Dodaj do ulubionych

kuchnia chłopska :)

02.09.09, 13:48

W wydaniu specjalnym Polityki nr 3/2009 - "1939. Jak rozpętała się
II wojna światowa "
(niestety, w sieci niedostepne, albo nie umiałam znaleźć), jest
artykuł poświecony życiu przed drugą wojna. Opublikowana zostala
tamze tabelka porównująca spożycie róznych artykułów spożywczych w
rodzinach chłopskich i tz inteligencko-mieszczańskich. Dane pochodzą
z ówczesnego rocznika statystycznego.
I co sie okazuje - ze spożycie mięsa w rodzinach chłospkich było
mizerne. Rocznie na jednostkę (tu dosyc skomplikowany system
przeliczana, ogólnie mężczyzna to jednostka, kobieta 0,8 jednostki -
dzieci odpowiednio do wieku jeszcze mniej) wychodziło mniej niż 4
kg, a bywało, że dwa kg...
jajka - rozpaczliwie mało....
Najwięcej "szło" chleba......
Podejrzewam, że w latach wcześniejszych (i we wcześniejszych
wiekach) podobnie bywało, jesli nie gorzej (no - czasy pańszczyzny,
etc)



No i jak to sie ma do tzw obecnej kuchni chłopskiej serwowanej w
restauracjach??? (tace pieczonych mięs, etc)

Taka mnie naszła refleksja po przeczytaniu tegoż artykułu i
przypomnieniu sobie toczonych tu dyskusji na temat szeroko
nazywany"kuchnia polska"
:)
w zasadzie to kluchy, kluchy - okraszone słoniną plus chleb. I
ziemniaki :)
Obserwuj wątek
    • momas Re: kuchnia chłopska :) 02.09.09, 14:06
      i jeszcze jedno - w miastach - była siła robocza bardzo tania
      (efekt ukrytego bezrobocia na wsi). Sprzęt ADD - typu lodówka -
      droga. Taniej było zatrudnic gosposię, w której zakresie obowiązków
      lezały częste wizyty w mleczarni, czy u rzeźnika - niż kupić lodówkę.
      Hmmm. Nawet budownictwo przewidywało specjalne wneki kuchenne dla
      gosposi :)
      (Dotyczyło to również rodzin rbotniczych (no, nie wszystkich)


      No fakt. Gosposie wtedy mialy mniejsze wymagania:)
      • bene_gesserit Re: kuchnia chłopska :) 02.09.09, 14:32
        Dlatego mieso sie wedzilo, peklowalo i konswerowalo w tluszczu.
        • mhr-cs Re: kuchnia chłopska :) 04.09.09, 13:06

          bene_gesserit napisała:

          > Dlatego mieso sie wedzilo, peklowalo i konswerowalo w tluszczu.

          prawie jak w naszych czasach
          coraz wiecej osob majacych mozliwosci tez tak robia
          nawet niemcy,
          ktorzy zawsze mowili my mamy wszystko,biedny polak
    • bene_gesserit Re: kuchnia chłopska :) 02.09.09, 14:31
      Nic doprawdy nowego. MOj ojciec, wychowujacy sie na wsi podczas
      wojny i powojnia twierdzil, ze mieso jedli dwa-trzy razy do roku.
      Co nie oznacza, ze podczas tych rzadkich miesnych posilkow jedli
      surowe albo byle jak ugotowane ochlapy - przeciwnie, byly one
      przygotowywane ze szczegolnym pietyzmem i starannoscia. Wspolczesna
      dieta - i warunki - sa inne, wiec czystoweglowodanowe posilki nie
      ciesza sie tak wielka popularnoscia jak kiedys. Dlatego wlasnie
      niegdysiejsze odswietne receptury staly sie powszechne.
      • momas Re: kuchnia chłopska :) 02.09.09, 14:37
        tak - wiem - dla mnie równiez to nic nowego:)
        ale wiem, ze dla niektórych moze to byc nowość:) - a sądzę tak po
        licznych dyskusjach toczonych na tutejszym forum :)
        hehe - sama mieszkałam w domu ze specjalną półsłuzbówka dla pomocy
        domowej :)


        i wcale nie twierdzę - ze jedzono wówczas ochłapy. Jezeli jadło sie
        coś rzadko, to na pewno gospodynie na głowie stawały - by było to
        jak najlepsze :)
        • mhr-cs Re: kuchnia chłopska :) 04.09.09, 13:33
          hehe - sama mieszkałam w domu ze specjalną półsłuzbówka dla pomocy
          > domowej :)

          bedac na wakacjach u cioci byly wtedy mlode osoby
          ktore pomagaly tym "starym",nie mogacym wszystkiego samemu zrobic,
          nie wiem jak sie nazywaly,bylam za mloda
          wiem tylko ze sie opiekowaly osobami,rolnictwem
          i nawet mialy mozliwosc to przejac,
          w naszych czasach taka pomoc to tez cos normalnego,
          czy nie
    • coralin Re: kuchnia chłopska :) 02.09.09, 18:29
      Gdybyś zagłębiła się bardziej w temat chłopskiej kuchni w okresie wielkiego
      kryzysu lat 30 szczególnie we wschodniej Polsce to włos stanąłby na głowie. To
      był prawdziwy głód. Szczególnie wczesną wiosną kiedy zabrakło ziemniaków, mąki,
      o słoninie nie wspominając.
      Kuchnia chłopska w sensie prosta, ale w czasach wielkiej biedy(a tak było
      podczas kryzysu lat 30) chłop sprzedawał jajka i wyhodowanego świniaka,żeby móc
      przeżyć.
    • Gość: em Re: kuchnia chłopska :) IP: *.chello.pl 02.09.09, 23:38
      Co do pańszczyzny, to należy pamiętać, że teraz podatki są dużo większe. ;-)
      • shachar Re: kuchnia chłopska :) 03.09.09, 02:33
        dzis w pfff, nowym jorku kupilam sobie funt kurek, co przypomnialo
        mi natychmiast lato u babci( zreszta po to kupilam te kurki)
        tam bylo tak: mieso bylo z okazji swiniobicia, nie wiem jak czesto
        sie swinie bilo ,ale moj dziadek nie czesciej niz raz w wakacje..
        ale tez calej swini nikt nie zjadal od razu, wiec sie sprzedawalo na
        cwiartki sasiadom i rodzinie, tak samo sasiedzi rzadzili sie swoim
        miesem.
        poza tym kapusta kapusta kapusta, slodka i kwaszona w calych
        glowkach
        w sezonie grzyby, sos z kurek na smalcu, ach, jaki pyszny, nie
        jedliscie kurek mojej babci, wiec Wasze zycia nie sa pelne ;D
        • mhr-cs Re: kuchnia chłopska :) 03.09.09, 12:04
          shachar napisała:

          > dzis w pfff, nowym jorku kupilam sobie funt kurek, co przypomnialo
          > mi natychmiast lato u babci( zreszta po to kupilam te kurki)
          > tam bylo tak: mieso bylo z okazji swiniobicia, nie wiem jak czesto
          > sie swinie bilo ,ale moj dziadek nie czesciej niz raz w wakacje..
          > ale tez calej swini nikt nie zjadal od razu, wiec sie sprzedawalo
          na
          > cwiartki sasiadom i rodzinie, tak samo sasiedzi rzadzili sie swoim
          > miesem.
          > poza tym kapusta kapusta kapusta, slodka i kwaszona w calych
          > glowkach
          > w sezonie grzyby, sos z kurek na smalcu, ach, jaki pyszny, nie
          > jedliscie kurek mojej babci, wiec Wasze zycia nie sa pelne ;D

          napewno tak bylo,
          ale bylo tez wiele wiecej jak piszesz
          "poza tym kapusta kapusta kapusta, slodka i kwaszona w calych
          glowkach"
          taka jedna w calej glowce robie nawet dzisiaj,
          sprobowalam kiedys,to cos wspanialego,
          w miesa nie je sie tez codziennie,
        • dominikjandomin Re: kuchnia chłopska :) 08.09.09, 17:46
          shachar napisała:


          > tam bylo tak: mieso bylo z okazji swiniobicia, nie wiem jak czesto
          > sie swinie bilo ,ale moj dziadek nie czesciej niz raz w wakacje..
          > ale tez calej swini nikt nie zjadal od razu, wiec sie sprzedawalo na
          > cwiartki sasiadom i rodzinie,

          W wakacje, w upał i szczyt robót polowych świniobicie?

          • mhr-cs Re: kuchnia chłopska :) 08.09.09, 18:05
            dominikjandomin napisał:

            > shachar napisała:
            >
            >
            > > tam bylo tak: mieso bylo z okazji swiniobicia, nie wiem jak
            czesto
            > > sie swinie bilo ,ale moj dziadek nie czesciej niz raz w wakacje..
            > > ale tez calej swini nikt nie zjadal od razu, wiec sie
            sprzedawalo na
            > > cwiartki sasiadom i rodzinie,
            >
            > W wakacje, w upał i szczyt robót polowych świniobicie?
            >
            moze byly na mysli wakacje jesienne,
            bo w lecie jak ja wiem nie bylo swiniobicia,
            nie zabija kiedy byla pasza,rolnik nie byl glupi,
            • dominikjandomin Re: kuchnia chłopska :) 08.09.09, 18:20
              Otóż to... Tylko, że w Polsce raczej nie ma "wakacji jesiennych", a świnie bito
              późną jesienią i zimą. I przerabiano, przerabiano, przerabiano..

              Tak samo bito jesienią stada gęsi (z zostawieniem kilku na rozmnożenie wiosną) i
              przerabiano na półgęski i omastę...

              Oczywiście, lepszejsze kawałki często szły potem na handel. Pieniądz potrzebny był.
      • dominikjandomin Re: kuchnia chłopska :) 08.09.09, 17:44
        Gość portalu: em napisał(a):

        > Co do pańszczyzny, to należy pamiętać, że teraz podatki są dużo większe. ;-)

        Podatki są MNIEJSZE. Polecam choćby Gospodarstwo Anzelma Gostomskiego. To co
        było, to czyste niewolnictwo.
    • default Re: kuchnia chłopska :) 03.09.09, 09:15
      Na pewno kuchnia chłopska nie była mięsna, świnię biło się raz-dwa
      razy w roku, a krowę jadano tylko wtedy kiedy padła sama z siebie
      ("Chłopi" Reymonta). Mięso było podawane przy szczególnych okazjach
      jak święta albo wesele. Inyy przykład z literatury - "Konopielka"
      Redlińskiego - Kaziuk jest oburzony fakt, że nauczycielka
      ("miastowa") usmażyła kotlety schabowe, rzuca sztućcami i poleca
      swojej żonie "a mięso skrój i do kapusty, na miesiąc wystarczy" :)
    • poszukiwaczsmaku Re: kuchnia chłopska :) 03.09.09, 13:46
      Postawiłaś bardzo dobre pytanie - jak się do tego mają powstające ostatnio
      chaty, kuźnie, karczmy i inne zagrody serwujące dania kuchni "chłopskiej", a
      częściej jeszcze - o rety - "staropolskiej".

      Gdyby rzeczywiście ktoś serwował dania kuchni chłopskiej z okresu wielkiej
      biedy, te karczmy musiałyby podawać zupę na haku, rozgotowaną kaszę, a z
      droższych pozycji - ziemniaki ze słoniną.

      Mimo to takie przybytki powstają, ale powstają przecież w Polsce
      najprzeróżniejsze owoce umysłowej aberracji i szaleństwa. Są to raczej przejawy
      aspiracji do upiększania naszej historii niż propagowanie polskich tradycji
      kulinarnych.

      Chłop czasami jadał mięso, podobnie jak i mieszczanie czasami jadali mięso, a
      częstotliwość jadania mięs określał po prostu stopień zamożności tychże. Z
      pewnością jednak nigdy nie jadał dewolaja z brzoskwinią z puszki i bitą śmietaną
      w areozolu, sałatki z kapusty pekińskiej z kapustą pekińską o smaku kapusty
      pekińskiej, a takie ohydy serwowane są wszak w tych nibychłopskich jadłodajniach.

      Podsumowując, tego typu przybytki gastronomiczne są przykładem halucynacji ich
      twórców takim samym, jak zespół Mazowsze czy Śląsk, które także, choć w innych
      aspektach, aspirowały do miana polskich tradycyjnych.
    • zonafranka Re: kuchnia chłopska :) 03.09.09, 15:50
      Moja mama urodzila sie na podlaskiej wsi w polowie lat
      piecdziesiatych (nie trzeba siegac do lat trzydziestych) i z
      dzieciecego menu przypomina sobie zacierke, ziemniaki i chleb.
      Poniewaz mieszkala blisko lasu, latem dokarmiala sie jagodami (bo
      nawet mleka i chleba nie starczalo dla wszystkich), a jesienia bylo
      troche grzybow w domu.
      • coralin Re: kuchnia chłopska :) 03.09.09, 16:59
        I właśnie to jest niezrozumiały "fenomen" dla mnie. Jest masa tych knajp
        odwołujących się do chłopskiej, wiejskiej tradycji, ale nikt nie wpadł na pomysł
        wykorzystania sezonowości niezrównanych polskich produktów lasu: owoców leśnych,
        grzybów leśnych.
        W Sarlat słynącym z gęsi tudzież fois gras przebojem wszystkich knajp w sezonie
        były kurki. Większość to zamawiała. Bo był sezon.
        Uwielbiam żurek, ale menu takich "swojskich" knajp latem naprawdę odstrasza.
        PS. Moja mama urodziła się pod koniec wojny w jeszcze biedniejszej Galicji
        wschodniej. Mięso/wędliny były rzadko, ale jak już były to były pyszne więc
        dziś kupuje tylko wyroby tradycyjne.
        • Gość: dorotkah Re: kuchnia chłopska :) IP: 71.201.91.* 03.09.09, 22:53
          Moze mowiac kuchnia wiejska maja na mysli kuchnie nie chlopska ale
          te z dworow wiejskich?(oczywiscie rzeczy typu dewolaj z brzoskwinia
          i smietana z aerozolu wykluczam z tego, az mi sie slabo zrobilo)
          • zonafranka Re: kuchnia chłopska :) 04.09.09, 11:18
            Kiedys Maklowicz poswiecil odcinek kuchni staropolskiej i mial na mysli raczej
            kuchnie bogatych dworow. Mowil o miodach pitnych, jesiotrze z Rosji,
            prawdziwkach (teraz to prawdziwy rarytas), truflach, starych odmianach jablek,
            dziczyznie, ziolach.
            W historii polskiej kuchni widac wpływy innych kultur: rosyjskiej, zydowskiej,
            ormianskiej, tatrskiej... bardzo liczne kontakty z innymi krajami Europy
            zaznaczyły w kuchni polskiej wpływy włoskie, francuskie, niemieckie (nasze
            cudzoziemskie krolowe, jak i krolowie).
            No tak...ale tu mowa o kuchni STAROPOLSKIEJ a nie CHLOPSKIEJ.Widac, ze jest roznica
      • mhr-cs Re: kuchnia chłopska :) 04.09.09, 11:42
        zonafranka napisała:

        > Moja mama urodzila sie na podlaskiej wsi w polowie lat
        > piecdziesiatych (nie trzeba siegac do lat trzydziestych) i z
        > dzieciecego menu przypomina sobie zacierke, ziemniaki i chleb.
        > Poniewaz mieszkala blisko lasu, latem dokarmiala sie jagodami (bo
        > nawet mleka i chleba nie starczalo dla wszystkich), a jesienia
        bylo
        > troche grzybow w domu.

        moze taki sam rocznik ja bylam tam tylko na wakacjach
        latem i zima,znam tez ta kuchnie te wspaniale zacierki(nie zapomne)
        a ten wspanialy chleb i maslo ktore robili sami,
        wyrzywa,jak przyjechalismy zawsze bylo mieso,
        nie zawsze swiezo zabitej swini,ale konserwowane na rozne sposoby,
        a jesienia bylo najlepiej ubijanie swini,a jako z miasta samochod
        byl zawsze pelny,
        mozliwe ze byly dwa rozne lata 50-60te,
        a te okazje jak sie stoly uginaly,tego nawet jako dziecko nie
        zapomne,
        wydaje mi sie ze zawsze sa dwie strony medalu,
        jedni zawsze nazekaja,
        czy im bylo dobrze czy zle zawsze biadola






    • Gość: zadumana Re: kuchnia chłopska :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.09, 17:16
      Z relacji rodzinnych, u mnie w domu, wynika, że przed wojną byli
      biedni chłopi i bogaci chłopi. Ci bogaci nawet swoich synów wysyłali
      na studia. Stąd np. ujawnione po 1989 roku statystyki pokazały, że
      na KUL w Lublinie studiowało przed wojną więcej chłopskich synów niż
      potem w prl-u. Jasne, że to byli ci bogaci chłopi, którzy
      pochodzenia szlacheckiego nie mieli.
      Może to w ich domach (chatach) jadło się jednak dużo?
      Dzisiejsze "chłopskie jadła" może stamtąd pochodzą? Jedno jest
      oczywiste, że posiłek składający się z jednego ogromnego dania ma
      korzenie na polskiej wsi. A posiłek wielodaniowy, kilka dań małych
      pochodzi z dworów czy miast i ma korzenie francuskie. Wielkie dania
      pierogowe i mięsno-kartoflane podchwyciły teraz niektóre restauracje
      i to się ludziom podoba, bo tam pusto nie jest i o stoliki często
      trudno.

      Co do braku mięsa w polskich domach, przed czy po wojnie, to mam
      jedno pytanie - skąd radykalny kościelny nakaz co do bezmięsnych
      piątków? Był ten nakaz uciążliwy i wzywający do wstrzemięźliwości.
      Tak głoszą rodzinne przekazy i literatura? To ta literatura jest
      jakieś science-fiction??? Jeśli nakaz był, a mięsa nie było - to w
      czym rzecz? I skąd nakaz?

      • Gość: Inka Zadumana jak zawsze ma rację :) IP: *.icpnet.pl 09.09.09, 18:28
        Uwielbiam Twoje posty.
        Rzadko piszesz ale jak napiszesz to same konkrety.

        "Chłopskie jadło" w miejscach, w których bywam kojarzy mi się z plastrami
        swojskiej szynki, kiełbasy ale także salcesonu czy kaszanki lub pasztetu.

        Te talerze swojskiego chłopskiego dania zawsze odbierałam jako pokaz dań
        świątecznych, z okazji wesela, chrzcin, pogrzebu czy zwyczajnie uboju.

        Nie rozumiem tej nagonki, że skoro "chłopskie" to tylko pyry i kasza a na to
        zasmażka i okrasa. :)

        Najbardziej mnie rozbroiła osoba, która podpiera swoja wiedzę "Konopielką".
        To jeden z moich ulubionych filmów, ale nigdy by mi nie przyszło na myśl, że
        ktoś go zacznie traktować jak dokument. :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka