elkman
06.11.05, 21:27
Tak jak Manio pisał w wątku o cmentarzach ilość prywatnych samochodów w
latach 50-tych bla "śladowa" nie mówiąc o taxi.
Z tego co ja pamiętam to prywatne samochody osobowe w tamtych czasach mieli
tacy obywatele miasta jak ks.Kącki,inż.Dauter czy kupiec Tyszkiewicz.
Posiadanie motocykla też było pewnym poziomem zamożności. I tak Zundappa miał
ks. Szota a Sokoła miał właściciel sklepu f. BATA.
Początki taxi w Ełku skończyły się dwukrotnie fiaskiem.
Jak pamiętam pierwszym taksówkarzem był ktoś obcy ( z zewnątrz). Wymalował
sobie nr Ełk 1 i stał bezskuteczniew obok dworca ze 2 m-ce i wreszcie
zrezygnował. Potem gdy dostępne były moskwicze (bez licencji Opla) przywożone
w drugiej połowie lat 50-tych z ZSRR stanęło ich chyba trzech. I też nie
udało się.Nie było popytu na te usługi.
Dopiero na początku lat 60-tych,gdy można było kupić warszawy (a cena ich
wynosiła 120 000 zł) rozwinęła się ta sfera usług.
W tym czasie aby kupić taki samochód musiałbym pracować 10 lat,oczywiście
nie mając innych wydatków.
W pewnym okresie taksówkarstwo tak się rozwinęłó,że było chyba 170 nr
bocznych.
"trzaśnięcie drzwiami" kosztowało 4,50 a kurs do A-26 od dworca kosztował 10
zł a niektórzy żądali 10,50 co było powodem kłótni z pasażerami.
Taksówkowy zawód zdominowała rodzina Szczawińskich. Było ich 4, ojciec i 3
synów.......