Dodaj do ulubionych

Bułgaria-Stambuł 2011

IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.11, 08:53
Postanowiłem podzielić się kilkoma uwagami z naszego wyjazdu w tym roku do Bułgarii i Stambułu. Oczywiście moje opinie są subiektywne. Nie zamierzam nikogo obrażać ani denerwować. Nawet jeżeli nie zgadzacie się z moimi opiniami, to pozwólcie mi mieć własne zdanie

Wyjazd zaplanowaliśmy w ciągu tygodnia. Planowaliśmy wyjazd do Francji, ponieważ pogoda jednak w tym roku była niezbyt zachęcająca, zdecydowaliśmy się na wyjazd w kierunku ciepełka – do Bułgarii – Słoneczny Brzeg. Załoga to 4 osoby: 2 dorosłe i 2 dzieci(?) - moje dzieciaki to już 12 i 15 latka, wkrótce „pisanie o podróżach z dzieciakami” będzie chyba nieuprawnione. W każdym razie koszty z tym ponoszone już nie dotyczą dzieci ale osób dorosłych (noclegi, jedzenie ,bilety). Czas podroży to 11 dni. Środek transportu – samochód z silnikiem diesla.
Wyjazd z Gdańska-Oliwy na południe zawsze wiąże się niestety z przejechaniem przez całą Polskę. W tym roku jednak muszę zasadniczo zmienić swoja opinie o polskich drogach i polskich kierowcach. Po powrocie postanowiłem też wysłać kwiaty Grabarczykowi. Kochani! Mamy super drogi, a jeśli nie mamy to za chwilę będziemy mieć i żadne marudzenie (tak dla nas Polaków charakterystyczne) tego nie zmieni. Kto będzie narzekał na polskie drogi niech na 2, 3 dni pojedzie do Rumunii i Bułgarii. Oczywiście trzeba też pamiętać o winietach przy wjeździe do Rumunii (tygodniowa ok 20zł) i Bułgarii (tygodniowa 10 lewa czyli tez ok. 20zł – uwaga ich posiadanie jest sprawdzane przy wyjeździe z Bułgarii. W Rumunii ważność winiet sprawdza policja, której było mnóstwo na drogach). No tak, ale my mamy przecież podatek wliczony w paliwo ktoś powie – no to odpowiem, że mamy najtańsze paliwo z krajów dawnych demoludów, o Turcji nie wspominając, gdzie jest po prostu szaleńczo drogie paliwo. Kierowcy! To jest oddzielna historia. Nieprawdopodobne chamstwo kierowców bułgarskich i rumuńskich bije na głowę wyskoki polskich kierowców. Nasi piraci drogowi to przedszkolaki, przy tych z Rumunii i Bułgarii. Muszę uzasadnić na czym opieram moją ocenę. Brak respektowania ograniczeń prędkości, wyprzedzanie na podwójnej ciągłej i na trzeciego, a nawet czwartego, a nawet piątego – to przeżyłem. Nagminne wyprzedzanie aut stojących w korku (przejechanie 2 km w Karpatach w ciągu 4 godzin zmieniło moje spojrzenie na polskie drogi o 180 stopni). Trąbienie na wszystkich , zajeżdżanie drogi...a właściwie sami pojedźcie i zobaczcie. Jak wróciłem do Polski uznałem, że mieszkam w uporządkowanym , bezpiecznym kraju, gdzie nic mi nie grozi na drodze, bo oczywiście trafiłem na korek na drodze, ale nikt nie przekroczył linii ciągłej, nikt na nikogo nie zatrąbił, a auto wyjeżdżające z podporządkowanej bez problemu zostało wpuszczone do ruchu.
Rumunię przejechaliśmy ze średnią prędkością 60 km/h. Potworny ruch z dużą ilością tirów plus dodatki w postaci zachowań kierowców zniechęciły mnie w najbliższym czasie do wyjazdu w tamtym kierunku własnym autem. W Bułgarii ruch był nieco mniejszy (za wyjątkiem drogi w okolicy Nesebaru) za to jakość drogi była naprawdę kiepska – od dziurawego asfaltu po drogę z płyt podobna do berlinki z Chojnic do Starogardu Gd.
Trasa naszej podróży to Gdańsk-Oliwa - Tokaj(nocleg) – Sibin(nocleg) – Słoneczny Brzeg(SB 2 noclegi – wyjazd do Stambułu 2 noclegi – SB 2noclegi) – Wieliko Tarnowo(nocleg) – Kluj Napoca(nocleg) – Gdańsk.
1) Pierwszy nocleg zaplanowaliśmy w Tokaju. Miejscowość wielkości Nowego Dworu Gdańskiego jest urocza. Ma poza tym wiele polskich akcentów. Zachęcam spędzić tu choć kilka godzin. Jest to dobre miejsce na nocleg, jeżeli nie chce się zmarnować dnia tylko na przejazd, ale che się tez coś zobaczyć. W Tokaju znajdziecie bez problemu nocleg (koszt 150-220zł/4osoby warunki zawsze b. dobre, klima, czysto). Polecam Huli Pensio nad cukraszdą na początku deptaka. Właściciel ma czyściutkie pokoiki do wynajęcia. W tym roku nie miał wolnych pokoi, ale podzwonił do jakichś znajomych i po 5 minutach mieliśmy nocleg. Na pewno warto przyjść do niego rano na kawę i ciacho do cukraszdy (cukierni-kawiarni). W ciekawy sposób porozumiewamy się z właścicielem cukraszdy. My mówimy do niego po polsku, rosyjsku,niemiecku,angielsku ale wstawiamy też słowa węgierskie, a on do nas po węgiersku. Zawsze się dogadujemy. Na śniadanie zachęcamy aby kupić langosze. Lokal IV kategorii obok cukraszdy daje chyba najlepsze langosze na Węgrzech. Obiad można zjeść w restauracji hotelu Tokaj (koszt ok 100-140 zł/4osoby z winem, piwem , można płacić karta, bankomaty są 3 w odległości ok 200-400m od cukraszdy) No i ostatnia rzecz do polecenia w Tokaju – wino. Kilkanaście winiarni zachęca do skorzystania z okazji, żeby napić się dobrego i taniego wina.
2) Po śniadaniu złożonym z langoszy ruszamy przez Oradeę do Sibina. Przejście granicy bezobsługowe można powiedzieć – nikt na nas nawet nie spojrzał. Kupuje winietę (nic się nie nakleja na szybę- trzeba mieć wydruk w aucie). Nie zarezerwowaliśmy noclegu, bo początkowo chcieliśmy dojechać do Bukaresztu. Niestety jakość dróg i ilość samochodów spowodowały, że zanocowaliśmy w Sibinie (Sibiu). Piękne miasto, które zwiedziliśmy 4 lata wcześniej podczas naszego objazdu wokół Rumunii. Miasto było wtedy Europejska Stolicą Kultury. Niestety dojechaliśmy dość późno. Pospacerowaliśmy po rynku i poszliśmy na kolacje do restauracji, w której byliśmy 4 lata temu. Nadal była pełna. Niestety kelnerzy nie mówią nadal w językach innych niż rumuński. Nocujemy w hoteliku Lion. Nocleg to koszt 140 lei za pokój 3osobowy. Dla naszej 4. Jedyny wolny pokój. Na szczęście łoże 2 osobowe zmieściło 3 osoby. Właściciel o dziwo mówi łamanym polskim i francuskim. Razem z żona wypytują z ciekawością o Polskę, w której kiedyś był u swojego przyjaciela Tadeusza, z którym pracował w Rumunii w cukrowni jeszcze za Cauczesku. Następnego ranka ruszamy do Bułgarii przez most Giurgiu/Ruse (korek przed mostem na pół godziny, opłata za most to 5 euro w kierunku Bułgarii i 2 euro w drodze w kierunku Rumunii. Most jest w remoncie – trzeba liczyć się z czekaniem w jedna i w druga stronę)
3) Z Ruse ruszamy przez Warnę do Słonecznego Brzegu. Po zjeździe z mostu kupujemy winietę za 5 euro na stacji benzynowej. Zaraz za stacją na rondzie policja sprawdza posiadanie winiety. Na stacji obsługa niemiła i udaje, że nie ma jak wydać reszty za winietę. Radze mieć odliczone 5 euro lub 20 lewa. Stacyjka jest niewielka, jest tłok i upalnie. Pierwsze wrażenie Bułgarii – kiepskie. Ruszamy w kierunku SB. Po drodze jedziemy zobaczyć jeźdźca z Madary. Jest to płaskorzeźba średniowieczna , która jest zabytkiem na skalę europejską. Nocleg zarezerwowaliśmy przez www.booking.com. Hotel Milenia naprzeciwko Resort Hellena działa super. Zarezerwowaliśmy apartament z kuchnią i tarasem za 150 zł/4os/noc. Warunki super. Czyściutko, klima. Hotel ma niewielki basen. Oprócz nas w hotelu grupa chłopaków z Holandii. Na początku wydawało nam się że będzie hałaśliwe. Potem okazało się bardzo sympatycznie i bezproblemowo. Duża zaleta hotelu – tanie piwo. Duże piwo to koszt chyba 3 zł. Docenicie to przy temp 30-36 stopni. Obok hotelu market Zora. Ceny niezbyt wysokie. Poza tym maja własny grill gdzie za grosze można kupić grillowane mięsko i ziemniaczki, jeśli chcecie zrobić obiad we własnym zakresie a niekoniecznie iść do restauracji (taki obiad we własnym zakresie to koszt ok 40-60 zł/4osoby- mięsko , ziemniaczki , warzywa. W restauracji taki sam obiad to koszt 100-140 zł/4osoby). Nie radze parkować w SB auta byle gdzie. Bardzo dobrze działa służba miejska, która odholowuje auta na parking strzeżony. Odebranie auta to koszt 60 lewa(ok. 120 zł). Koszt parkingu na godzinę to 2 lewa(ok4 zł).
SB to wg mnie skrzyżowanie Sopotu latem, Zakopanego i taniego rynku z prowincjonalnego miasteczka. Ogólnie tandeta i właściwie ciepło jest jedynym atutem tego miejsca. Nie zwykłem krytykować, ale mogę mieć przecież
Obserwuj wątek
    • Gość: cork17 cd Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.11, 08:59
      SB to wg mnie skrzyżowanie Sopotu latem, Zakopanego i taniego rynku z prowincjonalnego miasteczka. Ogólnie tandeta i właściwie ciepło jest jedynym atutem tego miejsca. Nie zwykłem krytykować, ale mogę mieć przecież własne odczucia.


      4) Po 2 dniach spędzonych w SB postanowiliśmy ruszyć do Stambułu. Początkowo planowałem wyjazd samodzielnie, ale moja starsza córka przekonał mnie, żeby jednak ten pierwszy raz ruszyć w jakiś sposób zorganizowany. Wykupiliśmy wyjazd z lokalnego biura podroży (sprzedał nam go człowiek, który odezwał się do mnie po moim zapytaniu na forum internetowym – przepłaciłem). Ludzie , którzy kupili wyjazd na miejscu zapłacili taniej. Nie rezerwowałem hotelu na czas wyjazdu do Stambułu. Już w SB zarezerwowałem przez booking.com hotel na czas po powrocie ze Stambułu. W tym czasie zostawiłem auto na parkingu strzeżonym, co ważne po dachem (36 lewa). Koszt wyjazdu do Stambułu to 79 euro/os. W tej cenie przejazd, 2 posiłki, nocleg, objazd autobusem tureckim po najważniejszych atrakcjach. Wyjazd do Stambułu o 22. Przyjazd o 6 rano dnia następnego. Stambuł to 20-milionowa metropolia z 1800 meczetami. Robi naprawdę niesamowite wrażenie. Po przejechaniu marnymi drogami w Bułgarii wjechaliśmy na świetną drogę, częściowo autostrada 3-pasmowa, w Turcji. Na granicy pierwsze zaskoczenie – musimy kupić wizę turecka – 15euro od osoby. (x4 w naszym przypadku podniosło koszt wycieczki). Ale to nie koniec zaskoczeń- w autobusie przewodnik zaczął wymieniać jakie wycieczki proponuje i ile kosztują. Powinienem mniej więcej dołożyć po 200 euro do osoby, żeby się zdecydować na to co proponował. Nie tego oczekiwałem. Myślę, że uczciwiej by było, gdyby dano nam info o dodatkowych kosztach, które musimy ponieść. Może organizatorzy myśleli, że będą mieli mniej chętnych. Nie wydaje mi się. Byłoby po prostu uczciwiej. Poznaliśmy ludzi w autobusie, którzy nie byli przygotowani na dodatkowe koszty.
      Nasz Stambuł wyglądał tak. Po przyjeździe zostawiliśmy bagaże w hotelu. Mycie, odświeżenie. O 8.00 zapakowaliśmy się do autobusu (Polacy,Irlandczycy,Holendrzy) Pojechaliśmy z przewodnikiem na Hipodrom, obejrzeć (zewnątrz) Hagia Sophia, Błękitny Meczet. Przejechaliśmy na punkt widokowy w części azjatyckiej Stambułu. Potem jeszcze sklep z ciuchami ze skóry (brrrr...po co nam to?) Wracamy do hotelu na obiad (rodzaj szwedzkiego stołu) picie do obiadu płatne (hmmm – 12 euro za napoje dla naszej 4ki to lekkie przegięcie- znowu nikt nas o tym nie poinformował. Bułgarska uczciwość? Chęć wprowadzenia w błąd, żeby więcej zarobić?) Po obiedzie jesteśmy już wolni. Ruszamy sami na miasto. Hotel na szczęście jest blisko centrum starego miasta. Jedziemy tramwajem, który działa trochę jak metro. Na przystanek wchodzi się przez bramkę jak w metrze. Wrzuca się w bramkę żeton kupiony w automacie obok wejścia na przystanek(1żeton – 1,75 liry tureckiej, nie ma zniżek). Bramka się otwiera. Tramwaj przyjeżdża co kilka minut. Jest czysty i klimatyzowany. Pierwszego dnia zwiedzamy Topcapi , Harem w Topcapi i Wielki Bazar. Wracamy wieczorem. 100 m od hotelu przechwytują nas naganiacze do restauracji. Dajemy się złapać, bo knajpa jest pełna Turków i innych zapychających się jedzeniem ludzi.
      Jedzenie jest pyszne. Obsługa szybka i sprawna. Ze smakiem jemy kolacje – koszt to ok 65 lir z napiwkiem. Po kolacji idziemy do hotelu. Prysznic i spanie po męczącym dniu.
      Następnego dnia rano rozpoczynamy śniadaniem – szwedzki stół, dość smaczne. Po śniadaniu ruszamy na zwiedzanie Agii Sofii, Cysterny (niewielki budyneczek – za to pod ziemia zbiornik wodny z 336 kolumnami sprowadzonymi z różnych części ówczesnego świata- coś nieprawdopodobnego), Grand Bazaru i Bazaru Egipskiego. Ok 15 idziemy na obiad. Tym razem idziemy do zwykłej knajpki na ulicy. Już poprzedniego dnia zwróciłem na nią uwagę. Grillowany przed knajpką baran i przepiórki, kebaby. Niestety wszystkie stoliki na ulicy są zajęte – je tam z 40 osób. Kelner prowadzi nas do wewnątrz – ale jest upiornie duszno i gorąco. Wychodzimy, ale z nas nie rezygnują- proszą żebyśmy poczekali. Po chwili obsługa wynosi dla nas stoły i krzesełka i dostawia na chodniku obok innych stołów – to się nazywa dbać o klientów. Po prostu nie mogliśmy zrezygnować z jedzenia u nich. Jedzenie było pyszne – baranina, wołowina, kebaby, humus, ziemniaczki pieczone. Do wszystkiego gorące cienkie chlebki. Wokół tłum przemieszczających się Turków. Myślę, że nie żałuję, że sam bez przewodnika zwiedzałem zabytki Stambułu. Do tego jedzenie w miejscach, gdzie jedzą Turcy, targowanie się w Wielkim Bazarze ze sprzedawcami i zapach przypraw i rachatłukum oraz daktyli na targu egipskim to dla mnie dotyk Stambułu. Wiem, że pojadę tam jeszcze ale już sam, bez wycieczki zorganizowanej. Do tego wśród Turków czułem się bezpiecznie i nie czułem jakoś nachalności ulicznych sprzedawców i czyścibutów.
      O 17 ruszyliśmy w drogę powrotną do Bułgarii. Mieliśmy informacje od sprzedającego wycieczkę, że będziemy o 11 w SB. Od przewodnika dowiedzieliśmy się, że będziemy o 1.30 w nocy. Znowu przydałoby się trochę rzetelności i uczciwości. Martwiłem się czy ktoś wyda mi auto z parkingu (miałem odebrać je o 11.20 – na szczęście był parkingowy, który wydał mi autko).Martwiłem się też , czy wpuści mnie tez ktoś do naszego hotelu – recepcja miała być czynna do 22 – na szczęście czekał na nas Irlandczyk, który zaniósł nam bagaże do naszego apartamentu. Powiedział tylko żebyśmy poszli spać, skoro jesteśmy zmęczeni, a formalności załatwimy następnego dnia.
      4) Sea Dreams Compleks okazał się sympatycznym hotelem, gdzie do naszej dyspozycji mieliśmy apartament wyposażony we wszystko co potrzebne. Do tego basen miał czyściutka ,błękitną wodę. Z przyjemnością wypoczęliśmy po wyjeździe do Stambułu. Pospacerowaliśmy jeszcze po SB. Spotkaliśmy się też na drinku z nowymi znajomymi poznanymi podczas wyjazdu do Stambułu. Dochodzę jednak do wniosku, że tłok w Stambule jest dużo mniej męczący od tego w SB. Na pewno warto zobaczyć w okolicy miasteczko Nesebar. Można tam obejrzeć tradycyjną zabudowę bułgarską. Miejscowość sprawia wrażenie bardzo sympatyczne.
      • Gość: cork17 Re: cd Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.11, 09:17
        Coś zamieszałem. Ze SB ruszamy do Wielikowo Tyrnowa. Po 2 dniach ruszamy do Wielikowo Tyrnowa. Jest to piękna miejscowość przylepiona do zbocza góry. Piękne uliczki, sklepiki z rękodziełem. Dużo spokojniej niż w SB. Nie ma tej nachalności co w SB. Można tez zobaczyć normalną Bułgarię, bez naganiaczy przed restauracjami. Jesteśmy też zaskoczeni, bo sprzedawcy w sklepach mówią płynnie po angielsku. Okazuje się że Wieliko Tyrnowo jest prężnym centrum akademickim. Nie sili się na złupienie turysty. Zaskoczył nas hotel zamówiony przez moją żonę na booking.com. Na szczęście nazywał się Hotel Real, bo był dość nierealny. Za 4 osoby zapłaciliśmy 200 zł ze śniadaniem. Hotel za te pieniądze dał nam luksusowy wypoczynek z ciężkimi rzeźbionymi meblami i łazienka ok 20m2 z prysznicem i 2osobowym jakuzi. Wszystko czyściutkie i nowe. Do tego naprzeciwko w restauracji zjedliśmy pyszny obiad (restauracja Sczastliwica). Zdecydowanie polecamy to miejsce. Chyba zrobiło na nas dużo większe wrażenie niż SB. Pod Wielikim Tyrnowem są też do zobaczenia monastyry, ze szczególnie godną polecenia cerkwią Narodzenia Chrystusa. Ma piękne malowidła wewnątrz – od zewnątrz wygląda dość skromnie. Na nasze nieszczęście gdy dojechaliśmy na oglądanie cerkwi, nie mieliśmy już lewów. I tu mała skarga na Bułgarów – w miejscowości żadnego bankomatu. Po przejściu przez kilka okolicznych hoteli i restauracji i przedstawieniu problemu– nikt nie chciał nam wymienić euro na lewy. Przy czym widzieliśmy niemalże satysfakcje na twarzach Bułgarów, że pozostajemy z problemem. W końcu ruszyliśmy do Wielikiego Tyrnowa do bankomatu. Po obejrzeniu monastyru ruszyliśmy w drogę powrotna do domu z tego niegościnnego miejsca.
    • Gość: cork17 cd: Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.11, 09:03
      5) Moja żona przekonywała mnie, żeby do domu wracać inną drogą, aby jak najkrócej jechać przez Rumunię (przez Timisoarę). Ja jednak uparłem się, żeby wrócić tą samą drogą. Dostałem za swoje. W miejscowości Cucialata w Karpatach odstałem w korkach 4 godziny. Nie działały telefony, tak więc nie mogłem dodzwonić się do hotelu Panorama w Cluj Napoca, gdzie miałem zarezerwowany pokój na nocleg. Na szczęście dochodziły do nas rozmowy przychodzące. Poznany w korku Rumun odebrał telefon od swojego kolegi. Kiedy dowiedział się, jaki mamy problem z dodzwonieniem się do hotelu – jego kolega załatwił, że pani w recepcji czekała na nas nad ranem, aby nas zainstalować w pokoju. Do tego mieliśmy problem, żeby znaleźć hotel. Zapytany na stacji benzynowej rumuński taksówkarz, bez żadnej opłaty, pomimo, że chciałem za to zapłacić, popilotował nas do samego hotelu. Piszę o tym, bo mieliśmy podobny problem ze znalezieniem hotelu w Wielikim Tyrnowie. Taksówkarz udawał, że nie wie gdzie to jest, a inny zażądał od razu pieniędzy. Jeżeli chodzi o porównanie tych 2 nacji – Rumuni wygrywają na całej linii. Może to i drobiazgi, ale składają się na obraz całości
      6) Po pysznym śniadaniu w Panorama Hotel ruszyliśmy do domu. Tak się zakończyły nasze bułgarsko-tureckie wakacje



      Dlaczego tak?
      -W SB jest cieplutko.
      -Jest mnóstwo hoteli o wysokim standardzie za małe pieniądze.
      -Jest stosunkowo tanio, jak na polskie warunki. Oprócz lokali o wysokich cenach znajdziecie lokale z w miarę przyzwoitym wyborem za niezbyt duże pieniądze.
      - Bułgarski jest językiem słowiańskim, tak więc łatwo będzie wam się porozumieć – a Bułgarzy, gdy próbujecie mówić po bułgarsku, doceniają to. No i jeśli mieliście w szkole rosyjski, to cyrylica nie stanowi problemu. W każdym razie moja 12 letnia córka po kilku dniach w Bułgarii w miarę płynnie czyta cyrylicą.
      - jest blisko do Stambułu. Stąd łatwiej i taniej wybrać się na wycieczkę do Stambułu niż z większości kurortów tureckich, w których będziecie wypoczywali
      Dlaczego nie?
      odległość. Koszt przejazdu z Gdańska wraz noclegami powoduje, że chyba jednak nie ma sensu jechać autem. Chyba, że planujecie zwiedzanie po drodze. Jeżeli wybiorę się do Bułgarii jeszcze kiedyś, to jednak raczej samolotem. Patrz „drogi w Rumunii i Bułgarii”
      SB to tandeta. Morze Czarne zrobiło raczej marne na mnie wrażenie (zapach, czystość)
      sytuacje ratują baseny obok hoteli.
      Ilość hoteli to atut, ale też wada. Bułgarzy chyba poszaleli z niekontrolowaną ich budową. Właściwie nie ma wolnej przestrzeni. Hotele są wszędzie
      Obsługa restauracji - być może przyzwyczajona do pijanych angoli, jest jednak nieuprzejma dla rodzin. Polecono mi restaurację Condor. Obsługa naburmuszona i niemiła. Przeszkadza im, gdy zbyt długo ktoś się zastanawia nad zamówieniem (dzieciaki muszą mieć na to czas). Do tego mięso kurczaka okazało się w środku surowe. Brrr... Przy całej ilości restauracji i zdawać by się mogło dużej konkurencji, jakość mizerna. W innej restauracji kelner nagle przychodzi i żąda zapłaty w trakcie kolacji, twierdząc, że już kończy pracę, po czym dalej obsługuje innych klientów. Może myślał, że nie zapłacimy? (restauracja naprzeciwko knajpy o wyglądzie zamku- piszę ku przestrodze). Staram się wyciągać dobre strony z pobytu, ale SB nie polecam jednak chyba. Porównując ubiegłoroczną Andaluzję i pobyt w Torremolinos pod Malagą – SB przegrywa z kretesem. Zostawiliśmy w SB całkiem niemałe pieniądze, jak na taki wyjazd (wyjazd kosztował blisko 10tyś dla naszej 4-ki), ale gdybym miał wydać te same pieniądze na wakacje, to chyba wolałbym wydać je w Hiszpanii. Po prostu Bułgarzy zachowują się trochę tak, jak górale z Zakopanego (szybko tam nie pojadę - wole każde inne miejsce). Myślą, że mają Bóg wie co i za wszelka cenę próbują złupić przyjezdnych.
      Bułgarzy oszukują. Niestety nie jestem najlepszego zdania o ich uczciwości. Zostałem oszukany na winiecie, na rachunkach za jedzenie, w jakimś sensie na zapłacie za wycieczkę do Stambułu - ale to oddzielna historia.

      Podsumowując.....oczywiście pojedźcie do SB i przekonajcie się sami. Może moja relacja komuś pomoże w zaplanowaniu wyjazdu, a może uchroni przed moimi błędami. Jeżeli o mnie chodzi … nie żałuję wyjazdu, dużo widziałem, dużo przeżyłem i najważniejsze – byłem z moją rodziną i mogłem to wszystko razem z nimi przeżywać.
      Na pytania postaram się odpowiedzieć corkowy@gmail.com
      • Gość: Bywalec Re: cd: Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.11, 11:10
        ŚWIETNA RELACJA BARDZO REALISTYCZNA podzielam Twoje opinie co do drogi samochodem ja jeszcze pamiętam Jazde w latach 80 to dopiero była jazda ostatnio do Bułgarii tylko samolotem 2 osoby ok. 2 godz. koszt ok 1200 zł za 2 osoby jak pierwszy raz to proszę wróć jeszcze ale na przykład do Sozopola albo to jakiejś innej małej miejscowości to jest dopiero Bułgaria SB to typowy kurort bez klimatu. pozdrawiam
    • Gość: syla Re: Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.pubip208.sta.nsm.pl 03.08.11, 11:28
      witam prosze o kontakt priv kłania sie orunia górna za kilka dni ruszamy do małej miejscowosci obok ravdy
      pozdrawiam
      • Gość: magda Re: Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.home.aster.pl 03.08.11, 13:20
        bardzo realistyczne...zgadzam się z tym co jest napisane.
        • Gość: cork17 Re: Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.11, 08:37
          poczytałem o Bułgarii - szkoda , że nie wiedziałem więcej przed wyjazdem. Okazuje się, że Bułgaria ma więcej do zaoferowania chyba poza wybrzeżem - no cóż - człowiek uczy się całe życie.
          • turx01 Re: Bułgaria-Stambuł 2011 26.08.11, 14:12
            Gość portalu: cork17 napisał(a):

            > poczytałem o Bułgarii - szkoda , że nie wiedziałem więcej przed wyjazdem.

            Trzeba było zajrzeć na forum. Pełno tutaj wpisów informujących że na wybrzeżu bułgarskim praktycznie jest zero zabytków, poza Neseberem i trzeba jechać w głąb Bułgarii.

            Relacja fajna i IMO obiektywna, zabarkło mi tylko przykładów czym Słoneczny Brzeg ustepuję Torremolinos, a czym przewyższa (czymś musi, bo wszyscy jeździliby do Torremolinos :-).
            Sądzę że gdybyś uzupełnił swoją relację o ten aspekt, mniej osób byłoby rozczarowanych pobytem w Słonecznym Brzegu, bo pojechaliby do Andaluzji.

            PS. Sądzę ze Bułgarzy byliby zachwyceni już samym porównanieb SB z Torremolinos.
            • Gość: cork17 Re: Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.dynamic.chello.pl 28.08.11, 21:08
              może i racja. Chociaż, nie wiem czy chciałbym, aby bywalcy SB (bez urazy- ale widziałem jak się zachowują. Polacy są widoczni - nie dziwmy się, że traktują nas często jak hołotę) przenieśli się do Termolinos.
              SB był dla mnie po prostu wulgarny - półnagie panie tańczące na stołach barów, mnóstwo atrakcji jak z zapyziałej , jarmarcznej imprezy. Tłumy ludzi zapitych w 3d...y. Dla samych Bułgarów już to zaczyna być problem - widziałem ostatnio jakiś reportaż o turystyce alkoholowej do Bułgarii. Infrastruktura hotelowa niekontrolowana. Żeby przedostać się do plaży trzeba czasami nieźle kluczyć między hotelami - a plaza po prostu niezbyt ciekawie pachnąca, za to z brudną wodą w morzu. Bułgarzy - oczywiście miałem pecha bo trafiałem tylko na tych niemiłych albo próbujących mnie oszukać. Nie wiem o co chodzi, bo uwierzcie , że mocno trzeba się postarać żeby wyprowadzić mnie z równowagi. Bułgarom się udało. No i próby oszukania nas na rachunkach - 3 takie próby w ciągu kilku dni to zbyt dużo.
              Termolinos- pewnie to co jest obecnie w SB ma już po prostu za sobą (efekt termolinos wszedł na stałe do słownika branży turystycznej). Nie chce mi się pisać o zaletach Termolinos - nie chce tez żeby zakochani w SB tam jechali. Jest 1 rzecz , która wymienię -w termolinos czułem się po prostu bezpiecznie i czułem, że bezpieczna jest moja rodzina. Nie miałem takiego poczucia w Bułgarii.
              Ponieważ nie chce mi się dyskutować z olpuwaczami i pieniaczami postanowiłem nie pisać już na forum o Bułgarii. Raczej chyba jednak prędko tam nie pojadę. Wg mnie szkoda jednak pieniędzy a równocześnie bardzo proszę, żebyście nie traktowali mojego postu jako coś co ma was odwieść od wyjazdu do Bułgarii. Oczywiście jedźcie tam i cieszcie się słońcem i wszystkim tym co wam sprawi przyjemność. Pozdrawiam
    • Gość: ciekawska Re: Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.11, 10:51
      byleś kiedykolwiek na wakacjach za granicą oprócz tego co opisałeś ? wydaje mi się ze nie !
      • Gość: cork17 Re: Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.dynamic.chello.pl 28.08.11, 20:44
        buahaha ciekawska - nie wiem czemu ma słuzyć twoje pytanie? Ale ok. podejmuje wyzwanie. Zacząłem podróze jako wczesny student. Moje wyjazdy sa raczej organizowane przeze mnie - rzadko z biurem podrózy, ale ok - tam byłem; Norwegia - 5 razy, Szwecja -4razy, Finlandia-raz,Dania-3razy, Niemcy-3razy, Litwa-5razy, Słowacja- nie zliczę, Czechy-nie zlicze, Węgry-5razy, Rumunia -2razy, Chorwacja-raz,Słowenia- raz, Włochy-3razy,Francja-raz,Hiszpania-2razy,Benelux-3razy, Portugalia-raz, Egipt-raz, Turcja-2razy,Rosja-4razy, Grecja-2razy. W październiku ruszam w mój 1 wyjazd międzykontynentaly - do Wenezueli i Brazylii. Raczej zwiedzam niż plażuję - odkad moje dzieciaki są starsze podrózuję rodzinnie. Nie wiem z czego wnosisz, że raz sie wybrałem do Bułgarii - wow!!. Nie zachwyciła mnie, ale to moja sprawa - nic ci do tego. Jak lubisz Bułgarów i bułgarie to też twoja sprawa - mało mnie to obchodzi. Relację z wyjazdu zamieszczam, poniewaz mam dług wobec tych, którzy pomogli mi zorganizować mój wyjazd- może to im pomoże zorganizować ich wyjazd - nikogo nie zniechęcam do wyjazdu. Może moja relacja niekoniecznie jest dla ciebie. Poziom piszących i ich chęć oplucia innych mierzi mnie i raczej nie jest to moja bajka. Jak cos ci nie pasuje po prostu przestań czytać i znikaj stąd.
        • Gość: cork17 Re: Bułgaria-Stambuł 2011 IP: *.dynamic.chello.pl 28.08.11, 21:16
          ale dałem się podpuścić - ciekawska i trol opluwający wszystkich i wszystko to ta sama osoba. Tym bardziej znikam stąd
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka