Gość: w.aga
IP: *.pools.arcor-ip.net
14.10.11, 17:42
Opiszę Wam sytuację, która z modyfikacjami punkt 1 ma miejsce w naszej rodzinie codziennie, przy czym szajba zakupowa jest tylko jednym z wielu punktów zapalnych, ale dla mnie najbardziej irytującym.
1. Szajba zakupowa. Każdorazowe wyjście do sklepu powoduje jazdę pt: "kup mi coś", nieważne co, gówienko, kinderjajco, cokolwiek byle zaspokoić jego konsumpcyjną manię. Czasem się umawiamy, że może sobie wybrać jedną rzecz, wtedy jest spokój. Ale nie mogę przecież za każdym razem podczas robienia spożywczych zakupów mu ulegać. Jeśli stanowczo odmawiam następuje:
2. "mszczenie się" czyli "nie potrzymam ci drzwi, bo nie kupiłaś mi żelków", "nie przepuszczę cię do taśmy przy kasie, bo nie dostałem lizaka". Zwykle w takim momencie lodowatym tonem ostrzegam 2 razy a za trzecim wymierzam karę, zwykle brak bajki albo odmowa wieczornego wspólnego czytania, które syn bardzo lubi. A wtedy przychodzi pora na punkt 3:
3. przepraszanie. Wiesza się na mnie, kładzie pod nogi, klęka, "mamusiu już nie będę", "mamusiu przepraszam cię, ja już nigdy w życiu" itd, itp. I krokodyle łzy do tego. Ja nie ulegam, bo jak się pwoiedziało a trzeba i b, choćby cały sklep miał darmowe widowisko.
Uparte jest to moje dziecko jak osioł, przekonane o swojej racji na 100%. Chodzi też na lekcje pianina, ćwiczymy codziennie w domu, najpierw jest zawodzenie "ja tego nie umiem", "to dla mnie za trudne", tłumaczę, pokazuję, rysuję co i jak spokojnie, choć wewnętrznie w stanie przedrzucawkowym, po czym jak już wirtuoz załapie o co biega w danej etiudce następuje, 2 część przedstawienia: "phi, to jest dziecinnie łatwe", "nie musisz mi pomagać, ja wiem lepiej", "zabierz te ręce z klawiatury, bo mi tylko przeszkadzasz" i tak dalej. Grrrrr!
Pomocy i ratunku, bo oszaleję! Mam wrażenie, że to nie 6-latek a 16-latek z buntem w pełnym rozkwicie. Każda rada na wagę złota, z góry dziękuję.