Dodaj do ulubionych

BLACKMORE'S NIGHT "Ghost Of A Rose" recenzja

14.07.03, 14:40
Czwarta już studyjna płyta Ritchiego Blackmore’a I jego towarzyszki życia
Candice Night nie przynosi jakichś drastycznych zmian repertuarowych ani
niespodzianek. Wprawdzie, powiedzmy, że więcej słychać tu gitary niż na
poprzednich albumach, ale mając w pamięci rewelacyjny, dynamiczny koncert w
Warszawie miesiąc temu, odbieram album jako zbyt zachowawczy. Co nie znaczy,
że źle się go słucha... ale po kolei.
Album otwierają uwielbiane przez Ryszarda Trudnego („Richard the Difficult,
as he likes to be known” – Candice podczas koncertu) orientalizmy w “Way To
Mandalay”. Następne kilka utworów to typowe Blackmore’s Night z przerywnikiem
na przeróbkę „Diamonds And Rust” Joan Baez. Moim ulubionym utworem z albumu
jest „Cartouche”, od którego rozpoczął się warszawski występ grupy.
Żywiołowy, dynamiczny, w typie „Fires At Midnight”. Reszta, aż do pieśni
tytułowej, również całkiem chwytliwej, raczej się zlewa (Candice słodzi
niemiłosiernie i nawet najbardziej wytrwali miłośnicy słodyczy będą musieli
nieco przystopować). Wyróżniają się te najszybsze, skoczne utwory („Loreley”,
przeróbka mniej znanego utworu Jethro Tull „Rainbow Blues”wink, a te
spokojniejsze najzwyczajniej w świecie są do siebie zbyt podobne, żeby miały
czymś zachwycać poza oczywiście pięknymi melodiami i starannym wykonaniem.
Taki ładny cukierek do puszczania zamiast rąbanki radiowej. Miejscami
bardziej, miejscami mniej kiczowate, czasem całkiem niezłe. Trzy z plusem,
nie więcej...
Obserwuj wątek
    • Gość: Argus Re: BLACKMORE'S NIGHT 'Ghost Of A Rose' recenzja IP: *.malpa.komp.pl 14.07.03, 19:30
      vulture napisał:
      > Trzy z plusem,nie więcej...
      I tyle właśnie w Teraz Rocku dali.
      • Gość: Sugar Re: BLACKMORE'S NIGHT 'Ghost Of A Rose' recenzja IP: *.retsat1.com.pl 14.07.03, 20:06
        Ja bardziej w kwestii Blackmore`a.

        Moim skromnym zdaniem to 3 naj- gitarzysta w historii muzyki (nie wliczam tu
        jazzmanów bo się na jazzie kompletnie nie znam). Pierwszy wiadomo kto, drugi
        Eddie i jego tappingi. Fachury od gitar brąz dają Yngwie Malmstein`owi, ale
        mnie Malmstein poza szybkością niczym więcej nie imponuje... tongue_out

        Richie jako jeden z pierwszych wprowadził do gitary rockowej rozwiązania
        stosowane w muzyce klasycznej (są to strasznie skomplikowane rzeczy. Za
        skomplikowane dla Sugara sad dlatego nic więcej o tym nie napisze).

        Wymyślił riff do "Smoke on the water" uznany w plebiscycie (chyba?) Guitar
        World za jeden z 3 najlepszych riffów rockowych w historii muzyki
        (obok "Satisfaction" i "Back in black").

        Wciąż pozostaje jednym z najszybszych i najsprawniejszych technicznie
        gitarzystów na świecie. Słynne są/były jego popisówki gdzie grał strasznie
        zakręcone solówki za plecami...

        Niestety Richie posiada również jeden z NAJGORSZYCH CHARAKTERÓW wśród
        WSZYSTKICH muzyków w jej historii. Dlatego dalsza współpraca z Deep Purple jest
        praktycznie niemożliwa. Dlatego Blackmore nagrywa folkowe piosenki...

        Jedyny raz słuchałem BLACKMORE`S NIGHT w relacji z ich koncertu w TV. Nie tylko
        nie rzuciła mnie na kolana, ale sprawiła iż nazwę B`sN przypomniała mi dopiero
        ta recenzja. I choćby vulture strzelił tej płycie 10/10 (zamiast koleżeńskiego
        3+), to i tak bym jej nie przesłuchał. Sorry Richie sad
        • vulture Re: BLACKMORE'S NIGHT 'Ghost Of A Rose' recenzja 15.07.03, 16:34
          Gość portalu: Sugar napisał(a):

          > Ja bardziej w kwestii Blackmore`a.
          >
          > Moim skromnym zdaniem to 3 naj- gitarzysta w historii muzyki (nie wliczam tu
          > jazzmanów bo się na jazzie kompletnie nie znam). Pierwszy wiadomo kto, drugi
          > Eddie i jego tappingi. Fachury od gitar brąz dają Yngwie Malmstein`owi, ale
          > mnie Malmstein poza szybkością niczym więcej nie imponuje...

          Tu się zgadzam, a ciekawe, że gdy Malmsteen gra klasyki Rainbow i Deep Purple
          (płyta "Inspiration"), brzmi to beznadziejnie.


          > Jedyny raz słuchałem BLACKMORE`S NIGHT w relacji z ich koncertu w TV. Nie
          tylko
          >
          > nie rzuciła mnie na kolana, ale sprawiła iż nazwę B`sN przypomniała mi
          dopiero
          > ta recenzja. I choćby vulture strzelił tej płycie 10/10 (zamiast
          koleżeńskiego
          > 3+), to i tak bym jej nie przesłuchał. Sorry Richie sad

          He, he... a jakbym dał 11 smile)) To nie jest muzyka, którą się powinno w ogóle
          kojarzyć z Deep Purple. Blackmore założył Blackmore's Night, bo chciał robić
          coś zupełnie innego niż w Deep Purple i Rainbow (pamiętajmy, że jeszcze przed
          B'sN wskrzesił Rainbow i nagrał taką sobię płytę "Stranger In Us All"), ale
          teraz słychać, że go ciągnie do rocka - te orientalizmy i coraz większa ilość
          gitary elektrycznej... już nie mówiąc o koncercie, na którym zmusił Candice do
          odśpiewania "Black Night" smile)))
          • Gość: As Re: BLACKMORE'S NIGHT 'Ghost Of A Rose' recenzja IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 15.07.03, 17:15
            vulture napisał:

            (pamiętajmy, że jeszcze przed
            > B'sN wskrzesił Rainbow i nagrał taką sobię płytę "Stranger In Us All



            Protestuję.
            • vulture Re: BLACKMORE'S NIGHT 'Ghost Of A Rose' recenzja 15.07.03, 17:18
              Gość portalu: As napisał(a):
              > Protestuję.

              Nie masz co protestować, on ją na serio nagrał.
              • Gość: As Re: BLACKMORE'S NIGHT 'Ghost Of A Rose' recenzja IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 15.07.03, 17:21
                vulture napisał:

                > Gość portalu: As napisał(a):
                > > Protestuję.
                >
                > Nie masz co protestować, on ją na serio nagrał.

                Nie protestuję przeciwko faktom, protestuję przeciwko ocenie faktów.
                • vulture Re: BLACKMORE'S NIGHT 'Ghost Of A Rose' recenzja 15.07.03, 17:28
                  Asie, dla mnie ta płyta naprawdę jest taka se... tzn jest kilka momentów,
                  których słucham z przyjemnością ("Ariel", "The Hall Of The Mountain King"), ale
                  jest też - moim, oczywiście zdaniem - sporo nijakich ("Silence", "Cold Hearted
                  Woman"), nieco tandeciarskich ("Black Masquerade") i jeden całkowicie
                  niepotrzebny ("Still I'm Sad"). Ale to moje zdanie i nie musisz się z nim
                  zgadzać, a przy okazji spytam Cię czy masz może nagrania koncertowe tego składu
                  Rainbow?
                  • Gość: As Re: BLACKMORE'S NIGHT 'Ghost Of A Rose' recenzja IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 15.07.03, 17:34
                    vulture napisał:

                    > Asie, dla mnie ta płyta naprawdę jest taka se... tzn jest kilka momentów,
                    > których słucham z przyjemnością ("Ariel", "The Hall Of The Mountain King"),
                    ale
                    >

                    Świetne

                    > jest też - moim, oczywiście zdaniem - sporo nijakich ("Silence", "Cold
                    Hearted
                    > Woman"),

                    Zgoda - takie se

                    nieco tandeciarskich ("Black Masquerade")

                    Świetny

                    i jeden całkowicie
                    > niepotrzebny ("Still I'm Sad").


                    A czemu niepotrzebny? Stara wersja jest gorsza moim zdaniem.


                    Ale to moje zdanie i nie musisz się z nim
                    > zgadzać, a przy okazji spytam Cię czy masz może nagrania koncertowe tego
                    składu
                    >
                    > Rainbow?
                    >

                    Nie mam, a to z dwóch powodów.
                    1. Nie jestem wielkim zwolennikiem nagrań koncertowych
                    2. Nie jestem wielkim fanem Rainbow.

                    Ad 1.
                    Wyjątkiem jest Stargazer - parę lat temu z audycji Kaczkowskiego o Deep Purple
                    nagrałem jakieś koncertowe wykonanie tego kawałka i jest moim zdaniem lepsze
                    niż studyjny pierwowzór. Który notabene poznałem parę miesięcy później, i to
                    pewnie tłumaczy tę nieprawidłowość (zasada pierwszego słuchania).
                    • vulture still I'm sad 15.07.03, 17:38
                      Najlepsza jest dla mnie wersja z albumu "On Stage" z Dio, pokonującym wszelkie
                      bariery wokalne. A ta z albumu "Stranger In Us All" jest dla mnie hmmm taka se
                      a w ogóle najbardziej lubię oryginał The Yardbirds. Pozdrawiam.
                      • Gość: As ciekawostka IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 15.07.03, 17:51
                        Na Allmusic w ogóle nie znają płyty o której tak sobie tu twórczo dyskutujemy.
                        • vulture choróbcia 15.07.03, 17:57
                          A może tylko my dwaj mamy jedyne istniejące egzemplarze???
                          • Gość: As Re: choróbcia IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 15.07.03, 18:07
                            vulture napisał:

                            > A może tylko my dwaj mamy jedyne istniejące egzemplarze???

                            Nie, mój jest pożyczony od kolegi (mam nadzieję że bezzwrotnie smile), ale wiem
                            że znajomi mojego innego kolegi też mają ten album. No i o ile pamiętam to
                            recenzent Tylko Rocka też miał tę płytkę - tak więc co najmniej cztery. Ale to
                            i tak czyni ten album białym krukiem.
                            • vulture hmmm 15.07.03, 18:09
                              Wiesz, ja raczej podejrzewam, że tylko tyle egzemplarzy się sprzedało, a reszta
                              poszła na podstawki pod doniczki w firmie BMG (dlatego potem Ryszard polazł na
                              chwilę do Warnera, bo teraz jest jeszcze gdzie indziej). BTW, widziałeś
                              teledysk "Ariel"? Fajny, tylko chamy piosenkę skróciły na singiel.
                              • Gość: As Re: hmmm IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 15.07.03, 18:13
                                vulture napisał:

                                > Wiesz, ja raczej podejrzewam, że tylko tyle egzemplarzy się sprzedało, a
                                reszta
                                >
                                > poszła na podstawki pod doniczki w firmie BMG (dlatego potem Ryszard polazł
                                na
                                > chwilę do Warnera, bo teraz jest jeszcze gdzie indziej). BTW, widziałeś
                                > teledysk "Ariel"? Fajny, tylko chamy piosenkę skróciły na singiel.

                                A owszem, dane mi było obejrzeć kiedyś, i sam klip był fajny. Ale z tego co
                                pamiętam to brakowało tak gdzieś 1/4 piosenki. No ale to przecież normalka przy
                                dłuższych kawałkach ...
                                • t.o.m.e.k Ghost of a Rose i inne takie tam... 15.07.03, 18:34
                                  > > Wiesz, ja raczej podejrzewam, że tylko tyle egzemplarzy się sprzedało, a
                                  > reszta poszła na podstawki pod doniczki w firmie BMG

                                  Nie bójcie się chłopaki - ja tez mam te płytę i cały czas ja lubię. Myślę, że w
                                  dorobku Rainbow to najlepszy album studyjny od czasów Rising - powiedzmy, że na
                                  poziomie Bent Out Of Shape...

                                  Asie - to co słyszałeś u Kaczora to była wersja Stargazera z Grahamem Bonnetem,
                                  z koncertu w Donington. Czy lepsza od oryginału - nie wiem, bo oryginał to
                                  jakby wzorzec czy punkt odniesienia, ale na pewno jest to jedno z najlepszych
                                  znanych mi wykonań...

                                  Co do ostatniego Ryśka - nie mam na razie zdania (nabyłem oczywiście Limited
                                  edition, rozkładaną na 4 strony świata...). Myślę, że płyta jest dobra i równa.
                                  Ale chyba ZBYT równa - nie ma tu takich fajerwerków jak na poprzednich albumach
                                  np. "The Clock Ticks On", "Under A Violet Moon", "Fires..." czy "I Still
                                  Remember", które juz od pierwszych dźwięków wiadomo, że będą klasykami. Utwory
                                  są na pewno dobre i trzymają rózny poziom, ale... Są też wtórne i niczym nie
                                  zaskakują - w mniej więcej 75% przypadków pod dany kawałek idealnie
                                  wpasowywałem sobie słowa i podziały rytmiczne z jakiegoś innego numeru B'sN. To
                                  typowe dla Ryśka (vide jego twórczość w Rainbow i jej "odciski" w utworach
                                  Purpli po roku 1984), ale jednak na poprzednich płytach B'sN tego nie było,
                                  przez co każda była inna i zaskakiwała czymś innym. Tu zaskoczeń niestety brak -
                                  boję się, że po trzech albumach, na czwartym Rysio wskoczył w taką
                                  jakby "koleinę" i powiedział sobie - "no to teraz już dalej jedziemy tym
                                  kursem", bezpiecznym i przewidywalnym... Chyba nie do końca o to chodzi...
                                  Tak czy inaczej - może "Ghost of a Rose" jeszcze jakoś u mnie dojrzeje - na
                                  razie, po 4 dniach niezbyt intensywnego słuchania, takie są moje wrażenia

                                  Ale, co ciekawe, mój przyjaciel twierdzi, że to właśnie jest najlepsza płyta
                                  Blackmore's Night...

                                  PS. A ja jeszcze w tym tygodniu bedę miał kopię promo "Bananas"... :-p
                                  • vulture Re: Ghost of a Rose i inne takie tam... 15.07.03, 18:38
                                    t.o.m.e.k napisał:

                                    > PS. A ja jeszcze w tym tygodniu bedę miał kopię promo "Bananas"... :-p


                                    Oooo tyyyy!!! To znaczy, chciałem powiedzieć, że zazdroszczę, ale po "Abandon"
                                    to się bardziej boję niż z niecierpliwością wyczekuję...
                                  • Gość: As Re: Ghost of a Rose i inne takie tam... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 15.07.03, 18:40
                                    t.o.m.e.k napisał:

                                    > PS. A ja jeszcze w tym tygodniu bedę miał kopię promo "Bananas"... :-p


                                    I oczywiście zdasz relację smile
                                    • t.o.m.e.k Banananananas 15.07.03, 18:49
                                      > I oczywiście zdasz relację smile

                                      Sami możecie się zapoznać i zdać sobie relację wink - zapraszam na zlot fanclubu
                                      (więcej szczegółów na www.purpleworld.w.pl)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka