bobralus
05.07.09, 17:23
Miałam okazję zjeść lody z nowej serii Zielonej Budki. Nie lubię tej firmy, bo
nieładnie postąpili z panem Grycanem itd., więc firmę bojkotuję, mimo, że
przypuscili w tym roku ostry szturm na sklepy (co zresztą na jednej imprezie
towarzyskiej w styczniu zapowiedziala pracownica pr tej firmy). Robią jakieś
cuda fafarafa, w dziwnych pojemniczkach i co nie tylko. Tesciowa dala sie
skusic na czekoladowe z wisniami i chili (opis był poetycki na pół pudełka,
jakieś wiorki, jakieś kandyzowane wiśnie, jakieś syropy i delikatne nutki
ostrosci), specjalnie dla mnie, bo lubię ostre (ale raczej w tajskim curry).
Zjadłam wczoraj w nocy (zresztą lody nosiły dumną nazwę Lody Nocą) trochę na
próbę i doznałam niezwykle dziwacznego uczucia, owej "nutki ostrosci" nie było
czuć w ustach, tylko dopiero w gardle, przez co miałam wrażenie ataku ostrej
anginy. To ja już wolę po prostu dobre lody waniliowe, truskawkowe czy inne o!
Na plus jedynie w miarę sensowna konsystencja, nie taka jak w nadmuchanej do
niemożliwości Algidzie, która nawet wyjęta prosto z zamrażalnika jest miękka.
Imho najlepsze lody to takie, które muszą postać kilka-kilkanascie minut po
wyjęciu z mrożenia. Szkoda tylko, że np. na Ursynowie Grycana dopadłam dopiero
w wypozyczalni video, bo został wyparty przez ZB.