Dodaj do ulubionych

Joshua Redman - 'WISH'

21.03.03, 11:47
oraz Pat Metheny, Charlie Haden i Billy Higgins

Dramatyzm, ekspresja, siła i perfekcja zaskakujących wciąż od nowa niuansów,
sztuczek stosowanych z iście hip hiopowym groovem, gdzie co chwilę coś
wybucha kaskadą fajerwerków w rytm tanecznej ekwilibrystyki dźwięków, jak po
wypiciu paru drinków - tego, na szczęście, tutaj nie znajdziecie.

Jednym z istotniejszych atutów tej płyty jest brzmienie muzyków;
indywidualności, potrafiący współgrać bez dźwięko - trysków. Nie udawadniają
niczego sobie ani słuchaczom, bo nie muszą stosować takich chwytów. Są dobrzy
i już.

Osiem utworów w wersji studyjnej: klasyczne 'turnaround' Colemana, gdzie
Redman, Metheny i Haden przedstawiają się subtelnie, lecz już od 'soul dance'
Redman zaczyna przyciągać ciepłem. Rozwija swym tenorem wstążkę dźwięków po
której grzecznie, niejako mimochodem podążymy do końca płyty.
W 'make sure you're sure' Wondera dźwięki bossa novy oplatają mocniej,
czarują kołysząc bezwiednie i hipnotycznie naprzemienną delikatnością Redmana
i Metheny'ego.
Na szczęście w 'the deserving many' wybudzamy się - saksofon wibruje, gitara
rozsypuje melodię krótkimi błyskami kryształowych fraz, dialog z lekka
przekomarzający - próba możliwości, zdecydowanie przerwana solowym Higginsem.
Trochę żal rozwinięcia w tym utworze, wywołany nastrój chciałby więcej, ale...
W 'we had a sister' znajdujemy się w czasie około porannym, na granicy snu i
mglistego początku dnia. Ciepło, przytulnie, miękko.
Parkerowskie 'moose the mooche' nie pozwala na powtórne zaśnięcie - czas
wstawać. Joshua pokazuje umiejętności techniczne, dalej pociągając za koniec
wstążki: przyspiesza i zwalnia uwodząc brzmieniem z dużą pomocą Higginsa, by
roztopić resztki naszego oporu Claptonowskimi 'tears in heaven'.
'Whittlin', na wstępie z dystansem do słuchaczy, przeskakuje naprzemiennie z
poziomu niskobrzmiącego w strefę wysokich rejestrów, lecz ciągle w tej samej
atmosferze równowagi pomiędzy chęcią odkrycia swych możliwości i
jednoczesnego zachowania współbrzmienia wszystkich muzyków. Piękne zamknięcie
pętli.
Ostatnie dwa utwory to wersja live i wyraźna różnica pomiędzy tą częścią a
wersją studyjną - w jaki sposób obecność publiczności wpływa na grę.
Atmosfera jamowa: piwo, papierosowy dym i jesteśmy w 'wish', już bez zachęty,
sami chcemy, całkowicie już się poddając. Dźwięki tulą, ledwo pobrzmiewają,
by unieść bez ostrzeżenia, kołysać, wyciszyć dzień. Szkoda, że to tylko
siedem minut. Można by tak być i trwać w zapomnieniu jeszcze i wciąż od
nowa...
Ostatni utwór "blues for Pat' jest zapowiedzią, puszczeniem
znaczącego "oczka' w stronę bezwolnego już słuchacza: umiemy lepiej,
moglibyśmy bardziej, ale...to już inna płyta.
***
Dlaczego 'wish'? Przecież ta gra jest taka...średnia. Są przecież lepsi,
tutaj nikt nie kusi wirtuozerią, brak muzycznego woltyżerstwa a technika też
pozostawia wiele do życzenia. A może właśnie dlatego?
Nagrywając tę płytę Redman miał 24 lata, wiek go uczył pokory..? Moje
życzenie the day after: bez zarozumialstwa, wielcy tego świata. Można lepiej
bez fajerwerków.
Obserwuj wątek
    • _gar_ Re: Joshua Redman - 'WISH' 21.03.03, 12:28
      ...wydawac by sie moglo ze "TAKICH" muzykow stac na wiecej i mogli by wspolnie
      przyczynic sie do zrodzenia czegos nowego...a tak naprawde to stworzyli
      powtorke powtorki i to (w dobrze okreslony)sredni sposob
      ...a co do Redmana to coraz bardziej "powatpiewywam" w jego geniusz (ktory
      rozgrzebany jakis czas temu w tak bardzo komercyjny sposob powoli blednie )
      • gregkor Re: Joshua Redman - 'WISH' 21.03.03, 12:47
        Mam płytę Wish i nawet mi się podoba....jednak nie sięgam do niej zbyt często
        (moze dzisiaj posłucham)....ja szczególnym sentymentem daże płytę "Freedom in
        the Groove".....i naprawdę często ją słucham....

        pozdr
      • astir Re: Joshua Redman - 'WISH' 21.03.03, 13:32
        _gar_ napisał:

        > ...wydawac by sie moglo ze "TAKICH" muzykow stac na wiecej i mogli by
        wspolnie
        > przyczynic sie do zrodzenia czegos nowego...a tak naprawde to stworzyli
        > powtorke powtorki i to (w dobrze okreslony)sredni sposob

        sorry, ale z tą powtórką jednak przesadziłeś. To był pierwszy etap ich wspólnej
        gry. Dopiero podczas późniejszych występów zagrali na serio. 'Wish' jest płytą
        niewysokich lotów, ale ta muzyka rewelacyjnie potrafi uśrednić skrajne
        nastroje.

        > ...a co do Redmana to coraz bardziej "powatpiewywam" w jego geniusz (ktory
        > rozgrzebany jakis czas temu w tak bardzo komercyjny sposob powoli blednie )

        Osobiście mam z tym problem, ale tobie dam dobrą radę:
        oddziel muzykę od widowiska komercjismile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka