Dodaj do ulubionych

Brewiarz indyjski

07.08.09, 00:50
Wybieram się za parę miesięcy do Indii, alem ciemna jak tabaka w
rogu na temat ichniejszych przebojów kulinarnych. Bardzo proszę, i z
góry dziękuję, za wskazanie co NALEŻY spróbować w Indiach. Jadę na
północ, w okolice Kalkuty, jeśli to ma jakieś znaczenie.
Acha - no i co polecacie zakupić?
Obserwuj wątek
    • jacek1f moze najlepiej bedzie zajrzec do Galerii, tam jest 07.08.09, 09:46
      watek indyjski, albo i kilka - wieczor indyjski, propozycje etc...?
    • Gość: sto kobiet Re: Brewiarz indyjski IP: 66.241.143.* 07.08.09, 20:09
      Oczywiscie, ze ma znaczenie ;) Indie to ogromny kraj. Twoje pytanie
      zabrzmialo troche analogicznie do: Jade do Europy... co warto
      sprobowac? ;)

      Nie znam sie na niuansach specjalnosci z okolic Kalkuty, ale mysle,
      ze skoro w tamtych okolicach przewazaja hinduisci, to kuchnia jest
      raczej wegetarianska, a wiec rozne sambale, sabji, na pewno duzym
      powodzeniem ciesza sie rozniste daal'e podawane z roznymi plackami
      (roti)z maki pelnoziarnistej pieczone albo smazone na glebokim
      tluszczu, z kukurydzy... oraz z dodatkiem pikli i dan bazujacych na
      jogurcie: raita i lassi (zarowno na slodko z owocami, jak i na
      slono). Nie spodziewaj sie salatek - to jest raczej wynalazek swiata
      zachodniego. Tutaj je funkcje spelnia czesciowo raita.
      Ze slodkosci standartem sa burfi - male kawaleczki czegos w rodzaju
      powiedzmy toffi o roznych smakach albo podobne male kulki wykonane z
      bialego sera panir gotowane w slodkim syropie, smazone na zloto
      kulki z maki ladi, podawane na cieplo gulab jamuns w ultra slodkim
      syropie oraz lody hmmm pistacjowe albo mango (pista /mango kulfi.

      Z dan, ktore mozna kupic na ulicy (choc nie wiem, czy nie uznasz
      tego za zbyt duze ryzyko) popularne sa oczywiscie samosas, chana
      (ciecierzyca - na polnocy podaje sie ja razem z drobno posiekanymi
      ziemniakami oraz osobno chrupkimi (puris) i jogurtem ze slodko
      ostrym sosem sliwkowym - jak to sie je w Kalkucie - nie wiem),
      kukurydza z rusztu...

      O ile wiem, to w Kalkucie jest dosc duza diaspora Chinczykow i w
      zwiazku z tym mozesz tam trafic na restauracje serwujace Hakka - to
      jest kuchnia bazujaca na obu tradycjach... dosc ciekawa, choc mnie
      osobiscie nie smakuje to polaczenie smakow.
      • Gość: sto kobiet Re: Brewiarz indyjski IP: 66.241.143.* 07.08.09, 20:44
        Co warto przywiezc?

        Hmmm, przede wszystkim mieszanki przypraw: rozne masalas glownie...,
        mielone suszone mango, mielone suszone granaty, platki roz,
        utensylia typu miedziane garnuszki do podawania potraw i
        podgrzewania ich na stole oraz ciezkie zeliwne plaskie patelnie do
        prazenia plackow...

        a poza tym:

        1. niesamowite tekstylia, wlaczajac jedwabie; mozna je miec na
        miejscu skrojone i uszyte (ale jakosc tej uslugi zazwyczaj
        pozostawia wiele do zyczenia)

        2. proszek lub paste do czerwonej henny (nie daj sie namowic na
        czarna - zawiera toksyczny sztuczny barwnik, w przeciwienstwie do
        calkowicie naturalnej czerwonneh henny/mehndi) - jeden problem
        zarowno z proszkiem jak i pasta jest taki, ze musi byc swieze i
        dobrej jakosci - te mieszanki szybko wietrzeja i nie nadaja sie
        pozniej do niczego.

        3. bizuterie zlota, z kamieniami (ponoc rubiny bez oprawy to jest
        to...), srebrna, miedziana... perly - te wyroby po prostu zapieraja
        dech, ale nie kazdemu moze sie to podobac i nie kazdy ma do czego
        zalozyc ;)

        4. dywany welniane i jedwabne, ale to raczej z polnocnych Indii,
        pogranicza Gujaratu i Punjabu
        • nikka00 Re: Brewiarz indyjski 08.08.09, 00:35
          Ojej! Bardzo Ci dziękuję!
          Właśnie o to mi chodziło, o potrawy, których należy spróbować TAM,
          nie o te potrawy, które moge sobie ugotować w Polsce.
          Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, i zabieram się do notowania!
          • nikka00 Re: Brewiarz indyjski 08.08.09, 00:36
            No i dziękuję za bonusy :))
            • nikka00 Re: Brewiarz indyjski 08.08.09, 00:40
              Kurczę, czemu tu nie można edytować postów? Potem taki roztrzepus
              jak ja pisze 10 jeden pod drugim :(
              Zamierzam jak najbardziej poznawać Indie od strony tzw. street food.
              Wiem, ryzykowne, ale czuję, że tylko tak poznam ich smaki. Każda
              informacja o tym, co należy spróbować na ulicach jest dla mnie w tej
              chwili bezcenna :))
              • Gość: sto kobiet Re: Brewiarz indyjski IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.08.09, 18:26
                to jest dosc latwo powiedziec, ale trudniej wykonac, kiedy przez
                tydzien mecza Cie skutki takich ulicznych ekskapad kulinarnych

                i nie chodzi bynajmniej o nowe, egzotyczne smaki i przyprawy, tylko
                o flore bakteryjna ;)

                moj tesc, ktory sie tam urodzil je wszystko i nic mu nie jest bez
                zadnych szczepionek (wyjechal z Punjabu na stale w latach 60tych),
                ale juz jego dzieci .... hmmm jakby to delikatnie ujac .... nie moga
                sobie pozwolic na jedzenie uliczne ;)

                ostatnim razem moja szwagierka udajac chojraka dala sie namowic na
                lassi podane w metalowej szklance... i ciezko odchorowala...
                biedaczka ;)
                • asiakusy Re: Brewiarz indyjski 12.08.09, 09:52
                  Nie mam indyjskich doświadczeń, ale dość długo byłam na południu Pakistanu, i
                  wydaje mi się, że mimo wszelkich różnic i animozji, jest też bardzo dużo
                  podobnego. Radziłabym Ci dać sobie troszkę czasu na przystosowanie do
                  miejscowych bakterii, zobaczysz, jak reagujesz, i stopniowo będziesz mogła sobie
                  pozwalać na coraz więcej. I pij jednak głównie wodę mineralną. Mnie absolutnie
                  zabraniano pić te cudne napoje z budek albo wózków, z kuszącym lodem z bloków :(
                  Piłam za to często herbatę z filiżanek albo metalowych kubków w sklepach i
                  przydrożnych knajpkach. Jadłam też na ulicy i w różnych barach, piłam surowe
                  soki, lody, jogurty, przegryzki itd. i nie miałam żołądkowych problemów. Z tym,
                  że miejsca jednak wybierali moi gospodarze. I dobrze pewnie by było, gdyby Tobie
                  też mógł doradzić albo odradzić ktoś na miejscu.
                  • mhr-cs Re: Brewiarz indyjski 12.08.09, 10:40
                    znam to tylko z tv ale wszystkiemu tez nie wieze,
                    wedlug mnie po ogladaniu tysiecy komentarzy z calego swiata,
                    w kazdym kraju mozesz na cos zachorowac,
                    tylko nasze kraje np.niemcy nie podaja oficjalnie tego,
                    a jezeli tak to jakies restauracje innego kraju,
                    bronie kazdego ktory nieslusznie jest podejzewany
                    woda albo niedopieczonym miesem zatrujesz sie na calym swiecie,
                    na temat systemu imunu nie bede pisac,ten problem maja
                    ludzie nawet w swoim kraju,
                    • Gość: sto kobiet Re: Brewiarz indyjski IP: 66.241.143.* 12.08.09, 17:01
                      Blagam - nie odzywaj sie w kwestiach o ktorych nie masz zielonego
                      pojecia!
                      Czym innym jest "indyjska" restauracja w Niemczech a czym
                      innym "indyjska" restauracja (nie mowiac juz o kramiku ulicznym) w
                      Indiach...
                      Ja wiem o czym mowie, a Ty mozesz sobie nie wierzyc. Pogadamy jak
                      juz pojedziesz do Indii, i bedziesz rzygac jak kot i miec
                      jednoczesna s.czke przez 2 tygodnie... Dobra?
                      • Gość: . Re: Brewiarz indyjski IP: *.chello.pl 12.08.09, 17:28
                        Gość portalu: sto kobiet napisał(a):
                        > Blagam - nie odzywaj sie w kwestiach o ktorych nie masz zielonego
                        > pojecia!

                        Zgadzam się ze "sto kobiet".
                        Bzdury takie, że się czytać nie da. Najgorzej jak laik (który naczytał się
                        internetu)pisze bzdury, o których nie ma ZIELONEGO pojęcia. Najpierw proponuję
                        zasięgnąć informacji o florze bakteryjnej danego "egzotycznego" kraju i jej
                        wpływu na europejczyka.
                        Nie bez powodu nasi krajanie nazywają jedną z wyjazdowych "chorób" zemstą
                        Faraona.
                        A zaręczam, że Egipt - w porównaniu z Indiami - to pestka.
                        Kładąc nacisk na słowo "pestka" :)

                        Życzę oczytanemu i mądremu laikowi, aby się przekonał na własnej skórze - jak to
                        jest z jedzeniem, na ulicach Delhi albo Kalkuty.

                        A Ty dziewczyno - najpierw próbuj niewielkie ilości :)
                        I nie zaczynaj od smakowitych "ostrości"(ale się rymło). Kramiki zostaw sobie na
                        koniec - jak już się "przyzwyczaisz".

                        • asiakusy Re: Brewiarz indyjski 12.08.09, 18:48
                          :) :) ale tak bardzo szczegółowo nie czytaj, Autorko wątku, informacji o florze bakteryjnej, i wszelkich możliwych konsekwencjach, bo się możesz za bardzo nakręcić, a to też niedobrze! Sama się nakręciłam, na początku miałam trochę paranoję. Nasłuchałam się opowieści o zatruciach, jak ktoś przez tydzień nie mógł jeść, bo spróbował czegoś bardzo ostrego, no i o tych biegunkach połączonych z wymiotami, a jeszcze o amebie... i jeszcze o chorobach... To były, co gorsza, doświadczenia moich znajomych. Więc przez pierwsze dni bałam się w ogóle jeść i pić, bo zawsze w posiłku było coś "niedozwolonego". Akurat szczęśliwie lekko przeszłam zmianę flory bakteryjnej. Ale chojraczki nie warto udawać, jak pisała sto kobiet, i daj sobie na wszystko czas :)
                          • Gość: nikka00 Re: Brewiarz indyjski IP: *.icpnet.pl 12.08.09, 19:55
                            Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Zamierzam właśnie tak powolutku (jadę
                            na miesiąc to chyba zdążę?) się przyzwyczajać do tamtejszej flory
                            bakteryjnej. Moim przewodnikiem będzie "tambylec" z polskimi
                            korzeniami, mieszkający tam już ponad 10 lat, z tym, że zatwardziały
                            wegetarianin, zatem pewnie jeśli chodzi o niemięsne dania, to
                            pomoże, natomiast z mięsnymi to już będę musiała zdać się na swojego
                            nosa :)).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka