Dodaj do ulubionych

Szczęka mi opadła

08.06.04, 12:58
Jestem mieszkanką Zgorzelca od 4 lat. Jakoś długo nie mogłam się przekonać do
tego miasta...Na pierwszy rzut oka - faktycznie królują tu młodzi gniewni
inaczej,a 3 na 4 mieszkańców to pracownicy Elektrowni lub Kopalni...Albo
byłam żoną mojego męża (rodowity Zgorzeledczanin), albo mamą swoich
dzieci...Nie mogłam znaleźć miejsca dla siebie, ale troszkę wysiłku z mojej
strony i okazuje się , że wcale nie jest tak żle... Polubiłam seanse na
19.01, a teraz okazuje się, że mamy swoje forum (tu właśnie szczęka mi
opadła). Dzięki!
Obserwuj wątek
    • neandertalski Re: Szczęka mi opadła 08.06.04, 14:50
      no to możesz spokojnie podnieść szczękę, bo tu zazwyczaj pies z kulawą nogą nie
      zagląda niestety... No i gratuluję, cztery lata w Zgorzelcu, to wyczyn sam w
      sobie. Sam mieszkam tu prawie cale życie, więc wiem o czym mówię;)
      A z tymi pracownikami to chyba nie do końca tak, dziś to jest raczej tak, ze na
      4 mieszkańców 3 chciałoby pracować w kopalni lub elektrowni ale pracuje
      zazwyczaj niestety tylko 1...
      • max_ania Re: Szczęka mi opadła 08.06.04, 20:49
        Ja zaglądam! Codziennie! :)))

        I liczę, że od czasu do czasu poczytam co się w Zgorzelcu dobrego i złego
        dzieje.


        pozdrawiam
        anka
        • neandertalski jeziorany 09.06.04, 08:11
          to tak jak ja, znaczy zaglądam i liczę na to, ze przeczytam :)))
          no to też pozdrawiam w związku z tym!
          A z dobrych wieści, nie uwierzysz ale w końcu komuś przyszło do głowy zacząć
          sprzątać park koło domu kultury. Normalnie wczoraj to mi szczęka opadła jak to
          zobaczyłem, dłuuuugo musiałem zbierać na asfaltowej alejce zęby z wrażenia po
          tym odkryciu. Nie wiem, czy potrzeba było do tego aż jakiś funduszy
          europejskich ale ten fakt po prostu wywołał u mnie łzy wzruszenia gdy
          zobaczyłem odgruzowane rowy odwadniające. Teraz to tylko boję się, ze ktoś
          wpadnie na pomysł aby wyczyścić te śmierdzące szamba które kiedyś były stawami,
          bo wtedy jak wejdę znowu do parku to nie wiem chyba fiknę na zawał w szoku z
          wrażenia. Dziwne się rzeczy dzieją w naszym mieście, baaardzo dziwne i
          niespotykane...
          ;)
          • kopytna Re: jeziorany 09.06.04, 10:18
            Na ten czas nie jestem w posiadaniu kulawej nogi, w związku z czym będę tu
            zaglądać (nie wiem co prawda jak długo - ponieważ moja firma postanowiła grosza
            nie dawać na PFRON i paradoksalnie prowadzą ciekawą politykę kadrową,
            chcą "wymienić" stan zatrudnienia z pełnosprawnych na niepełnosprawnych, no i
            zastanawiamy się w gronie współpracowników co sobie uszkodzić, aby utrzymać
            pracę...). Też mam nadzieję, że ktoś da cynk co się dobrego dzieje w
            okolicy....Dzisiaj się wybiorę na własne oczy zobaczyć ten nieludzki wysiłek ze
            strony władz miasta. Akurat mam takiego fuksa, że kroi mi się dłłługi
            przyjemny weekend. Czego i Wam życzę. Pozdrawiam
            • neandertalski Re: jeziorany 09.06.04, 12:58
              no to w związku z tym nie wiem życzyć Ci zdrowia, czy wprost przeciwnie? :-)))
              Tak czy owak naprawdę można się zdziwić widząc, ze w parku zaczął ktoś robić
              cokolwiek. Kto wie może dożyjemy czasów, ze zacznie się montować tam np wygodne
              ławki które nie zostaną w dodatku w związku z tym pożarte przez jakieś
              ławkożerne bestie jak to miało miejsce do tej pory? Może kiedyś np ludzie
              zrozumieją do czego służą śmietniki i że nie są jedynie wyzwaniem do
              zwiększonego wysiłku fizycznego mającego na celu powiększenie ilości wraków na
              dnie dawnych stawów? Może nawet ludzie w naszym mieście zrozumieją kiedyś, ze
              jak ktoś sadzi kwiaty albo iglaki na skwerach czy innych klombach to nie robi
              tego dlatego aby je sobie można było wykopać ale dlatego aby po prostu było
              ładnie. Jest to w naszym mieście póki co jednak pojęcie mocno abstrakcyjne i
              nie mogę się w związku z tym nadziwić idąc przez park w Goerlitz, że kwiaty
              mogą tam rosnąć nawet na trawnikach. U nas z kolei gdyby ktoś odkrył ile
              kosztuje metr kwadratowy trawnika to podejrzewam, że w naszym parku mogłoby nie
              tylko nie być kwiatów na łące (jak to jest zresztą od zawsze) ale i mogłoby
              wkrótce w ogóle zniknąć poszycie. No i całe szczęście że drzew kiedy osiągną
              pewną wysokość nie da się już wykopać.
              Z drugiej strony ostatnio o dziwo coraz częściej np widzę spacerujących po
              parku Niemców często z dziećmi, dziwi mnie to bo po ich stronie mają też gdzie
              spacerować w zieleni ale może to właśnie chodzi o ten specyficzny urok naszego
              parku? Może to więc ten narodowoodrodzony załatwił to sprzątanie parku myśląc,
              ze jak już nie będzie tam tak jak jest to Niemcy przestaną tu przychodzić? Kto
              wie, logika narodowoodrodzonych jest niezgłębiona;)
              • kopytna Re: jeziorany 09.06.04, 14:37
                Proponuję nie zggłębiać się specjalnie....
                Cześć Pracy !!! Jak mawiał dawny szef naszej firmy (osobiście nie miałam czasu
                go poznać - nie moja epoka...) Za 5 trzecia bierz kapotę, sr.j na szefa i
                robotę.....
                • neandertalski Re: jeziorany 09.06.04, 15:00
                  ano masz rację, właśnie się zrywam, choć szefa mojego akurat lubię :-)
                  no to wesołych świąt
            • max_ania Re: jeziorany 10.06.04, 00:26
              Znam ten ból... Charakter pracy mojego męża na pozór wydawać by się mogło, że
              wymaga przede wszystkim zdrowia, świetnej kondycji fizycznej, siły. A tymczasem
              jak tu się brzydko mówi "firma paralityków" wkroczyła do akcji i po robocie. A
              wszystko dlatego, że dofinansowania jakieś mają itd. (Impel, dobrze pamiętam?).
              Nie wiem jak się ma do tego fakt wkroczenia Polski do Unii, bo wyjdzie na to,
              że Zakład Pracy Chronionej będzie jedynym słusznym i naprawdę trza będzie palce
              w occie moczyć i łamać ;)

              miłego weekendu!
              anka
          • max_ania Re: jeziorany 10.06.04, 00:21
            Jestem pod wrażeniem! :) W kwietniu byliśmy w Zgorzelcu, w parku, zabrałam męża
            i dzieciaki na spacer no i... musiałam im TYLKO opowiadać o dawnej świetności
            parku. O wysepkach z domkami dla łabędzi, o indiańskiej wiosce z drewna, gdzie
            ostały się jeno drewniane pale (bo pewnie za głęboko zakopane, by je zniszczyć :
            ( A na górce, niedaleko łysej (wiesz, tej stromej góry koło działek co się
            idzie do "górnika"), była wspaniała altanka, jako pacholę to sobie tam
            przesiadywałam, bo miejsce nad wyraz urokliwe. Od bardzo dawna śladu nie ma,
            tylko jakaś struchlała ławka... (o ile ona przeżyła...).
            Nie wiem czy wiesz, ale park za Niemca był cackiem projektanta. Sadzono drzewa
            z dalekich krajów (ponoć z Japonii), park miał mnóstwo zakamarków,
            romantycznych miejsc (jak te sztuczne ruiny), kutych ław, sztucznych wąwozów.
            Niemcy na Nysie pływali gondolami (chyba nawet w tym miejscu co obecnie - koło
            wiaduktu; mąż skwapliwie zauważył, że to piaskowiec i od niemieckiej części
            wyczyszczony, ech...). Kolega, który starał się zostać przewodnikiem,
            oprowadził mnie po parku i poznałam go z zupełnie innej strony (wiem, gdzie
            było wąziutki mostek dla pieszych :).
            Myślę, że Niemcom najzwyczajniej żal parku, bo niegdyś był to wspaniały,
            potężny park - jeden, tyle, że przekrojony wstęgą Nysy.
            Jakie masz zdanie na temat pomalowania piaskowca na MDK? I to tylko z dwóch
            jego stron???

            ręce opadają...

            pozdrawiam
            anka
            • pieregierulka Re: jeziorany 10.06.04, 12:40
              .. i taki się ponownie stanie, a kto nie wierzy, przekona się, jak dożyje :)))
              Jest już obecnie opracowany program rewitalizacji miasta (jego najstarszych
              części) i nie wierzę w to, że park miejski będzie w tym pominięty. Bo dlaczego
              nasza zieleń, której zazdrości nam wiele miast, miałaby być gorzej
              potraktowana, niż budynki i ulice?
              Odbiegnę od tematu i powiem, że ukradziona została w nocy z 1 na 2 czerwca
              brązowa rzeźba wagi 140 kg przedstawiająca kobietę z uniesionym nad głową
              dzieckiem. Stała od zawsze w centralnym miejscu zgorzeleckiego Domu Kultury.
              Była symbolem kojarzonym z budynkiem bardziej, niż oba lwy przy schodach.
              Złodzieje włamali się do wnętrza przez wybitą nad wejściem głównym szybę,
              otworzyli główne drzwi i wynieśli rzeżbę na zewnątrz. Pytanie, jakie zadają
              sobie odpowiedzialne za bezpieczeństwo osoby brzmi: czy złomiarze, czy na
              zamówienie kolekcjonera, czy prowokacja?
              Wystawa, prezentowana aktualnie w Domu Kultury, zgromadziła wiele dzieł sztuki,
              o wiele większej wartości, niż skradzione dzieło, także część tych ocalałych,
              które znajdowały się tu 100 lat temu. Nic nie zginęło. Kto pilnuje wystawy?
              Drugiego dnia (po kradzieży), pilnował osobiście dyrektor MDK (wystawy z
              eksponatami umieszczonymi w kilkunastu pomieszczeniach na dwóch kondygnacjach).
              System alarmowy chroni tylko pomieszczenia biurowe położone w dolnej części
              budynku (widocznie zawierające bardzo cenne rzeczy...) I - tyle.
              • max_ania Re: jeziorany 11.06.04, 00:08
                To bardzo przykra wiadmość... A lustra nie zbili? Pierwsze, co mi przyszło do
                głowy, to myśl, że rzeźba trafi do rąk niemieckiego kolekcjonera - krzyże
                pokutne, które próbowali wykopać Polacy (okolice Jeleniej Góry), były na
                zamówienie Niemców. Jeden znajduje się w okolicy chyba Trójcy, w lesie. Nie
                wiem, gdzie są granice tęsknoty za "małą ojczyzną" a zwykłą chęcią
                posiadania...

                Czy dyrektorem MDK nadal jest Baranowski? A cóż tam na dole jest? Kilka starych
                komputerów, jakiś sprzęt garażowy do rzępolenia, jakieś bohomazy i
                kserokopiarka... Skandal... Jak tylko sprawy przybiorą pozytywny obrót, daj
                znać, dobrze? (mam nadzieję, że tak się stanie).

                pozdrawiam
                anka
              • neandertalski Re: jeziorany 11.06.04, 08:39
                ?????????????????????????????? normalnie mnie zatkało, przecież to się w pale
                nie mieści...
            • neandertalski park 11.06.04, 09:03
              ja też pamiętam park z czasów kiedy nie wyglądał jak przez okno, zwłaszcza te
              stawy z wysepkami gdy byłem dzieciakiem mnie ciągnęły. Mam kilka starych kartek
              na których widać jak to kiedyś wyglągało. Na tej skarpie koło łysej i koło tej
              altany zdaje się nawet był najprawdziwszy ogród japoński. I zdziwiłem się też
              gdy zobaczyłem że ta betonowa ławka z okrągłym betonowym stołem koło dawnej
              altany to też jeszcze poniemiecka, podobnie jak klomby na samej górze, tam przy
              przejściu z górnika w stronę stawu. A z ciekawostek, kilka się ostało do dziś
              np schodząc w kierunku stawu od strony domu kultury po schodkach i idąc dalej
              po prawej stronie przy samym stawie stoi prawdziwy okaz drzewny, nie wiem czy
              czegoś nie przekręcę ale to zdaje się cypryśnik błotny (?) ciekawe jest to
              drzewo bo oddycha przez tzw pneumatofory i można je zobaczyć bo są to takie
              wokół niego rozsiane i wystające z ziemi niby czułki, niby korzenie, nie wiem
              jak to opisać, warto zobaczyć.
              Po kładce pod wiaduktem zostały jeszcze pale wbite w rzekę, obok pod wiaduktem
              zresztą widać jeszcze ślady dawnego kąpieliska które kiedyś tam było, mniej
              więce na przeciw obecnej niemieckiej przystani z łódkami. To był kiedyś
              przepiękny teren, trochę dalej na południe był przecież jeszcze Jaegerwaldchen.
              I było też kąpielisko mniej więcej na wysokości niemieckiego Weinberghausu,
              Moys zresztą wbrew pozorom nie był wcale meliniarską dzielnicą tylko właśnie
              dosyć ekskluzywną. Kupując kartki po różnych giełdach internetowych poznałem
              kilka osób, m.in. jednego Niemca z Goerlitz, ma obłędną kolekcję kartek, coś
              koło kilku tysięcy sztuk, samych kartek z Moysu ma coś koło 40tu. No i kiedyś
              opowiadał mi właśnie, że wybrał się na Moys aby pooglądać jego urokliwe zakątki
              i mocno się zdziwił. Pytał się mnie gdzie są te wszystkie knajpki i gasthofy?
              Nie mówił tego w złości czy złośliwości, pytał po prostu zdziwiony. No i ja mu
              się nie dziwię...
              O to malowanie piaskowca lepiej mnie nie pytaj, ciekawe kiedy komuś przyjdzie
              do głowy, np pociągnięcie minią kopuły aby tak nie śniedziała na zielono;) Choć
              w ramach wystawy widziałem wczoraj, ze nad wejściem w miejscu orła polskiego
              umieszczono portret zdaje się Wilhelma, ciekawe co na to nasz narodowiec?
              ;)
              • to.ya Re: park 13.06.04, 18:10
                Szkoda, że nie było tego wątku przed moim przyjazdem urlopowym do Zgorzelca:( i
                że N_ikt mi nie podpowiedział o takich właśnie miejscach.
                Ale i tak zobaczyłam kilka urokliwych miejsc kierując się własnym wyczuciem,
                intuicją i aparatem foto.
                Pozdrawiam słonecznie z Krakowa,
                • kopytna Re: park 15.06.04, 11:56
                  Weekend długi zaliczony. Park też, ale chyba się lekko spóźniłam na te
                  porządki. Mają one to do siebie, że szybko ślad po nich zanika (już sobie
                  wyobrażam co będzie po dniach Zgorzelca...). Za to zaliczyliśmy ciekawą
                  partyjkę szachów. Znaczy się mój mąż zaliczył, bo ja dostawałam rozbieżnego
                  zeza obserwując swoje małe pociechy, co by nie bawiły się psimi kupkami, nie
                  zaczepiały innych kibicujących, ewentualnie nie pocięły się szkłami.... Pan
                  Pijany grał z Panem Eleganckim. Ku naszemu zdziwieniu Pan Pijany po mimo
                  wielkiego wysiłku przy przestawianiu figur (był skupiony, aby ich nie
                  poprzewracać tak mocno ,jak nasz trzylatek, kiedy kolorując malowanki, stara
                  się nie wyjechać za kreskę) partyjki nie położył. Tu w jego stronę wielki
                  ukłon. Jeśli ktoś lubi szachy, może wpaśc na chwilkę (lepiej bez dzieci), po za
                  tym można posłuchać ciekawych rozmów „takich o życiu i o śmierci...” Trzeba
                  tylko uważać na butelki od tradycyjnych napojów, „którymi kiedyś rozpijano
                  pańszczyźnianych chłopów”, a teraz rozpija się bezdomna i bezrobotna
                  inteligencja....
                  • neandertalski Re: park 15.06.04, 12:30
                    :))) to fakt ta szchownica ma swój styl. Nie przyszło mi w zasadzie nigdy do
                    głowy kibicować tam ale może masz rację i to mój błąd? Co by nie mówić klub
                    szachowy wygląda zazwyczaj dosyć oryginalnie ale też tak jak mówisz i w tym
                    wypadku nie szata zdobi człowieka. No i w sumie ta szchownica i szachiści tkwią
                    tam w zasadzie sam nie wiem od kiedy? Masz rację, dzięki, ze mi o nich
                    przypomniałaś :-)
                    Ja zaś w ten długi weekend najbardziej byłem pod wrażeniem zorganizowanych
                    wyścigów po ulicach, zdaje się w piątek i w sobotę. Sam jako kibic chwilowy
                    załapałem się na sobotnie jedynie ale miały swój niezaprzeczalny urok,
                    poblokowane skrzyżowania, biegacze i rolkowcy na ulicach i chodnikach, pomiędzy
                    nimi piesi i normalni klnący kierowcy w samochodach i ludzie na rowerach,
                    sobotnie południe czyli godzina szczytu w okolicach małego ryneczku i ten cały
                    zakręcony wyścig. Byłem pod wrażeniem, tym bardziej, ze w dodatku podziwiam
                    tych którzy wiedzieli w którą stronę biegną bo chwilami miałem wrażenie, ze
                    biegacze biegają wszędzie i ze wszystkich stron a nawet przez most do Goerlitz
                    i z powrotem. Jak mówię, nigdzie mi się specjalnie nie śpieszyłem to i mogłem
                    sobie popatrzeć:-)
    • pieregierulka Re: Szczęka mi opadła 18.06.04, 16:10
      Cypryśnik błotny, nie wiedziałem, że tak się nazywa to drzewo. Z tego co
      pamiętam, rośnie icha tam kilka (chyba ze cztery).
      W sprawie ukradzionej rzeźby, podobno policja coś wie i podobno ją gdzieś
      wyłowiono z jakiegoś stawu. Informacja pochodzi sprzed dwóch dni "z dobrze
      poinformowanych kręgów zbliżonych do policji", ale ona sama nic nie chce mówić
      i milczy. Ciekawe..

      pier a

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka