Dodaj do ulubionych

Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.05.03, 18:43
Ciężki wybór, ale stawiam na:

-najlepszy - TEN
-najgorszy - BINAURAL

Przypominam, że Live On Two Legs jest poza konkursem smile
Obserwuj wątek
    • Gość: cleo11 Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.05.03, 15:08
      Zgadzam się co do Binaural - rzeczywiście nieco słabszy. Natomiast za najlepszy
      album uważam zdecydowanie YIELD - głónie za Low Light i Given To Fly.
      Pozdrawiam.
    • Gość: filemon Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.03, 16:10
      pierdole komercje pearl jam więc ich nie słucham. Jeżeli już mam wybrać coś z
      tego koszyka to wybieram scootera.
      • Gość: blobart ...isz komercję Pearl Jam? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.05.03, 18:25
        Gość portalu: filemon napisał(a):

        > pierdole komercje pearl jam więc ich nie słucham. Jeżeli już mam wybrać coś z
        > tego koszyka to wybieram scootera.


        Pierdolisz komercję Pearl Jam?! Człowieku, chyba nie jesteś w temacie. Pearl
        Jam przez 12 lat nagrali chyba ze 4 teledyski, a przez około 7 lat nie
        udzielali wywiadów, promocję płyt ograniczając do grania koncertów na żywo. Na
        wszystkich kolejnych płytach nie zarobili tyle, co na debiutanckiej "Ten" -
        właśnie przez mało medialno-marketingowe zachowania. Więc nie mów mi tu o
        komercji, bo jesteś żenujący w swej niewiedzy. Lepiej się nie odzywać niż
        narażać na śmieszność...
      • Gość: stazzio Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM IP: *.tcz.pl / 10.25.33.* 05.05.03, 02:54
        Gość portalu: filemon napisał(a):

        > pierdole komercje pearl jam więc ich nie słucham. Jeżeli już mam wybrać coś z
        > tego koszyka to wybieram scootera.

        Filemon, Ty masz chyba kota?! Pearl Jam i komercja? Słyszałeś/-aś coś kiedyś o
        wojnie PJ z TicketMasterem? Nie sądzę... A słyszałeś/-aś coś kiedyś z muzyki
        PJ? Nie sądzę również... TO nie jest komercyjne granie... Rzekłem.
    • Gość: sunny Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM IP: 213.17.133.* 02.05.03, 20:10
      TEN - płyta ponadczasowa, której będzie się słuchać jeszcze lugo po śmierci
      Veddera...Reszta - bardzo średnia. Jeszcze przyjemne było "No Code".
    • laurka1 Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM 02.05.03, 21:16
      TEN poza konkurencją - wiadomo że najlepszy.

      Z pozostałych:
      BINAURAL/VS - najlepsze
      Dla mnie oba są jakby symbolami nowych kierunków w które podążył zespół: wpływy classic rocka, troszkę zmieniony wokal, eksperymenty itp. Oba były moim nałogiem który wrócił do mnie ostatnio wink

      YIELD - najgorszy
      Takie gorsze Binaural, kiedyś byłam zachwycona tą płytą ale ostatni przesłuchałam i tak naprawdę mnie powaliło LOW LIGHT i ALL THOSE YESTERDAYS - reszta miła ale czegoś brakuje.
      • Gość: Dave Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.05.03, 21:31
        Ten chyba rzeczywiście jest najlepszy, ale ja najbardziej lubię Yield. Na
        pewno ambitne jest Vitalogy, a najsłabszy bez wątpienia Binaural, choć jest
        tam kilka świetnych kawłków np. Sleight of hand. Ale ogólnie myślę, że PJ to
        najlepszy zespół lat 90-tych
    • Gość: Abra Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM IP: *.bsk.vectranet.pl / 10.1.2.* 02.05.03, 23:53
      Obiektywnie najlepszy "Ten", bo to magia i religia, nie album smile
      Ja wszystkie płyty kocham, bo to Pearl Jam. Jednak gdy miałabym wybrać, to
      najbardziej podoba mi się prawie nie wymienane tutaj Vitology - za tą czerń,
      depresyjność i siłe przekazu.
      Za najgorszy album uznałabym trochę kontrowersyjnie No Code, ale to tylko w
      znaczeniu, że najmniej spójny stylistycznie mi sie wydaje. Zawiera jednocześnie
      najbardziej mistrzowskie kawałki jak Present Tense, Red Mosquito czy In My Tree
      i Off He Goes obok takich, do których do dziś nie mam przekonania jak Mankind
      czy pastiszowe chyba Around the Band
      • Gość: kubasa Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.03, 23:56
        najlepsze = Ten (wielka niesamowita energia, kilka niesmiertelnych hitow,
        klasyka)
        Najgorsze - Riot Act (nedza, nuda, wyczerpanie, brak polotu, jalowosc)

        Pozdr.
    • mallina Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM 03.05.03, 01:35
      nie zastanawiam sie ktora plyta najlepsza a ktora najslabsza..
      jednego dnia najlepiej slucha mi sie Yield innego Vs...

      najmniej znam Binaural i Riot Act
    • acur_ Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM 03.05.03, 08:26
      YIELD - najlepszy!

      TEN był bardzo dobry, ale lepszy jest wg mnie właśnie YIELD, podejrzewam, że
      większość stawiających na TEN kieruje się raczej sentymentem, był to album
      pierwszy, świeży, nowy inny niż cokolwiek wcześniej było itd...

      najgorszy bardzo trudno wskazać, może faktycznie BINAURAL coś brakuje...

      • Gość: Argus Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM IP: 158.75.1.* 03.05.03, 13:49
        To i ja.
        Najlepszy- TEN (chociazby za ich najlepszy utwor Oceans)
        Potem na rowni trzy bardzo dobre- Vitalogy,No Code i Binaural.
        Natomiast nie cierpie i nie moge sluchac- Vs i Yield.Bardzo slabiutkie albumy.
        Ostatni- sredni.
        • mallina Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM 07.05.03, 13:09
          Gość portalu: Argus napisał(a):

          >> Natomiast nie cierpie i nie moge sluchac- Vs i Yield.Bardzo slabiutkie
          albumy.
          >

          Vs slabiutkim albumem?????
          Yield slabiutkim..?
          Argusie, nie rozumiem naprawde nie rozumiem jak mozna byc tak gluchym..
          • mallina Re: jeszcze raz do Argusa 07.05.03, 13:21
            no moze za mocno to okreslilam w poprzednim poscie, sorry..
            dla mnie samej kazda plyta PJ jest inna..ale zadnej nie okreslilabym jako
            slabiutkiej!
            a napewno juz nie Vs! plyta ktorej sluchalam na okraglo kiedys z kasety - az
            juz nie dalo sie odtwarzac!
            Yield, ktory pokochalam po pierwszym przesluchaniu i dlugi czas zadnej innej
            plyty nie potrafilam sluchac..
            do Riot Act przekonuje sie dluzej, ale wiem ze dla innych byla ta plyta
            odkryciem juz po pierwszym przesluchaniu..

            moze po prostu malo poznales tamte plyty, nie spodobaly Ci sie i niechetnie do
            nich wracasz - ale slabiutkie NIE SA!

            pozdr.
    • munky Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM 03.05.03, 16:10
      to głosowanie chyba nie ma sensusmile)))
      przynajmniej dla mnie....
      • laurka1 Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM 03.05.03, 16:24
        munky napisał:

        > to głosowanie chyba nie ma sensusmile)))
        > przynajmniej dla mnie....

        Nie ma sensu merytorycznego bo jak można było przewidzieć wyszło nam nie naj-lepszy,gorszy ale "Który album lubię najmniej a który najbardziej"
        A to jakiś tam sens ma np. orientacyjny wink)))
        • munky Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM 03.05.03, 16:27
          a tak orientacyjnie to moge powiedzieć że Binaural, a najgorszego to nawet
          orientacyjnie nie potrafie wskazaćsmile
        • Gość: stazzio sens jest... IP: *.tcz.pl / 10.25.33.* 05.05.03, 03:24
          Jasne, że można tylko orientacyjnie: na zasadzie, co kto lubi... Bo przecież
          nie ma nigdzie obiektywnej wykładni tego, co w sztuce dobre, a co nie... No
          może dzisiaj decyduje o tym kasa, jaką artysta robi na swoim dziele. Czyli im
          więcej kasy, tym dzieło wybitniejsze... żart oczywiście wink
          Więc sens jest taki, że sobie możemy porównać zeznania bliźnich, a może i
          przekonać się przy okazji do którejś z płyt PJ, dotąd przez nas nielubianej.
          Moim zdaniem (nie będę się silił na oryginalność), tą naj-naj jest
          niezmiennie "TEN". Z kolejnymi bywa różnie, mają swoje jasne i ciemne strony.
          Najmniej chyba przemawia do mnie "Vitalogy", które postrzegam jako rezultat
          etapu przejściowego - od grunge'u ku wielkiej niewiadomej... Dalej jest już
          konsekwentnie, z tym że konsekwencja ta polega na braku konsekwencji wink -
          zespół próbuje róznych dróg, nieraz błądząc, ale trzeba przyznać że na każdej
          płycie znajdują się utwory warte uwagi. (Zresztą na Vitalogy też jest ich
          kilka). Najmniej podoba mi się - na razie - rzecz najnowsza... bom się jeszcze
          nie przyzwyczaił... ale z czasem, kto wie? Chyba dużo łatwiej byłoby podać
          ulubione utwory PJ i te, o których wolelibyśmy nie wiedzieć...
      • Gość: red.mosquito chyba jest sens :-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.03, 21:40
        munky napisał:

        > to głosowanie chyba nie ma sensusmile)))
        > przynajmniej dla mnie....


        Założyłem ten wątek, by poznać opinie fanów Pearl Jamu, oczywiście subiektywne
        i nie zawsze merytoryczne. Przecież to nie jest dyskusja profesjonalnych
        krytyków muzycznych (których głos jest zresztą dla mnie mniej ważny niż fanów
        zespołu), ale swobodna wymiana własnych odczuć. Nawet nie śmiałbym tworzyć
        jakiejś formalnej klasyfikacji albumów PJ - taką każdy słuchacz ma we własnej
        głowie. Proponuję więc wpisywać dalej swoje typy - temat jest zaiste głęboki smile
        • stazzio pewnie, że jest 06.05.03, 22:06
          Gość portalu: red.mosquito napisał(a):

          > Nawet nie śmiałbym tworzyć jakiejś formalnej klasyfikacji albumów PJ - taką
          każdy słuchacz ma we własnej głowie. Proponuję więc wpisywać dalej swoje typy -
          temat jest zaiste głęboki smile

          Raz kozie wiadro! Zróbmy taką klasyfikację i wszyscy wreszcie będą wiedzieli,
          jaka jest PRAWDA!!!

          PS cały czas staram się przekonać do Riot Act, choć miejscami nie jest łatwo...
          • Gość: red.mosquito Re: pewnie, że jest IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.05.03, 10:49
            stazzio napisał:

            > Raz kozie wiadro! Zróbmy taką klasyfikację i wszyscy wreszcie będą wiedzieli,
            > jaka jest PRAWDA!!!
            >

            He he, przekorne, ale kusi wink Po 100 wpisach policzymy wstępnie głosy.
            Najlepszą płytę będą musieli polubić wszyscy, a najgorszej przestaną słuchać i
            zaczną obrzydzać znajomym smile))))))))))))
    • Gość: TON Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM IP: 81.210.22.* 05.05.03, 10:01
      Choc powinienem powiedziec, ze ten, bo to zapewne najlepszy album, to jednak
      powiem VS bo do tego albumu wracam najchetniej i przywoluje najwiecej wspomnien.

      Najgorszy jak dla mnie jest Yield, no pewnie na rowni z Binaural, choc na obu
      plytach niejeden fajny kawalek jest.

    • Gość: mcready Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.05.03, 12:42
      Bardzo trudne zadanie, szczególnie wytypowanie najlepszego albumu. Jednak
      skłaniałbym sie ku niedocenianemu nieco "Vitalogy" - przede wszystkim za klimat
      pewnej tajemnicy, niepokoju i niedookreślenia. Może nie wszystkie utwory łatwo
      wpadają w ucho, ale płyta jako całość prezentuje się jako spójna i ambitna.
      Najgorszy album - kto wie, czy nie nowy Riot Act? Jakoś nie mogę się przekonać,
      na razie za rewelacyjne uważam tylko Greendisease i I am mine. Ale słucham
      wytrwale... smile
      • ugo Re: Najlepszy/Najgorszy album PEARL JAM 10.05.03, 22:19
        Najlepszą wg mnie jest oczywiście TEN. Uwielbiam też niedoceniane przez wielu z
        Was VITALOGY. Nie trawię natomiast NO CODE i BINAURAL
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka