Nie potrafi się bronić...

IP: 77.87.160.* 24.01.13, 09:26
Mój syn, 3-latek, od 1,5 roku chodzi do państwowego żłobka. Generalnie jesteśmy zadowoleni, ciocie są miłe, dość chętnie współpracują. Syn nie jest złobkiem zachwycony, chodzi ale zdarza się, że płacze jak wchodzi. W zasadzie mu się nie dziwię, w jego grupie jest 3-4 chłopców, którzy "terroryzują" dzieciaki. Mój syn jest mega spokojny, pokojowy. Tamci to chyba wyczuli i go zaczepiają. Jak ciocia zobaczy to zareaguje, jak nie to syn dostanie klockiem, albo go któryś uszczypnie, albo popchnie. W domu synek mi mówi, że Patryk go popchnął itp. Na początku mówiłam, że ma chodzić do cioci, ale raz było tak, że jak synek poszedł na skargę to ten Patryk zrobił mu klockiem szramę na brzuchu.
Ciocie wiedzą które to dzieciaki, starają się ich pilnować, no ale nie da się. Rozmawiają z rodzicami agresorów, ale to niewiele zmienia. Myślę, że gdyby mój syn umiał się obronić, choć raz pokazał że sobie nie da to by mu dali spokój. I choć zawsze byłam temu przeciwna, ostatnio mówię synkowi że ma oddać, ma odepchnąć, albo chociaż powiedzieć "nie bij mnie!" albo "zostaw mnie!".
Obserwując moje dziecko wśród innych dzieci ja widzę, że on jest kompletnie bierny w takich sprawach, ktoś go popchnie to on stanie i nie wie co ma zrobić, tak jakby byl kompletnie zdziwiony "o co chodzi?".
Co możemy zrobić? Którą opcję wybrać:
A. tak jak dotychczas nie uczyć syna agresji, kazać chodzić do cioci (co niewiele zmienia)
B. uczyć go obrony, że ma oddać itp?

Jeśli odp B, to jak go zachęcać, jak dodać odwagi? Już sama nie wiem co robić, myślę że za moment syn nie będzie chciał chodzić do żłobka, a oboje z mężem pracujemy i innej opcji nie mamy. Poza tym od września syn idzie do przedszkola, tam na pewno też będą dzieciaki agresywne.
Pogubiłam się w tym kompletnie. Jestem dumna z mojego dziecka, że jest wrażliwe, empatyczne, delikatne i kochane. Ale widzę, że w tej dżungli jaką jest życie, z tymi cechami ludzie go zadepczą.
Poradźcie....
    • deszcz.ryb Re: Nie potrafi się bronić... 24.01.13, 10:19
      Jaka agresja, co ty piszesz? Agresja jest wtedy, kiedy dziecko atakuje pierwsze. I jasne, że powinnaś go nauczyć, że ma powiedzieć głośno "zostaw mnie!", a jak to nie działa, to musi nauczyć się bronić. Przecież przez całe życie nie będzie latał do pani na skargę, prawda?
    • Gość: basca Re: Nie potrafi się bronić... IP: *.dynamic.chello.pl 24.01.13, 12:04
      Może porozmawiaj z paniami, jak wspólnie tej sytuacji zaradzić, tak by dziecko czuło się bezpiecznie w żłobku.
      IMO przy nauce dziecka asertywności należy być ostrożnym i nie wymuszać zbytnio jakiś zachowań. Ważne jest docenienie starań, nawet tych nieudolnych.
      Osobiście uważam, że asertywność jest rodzajem jakiejś agresji, tyle że kontrolowanej.
      • Gość: Magda Re: Nie potrafi się bronić... IP: 77.87.160.* 24.01.13, 13:26
        Z paniami rozmawiam dość często. One wiedzą, bo mój syn nie jest jedyny, pilnują tych chłopców, rozmawiają z rodzicami i ....nic więcej nie mogą zrobić. Cioć jest 4-5, dzieci ok 30. Nie są w stanie zawsze mieć na oku każdego dziecka.
        Już nawet myślałam, że pójdę tam w końcu i ostro powiem, że labo rodzice coś z tymi dziećmi zrobią, albo....co? no właśnie, co? Albo ja się obrażę, będę napastliwa i nie dam im spokoju, napiszę skargę? Nie chcę wchodzić na ścieżkę wojenną z ciociami, one jednak zajmują się moim dzieckiem, nie chcę żeby jeszcze one były na niego nabuczone.
        Wiem, że powinnam pobudzać u synka poczucie swojej siły, ale nie mam pomysłu. W kąpieli bierzemy kaczki i odgrywamy rólki, wtedy mu pokazuję co może zrobić, jak odpowiedzieć, i on to robi...w domu. W żłobku nie potrafi.
        Mówimy razem z mężem bardzo często jak go kochamy, że jest wspaniały, mądry.
        Co jeszcze mogę zrobić?
        • Gość: justcam Re: Nie potrafi się bronić... IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 24.01.13, 15:00
          poszukac odpowiedniego przedszkola- zlobka bo moze byc jednak lepiej , jesli dziecko nie ma w sobie takiej silnej osobowosci zeby powiedziec nie to bedzie tam zadreczany. Nie do konca jest tak ze ze silowa asertywnosc bedzie mu towarzyszyc zawsze bo przeciez ludzie dorosli nie bija sie bo chca zabrac sobie lepiej wypieczony chleb w sklepie... asertywnosc ma znaczenie, ale teraz pyt czy zdola sie jej nauczyc w grupie tych rowiesnikow? i pan ktore sobie nie radza ? ja mialam podobny problem z corka i zmienilam miejsce z inna grupa spoleczna pomoglo zdecydowanie ... dzieki temu poczula sie bezpiecznie i odzyskala pewnosc siebie... z czasem tylko zalowalam ze nie zdecydowalam sie na taki ruch szybciej. z tym ze ja wiedzialam ze to nowe miejsce bedzie zdecydowanie lepsze jesli chodzi o dzieci ....
          • aqua48 Re: Nie potrafi się bronić... 24.01.13, 15:55
            Cóż, jedno z moich dzieci, to spokojne do bólu, miało w zerówce kolegę, zdecydowanie nadaktywnego, był to chłopiec, który nie usiedział spokojnie bez tego żeby kogoś szarpnąć, kopnąć, poprzeszkadzać. Pani była jedna na 15 dzieci i też mimo ogromnego doświadczenia nie potrafiła tego gagatka upilnować. Otóż kiedyś powiedziała mi, że tylko mój syn sobie radzi z tym Dyziem, bo w momencie kiedy ten dostaje małpiego rozumu, moje dziecko odwraca się do niego z całym swoim spokojem i wali go książką po łbie, co pomaga na dwadzieścia minut do pół godziny.
            W żłobku trudno takie metody stosować, ale wśród chłopców dobrze jest umieć oddać, skutecznie poprosić o interwencję kogoś dorosłego, albo po prostu uspokoić agresora. Mali chłopcy (i więksi też) zachowują się w taki sposób, że aby być szanowanym w grupie i nie obrywać cały czas, trzeba sobie takie miejsce wywalczyć, jak w stadzie.
    • kozauwoza Re: Nie potrafi się bronić... 26.01.13, 08:44
      Absolutnie odradzam uczyc dziecko, aby oddało. Grozi to wywołaniem jeszcze wiekszej agresji i gorszymi skutkami. Najlepiej niech krzyknie "nie bij"
      Absolutnie domagaj sie zapewnienia bezpieczeństwa swojemu dziecku. To sa za małe dzieci aby oddac mi we własne ręce dbanie o własne bezpieczeństwo bo to sie może skończyć tragicznie.
      • aqua48 Re: Nie potrafi się bronić... 26.01.13, 13:25
        kozauwoza napisała:

        > Absolutnie odradzam uczyc dziecko, aby oddało. Grozi to wywołaniem jeszcze wiek
        > szej agresji i gorszymi skutkami.

        Też tak kiedyś idealistycznie myślałam. W przypadku chłopców jednak, przywalenie agresorowi to czasami może być jedyna metoda, żeby się uspokoił.
        • kozauwoza Re: Nie potrafi się bronić... 26.01.13, 19:23
          aqua48 napisała:

          > Też tak kiedyś idealistycznie myślałam. W przypadku chłopców jednak, przywaleni
          > e agresorowi to czasami może być jedyna metoda, żeby się uspokoił.

          Czasem.... a często niestety nakreca sie spiralka agresji, która może byc zgubna zwłaszcza jak dziecko jest słabsze fizycznie
    • Gość: Magda Re: Nie potrafi się bronić... IP: 77.87.160.* 28.01.13, 09:37
      Rozmawiałam ostatnio z ciocią w żłobku, powiedziałam, że syn ma zadrapania na ręce, że powiedział że to Patryk. A ta ciocia mi odpowiedziała "Patryk się naprawdę bardzo uspokoił. Poza tym pani synka wystarczy, że ktoś dotknie, to on już uważa że go ten ktoś uderzył. Jest przewrażliwiony. Zrobimy tak, że będziemy go w zabawach rozdzielać z Patrykiem".
      Teraz nie wiem, czy bardziej stanowczo wymagać od cioć reakcji? Bo ta odpowiedź na moją uwagę to już była na zasadzie "a daj mi spokoj babo, nie jesteś jedyna". Zdaję sobie sprawę, że mój syn nie jest tam jedyny, nie chcę wyjść na matkę-wariatkę, nadwrażliwą i przeczuloną. Nawet jeżeli tak jest, że moje dziecko jest przewrażliwione to co mam robić? Potrzebuję tak naprawdę porady, czy to zostawić, czy porozmawiać z panią kierownik (nie na zasadzie skargi tylko porady)?
      • Gość: justcam Re: Nie potrafi się bronić... IP: *.5-4.cable.virginmedia.com 28.01.13, 14:01
        mozesz rozmawiac ale wyglada na to ze robisz z siebie i dziecka intruza ??? skoro dziecko ma zadrapania na rece to nie znaczy ze zostalo tylko dotkniete, ale ostro wyszarpane lub specjalnie podrapane ... i nadal chcesz sie dogadywac ? ewidentnie panie z przedszkola nie sa takie super a do tego dzieci trudne ? myslisz ze jestes wstanie swoja "upierdliwoscia"(-bo wyglada na to ze tak sa odbierane twoje prosby) zmienic to miejsce na lepsze? ja watpie ... szkoda dziecka ... nie wszedzie sie pasuje i nie zawsze nalezy sie dostosowac do wiekszosci ani z nia walczyc czasem trzeba poszukac lepszego miejsca...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja