Dodaj do ulubionych

ku...jak kucharz

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.09, 13:00
Leci na BBC lifestyle i entertainment. Uważam, że program zrobiony jest
świetnie. W czasie niecałej godziny zmieszczono ciekawe przepisy Gordona
Ramsaya, który sam pokazuje jak je przyrządzić, trochę pamiętanego z Hell’s
Kitchen znęcania się nad młodymi kucharzami i amatorami. Program też edukuje
poprzez felietony o mało znanych produktach np. pamiętam o mleku końskim, czy
o złych nawykach żywieniowych. Gordon Ramsay pokazuje też jak uczy swoje
dzieci podejścia do jedzenia-hoduje z nimi w ogrodzie np. indyki a potem
wspólnie przyrządza i zjada. Pamiętam odcinek jak z synem upolowali gawrona,
syn pomagał go przyrządzać i zjedli go w lesie. Jest w programie akcja –
kobiety do garów, zawsze jakieś gwiazdy, którymi czasem gospodarz pojedynkuje
się na desery i przegrywa. Ma stałych współpracowników m.in. krytyka z też
fajnego programu o historii kulinarnej Wielkiej Brytanii. Wszystko to
okraszone lubianym przeze mnie cynicznym humorem Ramsaya i przy tym wszystkim
program nie sprawia wrażenia przeładowanego. Jak dla mnie super. A wasze
opinie???
Obserwuj wątek
    • momas Re: ku...jak kucharz 15.07.09, 13:16
      Program Diabelska Kuchnia definitywnie zniechęcil mnie do Gordona
      Ramsaya..
      No nie moge i juz.
      Moze jest dobrym szefem kuchni, ale dawka jadu, chamstwa etc
      zaserwowana w KK, bardzo skutecznie obrzydziła mi tego człowieka...
      (i niech mi nikt nie mówi, ze to wymóg programu, by program
      się "sprzedał")
      To nie moje klimaty :(
    • roseanne Re: ku...jak kucharz 15.07.09, 14:28
      z opisu domyslam sie ze chodzi o program w oryginale nazwany "f word" -
      znajac postawe owego kucharza myslalby kto ze to kolejne przeklenstwo, tym
      casem f=food

      obejrzalam kawalki, program lagodniejszy niz opisywany przez momas, tu nazywa
      sie hells kitchen

      przepisy ma ok, forme przekazywania niebardzo
    • pani.serwusowa Re: ku...jak kucharz 15.07.09, 14:50
      Z Ramsayem niekoniecznie. Lubie jego ksiazki, ogladanie go mi
      obrzydlo. Za to Hells Kitchen z Marco Pierre White, to inna
      bajka. ;)
    • bene_gesserit Re: ku...jak kucharz 15.07.09, 14:58
      Imho promowanie tego typu zachowan wobec pracownikow i robienie
      cyrku z ponizania podwladnych jest beznadziejne. Znam
      poczatkujacego szefa kuchni, ktory tak sie przejal Ramsayem, ze
      zaczal swoich ludzi traktowac jak on. Wydawalo mu sie, ze
      stereotypowo koszarowa atmosfera w kuchni sprawi, ze stanie sie
      wielkim kucharzem i biznesmenem jak jego idol. MPW za to zachowuje
      sie jak neurotyczny artysta, ekscentryczny geniusz. Zastanawiam
      sie, czy wielcy szefowie kuchni nie moga po prostu byc przecietni?
      • pani.serwusowa Re: ku...jak kucharz 15.07.09, 16:56
        A czy wielcy malarze i kompozytorzy byli przecietni? ;) Tak, wiem,
        kucharze, to inna klasa. Wole neurotycznego Marco, niz chama
        Ramsaya. No i jednak przyjemniej patrzec na facjate tego drugiego,
        ale to moja subiektywna, zboczona opinia. ;)
        • jo.hanna nie widzialam panow w TV 15.07.09, 16:59
          z racji braku kabla, ale-niezaleznie od zachowania w kuchni-Ramseya uwazam za
          swietnego kucharza--przepisy podawane w jego ksiazkach kucharskich sa doskonale.
          • bene_gesserit Re: nie widzialam panow w TV 15.07.09, 17:13
            Tu masz (bardzo skromna) probke jego charakterystycznego w tym
            programie zachowania:
            www.youtube.com/watch?v=WFoMRzk8qmE&feature=related
            • pani.serwusowa Re: nie widzialam panow w TV 15.07.09, 17:21
              A znam. Przyjemny. :)

              Z kucharzy celebrytow mialam okazje poznac i popracowac chwile
              (doslownie!) z Mike Robinsonem:
              www.bbc.co.uk/food/get_cooking/images/chefs/001/robertson_mike_html.jpg

              Sympatyczny, w rzeczywistosci lepiej sie prezentujacy niz na wizji,
              czy zdjeciach. Ale bez ekstazy. ;)
          • pani.serwusowa Re: nie widzialam panow w TV 15.07.09, 17:22
            GR jest swietnym kucharzem, tez tak uwazam. Tylko nie lubie go
            ogladac, jest opryskliwy i chamski.
            • dominikjandomin Re: nie widzialam panow w TV 16.07.09, 14:09
              Jak kucharz.

              Nie każdy, acz...

              Siedzielismy w Kołobrzegu zażerając smazone lody. Koło nas okno z kuchni...
              Ku... ku... ku...
              • pani.serwusowa Re: nie widzialam panow w TV 16.07.09, 14:20
                Pracowalam na kuchni. Klnelam jak szewc, tak samo inni kucharze. Jak
                cos spadlo, jak chwycilo sie rozgrzana do czerwonosci patelnie gola
                dlonia, jak klient odsylal kawalek lososia 2 raz, mowiac, ze jest
                surowy, a ta nieszczesna ryba spedzila ponad 20 minut w
                piekarniku... Ale nigdy nie bylo wyzywania kogos od najgorszych. I
                to mnie drazni u Ramsaya. Fakt - dyscyplina w kuchni musi byc, ale
                nie w wydaniu Ramsaya.
                • dominikjandomin Re: nie widzialam panow w TV 16.07.09, 15:54
                  pani.serwusowa napisała:

                  > Pracowalam na kuchni. Klnelam jak szewc, tak samo inni kucharze. Jak
                  > cos spadlo, jak chwycilo sie rozgrzana do czerwonosci patelnie gola
                  > dlonia, jak klient odsylal kawalek lososia 2 raz, mowiac, ze jest
                  > surowy, a ta nieszczesna ryba spedzila ponad 20 minut w
                  > piekarniku... Ale nigdy nie bylo wyzywania kogos od najgorszych. I
                  > to mnie drazni u Ramsaya. Fakt - dyscyplina w kuchni musi byc, ale
                  > nie w wydaniu Ramsaya.

                  Ku... które słyszałem, szły z pracownika na pracownika... Zza okna nie wiem, czy
                  byli równorzędni, czy któryś był szefem.

                  Ale... lody dobre zrobili :)
              • bene_gesserit Re: nie widzialam panow w TV 16.07.09, 14:39
                Kuchnia to bardzo ciasne, potwornie gorace pomieszczenie,
                wypelnione niebezpiecznymi przedmiotami (noze, ciezary, wrzace
                substancje). Stres poteguje pospiech i potrzeba synchronizacji.
                Trudno, zeby przypominala Wersal.

                Poczytaj sobie Kill Grill Bourdaina :)
                • dominikjandomin Re: nie widzialam panow w TV 16.07.09, 15:53
                  bene_gesserit napisała:

                  > Kuchnia to bardzo ciasne, potwornie gorace pomieszczenie,
                  > wypelnione niebezpiecznymi przedmiotami (noze, ciezary, wrzace
                  > substancje). Stres poteguje pospiech i potrzeba synchronizacji.
                  > Trudno, zeby przypominala Wersal.
                  >
                  > Poczytaj sobie Kill Grill Bourdaina :)

                  Przeczytałem całego.

                  Ja nie narzekam na ku...
                  >
        • bene_gesserit Re: ku...jak kucharz 15.07.09, 17:08

          Zasadniczo z wielkich szefow obecnych na ekranie z manier i wygladu
          najbardziej mi odpowiada Michael Roux. Ma takie przeszywajace spojrzenie,
          pasujace do kucharza
          nazwisko
          i kiedy probuje jedzenia, sprawia wrazenie, ze
          skupia sie w stu procentach na tej chwili i tym co robi, noi nie
          czepia sie bez sensu.
      • Gość: kwaśna śmietana Re: ku...jak kucharz IP: *.chello.pl 16.07.09, 19:47
        Zgadzam się z Twoją opinią na temat Marco- P. White'a. Pierwsze 2 odcinki
        oglądałam z zaciekawieniem, bo nie znałam człowieka i zastanawiało mnie, co to
        za "nowa jakość". Facet tymczasem kompletnie bez ikry, zbyt flegmatyczny i
        rzeczywiście sprawiający wrażenie cierpiąco artysty. Stanowczo zbyt wysokie "C",
        a chodzi przecież o gotowanie, czynność właściwą nie dla ludzi z wyższych sfer,
        ale bliską wszystkim. A jeśli chodzi o atmosferę koszarową- kto czytał "Kill
        Grill"? Może to jednak normalka?
    • Gość: marchis Re: ku...jak kucharz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.09, 12:21
      Do ala.ma.psa. Zgadzam się że dla wegetarian może to być niezbyt przyjemne,
      uważam jednak że uczy dzieci szacunku do pożywienia.

      Jeśli chodzi o Ramsaya to moim zdaniem pokazuje w tym programie nowe oblicze,
      naprawdę można go polubić, ma dużo autoironii i potrafi być sympatyczny.

      Nie może być z gruntu zły ktoś kogo celem jest przecież uszczęśliwianie ludzi
      poprzez jedzenie, bo nie uwierzę że można tak daleko zajść w tym zawodzie mając
      inne priorytety.
      • avvg Re: ku...jak kucharz 16.07.09, 12:34
        > Zgadzam się że dla wegetarian może to być niezbyt przyjemne,
        > uważam jednak że uczy dzieci szacunku do pożywienia.

        Nie jestem wegetarianką, w sumie nie jest to dla mnie nic
        obrzydliwego, ale nie widzę związku między zabijaniem gawrona akurat a
        nauką szacunku do jedzenia. To co, kurczaka obowiązują inne zasady?
        Truskawki też można wyrzucić, bo spleśniały (a ktoś włożył kupę pracy
        w ich wyhodowanie, a potem ktoś zebrał?)?
        • dominikjandomin Re: ku...jak kucharz 16.07.09, 14:10
          avvg napisał:

          > > Zgadzam się że dla wegetarian może to być niezbyt przyjemne,
          > > uważam jednak że uczy dzieci szacunku do pożywienia.
          >
          > Nie jestem wegetarianką, w sumie nie jest to dla mnie nic
          > obrzydliwego, ale nie widzę związku między zabijaniem gawrona akurat a
          > nauką szacunku do jedzenia. To co, kurczaka obowiązują inne zasady?

          Kurczaka kupuje w postaci truchła w markecie. Mało juz gdzie śprzedadzą na rynku
          zywego, do oskubania.

          Może w tym sprawa? Chce jeść, niech ukręci łeb, oskubie, wypatroszy...
    • mhr-cs Re: ku...jak kucharz 16.07.09, 14:43
      dominikjandomin napisał:

      > Gość portalu: marchis napisał(a):
      >
      > >Gordon Ramsay pokazuje też jak uczy swoje
      > > dzieci podejścia do jedzenia-hoduje z nimi w ogrodzie np. indyki
      a potem
      > > wspólnie przyrządza i zjada.
      >
      cos podobnego ogladalam na poczatku roku,program ARTE
      Sarah Wiener robila taki projekt jak sie nie myle
      we francji,kilka dzieci z roznych krajow i wlasnie w ten sposob
      ja ja znam z innych projektow,ale ten byl wspanialy,
      wlasnie ogrod,chodowla zwierzat,wspolne gotowanie np.sznycle
      i wiele wiecej bylo kilka odcinkow,
      uczenie w naturze,
    • Gość: Sroka Re: ku...jak kucharz IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.07.09, 16:51
      Dla mnie akcja z indykami skreśliła Ramseya definitywnie.Dzieci hodowały nadały
      imiona co prawda konkurencyjnych kucharzy jak Nigella czy Jamie a tatuś zarżnął
      z zimną krwią i jeszcze kazał dzieciom się z nimi pożegnać.
    • gabrielafrancuz Re: ku...jak kucharz 16.07.09, 19:08
      Pierwszy (i chyba ostatni raz) obejrzałam Ramsaya (w HK). Nie mieści mi się w
      głowie, dlaczego nikt z uczestników nie zaprotestuje przeciwko takiemu
      traktowaniu - oni odpowiadają tylko ciągle "yes sir", jakby byli w wojsku, nie
      porównując. Jeszcze tylko salutowania tam brakuje, bo zbiórki na czas w jednym
      rządku już są. :D No, chyba, że to element gry i kreacji programu, ale Ramsay
      pieniąc się i drąc jak stare gacie nie wygląda, jakby grał. Miałam wrażenie, że
      jeszcze chwila i posunie się do rękoczynów. Nie chciałabym mieć takiego szefa.
      Nawet, gdyby był geniuszem w swojej dziedzinie.
      • gabrielafrancuz Re: ku...jak kucharz 16.07.09, 19:41
        P.S. Dziwi mnie że Gordon nigdy nie wpadł na to, że oni być może nie dopiekają
        mięsa czy nie dogotowują ziemniaków, bo ciągle są poganiani i ochrzaniani.
        • Gość: aniakin Re: ku...jak kucharz IP: 77.223.200.* 17.07.09, 00:48
          Ojej, przeciez to tylko smieszny reality show. Ludzie, ktorzy zdecydowali sie na udzial w nim, z pewnoscia wiedzieli, w co sie pakuja. Chcieli slawy i rozglosu, ktorego widocznie wlasna praca nie udalo im sie osiagnac, wiec zdecydowali sie na droge na skroty (czyli do telewizji, cos jak Idol, tyle ze w kuchni). A widzowie przejmuja sie losem biednych szaraczkow, nad ktorymi pastwi sie wredny Gordon. Magia TV dziala. :)

          Nie sadze, ze GR jest zlym szefem, ktory wyzywa sie na podwladnych. Gdyby tak bylo, dawno zostalby podany do jakiegos sadu pracy o miliony funtow, bo jest przeciez znana osoba.
          Przeslodzony Jamie tez sie ponoc wydziera w kuchni swojej restauracji, tyle ze nie publicznie, wiec nie ma opinii chama.
          • bene_gesserit Re: ku...jak kucharz 17.07.09, 13:48
            Gość portalu: aniakin napisał(a):

            > Ojej, przeciez to tylko smieszny reality show. Ludzie, ktorzy
            zdecydowali sie n
            > a udzial w nim, z pewnoscia wiedzieli, w co sie pakuja. Chcieli
            slawy i rozglos
            > u, ktorego widocznie wlasna praca nie udalo im sie osiagnac, wiec
            zdecydowali s
            > ie na droge na skroty (czyli do telewizji, cos jak Idol, tyle ze
            w kuchni). A w
            > idzowie przejmuja sie losem biednych szaraczkow, nad ktorymi
            pastwi sie wredny
            > Gordon. Magia TV dziala. :)
            > Nie sadze, ze GR jest zlym szefem, ktory wyzywa sie na
            podwladnych. Gdyby tak b
            > ylo, dawno zostalby podany do jakiegos sadu pracy o miliony
            funtow, bo jest prz
            > eciez znana osoba.

            Tyle, ze w srodku wyglada to zupelnie inaczej, niz przed ekranem.
            Lzy, zalamania, upokorzenia, rozpacz i wscieklosc uczestnikow nie
            jest udawana. Calkiem mozliwe, ze GR mobbinguje ich po to, zeby byl
            szoł, ale to nie sprawia, ze robi sie sympatyczniejszy.
            Noi aspirujacy do roli szefa kucharze moga pomyslec, ze tak trzeba,
            bo wielcy szefowie tak powinni sie zachowywac. A to bzdura jest.

            > Przeslodzony Jamie tez sie ponoc wydziera w kuchni swojej
            restauracji, tyle ze
            > nie publicznie, wiec nie ma opinii chama.

            Przeslodzony Jamie jest biznesmenem i gwiazda, wiec raczej o ile
            sie w kuchniach swoich restauracji pojawia, to gotowanie byloby
            ostania rzecza, ktora by tam robil. A plotkowac brzydko.
            • Gość: aniakin Re: ku...jak kucharz IP: 77.223.200.* 17.07.09, 18:54
              bene_gesserit napisała:

              > Tyle, ze w srodku wyglada to zupelnie inaczej, niz przed ekranem.

              Pracowalas przy produkcji tego programu?

              > Lzy, zalamania, upokorzenia, rozpacz i wscieklosc uczestnikow nie
              > jest udawana.

              Jasne, same emocje sa prawdziwe, ale gdy wezmiesz pod uwage calosc, jest to jak najbardziej udawane. Tak samo jak w Idolu, Big Brotherze i innych tego typu produkcjach. Maja byc rozmaite emocje, zeby show sie lepiej sprzedal. Ludzie CHCA to ogladac, czy Ci sie to podoba, czy nie. Dlatego uczestnikow starannie dobiera sie pod katem osobowosci, zeby np. w danym zespole kucharzy lecialy iskry - nic w takich programach nie dzieje sie przypadkowo, za duze byloby to ryzyko finansowe.

              > Noi aspirujacy do roli szefa kucharze moga pomyslec, ze tak trzeba,
              > bo wielcy szefowie tak powinni sie zachowywac. A to bzdura jest.

              Telewizja manipuluje widzami bez ustanku, a juz szczegolnie ma to miejsce w reality show. Jesli ktos daje sie tak zmanipulowac, ze po jednym glupim programie ma wyobrazenie, ze tak ma wygladac praca szefa kuchni, to jest sam jest sobie winny i moze lepiej niech przerzuci sie na szydelkowanie.

              > Przeslodzony Jamie jest biznesmenem i gwiazda, wiec raczej o ile
              > sie w kuchniach swoich restauracji pojawia, to gotowanie byloby
              > ostania rzecza, ktora by tam robil. A plotkowac brzydko.

              Alez ja nie wspominalam nic o tym, ze JO _gotuje_ w swoich restauracjach. Kilka lat temu przeczytalam o tym na forum dyskusyjnym na jego oficjalnej stronie i tyle.
    • tannat Re: ku...jak kucharz 16.07.09, 20:59
      Pamiętajcie, że Hells Kitchen nie jest programem o Gordonie ani o jego życiu. To teleturniej! Jak Big Brother. Każdy może zrezygnować (z udziału jak również z oglądania)

      F-WORD moim zdaniem jest świetny - najbardziej dynamiczny program jaki widziałem (każda seria lepsza od poprzedniej). Zwierzęta - były zabijane bardziej humanitarnie niż niejednej rzeźni/ubojni. Rozumiem że wegetarianie protestują, ale dlaczego protestują jedzący mięso? Dużo autoironii, ciekawe felietony i poruszane tematy. I przekleństw też nie aż tak dużo jak potrafi.

      Ktoś oglądał Boiling Point i Beyond Boiling Point? Jednak stworzył ekipę która postawiła na Niego i z nim odeszła z "L'Aubergine". Dlaczego? Bardzo mi odpowiada jego styl.

      Bardzo dużo też naoglądałem się Kitchen Nightmares - świetna seria - polecam.
      • Gość: marchis Re: ku...jak kucharz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.09, 13:37
        Dzięki, wreszcie ktoś myśli podobnie do mnie. Właśnie, program Kitchen
        Nightmares też dowodzi, że GR nie jest wredny bo mu to sprawia przyjemność,
        tylko ma takie metody działania, skuteczne zresztą.

        tannat napisał:
        > Ktoś oglądał Boiling Point i Beyond Boiling Point? Jednak stworzył ekipę która
        > postawiła na Niego i z nim odeszła z "L'Aubergine". Dlaczego? Bardzo mi odpowia
        > da jego styl.

        Nie znam, gdzie można to zobaczyć?
        • ania_m66 Re: ku...jak kucharz 17.07.09, 14:02
          np na alluc.org, tylko pssst....
    • gabrielafrancuz Re: ku...jak kucharz 16.07.09, 22:07
      Przepraszam... czy to do mnie? :/
      • Gość: Sroka Re: ku...jak kucharz IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.07.09, 22:44
        Nigdy w życiu Ty przynajmniej wypowiadasz się sensownie;-)
    • Gość: aniakin Re: Obrzydliwe IP: 77.223.200.* 17.07.09, 00:28
      Co w tym zlego, ze dzieciaki beda wiedzialy, ze mieso indyka nie bierze sie ze sklepu, tylko z zabitego ptaka? Sa kraje, w ktorych dzieci biora udzial w polowaniu na pozywienie dla swojej rodziny i nie ma w tym niczego niewlasciwego.

      GR przepisy ma fajne, mam niektore ksiazki jego autorstwa. Dla mnie liczy sie nie oprawa slowna, a jego pomyslowosc i prezentowanie w tym programie ciekawostek na temat lokalnych frykasow (nie zapomne polowania na male islandzkie ptaszki na zboczu skaly).

      A od GR lepiej potrafi przeklinac tylko John Malkovich w "Burn after reading". ;)
      • bene_gesserit Re: Obrzydliwe 17.07.09, 00:33
        Chodzi o to, ze on najpierw z tymi dzieciakami traktowal te ptaki
        jak zwierzatka domowe. Kazdy mial imie, dzieci sie z nimi bawily,
        duzo sie o nich rozmawialo w domu - ze ten ma taki charakter, a
        tamten śmaki, głaskało, goniło. A potem zjadlo na obiadek. Imho to
        specjalnie wychowawcze nie jest.
        • Gość: aniakin Re: Obrzydliwe IP: 77.223.200.* 17.07.09, 01:00
          Dzieckiem bedac, zaprzyjaznilam sie z kaczka, ktora hodowala moja babcia. Nadalam jej imie (kaczce nie babci) i po pewnym czasie zaczela wszedzie za mna chodzic. :) A jednak przyszla na nia pora i wyladowala na talerzu. Poczatkowo bylo mi strasznie smutno, ale w koncu zrozumialam, ze taka jest kolej rzeczy i nabralam szacunku do jedzenia, ktore jest w naszej szerokosci geograficznej szalenie latwo dostepne i szczegolnie dziecku ciezko jest sobie wyobrazic, jak bardzo jest to jedzenie cenne.
    • dominikjandomin Re: ku...jak kucharz 17.07.09, 12:41
      dominikjandomin napisał:

      > To faktycznie świństwo. Dzieciaki powinny zarżnąć je osobiście.

      PS. Do osób, które jak "sroka" nie rozumieją słowa pisanego: jesli ktoś się
      decyduje na jedzenie mięsa, winien byc swiadomy, że kotlet bierze się z tej
      fajnej chrumkającej świnki, która trzeba zabić i wypatroszyć. Jesli komuś to nie
      odpowiada, niech przerzuci się na veganizm.

      Calkiem słuszne jest uczenie dzieci, że kotlet nie pochodzi z fabryki, a
      pieczony kurczak nie jest produkowany w sklepie, tylko pochodzą z zabicia zywgo
      zwierzaka, jesli to komuś nie odpowiada - niech i nie je.
      • poughkeepsie Re: ku...jak kucharz 17.07.09, 12:52
        i dlatego należy przywiązać emocjonalnie dzieci do obiektu, który mają zjeść,
        pozwolić nadać imiona i kazać się żegnać?Rzeczywiście bardzo wychowawcze i na
        pewno zrobi rewelacyjnie psychice dziecka. Jedyna korzyść, że może w ten sposób
        ramsey wychowa kilku wegetarian, widzę na to dużą szansę.
        • dominikjandomin Re: ku...jak kucharz 17.07.09, 14:05
          poughkeepsie napisała:

          > i dlatego należy przywiązać emocjonalnie dzieci do obiektu, który mają zjeść,
          > pozwolić nadać imiona i kazać się żegnać?Rzeczywiście bardzo wychowawcze i na
          > pewno zrobi rewelacyjnie psychice dziecka. Jedyna korzyść, że może w ten sposób
          > ramsey wychowa kilku wegetarian, widzę na to dużą szansę.

          "Jeśli nie jesteś w stanie zabić mięsa, to przejdź na weganizm".

          Wyczytane w książce przygodowej dla młodzieży, ale słuszne.
      • bene_gesserit Re: ku...jak kucharz 17.07.09, 13:49

        Calkiem niesluszne jest uczenie dzieci, ze mozna wychowac zwierze
        od malenkosci, bawic sie z nim, rozmawiac, nadac mu imie, a potem
        zjesc. Zjedzenie takiego indyka sie niewiele rozni od pieczeni z
        Azorka.
        • dominikjandomin Re: ku...jak kucharz 17.07.09, 14:42
          bene_gesserit napisała:

          >
          > Calkiem niesluszne jest uczenie dzieci, ze mozna wychowac zwierze
          > od malenkosci, bawic sie z nim, rozmawiac, nadac mu imie, a potem
          > zjesc. Zjedzenie takiego indyka sie niewiele rozni od pieczeni z
          > Azorka.
          >

          Mogę kupić kozę, bawić się z nią, nadać imię, prowadzić na spacer, a
          jednocześnie doić... i kiedy przyjdzie czas, pod nóż.

          Ważne jest nastawienie na POCZĄTKU: Jeśli dzieci od początku wiedziały, ze to
          indyk do jedzenia - jest OK. Inna sprawa, gdy dostały indyka jako ptaszka
          domowego (zamiast kanarka), a potem kazano im go zjeść go.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka