amb25
10.08.09, 12:11
Witajcie.
Od jakis trzech lat ( srednio kilka razy w roku) prubuje zrobic
ogorki malosolne. W Polsce kupowalam w sklepie albo robila tesciowa,
tutaj ich nie ma.
Ale nigdy mi nic nie wyszlo. Bo po pierwszym dniu maja smak nieco
inny niz te ze sklepu albo od Tesciowej, ten smak trudno okreslic bo
tak jakby go nie bylo w ogole (a robie wg jej przepisu - wydawal sie
banalny...). Po drugim woda zaczyna sie zielenic a po trzecim i
smierdziec a jej powierzchnie pokrywa delikatny prawie przezroczysty
kozuszek. Przy czym smak ogorkow w porownaniu do tego z pierwszego
dnia raczej nie ulega znaczacej zmianie. Jedynie zapach. Czy ktos
wie co jest grane?
Zalewam umyte ogorki w umytym sloiku ciepla woda z sola (1,5l na 1 l
wody) przekladam koprem i czosnkiem, zakrecam sloik. Dodam, ze
czasem probowalam zmieniac proporcje i tez nic.
Jej zawsze wychodza i sa przepyszne, a mnie nigdy.
Tesciowa twierdzila, ze to zle ogorki, ale to chyba niemozliwe, zeby
tyle razy byly zle. Tesciowa nigdy chyba nie trafila na zle ogorki
a ja zawsze :(
Aha do kiszenia kupuje ogorki gruntowe (ale one tutaj tez sa
hodowane w szklarni).
O co w tym wszystkim moze chodzic? Mam straszna ochote na ogorki
malosolne, a mieszkam za granica i w sklepach tu nie uswiadczysz
nawet kiszonych...
Jak uniknac tego zzielenienia i zasmierdzenia zalewy? Czy ktos moze
mi cos poradzic?