Gość: Ania
IP: *.aster.pl
21.09.07, 14:26
Pani psycholog, niezmiernie zalezy mi na Pani opinii w kwestii
zachowania sie w gabinecie dantystycznym. Byłam dziś na pierwszej
wizycie u dentysty z moją 4-letnia córką. Nieco wcześniej
przygotowywałam ją na tę wizytę, tzn.: bawiłam się z nią w leczenie
zębów, opowiadałam jak wygląda leczenie, na jej pytanie czy to boli,
powiedziałam, że czasami może leciutko cos poczuć, ale to mniej boli
niż nie leczony ząb i na pytanie czy będę z nią, odpowiedziałam, że
cały czas będę przy niej. Muszę przyznać, że dzis dziecko poszło bez
żadnych oporów, wesołe,że Pan Dentysta zamknie drogę robaczkom,
które chcą zniszczyc jej ząbek!
W gabinecie córeczka poczuła sie nieswojo, kiedy fotel jechał do
góry przestraszyła sie na dobre i nie chciała otworzyc buzi.Lekarz
rozmawiał, namiawiał a płacz potęgował, dziecko mówiło, że się boi,
bo pewnie będzie bolało. Wtedy lekarz powiedział mi, że zrobiłam
duży błąd, jak większośc rodziców, bo nie powinnam mówić, że może
trochę boleć, tylko, że może łaskotać, drapać, itp. Kiedy mała nadal
nie chciała współpracować z dentystą ( płakała i niechętnie
otwierała buzię ) lekarz powiedział, że wszystkie dzieci tak reagują
a powodzenie zalezy tylko od zachowania rodziców, jego propozycja
brzmiała: musi Pani wyjśc z gabinetu, my powiemy dziecku,że jak
bedzie współpracować, to pani bedzie mogła wrócić, jesli znowu
będzie płakać i zamykać buzię, będzie pani musiała wyjść. Szczerze
mówiąc zatkało mnie, bo nie wyobrażałam sobie tego, dziecko
przestraszone i jeszcze mama wychodzi?! Powiedziałam lekarzowi, ze
przeciez jej obiecywałam w domu, że będę z nią, lekarz na to, że po
co ją oszukiwałam, że tak robi większosc rodziców i potem nic z
dzieckiem nie mozna zrobić. Długo mówił na ten temat i zgodziłam
się, że w przypadku trudności wyjdę!!!! Kiedy lekarz powiedział to
mojej córce, zadziałało: posłusznie, choc z płaczem, wykonywała jego
polecenia. Zaleczylismy tym sposobem ząb, nie musiałam wychodzić,
ale lekarz musiał tym straszyć ją jeszcze kilka razy. Muszę dodać,
że podczas leczenia lekarz opowiadał jej co robi, pokazywał
narzędzia, itd. Na koniec dostała upominek i szczerze mówiąc wyszła
z gabinetu juz bez płaczu, w domu znowu jest radosna i pogodna. Ja
jednak mam wątpliwości, czy to nie jest metoda " łamania dziecka w
karku" Mama wyjdzie jak nie otworzysz buzi....musze przyznać, że
chyba żałuję, ze się na te metodę, choc skuteczną, zgodziłam. Bardzo
mi zalezy na tym, co Pani sądzi, gdyż bardzo cenię sobie Pani uwagi
na wiele zagadnień.