatan, Chata Polska, no i branżowe
              (cukiernie, rzeźnik).
              Nie twierdzę że wszedzie jest tak komfortowo jak w moim przypadku, ale mogę
              tylko opisywać mój punkt widzenia.

              Pozdrawiam
            • Gość: zartie Re: Trzymam sie prostych zasad IP: 193.111.144.* 09.05.07, 13:27
              1. Wiekszość rzeczy kupuje w hipermarketach - nie ma sensu wydawać 2 razy
              > wiecej na rzeczy które mają taką sama jakośc.

              Pod warunkiem, że to jest naprawdę taka sama jakość. Wielokrotnie już
              przekonałem się, że nawet najbardziej renomowany producent potrafi produkować
              dla marketów towar o jakości adekwatnej do ceny ;-)
              Towar o tej samej jakości często w markecie wcale nie jest tańszy.

              > Wędliny u "lokalnych producentów"
              > to dopiero masakra- tych to już nikt nie pilnnuje

              Za to w marketach towar z firmy krzak z drugiego końca Polski,
              wyroby "renomowanych" firm specjalnie dla marketów (zawierają "aż" 68 % mięsa)
              i ciągła rotacja na półkach, więc nawet jak się natrafi na coś jadalnego, to
              przy następnej wizycie już na półce tego znaleźć nie można. Poza tym mięso jest
              teraz tanie, wyśmienitą szynkę w sklepie firmowym lokalnego producenta kupuję
              po niecałe 15 zł/kg, a w marketach ceny nie zmieniły się.

              > 4. Oczywiście, że należy korzystac z promocji - wiekszość droższych rzeczy
              > kupuje w ten sposób.

              Pod warunkiem, że rzeczywiście są to promocje. Szczególnie trzeba uważać w
              weekendy i to nie na ceny "lokomotyw" lecz żywności. Przykład z reala z
              ziemniakami: w czwartek - promocja, przekreślona cena 1,99 zł/kg, cena aktualna
              0,99 zł/kg, w sobotę - przekreślona cena 2,99 zł/kg, cena "promocyjna" 1,99
              zł/kg. W warzywniaku na osiedlu ziemniaki kosztowały wtedy 1,50 zł/kg.
              Osobna sprawa to ceny warzyw i owoców w sezonie - często 3 - 4 RAZY wyższe niż
              na bazarku.
          • pos3gacz Re: Trzymam sie prostych zasad 08.05.07, 22:51
            KLIENT.-=-.Tak samo postępuję i nie mam nigdy problemów.
            Lista zakupów robiona sukcesywnie[coś się kończy lub czego potrzebuję wpisuję
            na listę i pozostali też dopisują]Prawdą jest,że stały klient jest inaczej
            traktowany[sprzedawca potrafi ostrzec przed kupnem nieświeżego towaru,a przede
            wszystkim mięsa.]W jaki sposób to robi-=-w stosunku do mnie-=-proponuje towar
            już poporcjowany i wyłożony na ladach chłodniczych.Dlatego wiem,żeby nie kupować
            Nastepną zasadę,którą należy stosowac to nie kupować żadnych mięs w przyprawach,
            gdyż to mięso już jest nieświeże,a przyprawy są po to aby zabić zapach .
            Kupując ryby trzeba zwrócić uwagę na kolor mięsa lub jeśli ryba jest z głową
            to trzeba zawsze poprosić o pokazanie skrzeli.Mięso ryby swieżej jak i skrzela
            powinny być barwy różowej.
            Na temat kupowania w dużych sieciach lub hipermarketach można by pisać
            godzinami.
          • Gość: metro Re: Trzymam sie prostych zasad IP: 89.174.237.* 09.05.07, 01:52
            >3. Przywiązuj do siebie sprzedawców. Jeśli regularnie robisz zakupy w
            >sprawdzonych miejscach to sprzedawca zaczyna Cię rozpoznawać i zakodowuje sobie
            >iż jesteś STAŁYM klientem, a o takiego trzeba dbać i na pewno nie kantować.

            Dokladnie. Co prawda jestem studentem i nie robie kosmicznych zakupow , raczej
            takie po 5-10zl. Mam kolo siebie 3 sklepy - duzy lewiatan , maly spozywczy i
            taka budka z warzywami. Przez pierwszy tydzien wybor testowalem wszystkie. W
            lewiatanie prawie zawsze ceny sie nie zgadzaja z podanymi na polce, a kasjerki
            czasem cos sobie odcinaja reszte nawet nie pytajac tylko stwierdzajac (raz
            powiedzialem co o tym mysle i sie znalazlo 2gr). W warzywniaku najczesciej
            kupuje warzywa bo sa swieze. Glownie zakupy robie w moim malym sklepiku
            osiedlowym , gdzie znam juz wszystkie panie kasjerki i one mnie znaja. Wystarczy
            mily usmiech i dzien dobry by nie bylo problemem zapakowanie zakupow do siatki
            (bez pytania). Gdy kolejka robi sie wieksza niz 2 osoby przychodzi pani i
            otwiera druga kase. Nigdy nie trafil mi sie przeterminowany produkt. Pieczywo
            zawsze jest swieze - raz przydazyla mi sie sytuacja , ze rogalik byl wczorajszy,
            ale byla to niedziela wieczor i tylko on przetrwal - oczywiscie pani kasjerka
            mnie uprzedzila, ze on jest z sobotniej dostawy - ale i tak byl dobry :) "Do
            Bydgoszczy" chodze po surowki - 15 minut, ale tam tez nie lubie kupowac, bo sa
            dlugie kolejki, ale surowki sa pycha :>
      • Gość: mika Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.acn.waw.pl 09.05.07, 17:13
        Nastepnym razem doloz 33 grosze i wykonaj telefon do Inspekcji Handlowej:

        0 22 556 03 67 Stanowisko ds. ochrony konsumentów ,
        0 22 556 03 86 Biuro kontroli i bezpieczeństwa produktów ,
        0 22 556 03 47 Wydział kontroli paliw ,
        0 22 556 01 27 Wydział artykułów nieżywnościowych i usług ,
        0 22 556 01 65 Wydział kontroli artykułów żywnościowych
    • Gość: Bromberg Jeśli kupujecie w hipermarketach to czemu tu się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 17:33
      dziwić?! Nie rozumiem w ogóle tego problemu. Przecież tajemnicą Poliszynela jest
      to, iż w wszelkiego typu maści marketach nie sprzedaje się świeżej żywności, a
      przede wszystkim mięsa. Kurczak za 4 czy 5zł to yhm... przepraszam, nie będę
      dokańczał, ani tym bardziej życzył smacznego.
      A jeśli jesteśmy jeszcze przy temacie marketów to najbardziej mnie to w tym
      wszystkim śmieszy jak na parkingach przed tego typu sklepami stoją nie raz
      ekskluzywne wozy typu najnowsze modele Mercedesów itp. Tacy giganci oszczędzają
      całe życie, żeby móc kupić taki wóz (lub biorą kredyt na kilkadziesiąt lat), a
      potem szlajają się po Lidlach czy Biedronkach- kupują kolorową wodę gazowaną za
      50gr czy owego kurczaka za 4zł. No śmiechu warte. Zresztą tego nawet nie trzeba
      komentować.
      Pozdrawiam
      • korek1000 Re: Jeśli kupujecie w hipermarketach to czemu tu 08.05.07, 18:07
        Ano kupujemy bo tak czasami łatwiej, szybciej i taniej. Np. jedzenie dla kota
        jest dużo tańsze (ciężko mi wyczuć jak z jakością :) ).
        PS. Ni mam mercedesa i raczej nie sknerze. :)
        • Gość: indywidualista Re: Jeśli kupujecie w hipermarketach to czemu tu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 02:46
          > Ano kupujemy bo tak czasami łatwiej, szybciej i taniej
          Że taniej, to się zgodzę. Ale szybciej? Najpierw kilometry biegania pomiędzy
          regałami. Mam kupić cynamon, w której cholernej uliczce go szukać... Jak już
          staję przed regałem z masłem, to ładnych parę minut grzebię w stosach różnych
          maseł, żeby znaleźć moje ulubione "Czeladzkie". Kolejka jak Nil przed stoiskiem
          z wędlinami na wagę, potem to samo przy serach, gdzie jest ten cholerny
          sprzedawca od ryb, już 5 minut czekam. Jak już jestem gotowy, to mi się
          przypomina, że obiecałem przynieść ze sklepu np. herbatę (bo sie kończy) albo
          ręczniki papierowe. I zawsze jest to rzecz, która jest dokładnie na
          przeciwległym końcu hali. Potem jeszcze tylko te drobne 10 minut w kolejce przed
          kasą, 3 minuty do samochodu, kolejne 3 minuty, żeby odstawić pusty wózek.
        • Gość: nujska jedzenie dla zwierząt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 08:38
          korek1000 napisał:

          Np. jedzenie dla kota
          > jest dużo tańsze (ciężko mi wyczuć jak z jakością :) ).

          a potem kot mi choruje... Wszelki whiskasy i kitikety są dobre dla mruczków o
          końskim zdrowiu, odpornych, baaa, wręcz niezniszczalnych. Jesli ma się
          mozliwosc finansową wydać na prawdziwą karmę, a nie smieci podsypywane jakimis
          proszkami, od ktorych koty dostają swira, to proszę, kupujcie lepszą karmę. Moj
          kocur mial dużo zdrowotnych problemów przez to swinstwo, dlatego jestem na nie
          przeczulona. Chociaz nie bardzo mam mozliwosc zapewnic mu najlepsze jedzenie,
          nie bylo wyjscia - za bardzo go kocham, zeby robic mu krzywdę :)
      • Gość: mika Re: Jeśli kupujecie w hipermarketach to czemu tu IP: *.acn.waw.pl 09.05.07, 17:19
        Chyba jestes wlascicielem malego sklepu, bo BARDZI przesadzasz z awersja do
        hipermarketow.
    • Gość: emar kiedys stanalem na srodku reala i zapytalem... czy IP: *.torun.mm.pl 08.05.07, 18:59
      jest cos bez promocji??? ledwo uszedlem z zyciem.....
      • Gość: wk Re: kiedys stanalem na srodku reala i zapytalem.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.07, 19:28
        dzis w sklepiku kuiłam chleb za 2,70 średniej wielkości za taki w innym
        płaciłam tylko 1,80
    • Gość: kasia Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.resetnet.pl 08.05.07, 20:11
      Tak, walczymy :) Ostatnio oddałam zjełczałą margarynę. Chociaż wczoraj nie
      kłóciłam się o 10 gr (znowu margaryna), ale to tylko dlatego, że potwornie się
      spieszyłam.
    • inessta Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 08.05.07, 20:31
      walczę jak lew i sto tygrysów. W pobliskim hipermarkecie panie od serów już na
      mój widok czmychają między półki. Kłócę się nawet o 10 groszy różnicy na cenie z
      metki i tej na wadze. Perfidnie idę z tym serkiem do kasy i dopiero tam robię
      awanturkę. Zazwyczaj panie kasjerki odsyłają mnie do działu reklamacji. Tam też
      jest zawsze awanturka. Ale oddają tę różnicę. Śmiesznie to wygląda, bo zazwyczaj
      kupuję nie pół kilo czy więcej, tylko na plasterki (zazwyczaj 10-15 plasterków).
      Różnica w cenie to grosze, ale ważne chyba jest to że uznają reklamację. Głośno
      zawsze komentuję, że to jawne oszustwo. Bo mnie urwą parę groszy, ale taki ser
      kupuje więcej osób. Więc dużo zarobią na tym serku. Wkurza mnie to, ale dobrze,
      że prawo jest po mojej stronie, ważna jest cena z metki a nie ta nabita w kasie.
      Walczcie ludzie o każdy grosik. Bo pomyślcie: dziś wam urwą parę groszy, jutro
      znów parę groszy , a po miesiącu uzbiera się niezła sumka. Patrząc z
      perespektywy roku może się uzbierać pokaźna sumka.
      • garfield2006 sklep ATAK na ul. odkrytej - jawne oszustwo 08.05.07, 22:27
        witajcie
        Ja dzisiaj tez w sklepie ATAK na ul Odkrytej na Tarchominie zrobiłam
        awanture , wkurzyłam sie bo inna cena jest przyczepiona na połce a inna na
        kodach produktu
        To było ktorys raz z kolei bo nie dam sie oszukiwac
        Nie wiem co inspekcja handlowa robi ale ma na konsumentow w dupie chyba
        To sie cały czas powtarza , wystarczy ze trafia ze 100 jeleni dziennie to maja
        niezła dniowke
        Przeciez sa przepisy ze konsument ma prawo kupic za ta cene ktora jest
        wystawiona.
        A jaka ochrone maja CHRYSTE!!!!!!!!!!!!
        Tylko jakas klientka sie wypnie na dolna połke z sokami , to od razu ochroniarz
        zieje z tyłu i sie patrzy na tyłek .
        Ja sie z tym spotkałam , myslałam ze go lune w łeb , no bo to takie krepujące
        jest. Patrzcie na paragony bo strasznie oszukują
        • bene_gesserit Re: sklep ATAK na ul. odkrytej - jawne oszustwo 09.05.07, 02:10
          Mysle, ze byloby niemadre 'lunac ochroniarza w leb'. Wystarczy zwrocic mu
          uwage, ze sobie nie zyczysz, aby sie tak zachowywal. Ewentualnie zaprzac go do
          pomocy przy zdejmowaniu towarow z polek, jak sie chlopak nudzi.
    • Gość: Mariusz Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.it-net.pl 08.05.07, 20:45
      grillowany kurczak? Takie potrawy, plus serki i sałatki zrobione na zapleczu składają się ze składników, których termin do spożycia minął lub niedługo minie. Z takich dań znane są duże sklepy jak champioon, leclerk, reali inne. Moja dziewczyna pracowała w hipermarkecie i takiech rzeczy na 100% nie kupię.
    • Gość: TGor Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: 193.203.44.* 08.05.07, 21:04
      > A słyszałeś o tym, że aby się ustrzec podobnej "przygody" (a zawsze coś takiego
      > może się zdarzyć) należy jajka pojedyńczo wbijać na osobny talerzyk czy
      > miseczkę? To chyba nie jest zbyt wielka filozofia?

      Ale o co ci chodzi? Ciągle tylko słyszę, że to ofiara nieuczciwości lub głupoty
      (cudzej) jest wina, bo nie sprawdziła i nie uważałą.
    • Gość: Kalina Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: 83.168.96.* 08.05.07, 22:48
      Kupiłam 30 szt. jaj w hipermarkecie, w domu okazały się stare, popękane i
      pokryte pleśnią, a właśnie miałam je wykorzystać do wypieków, ba5rdzo się
      zdenerwowałam - uważałam ,że mnie oszukano podwójnie: moralnie i finansowo-
      wsiadłam w samochód i pojechałam z reklamacją do sklepu, a tam od smarkuli
      dowiedziałam się , że ona z takim głupstwem to by na drugi koniec Szczecina nie
      jechała. Odebrała zbuki i wzruszyła ramionami z pogardą w oczach, oraz
      komentarzem "że też pani chciało się fatygować".Przeżyłam szok.
      • Gość: pinkink Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.oc.oc.cox.net 09.05.07, 05:48
        Ja tez przezylam szok, kiedy po wielu latach pobytu w kraju, gdzie rzadzi
        klient, a wlasciwie jego pieniadze, przyjechalam do Polski.

        Owszem, polki wygladaja znacznie lepiej niz to zapamietalam sprzed wielu lat
        ale ludzie dalej maja nabozny stosunek do sprzedawcow. Obsluga jest
        uprzejmiejsza ale tez nie do konca.
        Ludzie sie nie domagaja swoich praw i po czesci sa sami sobie winni.
        Chociazby lektura tego watku pokazuje, ze ludzie sie wzbraniaja przed podaniem
        publicznie nazwy nieuczciwego sklepu.
        Dlaczego?!
        Skad ten przywilej bezkarnosci?
        Przeciez to trzeba pietnowac jak tylko sie da. Inaczej nic sie nie zmieni.

        Sprzedawca ktory nie chce przyjac z powrotem felernego towaru nie zasluguje na
        to, zeby handlowac. Powinien sie schowac do mysiej dziury, przepraszac i
        proponowac za darmo inny towar, zeby tylko zetrzec zle wrazenie i nie odstraszyc
        klienta, ktory przeciez moze juz nie wrocic.
        Zastanawia mnie dlaczego tak sie nie dzieje? Przeciez juz jest konkurencja i to
        powinno dzialac.

        W moim nowym kraju panuje zasada ze klient ma prawo zwrocic towar pod
        najblahszym pozorem a nawet zupelnie bez powodu, a sprzedawca bezwzgledny
        obowiazek zwrotu pieniedzy. Moze oczywiscie grzecznie spytac, czy cos jest z
        towarem nie tak, ale klient moze odpowiedziec, ze sie rozmyslil, towar mu sie
        nie podoba i juz! Robie tak czesto.
        Firmy, ktore chca sie liczyc na rynku reklamuja sie w ten sposob, ze nie beda
        zadawac zadnych pytan, jesli klient chce zwrocic towar. Niech tylko przyjdzie i
        kupi.
        Jest to rodzaj rekojmii dla klienta, ze firma ma towar bez zarzutu.

        Itp., itd.
        Chcialabym i zyczylabym, zeby wreszcie takie zasady byly stosowane w moim starym
        kraju.
        Ale ludzie, nie dajcie sie!
    • bene_gesserit Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 09.05.07, 02:13
      Jasne, ze tak.

      Winne jest kierownictwo sklepu, ze nie zapewnia swoim pracownikom szkolen i nie
      wdraza rutyn jak sie zachowac w sytuacji reklamacji, jak radzic sobie z
      wkurzonym klientem itd. Czytalam swego czasu sporo na temat obslugi klienta w
      duzych sieciach brytyjskich w UK - tam od lat maja rutyny, ktore dzialaja, bo
      sie personel szkoli. Bogu ducha winna kasjerka czy dziewczyna z punktu
      informacji nie zostanie obsobaczona, a klient wyjdzie ze sklepu z usmiechem i
      nastepnego dnia wroci po nowe zakupy. A u nas obcina sie koszty.
    • mhadau1 sprawdzam paragon 09.05.07, 08:42
      sprawdzam paragon zawsze poz akupach w hipermarkecie. może nie stojąc przed
      kasjerką, ale zanim spakuję sie do wózka i odk=jade od kasy. może tez nie cały,
      ale droższe zakupy.
      zauważyłem np. że zgrzewka mleka w aucha (12 pudełek) ma inna cene jak ja
      skasować jako zgrzewkę ( po kodzie całego opakowania zbiorczego - wyższą), niz
      jak skasowac 12 razy 1 opakowanie mleka - niższa cena.
      trzeba sie pilnować.
    • veevaa Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 09.05.07, 09:15
      Mnie sie zdarzylo... Kupowalam dwie margaryny. Nastepnego dnia sie okazalo, ze
      jedna jest ok, a druga smierdzi... Ale na drugi dzien - wiec juz nie poszlam
      oddac...
    • korek1000 Co kupować a czego nie w smarketach 09.05.07, 10:04
      Zapraszam też do podobnego wątku , co można a czego nie kupować w smarketach:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=62032489
      • Gość: tomkrak Cos dobrego !!! IP: 91.189.16.* 09.05.07, 10:25
        A ja cos dobrego.
        Poszedlem do superhipermarketu jednej z sieci w Krakowie z zamiarem
        kupna autka dla mojej pociechy.
        Okazalo sie, ze lepiej mi kupic komplet autek (5 sztuk) za 16zl (dobrej marki),
        jeden kosztowal ok 6zl. Jak doszedlem do kasy to niestety mina mi zrzedla, bo
        cena jaka pani miala po wczytania kodu kreskowego wynosila 30zl. Wytlumaczylem
        ze na stojaku byla inna cena i pani laskawie mnie poinformowala ze moge isc do
        biura obslugi klienta (BOK) i domagac sie tej ceny. Tak tez zrobilem i pani w
        BOK dala mi te autka za zlotych 16. Prosze mi powiedziec czy w malych
        marketach, badz w sklepikach osiedlowych byla by taka szansa opuszczenia ceny.

        Po tym incydencie zniknela metka z 16 zl ze stojaku.

        Od razu mowie, nie kupuje wedlin, miesa, i tego typu rzeczy w marketach.
    • Gość: sunny Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 10:19
      Zawsze zwracam zepsuty/nieodpowiadający towar. Parę miesięcy temu kupiłem córce
      jej ulubiony sernik "pierrot" w cukierni Kandulskiego (Poznań). Firma z renomą,
      sławna, nieraz tam zaopatrywałem się w tradycyjne "niedzielne słodkie". Mała
      odmówiła zjedzenia twierdząc, że ciasto dziwnie smakuje i pachnie jak po myciu
      łazienki domestosem. Żona zauważyła, że cały spód sernika jest niebieski od
      pleśni, która przeżarła się przez cały biszkopt. Odniosłem sernik do
      sklepu.Panie nie były zdziwione, ani specjalnie nie przepraszały. Zgłosiliśmy to
      do sanepidu przekazując próbki i zdjęcia ciasta. W styczniu cukiernia miała
      kontrolę i dziś na jej miejscu jest bank. Uważam,że należy walczyć o swoje - w
      ten sposób chroni się też innych przed zatruciami.
    • wampirius Re: Czy walczycie z oszustwami w sklepach? 09.05.07, 13:04
      prawie zawsze oddaję towar, zwłaszcza spożywcze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka