Dodaj do ulubionych

nóżki w galarecie

IP: 217.153.205.* 25.09.07, 09:20
Taki smak mnie naszedł na galaretę z nóżek wieprzowych. Nigdy nie
robiłam. Podrzućcie jakiś sprawdzony przepis krok po kroku. Tak żeby
galareta była bez octu, bo tego nie cierpię i żeby przejrzysta
była... Oj, rozmarzyłam się...
Obserwuj wątek
    • ba_nita Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 09:35
      Ugotować w towarzystwie włoszczyzny(sól, pieprz oczywiście), liścia laurowego,
      ziela angielskiego i pieprzu, rozebrać, rozpuścić w wywarze żelatynę i już.
      • nieskorzanka Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 09:44
        Nigdy nie dodaję żelatyny! Jak się gotuje nóżki na małym gazie 3-4
        godz, a potem jeszcze w rosole (tym ,,nóżkowym'') wygotuje wyjęte
        kostki nie trzeba dodawać żelatyny.
        • fettinia Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 09:49
          Tez nie dodaje zelatyny.Z nozek lub z golonka "sama" sie robi:)A co do
          octu-zwyklego tez nie cierpie.A sprobuj polac ciemnym octem balsamicznym-bardzo
          ciekawy smak:)
        • ba_nita Re:Zależy od ilości nóżek i ich pochodzenia. 25.09.07, 09:56
          Ze sklepu lepiej na wszelki wypadek dodać.)))
          • Gość: evro44 Re:Zależy od ilości nóżek i ich pochodzenia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.07, 10:46
            ja traktuję nóżki tylko jako bazę pod galaretkę, a moim ulubionym
            mięsem w meduzie sa indycze szyje-mięsiste i soczyste i dużo
            warzyw,i przypraw i na koniec czosnek.A ocet to dowolność.Mój mąż
            zjada taka galaretkę z dużą ilością cebulki pokropioną sosem sojowym
            i jest spoko
          • wadera3 Re:Zależy od ilości nóżek i ich pochodzenia. 25.09.07, 12:29
            kurde, sugerujesz, że w sklepach, na zapleczu,
            hodują jakieś trefne nóżki???

            oczywiście,że nóżki bez żelatyny, nawet rybę w galarecie robię bez żelatyny
            • ba_nita Re:Mogą być trefne ze względu na przemysłową 25.09.07, 13:33
              hodowlę byle czym z dodatkiem hormonów itp. Jak myslisz? Jakim sposobem normalna
              świnka nabiera w 4-6 miesięcy wagę zdatną do uboju?
              • wadera3 Re:Mogą być trefne ze względu na przemysłową 25.09.07, 14:02
                no, ale rzadko można zamówić sobie zdrowo hodowaną świnkę:)
      • matylda1001 Re: ba_nita 25.09.07, 12:12
        Bój się Boga, Banito! i to Ty piszesz? Dodawanie żelatyny do
        galarety z nóżek to barbarzyństwo! Dobrze, że tego moja ś.p. babcia
        nie może przeczytać!
        • ba_nita Re:Czytaj uważniej.:-)nt 25.09.07, 13:34

          • matylda1001 Re:ba_nita 25.09.07, 14:17
            Przeczytałam ponownie i BARDZO uważnie. Nóżka to nóżka i z każdej
            galaretę gotuje się bez żelatyny. Dodanie żelatyny to gwałt
            popełniony na galarecie :)
            • ba_nita Re:Bo żelatyna pochodzi z kosmosu? 25.09.07, 14:21
              Czy raczej właśnie z kości zwierzaków?I sorki - ale nie jestem na tyle zboczony
              aby gwałcić zylca.
              • Gość: KwirynaFrancuska Re:Bo żelatyna pochodzi z kosmosu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 07:39
                O matko jak ja dawno nie słyszałam słowa "zylc"!!! Moi dziadkowie
                tak mówili, mama też ale rzadko, a ja prawie wcale. Fajnie, że
                jeszcze ktoś wie co to jest "zylc".
    • matylda1001 Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 12:42
      >Podrzućcie jakiś sprawdzony przepis krok po kroku<

      Proszę bardzo.

      Na galaretę najlepsze są małe nóżki wieprzowe. Jeśli są większe to
      poproś panią w sklepie żeby Ci przerąbała. W domu usuń z nich
      wszystkie ewentualne nieczystości, szczególnie pozostałości
      szczeciny, umyj i wsadz do dużego garnka. Jeśli lubisz galaretę z
      samych nóżek (te wszystkie ścięgna, skórki) to zacznij gotować.
      Jeśli wolisz w galarecie mięso (tak jak ja) to dodaj dwa podudzia
      indycze. Wszystko zalej wodą powyżej poziomu i zagotuj. Jak zacznie
      się gotować zdejmij szumowinę, nastaw płomień na mały, żeby się
      tylko pyrkotało, dodaj ze dwie spore marchewki, pietruszkę, kawałek
      selera i kawałek pora w całości, z dziesięć ziarenek pieprzu, ze
      cztery ziarenka ziela angielskiego i 1-2 listki laurowe. Sól dodaj
      do smaku. Niech to się gotuje jakieś dwie-cztery godziny. Staraj się
      nie dolewać wody. Gdy mięso z nóżek zacznie odchodzić od kości wlej
      łyżkę wywaru na spodeczek, wstaw do lodówki i jeżeli po kilkunastu
      minutach stężeje to galareta już ugotowana. Wyłącz kuchnię. Wyjmij
      mięso na sitko, niech obcieknie. Jak trochę przestygnie oddziel
      starannie wszystkie kostki (poczęstuj nimi zaprzyjażnionego psa bo
      bardzo to lubi), z nóżek weż wszystko to co lubisz, mięso posiekaj
      ale niezbyt drobno, powiedzmy jak do bigosu. Rozdziel do miseczek,
      zalej odcedzonym wywarem (na sitko możesz położyć kawałek gazy, żeby
      nic się nie przedostało). Do każdej miseczki wsadz trochę
      zmiażdzonego czosnku, zamieszaj i to wszystko. Jak będzie chłodne
      postaw w lodówce. Z podanej ilości wyjdzie dosyć dużo galarety,
      możesz więc zrobić mniej ale to sporo roboty więc ja idę na skróty.
      Gotuję dużo, zastudzam ile mi aktualnie potrzeba a resztę zamrażam.
      Potem, po wyjęciu z zamrażarki rozpuszczam na małym ogniu, wlewam do
      misek i zastudzam. Znów mam galaretę omijając tę całą procedurę
      gotowania. Ja też nie lubię octu do galarety. Uważam, że nie po to
      gotuję, dobieram smak, dodaję przyprawy żeby wszystko zabić octem.
      Ja zajadam galaretę bez niczego ale mój mąż musi mieć kwaskową więc
      wyciska sok z cytryny. Może tak będzie Ci smakowało?
      • Gość: mamutek Re: nóżki w galarecie IP: 217.153.205.* 25.09.07, 13:12
        Dzięki matylda1001. Mam tylko jedno pytanie, czy pietruszkę się
        dodajedo gotowania, bo mi coś się obiło o uszy, że nie dodawać, bo
        się wtedy nie zsiądzie, czy coś tam.
        • iwoiwo65 Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 13:32
          Dodajesz włoszczyznę, czyli: marchewkę, piertuszkę, seler i por -
          bez obaw - galareta na pewno się zsiądzie!
    • iwoiwo65 Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 13:29
      Galaretkę robię tak, jak przedmówczyni, z tą tylko różnicą, że
      warzywa wrzucam na godzinę przed wyłączeniem galarety, a nie na
      samym początku jej gotowania. Jeżeli nie lubisz octu w galarecie, to
      go do niej nie wlewaj!! Niektórzy tak robią (i może Ty właśnie taką
      jadłaś), że do przestudzonej, ale jeszcze nie stężałej galarety
      wlewają ocet i wtedy od razu cała galareta jest z octem. Nie wszyscy
      tak lubią, więc nie warto wlewać octu bezpośrednio do garnka. Każdy
      doprawia sobie według własnego smaku i tym co lubi.
      Propunuję Ci również takie warianty galarety:
      1) nóżki + pręga wołowa,
      2) nóżki + biodrówka wieprzowa,
      3) nóżki + golonka wieprzowa,
      4) można też i tak: nóżki + kawałek pręgi, średnia biodrówka i
      średnia golonka - i taką najbardziej lubię - wyborny smak!!!
    • matylda1001 Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 14:10
      Oczywiście włoszczyznę można dodać pod koniec gotowania ale to nie
      ma większego znaczenia. Z ta pietruszką to jakies czary :), zawsze
      daje surową. Tężenie galarety zależy nie od pietruszki ale od ilości
      wody i czasu gotowania. jeżeli wody jest za dużo to oczywiście nie
      będzie tężała a jeśli będzie gotowana szybko to te kleiste
      substancje z nóżek nie zdążą się wygotować, ot i cała tajemnica.
      Próba tężenia (łyżka wywaru na spodeczku) jest bardzo przydatna
      podczas gotowania. Chociaz mam tych galaret za soba mnóstwo to
      zawsze to stosuję. Te mięsne zestawy podane przez "iwoiwo65" sa
      bardzo fajne. Ja podalam z podudziami indyka bo mają dużo mięsa, są
      łatwo dostępne i też zawierają substancje kleiste. Acha, gdyby wywar
      wydawał Ci się mało aromatyczny możesz go w ostatniej chwili
      doprawić albo kostką "knorr" albo dosolić, dopieprzyć. Pierwszy raz
      słyszę o dolewaniu octu do wywaru, polewanie gotowej ludzie
      praktykują ale może i dolewają przy okazji spaskudzając pyszną
      potrawę. Widziałam różne cuda. Kolega np. pałaszuje galaretę z
      majonezem.
      • iwoiwo65 Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 14:39
        Matyldo! To prawda, że można "spaskudzić" najsaczniejszą rzecz.
        Moja sąsiadka robi np. właśnie taką, o której pisałam, tzn. wlewa
        ocet bezposredni do garnka, mało tego - "mięso" z nóżek oraz inne
        dobrocie, które wrzuca do galarety - mieli w maszynce do mielenia
        mięsa, a następnie nie wlewa jej do miseczek, tylko do słoików.
        Mi osobiście nie przeszkadza wlewanie ocetu od razu do galarety,
        ponieważ ocet jest dla mnie "zjadliwy" :-). Ale to mielenie galarety
        i wkładanie do słoików, to już nie jest to co lubię, bo taka mielona
        galareta nie wygląda efektowanie po wyjęciu ze słoika, no i wogóle
        nie wygląda, jak galareta, tylko, no.... wyobraźnia podpowiada różne
        rzeczy. Oczywiście nie krytykuję mojej sąsiadki, skoro ona i jej
        rodzina lubią taką, to absolutnie nie neguję ich gustów. Ja
        zdecydowanie wolę galaretę pokrojoną nożem, i rozlaną do miseczek,
        lub małych plastykowych pojemniczków, bo i wyjąć z nich łatwiej i na
        talerzu ładnie wygląda.:-)
        • Gość: mamutek Re: nóżki w galarecie IP: 217.153.205.* 25.09.07, 15:04
          Dziękujkę wam wszystkim za konstruktywne uwagi. Wybiorę się w
          najblizszych dniach na poszukiwanie nóżek! A, i jeszcze jedno, ile
          ich nabyć? 2, 3 sztuki? A skóre się po ugotowaniu zdejmuje? Mam
          nadziję, że to jakoś łatwo odchodzi.
          • iwoiwo65 Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 15:16
            Ojojoj! Widzę, że będzie ciężko, no ale coż, zawsze musi być ten
            pierwsz raz!!!
            Nóżki, to przysłowiowe "sama skóra i kości", no i jeszcze to co jest
            pod skórą, czyli tzw. "kleik". Niestety nóżek nie można obrać ze
            skóry, to jest niemożliwe. Jeżli skóra z nóżek wydaje Ci się
            niezjadliwa, to proponuję ugotować na nich wywar z dodatkiem innych
            mięs, następnie wyłowić wszystko łyżką cedzakową i pokroić tylko
            mięso, a nózki, no cóż... dać do poobgryzania komuś, kto je lubi,
            np. ja :-). Ale taka galaretka bez drobno pokrojonych nóżek, to juz
            nie jest taka dobra, jak z "wyścigówkami" w środku :-)
            • Gość: mamutek Re: nóżki w galarecie IP: 217.153.205.* 25.09.07, 15:22
              Ja tylko tak pytam. Jeśli robi się ze skórą to i ja ze skórą. Czyli
              wwalic wszystko oprócz kości? W końcu tylko to co niezdrowe i
              tuczące jest naprawdę smaczne.
              • momas Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 15:29
                No ze skóra się robi. Tylko obejrzyj soboe te nóżki dokładnie, czy
                aby resztki włośia nie zostały.... (yyyyyy! dla mnie ohyzda ). Jeśli
                są - opal najpierw nad gazem dokładnie.
                A jeśli chcesz mieć takie klasyczne nóżki - to oprócz nóżek ugotuj
                golonkę - wtedy będzie sporo pektyny, wystarczająco by nie dodawać
                żelatyny. Mięso będzie z golonki, a z samych nóżek będzie pochodziła
                kleistość.
                Skóra jak dla mnie z golonki wystarczy, no ale ja nie jestem jej
                amatorką :)
                Taka galareta dobrze smakuje z chrzanem -jakoś nikt o tym ie
                wspomniał, czy to ja dziwak jestem? No chyba, ze nie doczytałam....
              • iwoiwo65 Re: nóżki w galarecie 25.09.07, 15:43
                Oczywiście Mamutku, że masz prawo pytać o wszystko w
                najdrobniejszych szczegółach, po to przecież jest to forum.
                Dobrze, że wspomniałaś o kościach, jest z tym trochę dłubaniny, ale
                trzeba je bardzo uważnie oddzielać, bo jak się trafi na kość w
                galarecie, to można zęby połamać. Jeżeli dostosujesz się na naszych
                rad na pewno sobie poradzisz. Domyślam się, że jesteś młodą
                gospodynią dlatego jesteś tak "dociekliwa", ale do dobrze, lepiej
                zapytać się 100 razy, niż skonocić coś i potem żałować. Jak mawiała
                moja p. kierownik "Najgorsze jest pierwsz 5 lat" ;-) Życzę
                powodzenia. Pochwal się potem, jak wykorzystałaś nasze rady i jak
                galaretka smakowała.
        • ba_nita Re:Właśnie na taką mieloną na Kaszubach i Kociewiu 26.09.07, 11:34
          mówi sie zylc. Dolewanie octu do galarety też znam ale nie praktykuję chociażby
          ze względu na to, ze nie każdy lubi ocet, ale polewanie octem lub sokiem z
          cytryny to jak najbardziej.
    • naura Ludziska kochane, zdejmujcie skórę 25.09.07, 21:02
      z nóżek na galaretę! Co za ohydztwo - galareta ze skórkami, tfuj ...
      Oczywiście, że skórę daje się zdjąć bardzo łatwo!
      • Gość: wadera Re: Ludziska kochane, zdejmujcie skórę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.07, 21:39
        ale po co? skórka, to sam smak:)

      • ba_nita Re: Pogięło Cię?Nóżki to praktycznie sama skóra i 25.09.07, 21:44
        kości. Mięsa na nich tyle co kot napłakał a ta skóra to sama radość.
      • malange Re: Ludziska kochane, zdejmujcie skórę 25.09.07, 22:28
        Skóra jest pyyyyyszna!
        • wadera3 Re: Ludziska kochane, zdejmujcie skórę 25.09.07, 22:46
          malange napisała:

          > Skóra jest pyyyyyszna!



          no właśnie, nózki bez skóry, chleb na drożdżach z jogurtem, kiełbasa bez
          mięsa,kaszanka bez kaszy, warzywa(świeże) z delikatesów....
          ludzie, co wy jecie?
          • momas Re: Ludziska kochane, zdejmujcie skórę 27.09.07, 09:07
            Kaszanka bez kaszy ale z bułką.... Podobno to tzw czarna kiszka (w
            łódzkim)
            O rany spróbowałabym....
            W Awitanii kaszanka bez kaszy to boudin... pycha....
      • nie-zalogowana Re: Ludziska kochane, zdejmujcie skórę 26.09.07, 20:00
        naura napisała:

        > z nóżek na galaretę! Co za ohydztwo - galareta ze skórkami,
        > tfuj... Oczywiście, że skórę daje się zdjąć bardzo łatwo!


        galaretka z oskalpowanych nóżek???
        nie wyobrażam sobie..
        do dopiero tfuuuuj!

        :-D
    • naura Domyślam się, że autorka przepisu uznała, że 26.09.07, 10:29
      odrzucenie skórki jest tak oczywiste, że nie trzeba o tym pisać. O
      odrzuceniu kości napisała, że wiele potraw robi się właśnie z kośćmi.
      Wystarczy pamiętać o tym, że skóra świni porośnięta jest szczeciną,
      czyli twardym włosiem. Można się pozbyć części wystającej na
      powierzchnię, ale nie tych wrośniętych w skórę.
      Jeśli jednak ktoś lubi wcinać szczeninę, to ja absolutnie nie mam
      nic przeciwko temu, chyba że chciałby mnie zmusić do konsumpcji tego
      specjału.
      A że jest to sposób oszczędny, to na pewno.
      • nieskorzanka Re: Domyślam się, że autorka przepisu uznała, że 26.09.07, 11:08
        Ale to tylko Twoje domysły. Ja natomiast mam przepisy z pierwszej
        ręki od ś.p. Babci, która urodziła się jeszcze w 19 wieku. Myślę, że
        zaczęła gotować duuuużo lat przed PRL-em, wg moich szacunków coś
        około 1920 roku ( to data jej ślubu ), a myślę, że kulinarne nauki
        pobierała dużo wcześniej. A co do potraw z kośćmi to na pewno nie
        należą do nich galarety.
      • Gość: malange Re: Domyślam się, że autorka przepisu uznała, że IP: *.domainunused.net 26.09.07, 11:14
        To musisz kupować jakieś mutanty, bo na nożkach które ja kupuje szczecina jest
        tylko przy racicy - reszta jest gładziutka.

        Zapraszam do mojego osiedlowgo sklepu mięsnego - tylko, że w nim nie zaoszczędzisz.
        • Gość: evro44 Re: Domyślam się, że autorka przepisu uznała, że IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 11:29
          Ona napewno kupuje te które nie używają depilatora czy wosku ;))
      • wadera3 Re: Domyślam się, że autorka przepisu uznała, że 26.09.07, 19:21
        naura napisała:

        > odrzucenie skórki jest tak oczywiste, że nie trzeba o tym pisać.


        raczej nie, i jak mi już leci 6-sty krzyżyk, tak po raz pierwszy słyszę,że
        wyrzucanie smakowitej skóry jest oczywiste


        > Wystarczy pamiętać o tym, że skóra świni porośnięta jest szczeciną,
        > czyli twardym włosiem. Można się pozbyć części wystającej na
        > powierzchnię, ale nie tych wrośniętych w skórę.



        znaczy koleżanka mało zorientowana w kuchni jest:)
        skórę na nóżkach się SPARZA, dzięki czemu CAŁA szczecina, której jest i tak dość
        mało, po prostu daje się łatwo usuwać ze skóry

        > Jeśli jednak ktoś lubi wcinać szczeninę, to ja absolutnie nie mam
        > nic przeciwko temu, chyba że chciałby mnie zmusić do konsumpcji
        > tego specjału.
        > A że jest to sposób oszczędny, to na pewno.

        specjał to jest - fakt, tylko nie wiem gdzie tu oszczędność, no i czego?
    • naura Po pierwsze - mój dziadek miał przed wojną 26.09.07, 11:43
      masarnię, a jego przepisy stosujemy w rodzinie do dziś. Nikomu do
      głowy by nie przyszło używanie skórek do galarety.
      Wyraźnie też napisałam o tym, że skóra na nóżkach jest wygolona, ale
      pozostaje w samej skórze. Jeśli jednak ktoś ma ochotę jeść skórę czy
      nawet racice, to życzę smacznego i nic mi do tego.
      • nieskorzanka A po drugie? 26.09.07, 11:46
        :)
        • naura Re: A po drugie? 26.09.07, 11:55
          A po drugie to:
          Wyraźnie też napisałam o tym, że skóra na nóżkach jest wygolona, ale
          pozostaje w samej skórze.
          Przepraszam, że przez pominięcie numeracji utrudniłam zrozumienie
          tekstu.
          I jeszcze raz życzę smacznego.
          • nieskorzanka Re: A po drugie? 26.09.07, 12:07
            Dziękuję. Właśnie dziś będę robić nóżki. Oczywiście ze skórą z nózek
            i ze skórą z indyka (bo dodaję skrzydła i szyje indycze).A te
            mikroskopijne szczecinki w skórze mi nie przeszkadzają (mają
            milimetr czy dwa?)
            Pochodzę i mieszkam w Warszawie, więc to chyba wschód Polski i
            gołąbki też robię z ryżem!
            • momas Re: A po drugie? 26.09.07, 12:13
              :)))
              A moje poznańskie geny przodków nakazuja mi robić gołąbki bez ryżu.
              He, he, he.... Choć z dugiej strony. część warszawska nie wzbranie
              się przed ryżem.
              Pomieszanie z poplątaniem ;) No ale dzieki temu, kuchnia nie jest
              monotonna!
              Akurat w rodzinie jestem wyrodkiem i skórrki z golonki i nożek nie
              lubię, więc robię bez. Ale nie ma strat, bo zwykle jak już się
              zabieram do przyrządzania galarety, zaraz się zjawia bardzo łakomy
              pomagier ...taki na czterech łapach....
    • momas Re: nóżki w galarecie 26.09.07, 11:55
      Tak sie zastanawiam.... czy przypadkiem to dodawanie skóry nie
      zależy od regionu Polski????
      Nóżki w galarecie/galart....
      Czy to nie jest podobnie jak z gołąbkami, tzn ich nadzieniem?
      Ze część wschodnia Polski to ryz plus mięso, część zachodnia -
      mięso? jak mawiał M.Kuroń, wspominając dziecinstwo u dziadków na
      wsch i zach PL, co i moje obserwacje też potwierdzają :)????
      • Gość: malange Re: nóżki w galarecie IP: *.domainunused.net 26.09.07, 12:03
        Chyba bardziej od tradycji rodzinnej :)

        U mnie w domu zawsze się dodawało skóre do galaretki, zwanej galertem - tak jak
        i gołąbki się u nas piecze w piekarniku a nie gotuje.
        • Gość: malange Re: nóżki w galarecie IP: *.domainunused.net 26.09.07, 12:12
          Nadzienie ryż+mięso - jestem z Górnego Śląska :)
          • Gość: miki Re: nóżki w galarecie IP: *.kolonianet.pl 26.09.07, 18:05
            A co Wy z tą skórą? To jasne, że w prawdziwej galarecie są całe
            nóżki. O modyfikacjach można mówić oczywiście, ale może to jakoś
            inaczej nazywać? P.S. Moja Mama, a pochodzimy z rodziny rzeźniczo -
            masarskiej mięso do galarety, nóżki i golonkę, oddzielała jeszcze
            gorące, szybko, szybko, parząc sobie palce i jeszcze szybciej
            zalewała wywarem. Nie mam pojęcia, czy to miało jakieś znaczenie dla
            ostatecznego smaku, ale później już takiej galarety nie jadłam.
            No,ale myśmy świnie hodowali w chlewiku.
            • wadera3 Re: nóżki w galarecie 26.09.07, 19:25
              Gość portalu: miki napisał(a):

              > A co Wy z tą skórą? To jasne, że w prawdziwej galarecie są całe
              > nóżki. O modyfikacjach można mówić oczywiście, ale może to jakoś
              > inaczej nazywać?


              Nie my z tą skórą, tylko bronimy jak wolności, nóżek nieogołoconych ze skóry,
              którą to skórę -nieodzowny składnik nóżek- postponuje niejaka Naura:)
    • wadera3 no comments 26.09.07, 19:28
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=69530739&a=69542034
    • pinkink3 studzinina 27.09.07, 06:00
      tak sie na nozki w galarecie mowilo u nas w domu.
      Ale byly pyszne!Mmmmmmm.
      Wiem, ze zanim sie wlalo galarete na polmisek, smarowalo sie go przedtem swiezym
      czosnkiem. I jeszcze ozdobki byly robione na dnie, tak, ze podajac g. na stol,
      widac bylo rozne wzorki; z marchewki cytryny, zielonej pietruszki, jajka itp.
      I tak, jak w moim domu ocet byl na cenzurowanym, tak do studzininy byl podawany.
      Dzieci octu tknac nie mogly, tylko dorosli.)))

      Ciekawe, czy ktos jeszcze zna te nazwe. Nazwa jest kresowa.
      • momas Re: studzinina 27.09.07, 09:03
        OOOO, dzieki za przypomnienie nazwy. Znam ją, ale kompletnie mi
        wyleciała z pamięci... Pisząc wcześniej nózki/galart - kołatała mi
        się jeszcze jakaś nazwa....
        A może jeszcze inna nazwa też obowiązuje?
      • tekisk Re: studzinina 27.09.07, 09:09
        pinkink3 napisała:

        > w moim domu ocet byl na cenzurowanym, tak do studzininy byl
        podawany
        > .
        > Dzieci octu tknac nie mogly, tylko dorosli.)))
        >
        > Ciekawe, czy ktos jeszcze zna te nazwe. Nazwa jest kresowa.

        Pochodzę z Mazowsza ( teraz mieszkam na południu Polski )
        i przypomniałaś mi tę nazwę . Faktycznie w moim domu , na galaretkę
        z nózek , też mówiło się " studzinina " .
    • matylda1001 Re: nóżki w galarecie 27.09.07, 10:06
      Zdaje się, że mylą nam sie trochę pojęcia. "nóżki w galarecie" to
      galareta, która z nóżek powstała i nóżki są jej podstawą.
      Wykorzystuje sie wszystko co da się z nich wydłubać czyli ścięgna,
      skórki bo mięsa właściwie nóżki wcale nie zawierają. To są
      prawdziwe "nóżki w galarecie". Inną trochę sprawą jest wykorzystanie
      wywaru z nóżek do sporządzenia galarety z mięsa. Gotuje się nóżki z
      mięsem, potem to mięso jest zawartością galarety a z nóżek
      wykorzystuje się tylko sam wywar jako czynnik spajający. Nie ma się
      o co kłócić bo nie każdy lubi skórki, np. mój mąż nie zje ich za nic
      na świecie więc ich do galarety nie wkładam, najwyżej ścięgna, które
      i tak zostawi na talerzu. Jeśli chodzi o skórę to nie wiem
      co "naura" ma na myśli; czy to, że nie daje ugotowanych skór do
      galarety czy to, że zdejmuje skórę przed gotowaniem co wydaje się
      niezbyt możliwe do wykonania. Jeżeli jednak w jakiś sposób zdejmuje
      skórę przed gotowaniem to błąd bo skóra też zawiera te substancje
      kleiste od których zależy tężenie galarety. Jeśli chodzi o
      upodobania to brat mojej mamy nie jadał zawartości galarety (nawet
      mięsa) więc babcia robiła jedną miseczkę specjalnie dla niego a była
      to galareta z samego wywaru, taką lubił.
    • Gość: linka Re: nóżki w galarecie IP: *.dip.t-dialin.net 11.12.07, 19:49
      Moja mama tak robi:wszystko lub prawie wszystko z nozek do
      galarety...Ale sama nie je,wiec moge zrozumiec,a poniewaz tata robi
      zakupy i jest baaardzo oszczedny,wiec kupuje te biedne,owlosione
      swinskie nogi,a potem pozera wszystko;-/...Zreszta tak ma dziwnie,ze
      szkodzi mu to co dobre,a pochlania rozne dziwne sklepowe wynalazki i
      nic!Ani zgagi,ani odbijania...Od jakiegos czasu ja gotuje nozki:-)
      Powolutku gotuje,dodaje solidne kawalki dobrego
      miesiwa,jarzynki,przyprawy,starannie obieram,ozdabiam,schladzam...A
      potem palaszuje ze smakiem:-)))Sa przepyszne!!!Bez dodatku
      zelatyny,z cytrynka lub octem winnym.Pychota!Mysle,ze dodawanie octu
      przed poporcjowaniem to wplyw niemiecki.Oni tak wlasnie przyrzadzaja
      ichnia galarete(nie umywa sie do naszej!!!)Pozdrawiam wszystkich
      amatorow galarety(ze skora i bez;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka