Dodaj do ulubionych

Lęki po pobycie w szpitalu - jak pomóc dziecku?

29.11.07, 15:14
Moja 2,5 roczna córeczka dostała bardzo ostre zaparcie. W wyniku
tego córce pękną bardzo głęboko odbyt. Przebywała w szptalu przez 2
tygodnie. Miała robione lewatywy, na które nie chciała się zgodzić,
więc odbywało się to wszystko na siłę ( cztery osoby trzymał
wrzeszczącą córeczkę). Córka bardzo to przeżyła. Po powrocie do domu
przez całe dnie chowa się pod kocem (nie bawi się) i chyba z 1000
razy mówi, że się boi. Jak pytam czego się boi, to nic nie
odpowiada, ale czasem po chwili mówi"To było straszne" lub "Bolało
mnie".
Jak mogę pomóc dziecku, czy ten uraz już zostanie w jej psychice?
Obserwuj wątek
    • mooh Re: Lęki po pobycie w szpitalu - jak pomóc dzieck 29.11.07, 16:08
      Biedna mała, ciarki przechodzą na samą myśl, jak bardzo to przeżyła.
      Bardzo współczuję i jej, i Tobie, bo wyobrażam sobie jak musisz się
      czuć, nie mogąc jej pomóc. Gdyby to dotyczyło mojej córki (prawie
      rówieśniczki), poszukałabym psychologa dziecięcego, poważnie. Małej
      trzeba pomóc. Mówi się, że dzieci mają krótką pamięć i szybko
      przechodzą do porządku dziennego z przykrymi szpitalnymi
      wspomnieniami, ale to, co opisujesz, to coś więcej niż uraz do
      szpitala i personelu. Nie jestem psychologiem, kieruję się intuicją,
      ale ja bym rozmawiała z dzieckiem na temat jej przeżyć za każdym
      razem, kiedy ona do nawiązuje do swoich wspomnień. Zachęciłabym do
      rysowania, jeśli mała już troche potrafi posługiwać się kredkami.
      Najgorsze, co można zrobić, to zamilczeć problem. Rozmawiając
      mówiłabym, że rozumiem, jak bardzo to było straszne, ale już się
      skończyło, już jesteście w domu. Wytłumaczyłabym, w prostych
      słowach, co się stało i dlaczego te wszystkie zabiegi były
      konieczne, że chociaż przysporzyły cierpienia, uratowały ją od
      ciężkiej choroby i że teraz jest już zdrowa.

      Moja córka, kiedy miała 20 miesięcy, była przez 2 tygodnie w
      szpitalu. Dostawała dożylnie antybiotyki, była cewnikowana. Potem
      dwukrotnie przechodziła diagnostykę w znieczuleniu ogólnym. Nie
      doświadczyła takich traumatycznych przeżyć z obezwładnieniem,
      pozbawieniem kontroli nad własnym ciałem i naruszeniem intymności,
      przynajmniej nie do tego stopnia, ale za każdym razem bardzo
      pomagało wyjaśnianie sensu tych czynności. Oczywiście bez detali, z
      uwzględnieniem zdolności rozumienia takiego malucha. Pamiętam
      jednak, że wiedza co się działo i dlaczego jakoś ją uspokajała.
    • justyna_dabrowska Re: Lęki po pobycie w szpitalu - jak pomóc dzieck 29.11.07, 16:18
      To bardzo traumatyczne przezycie. Nie rozumiem dlaczego tak przykre
      zabiegi nie odbywały się w znieczuleniu...lub choćby pod osłoną
      leków uspokajających - tak się to robi w cywilizowanych krajach.
      Teraz trzeba dac dziecku jak najwięcej spokoju, oparcia, czułości.
      pozowlic na odreagowanie traumy - niech płacze jak najwięcej w
      ramionach mamy lub taty, niech tuli się kiedy tylko chce. Niech tez
      ma okazję złościć się na lekarzy jesli - taka złośc przychodzi.
      Można kupic lakę "szpitalną" by na niej dziecko odgrywało to co
      stało się z nim w szpitalu. Nie ma co tłumaczyć, pytać. Przeciez
      wiemy czego dziecko sie boi. sami byśmy sie bali.... Ważne tez by
      dbac teraz o to by zaparcie sie nie powtórzyło. Dieta, syrop,
      pojenie są bardzo bardzo istotne.
      W razie gdyby stan nie mijał prosze poradzić się doradcy rodzinnego.

      Pozdrawiam

      JD
      • slonko1335 Re: Lęki po pobycie w szpitalu - jak pomóc dzieck 29.11.07, 16:32
        Właśnie weszłam na forum, żeby napisać takiego posta.
        Jutro zabieramy naszą 20 miesięczniaczkę po 16 dniowym pobycie,
        poprzednio (półtora miesiąca wcześniej) po 10 dniach w szpitalu
        dziecko przez dwa tygodnie dochodziło do siebie, jak już wydawało
        się że jest w porządku, znowu trafiła na ten sam oddział. Córka jest
        znerwicowana, wszystkiego się boi, nie schodzi mi z rąk, nie jest w
        stanie przez moment zostać sama w pomieszczeniu, nawet jak idzie na
        drugi koniec sali, bierze mnie za rękę, budzi się kilkanaście razy w
        ciągu nocy strasznie krzycząc, a mi serce się kraje i nie wiem co
        robić, tym bardziej, ze w poniedziałek musze ją zostawić (z babcią
        na szczęście) i iśc do pracy...
    • mooh Pani Justyno 29.11.07, 16:52
      Może "Dziecko" zainicjowałoby kampanię edukacyjną, skierowaną i do
      personelu szpitali, i do rodziców hospitalizowanych dzieci. Personel
      często wykazuje kompletny brak elementarnej wiedzy psychologicznej i
      równie elementarnego wyczucia. Przykład - pani doktor radiolog, z
      doktoratem, próbująca uspokoić przerażone widokiem aparatury usg
      dziecko, podająca maluchowi pluszową owieczkę - nie bój się, bo
      owieczka będzie się ciebie śmiała. Wiem, próbowała być miła i
      empatyczna, ale pocieszanie kogoś, że ktoś inny będzie się z niego
      śmiał ... strzał kulą w płot, moim zdaniem. Przykład innego rodzaju -
      pani anestezjolog z dużym doświadczeniem w znieczulani dzieci,
      pracująca w dużym ośrodku akademickim, która wyrywa płaczące dziecko
      z rąk mamy, mamę wyprasza ze słowami - im szybciej pani wyjdzie tym
      lepiej dla dziecka, nie o pani dobro tu chodzi, tylko o dobro
      dziecka. W moim przekonaniu, skoro życie dziecka nie zależało od
      szybkiej interwencji chiruga, narokza była potrzebna do
      przeprowadzenia planowego rezonansu, to nic nie stało na
      przeszkodzie, by podać dziecku wstępne znieczulenie na rękach matki
      i poczekać te 15 sekund, aż mu wszystko będzie obojętne. Przykład
      podany przez autorkę postu jest tak drastyczny, że szkoda gadać.
      Zwyczajne barbarzyńswto, już nie brak wiedzy czy wyczucia.
      Rodzice też bywają bezradni wobec postawy personelu, nie znają
      swoich praw, są traktowani jak pięte koło u wozu i czynnik
      zakłócający porządek na oddziale, choć przecież wykonują masę pracy
      za średni personel medyczny. Jako mama przebywająca z dzieckiem w
      szpitalu, starałam się być rzecznikiem praw mojej córki i dbać o jej
      interesy najlepiej, jak potrafiłam, nigdy jednak nie wiedziałam,
      czego mogę WYMAGAĆ, a o co tylko PROSIĆ lekarzy lub pielęgniarki.
      Taka kampania byłaby bardzo pożyteczna.
      • lebot Re: Pani Justyno 30.11.07, 11:00
        Mooh, gorąco popieram pomysł takiej akcji! Moje dziecko na szczęście
        nigdy nie wylądowało w szpitalu, ale zdarzyło się, że pani pediatra
        podczas wizyty powiedziała do dziecka: "Trzymaj mocno misia, bo ci
        ucieknie do lasu i nikt go nigdy nie znajdzie." Na dodatek zapisała
        córce lekarstwo, które (dowiedziałam się o tym z ulotki, bo zawsze
        uważnie czytam ulotki na lekach przed podaniem) wolno stosować
        wyłącznie u dorosłych i tylko w przypadku zdecydowanej konieczności!
        Skonsultowałam się wtedy z innym lekarzem, który absolutnie zabronił
        podawania tego lekarstwa!! Przy okazji piszę to pod rozwagę
        rodzicom: Czytajcie ulotki! Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości,
        konsultujcie się z innym lekarzem!!!
      • justyna_dabrowska Re: Pani Justyno 30.11.07, 12:15
        Juz kiedyś mielismy taka akcje ale widac niewiele sie zmienia.
        Obiecuje że w 2008 zajmiemy się tym. Strasznie mi przykro z powodu
        tych wszystkich skrzywdzonych dzieci. Wściekłośc miesza sie z
        bezradnością. Tym bardziej że mozna było tego uniknąć. Być może
        występowanie z pozwami cywilnymi tez jest jakąs drogą...sama nie
        wiem.

        Na szczęscie dzieci, kóre sa kochane , potrafią znieśc wiele i z
        wieloma rzeczami sobie poradzić.

        Pozdrawiam serdecznie
        JD
        • mooh Re: Pani Justyno 30.11.07, 15:50
          justyna_dabrowska napisała:

          > Obiecuje że w 2008 zajmiemy się tym.

          To wspaniale! Kiedy się zastanawiam nad przyczynami problemu, to
          myślę, że ma on szerszy kontekst społeczny. Jesteśmy społeczeństwem
          ceniącym sobie hierarchię, mocno paternalistycznym. Lekarz (ale
          również urzędnik czy nauczyciel) stawia się w pozycji nadrzędnej.
          Rodzicowi często w ogóle nie przychodz do głowy, by ten porządek
          kwestionować. Tymczasem lekarz i rodzic to współpracownicy, których
          wspólnym zadaniem jest pomóc dziecku uporać się z chorobą. Właśnie
          tak - pomóc dziecku, a nie tylko z.w.a.l.c.z.y.ć chorobę. Do lekarza
          przychodzi pacjent, człowiek, nie zespół dysfunkcyjnych organów,
          które trzeba naprawić. Spotykam się jednak na codzień z postawą
          lekarzy wyraźnie dającą do zrozumienia, że żadego partnerstwa w
          leczeniu dziecka oni sobie n.i.e ż.y.c.z.ą. Rodzic to laik, który
          ma się po prostu zastosować do światłych zaleceń. Choć jest i druga
          strona tego medalu - czasem czytam na eDziecku posty mam, które
          zdają się mieć pretensje do lekarza, że nie podjął za nie jakiejś
          decyzji lub strofujące inne uczestniczki, że jakoby decyzja w
          sprawie leczenia należy wyłącznie do lekarza, a nie do matki. Czeka
          nas pewnie długa droga, by zmienić myślenie wszystkich stron, dla
          właściwie pojętego dobra dzieci.
        • Gość: bylam_bita Re: Pani Justyno IP: *.pools.arcor-ip.net 04.12.07, 18:08
          "Nie jest rzeczą dziecka strugać bohatera - rzeczą dorosłych jest za
          to stworzyć świat, w którym dzieci nie muszą odgrywać bohaterów".
          ben_shaprut

          Nic wiecej nie dodam.
    • daisy74 Re: Lęki po pobycie w szpitalu - jak pomóc dzieck 30.11.07, 17:09
      Żeby oswoić dziecko z lękiem przed pobytem w szpitalu czyta się
      bajki terapeutyczne.Jest książka,bodajże Krystyny Molickiej
      pt "Bajki terapeutyczne".I jest tam parę bajek dedykowanych właśnie
      dzieciom,które czeka wizyta w szpitalu.Ważne jest też aby po
      przeczytaniu bajki porozmawiać z dzieckiem na jej temat(tym
      bardziej,że Twoja córeczka jest jeszcze bardzo małym dzieckiem)
    • Gość: anita Re: Lęki po pobycie w szpitalu - jak pomóc dzieck IP: *.stk.vectranet.pl 01.12.07, 05:16
      ja mam 6tyg. pobyt z dzieckiem w szpiytalach. jak mial tydzien
      trafil z duza zoltaczka do szpitala w Jastrzebiu zdroju. trafilismy
      tam na intensywnEj terapii na cudownych lakarzy. kazda wizyta u
      dziecka zaczynala sie rozmowa z lekarze,tam pracuja nie tylko dobrzy
      fachowcy ale tez wspaniali ludzie,ktorzy rozumieli cierpienie matek
      chorych dzieci.pielegniarki nas zapewnialy ,ze jak nas nie ma one
      najlepiej jak potrafia beda dbac o nasze dziecko, bo one tez sa
      matkami.potem trafilam na oddzial szpitala miejskiego -tam juz nie
      bylo tak kolorowo.przy zabiegach wypraszano kategoryczne
      matki,podawano leki nie informujac mnie o tym-to nie byl stan
      zagrozenia. a najgorsze ,ze my matki nie wiemy jakie mamy prawa ma
      nasze dziecko w szpitalu.
      • slonko1335 Re: Lęki po pobycie w szpitalu - jak pomóc dzieck 01.12.07, 15:31
        Anita problem w tym, że ja doskonale znam swoje prawa, tylko nie
        zawsze je mogę egzekwować, a dokładniej "nie opłaca" mi się ich
        egzekwować. Dobrze wiem, że na przykład nie muszę wychodzić z
        zabiegowego jak moje dziecko dostaje zastrzyk, ma zakładany cewnik
        czy zmianę wenflonu, (u nas w szpitalu od razu po przyjęciu rodzic
        jest informowany, że do zabiegowego nie ma wstępu)co z tego...jeżeli
        nie wyjdę bo się uprę to pielęgniarki w jakiś sposób "umilą" mi
        pobyt w szpitalu. Niestety tak jest, że ja na niektóre rzeczy
        musiałam przymykać oczy, choć wiedziałam że są niezgodne z prawami
        pacjenta po to żeby jakoś przeżyć te kilkanaście dni, to jest
        smutne, gdybym wiedziała że będzemy tam 2-3 dni nie byłoby zmiłuj
        ale ponieważ musiałysmy być dłużej i niewykluczone że znowu będziemy
        po prostu wolałam siedzieć cicho w niektóych sytuacjach...
        • chalsia Re: Lęki po pobycie w szpitalu - jak pomóc dzieck 04.12.07, 23:59
          > ale ponieważ musiałysmy być dłużej i niewykluczone że znowu
          będziemy
          > po prostu wolałam siedzieć cicho w niektóych sytuacjach...

          i tym sposobem właśnie nigdy nic się nie zmieni.
          A może personel po zwróceniu raz/dwa uwagi nabrałby do Ciebie/Was
          szacunku i bardziej się starał?

          Mam ciotkę, która czesto opiekowała się swoimi siostrami, gdy
          przebywały w szpitalu. Ona po prostu "ustawiała" personel tak, że
          mucha nie siada - wszystko było robione na tip-top. Ustawiała na
          miło i na ostro też :-)). Co ciekawe - nawet ją lubili ( a nie raz w
          tym samym szpitalu i na tym samym oddziale się "produkowała"). Fakt,
          że osobiście sporo pomagała przy chorych siostrach i częściowo
          odciążało to personel.
          Może działała na zasadzie "zmęczenia materiału" czylo personel robił
          to o co prosiła, żeby mieć ją "z głowy"? Nieważne. Ważne, że było to
          z korzyscia dla chorych sióstr.
          • chalsia Re: Lęki po pobycie w szpitalu - jak pomóc dzieck 05.12.07, 00:01
            ja przed krótkim zabiegiem w narkozie wziewnej nakazałam/wymogłam by
            dziecku przedtem podać "głupiego jasia".
            • oliwciu Re: Lęki po pobycie w szpitalu - jak pomóc dzieck 08.12.07, 19:52
              Przebywałam na oddziale dziecięcym kilka razy, byłam obecna przy
              każdym zabiegu-i za to jestem wdzięczna personelowi z mojego
              szpitala.Nie narzekam na opieke, ale po kilku takich pobytach było z
              córką żle(była w wieku 2,5 roku jak sie zaczęło).Wylądowaliśmy u
              psychologa, który niestety niewiele wniósł.....jakoś samo minęło,
              ale było potwornie ciężko również z powodu drugiej malutkiej
              córeczki z problemami zdrowotnymi.Walczmy o nasze prawa, nie
              wyobrażam sobie zostawienia małej kiedy np. miała robione badanie UCM
              (cewnikowanie z USG)....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka