nocne wędrówki 4 latka

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.08.07, 16:15
witam
poza tym że chce być księżniczka, mamy inny jeszcze problem za który
nie wiemy jak sie zabrac. Otóż synek, mający swój pokój, jesli nie
codziennie to kilka razy w tygodniu, w nocy opuszcza swoją sypialnię
i wędruje do nas. Dodam, ze nigdy z nami nie sypiał, w łóżku,
natomiast do 3 roku zycia spał w swoim łóżeczku a później łóżku w
tym samym pokoju. Nie wiem jak reagować i jak go tego oduczyć,
wspomnę tylko, że te budzenia mają miejsce o różnych porach I
(najcześciej między 1 a 4 w nocy. Przychodzi i od razu zasypia.
co robić? to samo dotyczy problemów z usypianiem. Lubi, zeby przed
spaniem mu czytać książeczki ale jak tego nie chce to oczekuje że sę
ktos znas pooży obok i wystarczy poczekać aż uśnie. próbowałam mu
tłumaczyć, dawać przytulanki usypianki itp, próbowałam ze światłem
zgaszonym, zapaonym, otwartych drzwiach i różnych kombinacjach - nie
skutkowało - kategorycznie domagał sie obecności
    • aluc Re: nocne wędrówki 4 latka 08.08.07, 16:23
      nocne pobudki - konsekwentnie odprowadzać/przenosić, albo spać dalej
      w trójkę, w zależności od tego co jest dla was łatwiejsze do
      zniesienia :)

      zaspypianie - próbowałabym metodą negocjacji ustalić usypianie w
      waszej obecności, ale stopniowo w coraz dalszej odległości od łóżka,
      bez kontaktu fizycznego
    • jola_ep Re: nocne wędrówki 4 latka 08.08.07, 17:09
      > co robić? to samo dotyczy problemów z usypianiem. Lubi, zeby przed
      > spaniem mu czytać książeczki ale jak tego nie chce to oczekuje że sę
      > ktos znas pooży obok i wystarczy poczekać aż uśnie.

      Moja córa też tak miała. Czytać książki warto :) Nawet jeśli to jest męczące. Jeśli chodzi o naukę "samodzielnego usypiania" to robiłam tak: przytulałam do pierwszego lub drugiego ziewnięcia, a potem wstawałam i czytałam książkę obok łóżka. Jeśli przez parę minut nie zasnęła, to znowu przytulałam, potem wstawałam itd. Z czasem siadałam dalej, potem zaczęłam wychodzić: zostawiałam przygaszone światełko, otwarte drzwi. Ale zawsze na parę minut, potem zaglądałam do dziecka, dawałam całuska, jak trzeba przytulałam. Trwało to dobrych parę miesięcy. Etap gdy wstarczyło czytanie książek, przytulanie w łóżku, a potem zazwyczaj wychodziłam, ale zaglądałam do córy co parę minut, w pełni mnie satysfakcjonował. Choć trochę to było męczące, a z drugiej strony był to czas, gdy mogliśmy sobie naprawdę szczerze pogadać - przydaje się, gdy dziecko zaczyna dorastać i pojawiają się różne problemy i problemiki. Nie byłam też bardzo konsekwentna: czasem usypiałam tuląc, zresztą zwykle okazywało się, że moje dziecko przeżywa różne wydarzenia z całego dnia. Czasem było więcej wrażeń i moja obecność pomagała jej zasnąć.

      Pozdrawiam
      Jola
    • Gość: szwedka111 Re: nocne wędrówki 4 latka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.08.07, 08:12
      dzieki za pomoc bedę więc konsekwentnie tak robić, może
      rzeczywiscie to siadanie dalej łóżka, później negocjacje a jak się
      uda to nagroda!
      pozdrawiam wszystkich
      • jola_ep Re: nocne wędrówki 4 latka 09.08.07, 19:04
        > dzieki za pomoc bedę więc konsekwentnie tak robić,

        A ja polecam nie za dużo konsekwencji :)

        > może rzeczywiscie to siadanie dalej łóżka,

        U mnie samo siadanie coraz dalej nic nie dało. Ważny jest stały rytuał wprowadzający dziecko w sen. Naprawdę polecam czytanie, przytulanie i rozmowę. Choć zajmuje czas, ale dzieci już takie są - czasożerne ;) Na początku nauki dobrze jest starymi metodami wprowadzić dziecko niemal w sen - wtedy pewniejszy będzie sukces samodzielnego zaśnięcia :) Ja na początku przytulanie przeplatałam siadaniem obok łóżka, potem coraz dalej. W tym czasie czytałam, wyszywałam - jednym słowem, miałam czas dla siebie :) Ale po paru minutach wracałam do dziecka - i jeśli nie zasnęło - znowu przytulałam itp. czyli stosowałam stare, wypracowane metody. Moje dziecko zazwyczaj spokojnie czekało, aż je znowu przytulę i przy okazji zasypiało :))) Można się też umówić, że za drugim razem będzie całusek, a jak nie to za trzecim przytulanie. Chodzi o taką pewność, że jak się nie uda, to mama jest pod ręką. Coś jak asekurowanie przy pierwszych wspinaczkach ;)
        Ja ten etap przeszliśmy z sukcesem, to zaczęłam wychodzić z pokoju. Na początku też na krótko i w konkretnym celu: na przykład zamieszać zupę.
        Jeśli jednak wracałam do małej i widziałam, że nie może zasnąć: to zupełnie niekonsekwentnie tuliłam ją do snu. I niemal zawsze okazywało się, że coś ją trapi. Dlatego polecam niekonsekwencję. Uczymy dziecko samodzielności, ale jednocześnie dajemy mu sygnał, że zawsze może na nas liczyć.

        Dobrze jest też włączyć cichutko dziecku jakąś fajną bajkę do słuchania. Moja córa lubiła Bajki-Grajki (u nas na topie były stare, spokojne przeboje typu Pinokio).

        Piszę to z doświadczenia mamy bardzo trudno zasypiającego dziecka. Wrażliwca z wielką wyobraźnią. Jak miała 4 lata to już jej towarzyszył duch za zasłonką i potwór w szafie. Myślę, że u Was będzie dużo, dużo lepiej :)))

        Moje drugie dziecko po prostu kładzie się i zasypia :)

        Pozdrawiam
        Jola
Pełna wersja