Gość: jolita
IP: *.mclink.it
21.12.03, 11:26
Mieszkam we Wloszech od 15 lat i moge sluzyc konsultacja jezeli chodzi o
wloskie zwyczaje. Wigilia i pierwszy dzien swiat spedza sie tutaj raczej w
gronie rodzinnym a tylko ci, ktozy wyjezdzaja na okres zimowych urlopow,
jadaja w restauracjach. W Wiglie serwuje sie potrawy rybne, oczywiscie
makarony albo risotto z owocami morza lub krewetkami, ryby pieczone lub
duszone i jako przystawke salatke warzywna (u nas wloska) ktora
nazywaja "insalata russa" (rosyjska salatka). Na deser zjada sie baby
drozdzowe z bakaliami (panettone) lub bez bakali, maslane (pandoro) i
specyficzne typowe slodycze swiateczne: torroni (sztabki z cukru, miodu i
bialka z jaj z orzechami lub migdalami), croccanti (sztabki z karmelu z
orzechami, migdalami lub arachidami), suszone figi (daktyle) w czekoladzie i
rozne suszone owoce. W pierwszy dzien swiat, podobnie jak w Polsce,
jest "wielkie zarcie". We Wloszech (szczegolnie w duzych miastach), Boze
Narodzenie to swieto konsumizmu - ogromne zakupy i pogon za prezentami.
Ciasta i slodycze (wszedzie dostepne) kupuje sie gotowe ale sa zazwyczaj
podlej jakosci (cudowny wyglad a potem bole brzucha) a te naprawde oryginalne
sa trudno dostepne i kosztuja conajmniej 3 razy wiecej. Godziny pracy
wiekszosci (zazwyczaj 9-13, 14-18) uniemozliwiaja przygotowanie
wyrafinowanych potraw w domu ale ja zaopatrzylam sie juz w mak, kiszona
kapuste, sledzie i kiszone ogorki (w jednym z dwoch sklepow polskich w
Rzymie, ceny 4 krotnie wyzsze niz w Polsce) i cos tam upitrasze.
Najserdeczniejsze zyczenia dla wszystkich.