greendale
29.12.12, 13:29
Moja córka lat 2 i 2 miesiące od listopada zachowuje się koszmarnie. Często wyje (bo płaczem bym tego nie nazwała), ciągle coś jej nie pasuje, chce dokonywac samodzielnych wyborów po czym nie może się zdecydowac co tak naprawdę chce i jest oczywiście ryk z tego powodu. Dzis np nie smakował jej obiad i tak po prostu zrzuciła talerz z jedzeniem na podłogę. Myslałam że rozewę ją na strzepy!! Za karę spakowałam większość zabawek i wyniosłam je na dwór. Zostawiłam tylko dwie. Jesli robi coś złego to zeby przestała muszę powtarzać to chyba z 10 razy aby zrozumiała albo wywrzeszczeć wręcz:( Nie chce wychodzić na spacery i bawi się tylko na podwórku, a kiedyś chętnie wychodziła. Na początku myslałam że to skok rozwojowy ale teraz to już sama nie wiem. Ostatnio mam również trudna sytuacje w domu (choroba mamy) i przez całe napięcie z tym związane łatwiej wyprowadzić mnie z równowagi, do tego stopnia że dałam dziecku już 2 razy klapsa (a zawsze zarzekałam się że tego nie zrobię). Czesto też podnoszę na nią głos. Córeczka ogólnie jest dobrze rozwiniętym dzieckiem, szczególnie werbalnie (mówi już zdaniami), lubi bawić się z dziećmi (ostatnio przez infekcje niestety ma przerwę w kontaktach). Nie ogląda tv (tylko bajki do 30 min dziennie o określonej porze). Co zrobić żeby poprawić relacje z dzieckiem?? Do pewnego stopnia pomaga nam codzienna rutyna. Czy są jeszcze inne sposoby? Czy przeczekać ten etap czy może udać sie do psychologa z dzieckiem?