anna_sla
27.12.06, 00:15
Ostatnio mieliśmy za dużo tzw. "dni innych".
Mój i męża wyjazd do szpitala do mojej mamy (córka poszła z drugą babcią, a
rodzeństwo - bliźniaki 5-cio m-czne z ciociami)
Odwiedziny babci w szpitalu, zabrałam córkę ze sobą, doskonale znalazła się w
sytuacji.
Przygotowania do chrzcin.
Chrzciny. Sporo ludzi w domu.
Wyjazd na rehabilitację chłopców. Córka została z drugą babcią.
Wigilia w gronie rodziny.
Córka zrobiła się nieznośna, płaczliwa, marudząca, krzycząca. Podnosi na nas
rękę, jest roztrzęsiona.. Zawsze była wrażliwa na zmiany, otoczenie, ludzi a
przede wszystkim kontakt z babciami. Zawsze po tym była bardzo pobudzona, od
niemowlęcia. Najbardziej na te kontakty z innymi ludźmi, a przede wszystkim z
babciami. Mieszkamy z mężem sami. Przez zbyt częsty kontakt z babciami potem
musimy dziecko "wyciszać".. ale teraz kompletnie nie radzimy sobie z sytuacją.
Odcięliśmy ją na razie od innych ludzi, zwłaszcza od babć, by ją ułożyć z
powrotem, bo zawsze traci z nami kontakt i jakby nie umiała się znów znaleźć
we własnym domu. I nie są to tylko zmiany spowodowane pojawieniem się
rodzeństwa, choć owszem jest teraz podatniejsza emocjonalnie i kurczowo
"czepia" się osób które mają możliwość poświęcenia jej więcej uwagi niż my,
ale w zasadzie tak było zawsze i nie było tak dlatego, że nie poświęcaliśmy
jej dużo uwagi. Od urodzenia była tak absorbująca, że nie można było nic
zrobić w domu bez jej udziału. Nawet poranna kawa (którą by wypić starałam się
wstać wcześniej niż ona by nie być od rana na pełnych obrotach) odbywała się z
nią na kolanach wtuloną we mnie (nawet początkowo mnie to drażniło, a potem
już się przyzwyczaiłam).
Ona jest tak wrażliwa, a mi tak daleko do ideału, że ciągle popełniam jakieś
błędy z braku wyczucia jak głęboko co przeżywa. A życie jest życiem i nie
można bawić się z nią 24 godziny na dobę. Jak znaleźć ten środek? Jak ją
"uspokoić" mając w domu jeszcze dwa niemowlaki? Dodam tu, że nie korzystam
kompletnie z niczyjej pomocy oprócz męża ponieważ w przeciwnym razie powstaje
jeszcze większy chaos i niczego nie kontroluję. Poruszałam to w tym wątku
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38267&w=54173627&a=54173627 na
przykładzie babć. Oglądając SUPERNIANIĘ metoda "odstawiania" dziecka w pewno
miejsce służącym jego przemyśleniom, kiedy to dziecko ucieka, przynosi się je
z powrotem i tak do skutku, jak się ma do tego, że owo dziecko np. prosi o
książeczkę by sobie tam pooglądać, albo samo sobie przynosi. Czy mam jej
zabierać? Zabierałabym jej w kółko jak nie książeczki, to lalki, kredki itd.
Gdzie jest granica "karania" tego dziecka w ten sposób?