Dodaj do ulubionych

Rodzinny wyjazd

IP: *.devs.futuro.pl 31.07.07, 14:49
Pani Justyno, chciałabym poradzic sie w sprawie kłopotow z naszym starszym
synem. Michał ma 12 lat. Jest dzieckiem, które w wyniku uszkodzeń
okołoporodowych funkcjonuje nieco inaczej niz jego rówieśnicy. Długo by pisac
o szkole, dyslekcji, nadwrazliwości... Staramy mu sie pomóc. Od lat pracuje
pedagogiem , reedukatorem, terapeutą SI. z mozołem pokonujemy kolejne szkolne
problemy. Teraz jednak chciałabym zasięgnąć Pani opinii w innej sprawie.
4 lata temu podczas wyjazdu wakacyjnego do Chorwacji, Michał kompletnie nie
potrafił sie zaaklimatyzować. Płakał , że chce wracac do domu. Nie pomagały
zadne argumenty. Ani przytulanie, ani rozmowy ani kolejne atrakcje, ani
wyrzuty, że to naprawde nasz zasłuzony i wyczekany urlop i bardzo nam sie tu
podoba, Chorwacja jest cudna, morze przeurocze itp. Wrócilismy kilka dni
wczesniej niz zamierzaliśmy bo poddalismy się. Mieliśmy dość. Od tego czasu
podobna sytuacja powtarza się regularnie : czy to góry, polskie morze,
Mazury, wycieczka szkolna. Michał wyczekuje wyjazdu, pakuje się ,
przygotowuje i zwykle juz pierwszego dnia płacze, ze chce do domu. Rok temu,
gdy ponownie wybieraliśmy się do Chorwacji, Michał zdecydowanie twierdził, ze
z nami nie jedzie. Miał zostac u dziadków. W przeddzien naszego
wyjazdu ,zapytał czy jednak może pojechać. Ucieszylismy się. Udało się
uzyskac zgode właścicieli apartamentu na przyjazd we czwókę /mamy jesczze
młodszego, 8 letniego syna, który uwielbia wyjeżdżać a w Chorwacji czuje się
jak ryba w wodzie/. Historia niestety się powtórzyła. Tuz po dotarciu na
miejce Michał zaczął popłakiwac po katach... Wytrwalismy wtedy do konca
zaplanowanego pobytu, choc niejednokrotnie zdarzało nam sie "przyłapać" syna
na popłakiwaniu i to w najmniej /tak by sie wydawało/ oczekiwanych
sytuacjach. Np jesteśmy w restauracji, czekamy na zamówione jedzonko,
wygłupiamy sie , żartujemy i ni stąd, ni zowąd płacz. jak obserwowałam wtedy
Michała to widziałam, że lepiej czuł się jedynie podczas naszych spotkan ze
znajomymi, którzy w tym czasie wypoczywali w tym samym miasteczku. Jak
bylismy razem, syn ozywiał się, cieszył, miał ochote na zabawe. Myslałam, że
to może wynikac z lęku przed ludźmi mówiącymi różnym, niezrozumiałymi dla
niego językami ale na "krajowych" wyjazdach tez nie było lepiej.
I teraz konkretny problem Znowu wybieramy sie na zagraniczne wakacje i nie
wiemy co robic z Michałem On nie potrafi podjąć decyzji, czy chce z nami
jechać. Zmienia zdanie kilka razy dziennie. Wyjazd tuz tuż. Nie wiem na ile
mozna zorientowac sie w naszej sytuacji ale prosze podpowiedziec mi co robić.
Czy pozwolić mu wybrac , czy zostac w domu nigdzie nie jechać, jechac bez
niego /pewnie bedziemy czuli się z tym fatalnie/, uprzec sie i zabrac Michała
bez względu na jakie zdanie i potem w ciągłym napięciu obserwowac go jak się
zachowuje... Nie moge liczyc na to, że syn podejmie racjonalna decyzję,
prosimy go przemyslenie, podanie oczekiwań, argumentów za i przeciw ale to na
nic. on kieruje się jakims chwilowym impulsem i stąd jego "jadę", "nie jade"
i tak w kółko. Jesli moge liczyc na rade , która pomoże mi wybrnąc z tej
sytuacji, będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • justyna_dabrowska Re: Rodzinny wyjazd 31.07.07, 17:26
      Trudno wyrokowac na odległośc nie znając dziecka ale wydaje mi się, że mamy do
      czynienie z chłopcem który wolno adoptuje sie do nowych sytuacji i ma dośc
      wysoki poziom lęku który uaktywnia sie zwłaszcza w nowych sytuacjach...
      Zbyt trudne dla niego jest podejmowanie decyzji kóre maja stanowic o tym co
      zrobi cała rodzina - decyzja powinna pozostać w rękach dorosłych ale ci powinni
      tez postarac się by godzenie się z nową sytuacją przebiegało w miarę
      bezboleśnie...Nawet jesli synek płacze na wspólnym rodzinnym wyjeździe - to nie
      nalezy rezygnowac z tego co się powzięło tylko robic to dalej upewniając
      jednoczesnie syna że z czasem sie przyzwyczai...Państwa wahanie pogłebia
      niepokój dziecka i tak - niepotrzebnie - towrzy się spirala napięć. Znam dzieci
      kóre nie chciały wyjeżdżać z domu do 14, 15 roku zycia a potem nagle sie
      przystosowały. prosze więc dac synkowi czas i prawo do tego by był jaki jest a
      mam nadzieję że za rok, dwa dojrzeje.
      Powodzenia
      JD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka