Gość: adarka
IP: 195.47.201.*
05.10.07, 10:43
Witam!!!
Moja córka poszła we wrześniu do trzylatków, pierwsze trzy tygodnie
były ok. buziaczek na pożegnanie i w podskokach biegła na salę. Po
południu też zadowolona wychodziła z sali i zawsze o przedszkolu
wyraża się pozytywnie, wszystko jej się tam podoba i panie
fantastyczne i zajęcia super i ogólnie jej się przedszkole podoba.
Od początku już zanlazła sobie dwie koleżanki i kolegę, z którymi
lubi sie bawić, ale również z innymi dzieciakami ma dobre relacje
(tak twierdzi córka i panie też). Problem zaczął się w piątek w
trzecim tygodniu uczęszczania do przedszkola, w momencie kiedy miała
wejśc na salę zaczęła strasznie plakać, że ona nie chce chodzić do
przedszkola, że ona chce do domu. Od tego czasu całe dwa kolejne
tygodnie są identyczne, rano płacz w momencie przekroczenia progu
przedszkola, a po południu zadowolenie i uśmiech i pytanie dlaczego
tak wcześnie po nią przyszliśmy. Nie mam pojęcia jak jej pomóc przy
rozstaniu, próbowaliśmy już różnych sposobów, misia przyjaciela,
buźki wesołe i smutne na każdy dzień, rozmowy, że rodzice muszą
chodzić do pracy a dzieci do przedszkola, obiecanie nagród za
wejście bez łez i nic nie pomaga. Kiedy po południu pytam czy warto
było płakać, mówi, że nie warto i, że obiecuje, że jutro już będzie
bez łez. A rano znów to samo ryk w niebogłosy...czuję się bezradna,
wcześniej córcia chodziła do żłobka i nigdy tak sie nie
zachowywała...
Pozrawiam