Gość: gość
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.04.09, 16:24
Nam nie są potrzebni wrogowie zewnętrzni. My sami siebie wykończymy prędzej
niż później.Swięta,ten okres wzajemnej radości i życzliwości jest tego
dobitnym przykładem. Zielenizna-zwiędła mi dzień po zakupie. W koperku , w
środku ,wmieszane były zgniłe gałązki. Cytryny pleśniały po dwóch
dniach.Chleb okazał sie odświeżany. Między świeżymi jogurtami wmieszane
były przeterminowane.Z mięsa ciekła woda,wędliny ociekały solanką i nie
dawały się zjeść. Białą z Morlin musiałam obgotowywać cztery razy by można
ją było przełknąć-tak była nafaszerowana solą.W rybnym fałszywa
sola,odświeżane olejem ryby wędzone,sałatki rybne mieszane ze
starymi.Jajka z epoki dinozaurów ,z numeracją skrzętnie ukrytą pod
światecznym papierkiem,pozaklejane cenami daty przydatnosci do spożycia.Nawet
tulipany szlag trafił na drugi dzień. A poza tym było świątecznie,nastrój
podniosły,w kosciele ukłony w lewo i prawo. Tylko politycy jak zwykle
idioci. A może to my jesteśmy idiotami?