seala1
29.01.09, 21:32
Jak to z tym jest u innych...?
Już jako dziecko garnęłam się do kuchni. Pamiętam swoją pierwszą
lasagne, zrobioną z przepisu cioci, byłam dumna i blada, miałam 15
lat i co najważniejsze wszystkim smakowało...albo udawali:-) (robię
ją do dzisiaj, to najlepszy przepis na lasagne z jakim się
spotkałam). Potem, po urlopie w Grecji zrobiłam pierwsza mousakę,
przepis na nią dostałam od Greka Louisa, który prowadził maleńką
knajpkę na Prassonissi, BOSKA!
Później było wiele lat prób i błędów, rozmaitych przepisów,
kulinarnych podróży, świetnych dokonań i totalnych niewypałów. Coraz
bardziej zaczynałam się interesować kuchnią, książkami kucharskimi,
czasopismami, publikacjami.....doszło do tego że lepiej mi się czyta
nową KK niż ulubioną powieść. No i tak sobie szłam tą kulinarna
drogą, aż ostatnio zauważyłam, że coś co jeszcze rok temu wydawało
mi się nie do przyjęcia (za dużo składników do poszukania, za bardzo
pracochłonne itp...) dzisiaj często nie stanowi problemu a wręcz
sprawia przyjemność. Zaczęłam drążyć temat obcych kuchni, Włochy,
Francja, trochę kuchni fusion, ostatnio Rosja.
Ba, nawet zaczęłam piec torty!!!. co kiedyś uważałam za be i fuj...
(chociaż torty to jedyne "słodkie" co robię, generalnie jesten
wytrawnożerna). Stąd nasuneła mi się refleksja: jak to jest u
innych, jak się u Was zaczęło gotowanie i kulinarna droga. Od czego
się zaczęło, co Was do tego pchnęło ( u mnie to chyba ogromna miłość
do spożywania po prostu;-).
Ostatnio mój kolega, zapytany "jaki jest najmilszy komplement, który
usłyszałeś", odpowiedział "bardzo mi smakowało", i ja się chyba też
z tym utożsamiam.
Chociaż nie, skłamałam, najmilej mi jest kiedy widzę, że moje 2
letnie dziecko nie kręci nosem na podany obiad, je wszystko,
uwielbia ryby, warzywa, owoce, kasze itp. To jest dla mnie najmilszy
komplement:-)
No to się rozpisałam.....