naczelny.prezess
19.09.05, 12:41
No to powazniejszy temat będzie. Dzisiejszy Głos Koszaliński:
Magister stoi po zasiłek
Smutna wiadomość dla studentów. Wyższe wykształcenie nie chroni już przed
bezrobociem, a na pewno nie gwarantuje godziwych zarobków. Z roku na rok w
pośredniakach przybywa magistrów.
Od lat nie zmieniło się jedno - bezrobocie wśród najbardziej wykształconych
jest najniższe, zaledwie kilkuprocentowe. Ale jest i niepokojąco rośnie.
Okazuje się, że nie tak łatwo znaleźć pracę po ekonomii, socjologii czy
pedagogice, choć są to wciąż jedne z najbardziej obleganych kierunków na
studiach. Za to w pośredniakach nikt nigdy nie słyszał o bezrobotnym lekarzu
czy nauczycielu angielskiego.
W Koszalinie pracy szuka 715 magistrów. Wśród nich jest 34 inżynierów
budownictwa, 17 inżynierów środowiska, 23 pedagogów ogólnych i 24 szkolnych,
13 nauczycieli języka polskiego. Ale najwięcej jest bezrobotnych ekonomistów:
aż 193, oraz specjalistów do spraw marketingu - 52.
W Białogardzie trudno o pracę dla inżynierów - 16 bez pracy, ekonomistów - 20
bezrobotnych i specjalistów od marketingu - 12 zarejestrowanych w PUP. Ale
zajęcia szukają też m.in. filozofowie, dziennikarz, biotechnolog, nauczyciele
polskiego, matematyki czy nauczania początkowego. W Kołobrzegu bez pracy jest
217 magistrów, w Sławnie 168. Suche liczby jednak nie oddają w pełni
sytuacji. Okazuje się, że wiele osób z tytułem magistra w kieszeni decyduje
się na pracę za bardzo niewielkie pieniądze, byle tylko nie wylądować na
bezrobociu. Na przykład absolwenci trafiają na tzw. staże, głównie
urzędnicze. Dostają za to 462 zł miesięcznie.
Kogo potrzebują pracodawcy? Przede wszystkim specjalistów, np.
oligofrenopedagoga i osób znających dobrze języki obce, głównie do pracy w
szkole. Wydawałoby się, że uczelnie powinny do potrzeb rynku pracy podchodzić
bardzo elastycznie i zamykać kierunki produkujące bezrobotnych, a w to
miejsce otwierać wydziały kształcące poszukiwanych specjalistów. Okazuje się,
że są to tylko pobożne życzenia. - Otwarcie nowego kierunku to dla uczelni
olbrzymi wysiłek, przede wszystkim kadrowy. Na to potrzeba dużo czasu -
stwierdza Tomasz Heese, prorektor do spraw nauczania Politechniki
Koszalińskiej.
- Nie jest tak, że praca na absolwenta studiów czeka. Nie sposób zaczynając
studia przewidzieć, jak za pięć lat będzie wyglądał rynek pracy - przyznaje
Krzysztof Głowacki, przewodniczący Stowarzyszenia Studentów i Byłych
Studentów Politechniki Koszalińskiej Millennium. - Mimo to coraz częściej
powtarzamy byłym studentom, którzy szukają pracy, że trzeba się szanować. Nie
opłaca się "wbijać" w pracę za 600, 800 złotych miesięcznie, której się nie
lubi. Lepiej poczekać, wyjechać, nawet za granicę, i znaleźć dobrą pracę za
godziwe wynagrodzenie.
I co Wy na to? Ja wiem z doświadczenia, że część "upchniętych po/na stażach"
absolwentów myśli tylko o tym jakby się za granicę wyrwać. A jak sie potem
szuka np. politologa czy socjologa to w całym PUP nie ma żadnego z takim
wykształceniem.