lew1961
02.05.07, 11:26
Patrzę na swojego Patek Philippe’a, już ósma, czas jechać do firmy. Zakładam
Zeissy przeciwsłoneczne, garnitur firmy Twins i wsiadam do swojego srebrnego
Rolls-Royce’a. Drzwi mi otworzył czarny jak smoła kierowca i pojechaliśmy po
gładkich jak stół jeleniogórskich ulicach. Zatrzymaliśmy się w McDonald’s
Drive, zapakowaliśmy Tortille śniadaniową i dużego Shake’a, poczym ruszyliśmy
z piskiem opon za miasto. A co mi tam, gdzie się będę spieszył – pomyślałem.
Wstąpimy jeszcze do klubu golfowego powiedziałem przez zestaw głośno mówiący
do fagasa w czapce z daszkiem siedzącego za szybą odgradzającą kabinę
kierowcy. Akurat koledzy biznesmeni mieli ucztę z bażanta polewanego miodem,
zakrapianą prosto z magyarskich piwnic byczą krwią podawaną w chińskiej
porcelanie, a na stołach obok w kręgielni tańczyły brazylijską sambę
azjatyckie rusałki w stroju topless. – Dzień dobry panie prezesie – kłaniają
mi się z daleka wydekoltowane callgirls. Tak mi było dobrze, że zadzwoniłem
na pager do firmy o urlop, gdzie byłem szefem. Niech robią niewolnicy ze
wschodu za mannę z nieba – uśmiechnąłem się. W perspektywie miałem bowiem
całonocne orgie po amerykańskiej viagrze w pałacu z włoskiego marmuru i
szwedzkiej blachy. Zdążę się jeszcze odprężyć w swojej rzymskiej łaźni
parowej, do której akweduktami spływa górska woda źródlana, a nazajutrz
poczytam sobie prasę internetową, pooglądam filmy na telebimie, rozpierając
się w fotelu z Ludwika XIV w swojej posiadłości ogrzewanej ekologicznie.
Najlepiej robi mi zawsze tajski masaż przy kominku i wiedeńskiej muzyce leżąc
na skórze z niedźwiedzia - westchnąłem. Co ja mam z tymi pieniędzmi robić?
- Wstawaj już szósta stary capie! Ktoś mnie szarpie za rękę...
- Bierz wózek i jedź na rewir, bo ci koledzy wszystkie puszki posprzątają i z
czego będziemy żyli dziadu! – Dziś masz termin do MOPS-u i PUP! – słyszę
wyraźnie głos mojej Wandzi. Och kurcze, to wszystko był tylko sen...
- Po co mnie kur... obudziłaś!
Nakryłem głowę poduszką...
socjolog
grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/