Gość: Andrzej
IP: 62.233.129.*
13.05.08, 13:30
Witam,
Właśnie wróciliśmy z tygodniowego pobytu w Bułgarii, po 25 letniej
przerwie:)
Zatrzymaliśmy się w miejscowości Aheloy, w nowym kompleksie
wakacyjnym Marina Cape. Apartament wynajmowaliśmy bezpośrednio od
polskich właścicieli: www.marinacape.republika.pl . Kompleks tuż nad
samym morzem. Codziennie budziły nas ptaki i szum morza:)
Miejscowości Aheloy to mała i cicha osada. Parę sklepów i
restauracyjek, kameralna plaża. W pobliżu był Nesebar i Pomorie,
które oczywiście zaliczyliśmy.
W Nesebarze przepiękna starówka i fajne restauracje z widokiem na
morze - to miejsce koniecznie trzeba zobaczyć - wpisane na listę
dziedzictwa Unesco. Pomorie to przede wszystkim słynne lecznicze
błota, z których nie korzystaliśmy. Ładny deptak, taki nasz "mąciak"
w Sopocie i trochę starych budynków. Sympatyczna plaża:)
Blisko mieliśmy do Słonecznego Brzegu, który też zaliczyliśmy. Długa
piaszczysta plaża robi wrażenie. Ale w sezonie musi być na niej dość
ciasno, setki hoteli i apartamentowców nie zapewnią wypoczynku w
spokoju. Wg mnie dobre miejsce, żeby przyjechać i poplażować, a
następnie wrócić w jakieś spokojniejsze miejsce.
Byliśmy też w Burgas, chyba trzecie pod względem wielkości miasto w
Bułgarii. Ładna plaża i duże molo, parę fajnych knajpek – poza tym
nie warto zatrzymywać się na dłużej. Ze względu na krótki pobyt, na
południe dotarliśmy tylko do Sozopolu. Stare miasto bardzo ładne (tu
jednak Nesebar wiedzie prym), fajne knajpki i wspaniałe widoki z
wysokiego klifu. Fajna plaża, żeby schłodzić się w trakcie
zwiedzania - ale to już chyba w wakacje. W maju nawet Bułgarzy nie
wchodzili do wody;-))
Byliśmy również w Rawdzie opisywanej szeroko na tym forum.
Generalnie sporo knajpek, większość jeszcze zamkniętych.
Próbowaliśmy przetestować knajpkę u braci Serbów – niestety jeszcze
nie działała Ale podobno jest godna polecenia…
Za obiad dla dwójki dorosłych i dwójki dzieci płaciliśmy około 30-40
lewa (przeważnie sałatka "Szopska", drugie danie i napoje).
Większość turystów jakiś tu spotkaliśmy to Polacy. Menu w knajpkach
często po polsku. Ale uwaga na tłumaczenia. My zamówiliśmy sałatkę z
owocami morza a dostaliśmy sałatkę z serem i sosem vinegre. Okazało
się, że ktoś źle przetłumaczył menu na język polski.
Ceny w knajpkach w Bułgarii niższe niż w Polsce. Za najdroższy
obiad, którego nie daliśmy rady zjeść zapłaciliśmy ok 50 lewa (ok.
100 zł). W sklepach artykuły spożywcze też tańsze. Raz robiliśmy
zakupy w sklepach w Aheloy i w Metro (nasze Makro) w Burgas.
Wejście na paszport, ceny niskie, ale niektóre artykuły trzeba
kupować w ilościach hurtowych.
Na koniec trasa. Jechaliśmy przez Rumunię z jednym noclegiem
niedaleko miejscowości Oradea. Oczywiście zwiedzaliśmy Cluj,
Sigisoara (koniecznie) i Brasov (taki nasz Kraków). Około 1700 km z
Warszawy.
Z powrotem przez Serbię - jazda nonstop z przerwą na obiad. 23
godziny i blisko 2000 km. Jechaliśmy dłuższa trasą przez Bratysławę,
aby jechać głównie autostradami. Jeżeli pojedzie się z Budapesztu
prosto przez góry, zaoszczędzicie około 150 km.
Wszystkie granice bez problemu. Zero kolejek - przed sezonem. Jedyni
Węgrzy zaglądali nam do bagażnika, w drodze powrotnej z Serbii.
Tankowaliśmy na Węgrzech, Rumunii i Bułgarii. Najdroższe paliwo na
Słowacji:(
Serbia – cen paliw nie pamiętam, ale można przejechać na jednym
tankowaniu przed granicą.
Dzisiejsza Bułgaria i Rumunia to nie te miejsca, które pamiętamy
sprzed 20 lat. Rumunia to pełna cywilizacja. Brak żebraków, miasta
zadbane. Szczególne wrażenie zrobił na nas Bukareszt, który przez
pomyłkę zaliczyliśmy nocą;-) O dwunastej w nocy pełno samochodów i
ludzi. Przepięknie oświetlone, dużo zieleni (parków). Problem to
język. W pensjonacie, w którym się zatrzymaliśmy: ani po angielsku,
ani po rosyjsku się dogadać nie mogliśmy. Cenę negocjowaliśmy
na „palcach”.
Bułgaria to już posmak Bałkanów. Wspaniały klimat, przyroda ciepłe
morze i super pogoda zwłaszcza w wakacje. Trochę brakowało nam
owoców (maj - były tylko truskawki). Planujemy wrócić na 2 tygodnie
w lipcu lub sierpniu.
Gdybyście mieli jakieś pytania służę pomocą,
Andrzej