Dodaj do ulubionych

Jakość naszej żywności

16.10.08, 23:22
Pierwszy raz inicjuję nowy wątek na tym forum sprowokowana trochę dyskusją o
podłej jakości masła garwolińskiego i nie tylko.
Zaczynam się zastanawiać, czy czytanie wszystkich informacji o składnikach
kupowanych produktów i świadome wybieranie tych potencjalnie zdrowych lub mało
szkodliwych ostatecznie wychodzi mi na zdrowie.
Od 4 lat jestem bowiem w posiadaniu działki z domem na wsi, na pograniczu
Mazowsza i Podlasia i choć na co dzień mieszkam i pracuję w stolicy, to niemal
wszystkie weekendy,od wiosny do jesieni, spędzam na tejże działce uprawiając
warzywa, reanimując 50-letnie jabłonie (papierówka, antonówka i biała nalew -
wszystkie o niepowtarzalnym aromacie), uprawiając truskawki i maliny, robiąc
kwaśne mleko, jogurt i biały ser z mleka od krów wiejskich pasących się na
trawie (ale mytych wg standardów unijnych), robiąc jesienią wszelkiego rodzaju
przetwory, zbierając grzyby dokarmiając wolno biegające kury sąsiada, aby
dostarczały smacznych jajek, kręcąc miód zebrany przez mojego sąsiada z jego
własnej pasieki jednocześnie przywracając dom i ogród do porządku. W Warszawie
staram się gotować "normalne" obiady dla mnie, męża i syna, który jest tak do
nich przyzwyczajony, że gdy zdarzy mu się najeść tzw. fast food-ów, to je
odchorowuje mniej lub bardziej. Mój syn (nastolatek) też już umie odróżnić
dobre, wartościowe jedzenie od nic nie wartego. Ale tak się zastanawiam, do
czego to prowadzi, bo niedługo będę chyba musiała "wyprodukować" własnoręcznie
niemal wszystko, jeśli będziemy chcieli zjeść coś wartościowego. "Masło" nie
jest masłem, "chleb" nie zawsze nadaje się do spożycia, nie wspomnę o
wędlinie, mięsie, niektórych warzywach itp.Wiem, że dla przeważającej
większości liczy się tylko cena, bo społeczeństwo jest w większości biedne.
Ale do czego to prowadzi, gdy jesteśmy tak oszukiwani przez producentów na
każdym kroku. Czy mamy szansę na to, że kiedyś się to zmieni, skoro jest popyt
na takie, przepraszam za wyrażenie, "śmieciowe jedzenie"?
Czy będziemy sobie rozsyłać po całej Polsce to, czego jeszcze nie zepsuli w
trakcie produkcji nastawionej wyłącznie na zysk?
Uważam, że za mało i za cicho o tym mówimy na forum publicznym, np. w
telewizji? Sprowokowałam taką dyskusję w pracy i okazało się, że na ok 20 osób
3 robią mniej więcej to samo, co ja, a kolejnych 5 stara się kupować
świadomie, bo nie ma warunków, by coś hodować. Pozostali kupują cokolwiek,
tzn. nie patrząc na skład.
A Wy, co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: zyrafa46 Re: Jakość naszej żywności IP: *.chello.pl 16.10.08, 23:39
      Myślę tak samo jak Ty. Marzę o wyniesieniu sie z miasta.
      Twoje marzenia... Kiepsko będzie. To co Ci sie nie podoba, to wynik pogoni za tzw. KASĄ. Uczciwie, czy nieuczciwie, ale "robi się"!!!
      Nie wiesz ile jest masła w maśle? sera w serze? Chleba w chlebie? Mięsa w ..... Dziadostwo. Takie są światowe "tryndy" a my (Polacy) "chcemy" przecież być światowi. Tak?????? Czy nie??? Jeśli będzie zmiana to... A muszę być Kasandrą? Wymyśl co zrobić, by było lepiej. Ja nie wiem. Z MOJEGO teżmyślenia niestety nic konstruktywnego nie wynika.
      Smutna Żyra
    • turzyca Re: Jakość naszej żywności 17.10.08, 00:06
      To jest chyba troche bardziej skomplikowane, nie?

      Bo z jednej strony, ze studenckiego punktu widzenia, moge kupic gotowa pizze lub
      zrobic ja sama. Kupic gotowy, proszkowy sos do makaronu lub pichcic. I to juz
      jest jakis poziom odejscia od konserwantow. I roznica w przyzwyczajeniach
      smakowych z tego powodu jest kolosalna, wg moich wspollokatorow moja potrawy sa
      niedosolone. Wg mnie oni maja jezyki przyzwyczajone do przemyslowego zarcia
      zaprawianego sola i gluatminianem sodu. Tak wiec juz domowa kuchnia jest jakims
      odejsciem od trendu na smieciowe jedzenie.

      A z drugiej mamy narastajacy trend, przynajmniej tu, gdzie teraz mieszkam, w
      Niemczech, do kupowania jedzenia majacego "100% jedzenia w jedzeniu." ;) Mysle,
      ze warto probowac takich postaw konsumenckich takze w Polsce. Bo naprawde jajka
      oznaczone 0 smakuja inaczej niz jajka oznaczone 3 - a jak po pierwszym pobycie
      w Niemczech probowalam takie w Warszawie kupic to nie udalo mi sie w zadnym z
      trzech supermarketow (zeby nie bylo watpliwosci, to tu tez sie zaopatruje w
      masowkach, nie stac mnie na male sklepy bio, bo sa one duzo drozsze). Powoli sie
      to zmienia, wlasnie widzialam w Carrefourze stoisko z polskimi produktami
      ekologicznymi, moze warto poprzec takich producentow? Zdaje sobie sprawe, ze
      polskie bio nie jest tym samym co niemieckie - certyfikowane i starannie
      kontrolowane - ale od czegos trzeba zaczac, nie?
    • sylwia1607 Re: Jakość naszej żywności 17.10.08, 00:08
      Ja tez podzielam Twoje zdanie, jednak mam to szczescie, ze od kilku lat, po
      wielkich poszukiwaniach, znalazlam to czego szukalam: ogrod i wielki sad, w
      ktorym rosna najrozniejsze stare drzewa, niektore gatunki jabloni sa mi wogole
      nieznane, takie starocie:-).Robie wiec duzo przetworow na zime, owoce i niektore
      warzywa trzymam w piwnicy. W sklepach zawsze patrze na "metke" jaki sklad itd,
      ale coraz wiecej kupuje rzeczy bio, poniewaz wole wiecej zaplacic i degustowac
      sie danym produktem niz jesc cos nafaszerowane chemia. Tu gdzie mieszkam, w
      ciagu roku otworzono 2 nowe sklepy z zywnoscia bio, wiec jesli bedzie ich coraz
      wiecej, produkty beda taniec. Kupuje tylko rzeczy sezonowe. Moja tesciowa ma
      kurki, wiec mam zawsze swieze jajka, miod i ryby od mojego taty, znajoma ma
      kozy, wiec od niej kupuje mleko kozie, i sery. Wiem, ze nie moge narzekac, mam
      co chce, tylko jak widze co sie dzieje w polsce, z tymi przekretami
      wedliniarskimi i mleczarskimi, to mnie strach ogarnia. Kiedys bardzo lubilam
      kabanosy, teraz bedac w polsce nie wiem ktore wybrac, z tych 10 gatunkow, wiec
      zrezygnowalam.
      • mhr-cs Re: Jakość naszej żywności 17.10.08, 17:41
        my mamy duzy ogrod 1400m kwadratowych(nasze)
        juz ponad 20 lat,za miastem tam jest wszystko,
        co sobie wymarzysz,owoce,warzywa,orzechy 3gatunki,
        drzewa roznych owocow,z lasu wsadzone maliny,
        jak ma ktos taka okazje tego kupic
        to moze powiedziec jestem szczesliwy,
        a do tego wedzarke.
        nam nic wiecej nie trzeba,
        jedyne nie mozemy chodowac swini.
        ale kroliki,przepiorki,



    • Gość: genny Re: Jakość naszej żywności IP: 217.11.129.* 17.10.08, 07:43
      To pewnie,Sasanko, jesteśmy "weekendowymi sąsiadkami". Też mam
      siedlisko w uroczym zakątku, w nadbużańskiej wsi. Staram się,
      podobnie jak Ty. Też pielegnuję stare, niestety nieco już zdziczałe
      jabłonie. Takich osób jest duzo. Obserwuję (od 8 lat), jak rolnicy
      sprzedają ziemię i osiedlają się tu "miastowi". Najpierw na
      weekendy, potem na stałe. I zaczynają działać ekologicznie.
      Pozdrawiam.
      • jarek_zielona_pietruszka Re: Witam sąsiadeczki 17.10.08, 10:54
        Też kupiliśmy z żoną działkę w okolicy Bugu. Nie mieliśmy gdzie postawić
        wędzarni. A poza tym fajna okolica, no i sporo produktów można kupić na miejscu.
        Mleko od krowy, jaja od kury, świnię karmioną tradycyjnie, króliki, kozy, mleko
        i sery kozie. Poza tym warzywa uprawiane praktycznie ekologicznie, bo okoliczni
        rolnicy stosują obornik, a nie nawozy sztuczne.
        Od lat sam robię wędliny, sery, piekę pieczywo i robię inne wyroby.
        Byłem ostatnio w sklepie eko i o zgrozo stwierdziłem, że wędliny sprzedawane w
        tym sklepie podobno robione metodą tradycyjną niewiele mają wspólnego z tradycją.
        Szynka pędzona może nie w takim stopniu jak w marketach, ale używano fosforanów
        i nastrzyku, Jedyna rzecz tradycyjna to wędzenie dymem a nie opryskiwaczem.
        Ser koryciński też mnie zawiódł, mimo wysokiej ceny był gumowy, twardy a i smak
        pozostawiał wiele do życzenia. Chyba, że nie był to ser koryciński, a tylko
        przypięto taką metkę.
        pozdrawiam
        • sasanka40 Re: Witam sąsiadeczki 17.10.08, 17:23
          Cieszę się, że mamay jakąś koalicję w tej sprawie i zanim dojdziemy
          do poziomu Szwecji, jaki opisuje koleżanka dalej, to zdążymy już
          może wpoić naszym dzieciom, że nie należy jeść śmieci i kiedyś może
          nastąpi trend odwrotny.
          Popieranie rodzimej, dobrej produkcji, to też jakiś pozytywny krok w
          sprawie. Kupując masło staram się więc wybierać to z Kosowa Lackiego
          lub Sokołowa Podlaskiego, bo wśród tego całego wachlarza "niby
          maseł" wydaje się jeszcze dobre, a poza tym moi sąsiedzi ze wsi
          oddają do tych mleczarni mleko i ich byt od tego zależy. Zresztą
          staram się wogóle nie kupować zagranicznej żywności, chyba, że są to
          cytryny, oliwa z oliwek, oliwki itp. Mimo wszystko, polską żywność
          obdarzam na razie większym zaufaniem, niż tę sprowadzaną.
          • jarek_zielona_pietruszka Re: Witam sąsiadeczki 17.10.08, 18:11
            Ja robię podobnie. Masło, śmietana w woreczku i ser z Kossowa.
            A z nauką to też sąsiedzi nauczyli się ode mnie robić wiejską kiełbasę.
            Kilka razy pożyczali sprzętu, a teraz nawet powiedzieli, że chyba nawet zaczną
            znowu hodować świnie, na własne potrzeby i wyroby.
            Może i ja przy tym skorzystam i nigdzie daleko nie będę musiał szukać porządnych
            hodowców.
            pozdrawiam
      • sasanka40 Ekologiczne działanie 17.10.08, 17:48
        Pozdrawiam weekendową sąsiadkę i zauważam to samo, co Ty.
        Sprowadzanie się "miastowych" na wieś daje pozytywne efekty obu
        stronom. Gdy 4 lata temu kupowaliśmy naszą działkę, pani notariusz
        powiedziała nam, że ona bardzo się cieszy, że tak się dzieje, bo to
        wpływa pozytywnie na życie jednych i drugich. "Wiejscy" uczą się
        od "miastowych", co robić ze śmieciami, co robić, żeby obejście
        wyglądało schludnie i do czego służą trawniki, ozdobne drzewa i
        krzewy a także do czego służy internet. "Miastowi" natomiast uczą
        się, jak "zwolnić" trochę w pędzie codzienności, trochę tradycji
        kulinarnych, trochę respektu przed naturą itp.
        Jako ciekawostkę mogę wam zdradzić, a właściwie bezczelnie się
        pochwalić, że jako "miastowa" nauczyłam moje sąsiadki (lat 32 i 60)
        robić domowy biały ser - twaróg, bo one tego nie umiały i nigdy nie
        robiły. Wydaje się to niewiarygodne, prawda? Powiedziały mi, że ser
        robiła matka matki, czyli babcia, ale jej 60-letnia córka tego nie
        robiła. Były zdziwione, gdy opowiedziałam im, ilu ludzi "wraca do
        korzeni" kulinarnych i jest tym zainteresowanych.
    • Gość: Gosc Re: Jakość naszej żywności IP: *.bredband.comhem.se 17.10.08, 14:35
      Zazdroszcze Ci sasanko.Ja mieszkam w Szwecji od bardzo wielu lat i przyznam
      szczerze,ze tu wedliny,mieso a szczegolnie kurczaki sa okropne.Wedliny wszystkie
      maja podobny smak jedynie cena je rozni.Mieso,ktore nazywaja cielecina smialo
      moze isc do monopolowego i kupic flaszke.Nikt by to miesko nie zapytal o wik
      dojzalosci.
      O kurczakach to szkoda gadac.Obrzydliwe w smaku.Nie wiem co oni robia z ta
      zywnoscia?Na szczescie mieszkam w duzym miescie gdzie mamy polskie sklepy i
      mozemy kupic to na co mamy ochote.I przyznam szczerze,ze tylko zaopatrzenie do
      domu robie w tych sklepach.Wiem,ze Polacy psiocza na zywnosc,chemie dodawana,ale
      to wszystko jeszcze ma jakis smak.Z kurczaka pol. wychodzi bardzo dobry i
      smaczny rosol.Z filetow wspaniale kotleciki panierowane itd.Z tego co tu
      kupie(bardzo zadko)nie ma kompletnie porownania.Nie jestem jakas fanka
      pol.produktow bo za dlugo tu mieszkam,ale taka jest prawda.Spodziewam sie zaraz
      mase odp.ze tu sa ryby,ze jest wspanialy wybor w warzywach itd.Zapraszam i
      przekonajcie sie jakie mamy te ryby?Bedac w W-wie w maju w super-market
      widzialam malze,osmornice,kraby itd.Tu bym musiala isc do super extra
      nadrozszego sklepu abym dostala takie frykasy.A wiec kochani nie mozemy
      oczekiwac od Polski tego czego nie daja inne kraje swoim rodakom.A Szwecja
      kiedys byla tak bogata i wspaniala.Dzis jest 4-ta od konca w Europie.Wyciagnicie
      pewne wnioski z tego tekstu.Pozdrawiam.
      • konopielka80 Re: Jakość naszej żywności 18.10.08, 23:17
        To prawda, ze jakosc jedzenia w Polsce sie pogarsza. Ale w porownaniu z
        Wlk.Brytania gdzie mieszkam i tak jest pyszne.
        Zapraszam do sprobowania angielskiego chleba (tostowy bez smaku, miekki jak
        gabka; zwykly smierdzi chemia) czy pomidorow (bez smaku i zapachu).
        Wedlin nie jadam, sam ich widok przyprawia mnie o mdlosci. Kolor maja taki jak u
        nas lekko nieswieze wedliny. A parowki sa biale. Jedynie frankfuterki wygladaja
        normalnie.
        Poza tym jest cala masa takich wynalazkow jak ugotowane ziemniaki na tackach
        posypane koperkiem, pokrojone kartofle w puszkach (takie jak do zupy), ugotowany
        makaron wymieszany z sosem, marynowane jajka itp.
        Polska to raj dla smakoszy! Przyjezdzam do Polski i za przeproszeniem wpieprzam
        polskie wedliny, chleb....sa cudowne!
        • jarek_zielona_pietruszka Re:Cóż jak już wcześniej pisałem wszystko zależy 18.10.08, 23:31
          od priorytetów. W WB też można tylko trzeba chcieć.
          pozdrawiam
          • Gość: gosc Re:Cóż jak już wcześniej pisałem wszystko zależy IP: *.icpnet.pl 19.10.08, 14:29
            Chyba raczej nie chcieć a mieć kasę i czas.
            Niektórzy gubią się w rzeczywistości.
            I nie mów mi ile rzeczy robisz; kiełbas, szynek, sam wędzisz, sam łowisz, sam
            polujesz na dziczyznę. :/ To, że ty możesz i masz czas to nie znaczy, że wszyscy
            mogą. Takie pichcenie to czysta przyjemność i nikt by jej sobie nie odmawiał.
            Ale często realia nie pozwalają na takie dogadzanie sobie.

            Jedno co dobre, że w Polsce fast foody są znacznie droższe od zwykłego jedzenia.
            Jeszcze...
          • Gość: lizka A to masło z Kosowa Lackiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.08, 14:12
            to w których sklepach bywa?Interesują mnie okolice Bemowa lub Kabaty.
            • sasanka40 Masło z Kosowa Lackiego 21.10.08, 19:53
              Nie orientuję się, czy w tych dzielnicach jest ono do kupienia w
              jakimś dużym sklepie, może spróbuj zapytać na bazarkach.
              Masło z Sokołowa Podlaskiego (też niezłe) kupowałam w Real-u.
        • Gość: janka Re: Jakość naszej żywności IP: *.bagu.cable.ntl.com 20.10.08, 18:43
          bzdura, w wielkiej brytanii duzo latwiej znalezc dobre, naturalne, swieze
          produkty niz w duzym miescie w polsce. Jest organic, jest free range, sa targi z
          produktami lokalnych farm, jest wybor. Ale mozna tez wybrac zakupy w iceland
          albo odzywianie sie produktami typu tesco value i narzekac jakie to jedzenie w
          wielkiej brytanii (no i te parowki ;)) jest okropne.

          Zeby nie bylo, ze gloryfikuje uk - w nas oczywiscie tez mozna, ale jestem pod
          wrazeniem ze w polsce (pomorze) musze sie duzo wiecej nabiegac i napracowac
          jesli chce jesc zdrowo i dobrze. Wierze goraco ze za pare lat i to sie zmieni.
          • konopielka80 Re: Jakość naszej żywności 21.10.08, 16:17
            Akurat nie trafilas..Nie kupuje ani w Tesco ani w Icelandzie.
            Warzywa i owoce organic kupuje czesto i nie narzekam na nie.
            Ale do wedlin mam zastrzezenia od zawsze, sam ich widok mnie odrzuca.
            Chleb tak samo nie jest dobry, na szczescie znalazlam lokalna piekarnie, ktora
            robi chleb wg rosyjskiej receptury. Smakuje jak polski razowiec;-)
      • Gość: aniakin Re: Jakość naszej żywności IP: *.nokia.com 21.10.08, 14:28
        Ja w Polsce zawsze sie obzeram chlebem, szynka i jajkami od
        babci. ;) Poniewaz tu nie mieszkam, nie wiem, czy zywnosc sie
        pogarsza, ale ostatnio mi mama wspomniala, ze "dwudniowe" mleko w
        woreczku coraz trudniej dostac. A ja tak lubie polewke. :(

        W Finlandii jedzenie typu organic jest dostepne praktycznie w kazdym
        sklepie, np. brazowe jajka zerowki. Ale, rzecz jasna, za zakupy
        musze placic znaaaacznie wiecej. :/
        Podoba mi sie tez tutaj, ze na opakowaniach wedlin, kielbas itp
        zawsze jest pokazana zawartosc procentowa miesa, a nie ukryta gdzies
        malenkim drukiem. Jednak i tak kielbasy i wedliny dla mnie smakuja
        tak samo, czyli przecietnie, wiec nie jem w ogole. Kurczaki,
        wolowina, a przede wszystkim jagniecina - z tym juz jest znacznie
        lepiej.

        Nie sadzilam tez, ze w Szwecji jest az tak kiepsko z porzadna
        zywnoscia. Punkcik dla Finlandii. ;)
    • monia1996 Re: Jakość naszej żywności 20.10.08, 15:06
      Każdy chyba chciałby jeść"normalne" jedzenie, ale problem jest
      złożony. Niestety w dzisiejszych czasach żywność produkowana
      przemysłowo jest po prostu tańsza, a wielu ludzi jednak liczy każdy
      grosik i ekologicznego, ale drogiego, jedzenia nie kupi. A jak popyt
      słaby to i produkcja nie idzie. Moi rodzice żyją z produkcji owoców
      i nie raz widzą obrazki, że klienci pójdą tam gdzie taniej a nie
      lepiej.
    • bezsensu70 Re: Jakość naszej żywności 21.10.08, 09:38
      to niesamowite, ale jak czytałam Twój post to tak jakbym czytała swoje myśli.
      Postępuję i myślę dokładnie tak jak Ty, ale mnie się nie chce rozpoczynać takich
      dyskusji, bo nie mam wiary, że to coś zmieni i tak jak mówisz, ludzie nie są za
      bardzo tym tematem zainteresowani, a ja nie chcę być postrzegana jako nawiedzona.
      ps. moje dziecko też jest ,,przeszkolone,, i jakby miał zjeść fast fooda to by
      się chyba zadławił, hihi.
      • Gość: kobieta Re: Jakość naszej żywności IP: *.127.107.11.dyn.user.ono.com 21.10.08, 09:54
        coz. grunt to nie popadac w paranoje. lubie zdrowe jedzenie i staram
        sie jesc zdrowo. dlatego nie stosuje gotowych dan z paczki.
        przestawilam sie na mrozenie. mroze co w sezonie dobrego jest. zima
        kupuje mrozonki. warzywa czy szpinak. staram sie nie myslec ze to co
        mroze moze byc jakos napedzane. pewnie i jest, ale jakby tak na to
        patrzec to w ogole by sie nic nie jadlo. bo przeciez kolo twojej
        dzialki moze przechodzic droga, a grzyby co zbierasz w lesie tez
        moga miec w sobie spaliny. nie da sie tak wszystkiego uniknac.
    • Gość: marcelinka Re: Jakość naszej żywności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 12:43
      sasanka, też bym tak chciała! mieć swoje... ale nie mam. jedyne co mogę to nie
      jeść instantów, konserwantów itp. nie zawsze się udaje, bo ciężko tego uniknąć,
      ale staram się. tylko co z tego że kupię warzywa na bazarze jak nie wiadomo na
      czym to pędzone? pieczywo niby z piekarni ale moja siostra w niej pracowała i
      wie, że dają spulchniacze i inne dziadostwa.
      dlatego mam kilka sprawdzonych miejsc, w których kupuję i kilka spraedzonych
      produktów. sosy do mięsa robię sama, nie kupuję gotowych zup z proszku, bo
      wszędzie widzę te konserwanty.
      wierzę, że jednak duzi, sprawdzeni producenci żywności są dużo bardziej
      wiarygodni niż firmy "krzak" czy produkty z najtańszych linii supermarketów. i
      nie trzeba wydawać majątku by zimą zjeść ZDROWE mieszanki warzywne z
      najróżnieszych warzyw czerwone, zielone, białe... niektórych rzeczy całe
      szczęście nie można kupić zimą i oby tak zostało. zdrowe jaja od kury dziobatki,
      chleb bez spulchniaczy.. przecież to od razu widać że coś jest nie naturalne,
      sztucznie pędzone.
      tak jak pisałam, nie każdy ma tak dobrze jak ty sasanko, ale staram się jeść
      zdrowo nie popadając jednocześnie w paranoje eko ;)
      • sasanka40 Re: Jakość naszej żywności 21.10.08, 19:50
        Cieszę się, że wywołałam dyskusję, bo to znaczy, że ludziom jednak
        zależy, żeby polskie dobre (jeszcze) jedzenie przetrwało nie
        zmienione. Oczywiście fajnie jest mieć działkę i samemu coś
        wyhodować, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy może. Nie o to mi
        chodziło, żeby wykazać te przewagę, ale o to żebyśmy właśnie
        interesowali się tym, co dobre w naszej żywności, żebyśmy czytali
        etykietki i tłumaczyli własnym dzieciom po co to robimy i jaką
        wartość ma gotowanie domowego jedzenia oprócz kontynuowania naszych
        tradycji.
        Moje poszukiwania w miarę możliwości zdrowych i smacznych produktów
        wzięły się nie z potrzeby zaimponowania komuś, że ulegam nowym,
        modnym trendom, ale z prostego powodu jakim jest ciągły "bunt"
        mojego żołądka, który nie "przyjmuje" chemii. W związku z tym nawet
        nie próbowałam nigdy "gorących kubków", chińskich zupek i innych dań
        zalewanych gorącą wodą lub gotowych, odgrzewanych w mikrofalówce.
        Oczywiście nie jestem w stanie przejrzeć i przebadać wszystkie
        dostępne produkty i z pewnością zdarza się, że spożywam chemię ale
        nie kupuję świadomie plastikowej żywności nafaszerowanej chemią
        tylko dlatego, że jest tania.
        Nie kupuję np. wielu rodzajów słodyczy (z bogatego asortymentu-
        najczęściej czekoladę), ale kupuję synowi orzechy, świeże owoce
        sezonowe lub batony orzechowo-zbożowe no i czekoladowe chrupki do
        mleka, bo wiem, że wszystkiego nie mogę zabronić i nie o to chodzi.
        Chcę, żeby te nawyki przeniósł do dorosłego życia i jak na razie mi
        się udaje, bo fast food-y, chipsy i coca-cola, to nie jest jego
        zestaw obowiązkowy, choć nie zakazany.
        To chyba nie jest paranoja eko jeśli od czasu do czasu zrobimy sobie
        ser, jogurt albo upieczemy chleb, jak ja czy np.
        kolega "jarek_zielona_pietruszka."
        Pozdrawiam
        • jarek_zielona_pietruszka Re: Masz 100% racji 21.10.08, 23:46
          Popieram to w całej rozciągłości. Dodam tylko, że jest jeszcze jeden aspekt,
          którego nie poruszyłaś. Hodując samemu, czy też kupując bezpośrednio od rolnika,
          kosztuje nas to zdecydowanie taniej. W sobotę kupowałem ziemniaki, ser i mleko.
          Płaciłem za ziemniaki po 50 gr za 1 kg, a za mleko prosto od krowy 1,50 zł, za
          ser 10 zł za 1 kg. W sklepie za rogiem ziemniaki kosztują 2,5 zł za 2 kg, czyli
          1,25 za kg. mleko uchate kosztuje 2,8 zł, a ser 16 zł kg.
          podałem tylko 3 przykłady, ale inne mógłby tutaj długo mnożyć.
          wiem, że nie wszyscy mają takie możliwości.Wiele osób nie stać, aby pojechać na
          wieś i zaopatrzyć się na cały tydzień. A wielu się po prostu nie chce, bo wolą
          po prostu pojechać w niedzielę do marketu i kupić plastikową żywność, mówiąc, że
          nie mają innego wyjścia.
          Wielu, szczególnie młodych ludzi, nie zna już smaku prawdziwych wyrobów.
          Uważają, że to dobre co reklamują.
          pozdrawiam
          • Gość: Karolina Re: Masz 100% racji IP: *.adsl.alicedsl.de 22.10.08, 08:42
            Czytajac Wasze kometarze uswiadomilam sobi jakie mam szczescie ze mieszkam na
            wsi i warunki do ewentualnego chowu np. kur.
            Narazie mieszkam jeszcze daleko od mojej wsi ale w bliskiej mi przyszlosci
            wracam na wies. Narazie jak zawsze jestem w Polsce to zaopatruje sie w wiekszosc
            produktow od wiejskich malych gospodarstw.
            Z jajkami, mlekiem i serem nie ma problemu ale gorzej jest z miesem,
            ale ostatnio udalo mi sie nawet kupic indyka, nieporownywalny smak ktory caly
            czas go czuje. 1 Kg. indyka 13 zl, 10 jaj 5 zl, mleko 1,50.
            • hajdowka Re: Masz 100% racji 22.10.08, 09:30
              Ja mieszkam w centrum Warszawy i też kupuję wszystko wiejskie. Jest tu na
              Mokotowie taki mały bazarek, na który przyjeżdżają rolnicy 2 razy w tygodniu.
              Ostatnio zdecydowałam się na królika, ale możesz od nich zamówić kaczkę,
              wędliny, kaszankę, jajka, mleko, twarożek... fystko;-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka