IP: *.szczecin.mm.pl 28.11.12, 17:46
Sprawa wygląda tak: adoptowaliśmy dwulatka, obecnie ma prawie cztery lata.
Pokochaliśmy go bardzo, jest naszym największym skarbem, zaakceptowała go także dalsza rodzina, wtopił się w naszą familię i bylibyśmy przeszczęśliwi gdyby nie jedna rzecz.
Synek próbuje nami manipulować i o ile te dziecięce próby typu histerie, wymuszenia itp. opanowujemy z całym spokojem, tak ostatni (od jakichś trzech miesięcy) wynalazek mocno mnie dotyka.
Zauważył zapewne, że mimo woli reaguję emocjonalnie (mówię i okazuję, że jest mi przykro i smutno) na jego deklaracje w rodzaju: "Nie kocham cię", "Nie lubię cię", "Nie mów do mnie" czy jak przychodzę po niego do przedszkola: "Nie będę z tobą wychodził" i "Nie przychodź po mnie więcej" (ucieka, chowa się za ciociami, ostentacyjnie ignoruje gdy staję w progu sali).
Pierwsze kilkanaście razy odpowiadałam beztrosko "A ja ciebie kocham najbardziej na świecie" ale wbrew moim oczekiwaniom nie ucięło to tematu wręcz przeciwnie - szuka mocniejszych, bardziej dobitnych gestów i słów (lub publiczności) by mi okazać niechęć.
Potem zaczęłam mu poważnie tłumaczyć, że takie słowa mogą sprawiać ból, że są niemiłe, pytać, dlaczego tak mówi - zmienia temat.
Nie chodzi tu o to, że oczekuję jakiejś wdzięczności za adopcję, nie pamiętam na co dzień o tym fakcie - to po prostu nasz synek i tyle, no ale, cholera, to mnie po prostu, po ludzku boli, gdy mój najkochańszy berbeć odpycha mnie i rzuca takimi tekstami kilka razy dziennie.

Nie wiem, dlaczego tak się dzieje: w naszym życiu nie było jakichś gwałtownych wydarzeń, synek nie jest bity, lubi i sam przychodzi się poprzytulać rano, przed spaniem lub gdy jest mu smutno.
Jest dzieckiem bardzo pobudliwym, nie słucha się dorosłych: nie wykonuje poleceń cioć czy pani od tańca, nie uznaje autorytetu dorosłych.
Czy on poddaje mnie jakiejś próbie? Karze za coś? Jak mu przekazać, że takie zachowanie jest bolesne? Jak go przekonać, by przestał? By zaufał dorosłym?
A może to (aż mnie w sercu kłuje gdy to piszę) najprostszy powód - on mnie po prostu nie kocha?
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Nie kocha 28.11.12, 18:41
      Nie wiem czy Cię pocieszę. Moja córka jest w tym samym wieku. Nie jest adoptowana a zachowuje się dokładnie tak samo. Ja, na Twoim miejscu, zastanowiłabym się, czy przypadkiem nie jest tak, że traktujesz to dziecko w specyficzny sposób bo jest adoptowane i czy rodzone dziecko traktowałabyś tak samo (nie wiem jak jest tylko proponuję refleksję). Druga kwestia to wrzucenie na luz i zrozumienie, że słowa "nie kocham Cię" nie oznaczają tego co Ci się wydaje. One oznaczają "Jestem na Ciebie wściekły ale nie potrafię tego powiedzieć a poza tym chcę Ci dokopać". Bardzo ładnie wyłożyła mi to moja córka:

      "Mamo, musisz zrozumieć, e jak ja mówię, że Cię kocham a potem się złoszczę i Ci mówię, że Cię nie kocham to ja Cię tak naprawdę kocham." Proste, nie?
      • Gość: basła Re: Nie kocha IP: *.szczecin.mm.pl 28.11.12, 19:07
        joshima - ale idąc Twoim tokiem rozumowania, to za co on może być na mnie wściekły cały czas? Bo on nie mówi tak w reakcji na zakazanie czegoś, w złości (to bym rozumiała), tylko ot tak po prostu spokojnie wypala bez okazji.
        Czy traktuje go inaczej? Inaczej niż kogo? Jest moim jedynym dzieckiem.
        Mocno uderza mnie jego zachowanie na tle innych przedszkolnych dzieci, zakochanych w swoich matkach, biegnących na ich widok w ramiona, obdarowujących je laurkami i innymi tego typu wytworami rączek (mój nie chce do mnie podejść, krzyczy "nie dotykaj mnie!!", odmawia robienia czegokolwiek dla mamy w przedszkolu, informując ciocie, że on swojej mamy nie kocha.
        Kwestia adopcji nie gra tu dla mnie roli, chcę zrozumieć dlaczego zachowuje się inaczej niż rówieśnicy z przedszkola.
        • verdana Re: Nie kocha 28.11.12, 19:22
          A dawno chodzi do przedszkola? Cos się w domu zmieniło? Bo samo "nie kocham cię" jest normalnym etapem rozwojowym, ale juz jego zachowanie w przedszkolu świadczy o braku poczucia bezpieczeństwa. Tak reagują dzieci porzucone - zachowywałqam się tak przez pó roku po 10-dniowym pobycie w szpitalu. A Twoje dziecko przez dwa lata nie miało nikogo.
          Poszłabym do psychologa jednak. Najpierw bez dziecka.
        • joshima Re: Nie kocha 28.11.12, 19:48
          Gość portalu: basła napisał(a):

          > joshima - ale idąc Twoim tokiem rozumowania, to za co on może być na mnie wście
          > kły cały czas? Bo on nie mówi tak w reakcji na zakazanie czegoś, w złości (to b
          > ym rozumiała), tylko ot tak po prostu spokojnie wypala bez okazji.
          Jakiś powód ma/ Ja nie znam twojego syna, Waszych relacji itd. Na pewno nie bez znaczenia jest wiek.


          > Czy traktuje go inaczej? Inaczej niż kogo?
          Inaczej niż gdyby był Twoim biologicznym synem.

          > Kwestia adopcji nie gra tu dla mnie roli, chcę zrozumieć dlaczego zachowuje się
          > inaczej niż rówieśnicy z przedszkola.
          A on wie?
          • Gość: Krawat Re: Nie kocha IP: *.icpnet.pl 08.12.12, 01:00
            >> Czy traktuje go inaczej? Inaczej niż kogo?
            >Inaczej niż gdyby był Twoim biologicznym synem.

            Skąd ma wiedzieć jak traktowała by inaczej biologiczne dziecko skoro go nie ma :)
    • Gość: drzewachmuryziemia Re: Nie kocha IP: *.cable.net-inotel.pl 28.11.12, 19:16
      Twoje dziecko ma zaburzenia więzi, jak większosc dzieci adoptowanych. Ono nie reaguje na Ciebie,nie miej wiec poczucia winy, ma po prostu taki wzorzec przywiązania. Ty zachowujac sie stabilnie, bezpiecznie, próbujesz go przełamac. Moim zdaniem bez specjalistycznej pomocy bedzie Ci bardzo trudno, a znaleźc dobrego psychologa, który by sie na tym znał, tez nie jest łatwo. Na pewno TKOPD. Polecam Ci też ksiązkę Deborah Grey pt. "Adopcja i przywiązanie" - jest w niej wszystko wytłumaczone z praktycznego punktu widzenia, sa tez przykłady oddziaływan terapeutycznych. Powinno Ci to rozjasnic sprawe.
    • Gość: basła Re: Nie kocha IP: *.szczecin.mm.pl 28.11.12, 19:47
      Byłam u psychologa przedszkolnego. Wysłuchał mnie, potem obserwował zachowanie małego i mam wrażenie, że mnie zbył, mówiąc, że nie widzi niczego złego, że to etap, że niektóre dzieci tak mają i mam odpuścić oraz nie doszukiwać się nie wiadomo czego bo na pewno to robię dlatego, że jest adoptowany ;-)
      A mnie intuicja podpowiada, że to nie drobiazg i lepiej zacząć działać jak najwcześniej - kto ma rację?
      I jak działać? Jak znaleźć odpowiedniego psychologa, czym się kierować szukając?
      • dianaro Re: Nie kocha 28.11.12, 20:02
        Jeżeli psycholog tak po obserwacji twierdzi, to raczej trudno nie zgodzić się z jego opinią. Chyba, że będziesz szukała na siłę lekarza, który powie to co chcesz usłyszeć "Tak dziecko Pani nie kocha". Warto odpuścić i tak mocno nie skupiać się na tym problemie, gdyż to jeszcze bardziej potęguje dziecka wypowiedzi i Pani smutek. Mój rodzony 5-latek, bardzo mądry i nad wiek rozwinięty potrafi powiedzieć: "Nie kocham Was", "znajdę sobie innych rodziców", "po co mnie urodziłaś". To bardzo boli, ale w takich momentach tłumaczę mu najprościej jak się da i patrząc w jego oczy, mówiąc że bardzo go kocham i takie słowa wywołują u mnie smutek. Oczywiście to pomaga, za chwilę się przytula i całuje, ale za jakiś czas potrafi powiedzieć to samo. Tak więc trzeba tłumaczyć cierpliwie i nie skupiać się za bardzo na czymś, czego tak naprawdę nie ma.
        • verdana Re: Nie kocha 28.11.12, 20:36
          Przedszkolny pscyholog prawdopodobnie zna sie na psychice dzieci adopcyjnych gorzej niż ja na balecie klasycznym. Pewne zachowania, utrzymujące się i jednak niepokojące, skonsultowałabym z dobrym psychologiem, zajmującym się adopcją - a nie pierwwszym lepszym.
          Czym innym jest bowiem pewien etap rozwojowy , czyli mowienie rodzicom "nie kocham was" , gdy dziecko jest złe, a co innego pewne sygnały, że dziecko nie czuje się bezpieczne, że jego poczucie bezpieczeństwa jest zachwiane. Odrzucenie matki w momencie, gdy przychodzi po dziecko moze świadczyć o tym, zę dziecko w przedszkolu czuje się odrzucone i odtracone i obawia sie, czy mama go kocha i po niego wróci. Biologiczna mama wie, ze jej dziecko nie miało takich traumatycznych doświadczeń. W wypadku dziecka adopcyjnego zachownie moze byc reakcją na coś, co zdarzyło się w "poprzednim zyciu".
          To absolutnie nie chodzi o to, że dziecko "nie kocha". Moze na przykład nie rozumieć, ze jest kochane - bo zbyt długo nie było.
          • e-kasia27 Re: Nie kocha 28.11.12, 21:24
            Poza tym może mu ktoś "uczynny" nagadał mu coś na ten temat, że nie jest twoim synem i że go nie kochasz, albo oddasz, jak nie będzie grzeczny.

            Skontaktuj się z ośrodkiem adopcyjnym albo zadzwoń na tel zaufania, może polecą ci jakiegoś psychologa, który zna się dobrze na problemach dzieci adoptowanych.
            • verdana Re: Nie kocha 28.11.12, 21:31
              O! To może byc bardzo trafne spostrzezenie.
      • Gość: drzewachmuryziemia Re: Nie kocha IP: *.cable.net-inotel.pl 28.11.12, 22:15
        idz do Komitetu Ochrony Praw Dziecka albo do Fundacji Dzieci Niczyje, tam znajdziesz. To ma znaczenie, ze dziecko jest adoptowane, zwłaszcza w wieku 2 lat, juz naprawde sporo zdązyło przezyc.
    • asienka95 Re: Nie kocha 29.11.12, 11:54
      Mój synek (prawie 4) od jakiegoś czasu mówi: nie kocham dziadka. Nie chce się bawić z dziadkiem, witać, żegnać. Patrzy na nas i widać, że czeka, co my na to. Do niedawna dziadek był ukochany. Nie zdarzyło się nic, co mogło być przyczyną takiej diametralnej zmiany.
      Mam wrażenie, że taki wiek - testujący naszą reakcję na jego "złe" zachowania.

      To naturalne, że analizujesz i martwisz się, tym bardziej, że synek do 2 lat był w zupełnie innym świecie. Czy był w domu dziecka? Czy znasz jego przeszłość?

      Pozdrawiam ciepło, 3maj się!
      • isolek Re: Nie kocha 29.11.12, 21:27
        Moja 4.5 latka chociaż wiem że jestem jej ukochaną mamą też czasem nie leci na skrzydłach i mówi że nie chce iść do domu. Ale pomyślałam sobie że twoje dziecko może tak okazuje miłość. Może tak ją postrzega, właśnie przez pryzmat odrzucenia? Może nie zna( nie ma zakodowanych) innych wzorów zachowań. Myślę że psycholog jest świetnym rozwiązaniem. Ja okazywała bym dziecku dużo gestów miłości mówiła o tym co znaczą gesty przytulania. Tłumaczyła co robię dlaczego zachowuje się tak a nie inaczej wobec niego i utwierdzala o swoim przywiązaniu. Może jakieś bajki o podobnej tematyce.
    • aleksandra1357 Re: Nie kocha 01.12.12, 10:22
      Moim skromnym zdaniem to jest skutek pierwszych dwóch lat życia. Wiem, że to trudne, ale nie bierz tego do siebie. Może to jest taki etap odrzucenia przed całkowitym zaakceptowaniem Ciebie. On się po prostu boi Ciebie pokochać. Bądź możliwie stabilna, ciepła i dorosła. No i dobry psycholog też nie zaszkodzi oczywiście.
      • aqua48 kocha, ale boi się odrzucenia. 01.12.12, 12:15
        Moje rodzone dzieci też przeżywały podobne etapy. Dla matki jest to szok. Ja sobie radziłam mówiąc: nie szkodzi, za ja Cie kocham i starałam się odwracać uwagę dziecka na inne sprawy. Oraz częściej zapewniałam bez powodu o swojej miłości. Pomagało.
        Wydaje mi się, że u Twojego dziecka takie uporczywe zachowania są wynikiem ogromnego lęku przed odrzuceniem. Tak wielkiego, że samo woli ten fakt uprzedzić. Musisz w tym wypadku być silna i przekonana, że nie jest to działanie złośliwe, tylko wynikające z jego wcześniejszych przeżyć. Dlatego tak długo się utrzymuje. Myślę, że wizyta w ośrodku adopcyjnym u psychologa, który ma do czynienia z podobnymi zachowaniami u dzieci pomogłaby Wam obojgu przejść przez ten trudny okres.
    • scher Re: Nie kocha 04.12.12, 02:31
      Gość portalu: basła napisał(a):

      > Zauważył zapewne, że mimo woli reaguję emocjonalnie na jego deklaracje w rodzaju: "Nie
      > kocham cię", "Nie lubię cię"

      To po co reagujesz emocjonalnie? Po co dajesz dziecku broń do ręki, narzędzie do manipulowania tobą? Dzieci nie takie głupoty wygadują, kiedy widzą, że mogą uzyskać tym władzę nad rodzicami.

      Dorośnij i przestań się przejmować każdym słowem czterolatka. Obojgu wam to wyjdzie na zdrowie. Piszę to z perspektywy ojca trójki dzieci.
    • agnieszka.z.lodzi Re: Nie kocha 04.12.12, 10:05
      Twoje dziecko jest obecnie w połowie drogi. Poznał dzięki i przy Tobie co to miłość, czułość, ciepły dom, przywiązanie, troska, mama. Ale doskonale pamięta samotność, lęk, płacz, tęsknotę, z czasów przed adopcją. Jak już dostal teraz to dobre to podwójnie boi się to stracić i wrócić do tego co kiedyś. Jest więc wyparcie, lęk, zaprzeczenie. Od Ciebie zależy zapewnienie go o miłości bezwarunkowej, powtarzanie że jesteście razem na dobre i złe, że to jego dom na zawsze bez względu na wszystko. Planuj coś przyszłościowo "na wiosnę pójdziemy do lasu", albo "w wakacje pojedziemy gdzieś tam". Dużo i często mu to mów, to szalenie istotne. Może kiedyś usłyszał jak się kogoś radziłaś, wspominając o tym że jest adoptowany, wystraszył się, że skoro mama się żali to może zechce go oddać? Lęk. Do tego może ktoś życzliwy podpowiedział mu cos o tym że jest adoptowany.
      Twój synek Cię kocha, on się boi, jest zagniewany na ten świat, który na początku życia był dla niego okrutny, teraz boi się stracić to co ma.
      Bądź cierpliwa, czuła i nie trać w niego wiary. Potrzeba ogromnej dojrzałości, żeby schować swoją dumę w kieszeń gdy innym mamom dzieci rzucają się w ramiona a Twój Cię odpycha. Wtedy trzeba spokojnie i cierpliwie czekać, dać mu czas, rozmawiać. Rozumieć jego humory.
      I nie zaszkodzi pójść do psychologa, zaczynając od siebie (od Was? adoptowalaś sama czy z mężem?), bo tego typu sytuacje dotykają wszystkich, i Wy również musicie sie tej relacji i miłości nauczyć, pozbyć się lęków. Powodzenia.
      • Gość: justcam Re: Nie kocha IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 08.12.12, 12:14
        > Twoje dziecko jest obecnie w połowie drogi. Poznał dzięki i przy Tobie co to mi
        > łość, czułość, ciepły dom, przywiązanie, troska, mama. Ale doskonale pamięta sa
        > motność, lęk, płacz, tęsknotę, z czasów przed adopcją. Jak już dostal teraz to
        > dobre to podwójnie boi się to stracić i wrócić do tego co kiedyś. Jest więc wyp
        > arcie, lęk, zaprzeczenie. Od Ciebie zależy zapewnienie go o miłości bezwarunkow
        > ej,
        moze faktycznie cos w tym jest ze sprawdza Twoja milosc i jej bezwarunkowosc nawet do tego stopnia gdyby sam Cie nie kochal czy Ty nadal bedziesz , z drugiej strony moze faktycznie wyczol ze to jest Twoj slaby punkt i jak najzwyklejsze dziecko trenuje cie bo czuje ze wtedy ma moc i wladze tak samo z tymi zachowaniami w przedszkolu. A moze ten pobyt w przedszkolu odczuwa lekowo w sensie ze go tam porzucasz i boi sie zawsze czy wrocisz i jest to na tyle stresowe dla nie go ze tak odreagowuje gdy juz jestes .... jesli chcesz poznac prawdziwa odp to chyba przydal by sie psycholog bo powodow moze byc kilka . Takich specjalistow od dzieci adoptowanych to powinien polecic Ci Dom Dziecka lub inne istytucje powiazane z ta dzialalnoscia. Powodzenia i zdystansowania sie do tych slow 4 latka ;-)
    • wrzesniowamama07 Re: Nie kocha 04.12.12, 20:10
      Poszukaj psychologa, który zna się na dzieciach adopcyjnych. Psycholog przedszkolny ma rację w odniesieniu do dzieci, u których więź z rodzicami rodziła się naturalnie, czyli w okresie prenatalnym i od pierwszych dni życia. Tworzenie więzi jest procesem linearnym z "zapętleniami", przy czym - jak obrazowo można to ująć - tych zapętleń (ważnych momentów wzmacniających) jest szczególnie dużo w pierwszym roku życia. Niektórzy psychologowie uważają wręcz, że to właśnie pierwszy rok życia dziecka i jakość relacji z rodzicami przesądza czy w dużym stopniu determinuje "zdrowe" relacje emocjonalne w przyszłości. Tzn. nie tak, że pierwszy rok OK, a potem może się walić i palić, a dziecko będzie pewne siebie, miało poczucie stabilizacji i w ogóle, tylko że jeśli ten pierwszy rok jest trudny, to potem szalenie ciężko to nadrobić. I trzeba nadrabiać świadomie, więc akurat tu warto chyba sięgnąć po poradę specjalisty.
    • twojabogini Re: Nie kocha 06.12.12, 16:46
      Mój rodzony syn też mnie w podobnym wieku "nie kochał", więc może jednak psycholog przedszkolny ma rację?
      Zamiast szukać problemu w dziecku, poszukałbym wsparcia dla siebie - w grupie rodziców adopcyjnych, u psychologa. Bo ja to widzę, tak, ze nie jest problemem co dziecko mówi - bo nie mówi niczego, czego nie można by się spodziewać na tym etapie jego rozwoju. problem jest w tym, że ty bardzo emocjonalnie reagujesz (co nie umyka uwadze dziecka i dodatkowo te jego zachowania wzmacnia).
      Zastanów się, czy nie zdarzało ci się w ostatnim czasie mieć wątpliwości co do decyzji o adopcji? Może czujesz się winna, że tak pomyślałaś, rozważasz, że więź z biologicznym dzieckiem byłaby inna? Bądź ze sobą szczera. A na pociechę - wiele razy zastanawiałam się czy decyzja o macierzyństwie była strzałem w 10 i były chwile, ze gdybym mogła cofnąć czas - to...pewnie bym go cofnęła i zrobiła to samo. Podobnie jak ty. Chwile zmęczenia, wątpliwości, złości na dzieci, niechęci do nich są udziałem wszystkich rodziców, tylko, że adopcyjnym rodzicom jest jeszcze trudniej takie uczucia w sobie zaakceptować. Ale są normalne.
      • Gość: basła Re: Nie kocha IP: *.szczecin.mm.pl 07.12.12, 23:20
        bogini - nie wyobrażam sobie życia bez mojego synka, nigdy nie żałowałam adopcji i nie chciałabym jej cofnąć.
        Powtarzam: na co dzień w ogóle nie pamiętam, że nie urodziłam swojego synka, jest moim synem i tyle, a ból powoduje to co mówi nie dlatego, że oczekuję jakiejś wdzięczności ale dlatego, że słuchanie wytrwale powtarzanego przez kilka miesięcy "nie kocham cię" z ust osoby, którą się kocha po prostu, po ludzku rani.
        Nie potrafię nie reagować, jestem człowiekiem i mam uczucia a to nie jest jednostkowa reakcja raz na jakiś czas, lecz powtarzany regularnie manifest.

        Myślę o tym, co napisaliście, rozważam każdą odpowiedź i za każdą dziękuję.

        Czy mogę liczyć także na reakcję eksperta?
        Wcale nie dlatego, że uważam ją za "lepszą" od tych, które padły ale chciałabym poznać także punkt zapatrywania się profesjonalistów.
        • Gość: domza2 Re: Nie kocha IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.12.12, 15:05
          W stu procentach zgadzam się z Aleksandrą i Agnieszką - moim zdaniem 2 pierwsze lata życia to szalenie dużo. Dziecko może Cię jeszcze dłuuugo odrzucać. Ale nie dawaj się odrzucać:) On bardzo Ciebie chce i bardzo się boi. Wiedząc o tym będzie Ci łatwiej - oczywiście tak jak inni proponowałabym wizytę u psychologa.
          Czym innym bowiem jest jednak "negatywne" powitanie rodzica (moja córka tak "wita" ojca, gdy ją odbiera po 3 dniach nieobecności w domu co jest właśnie znamienne), a czym innym komunikowanie paniom, że się mamy nie kocha, nie będzie nic dla niej robić. Tak jak napisały dziewczyny, dziecko to wypiera, broni się uprzedzając atak jakim ma być odebranie miłości. Swoją drogą to szalenie smutne. Mam nadzieję, że wszystko Wam się ułoży, czego gorąco życzę!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka