br-uno
23.08.09, 21:28
Dziś już całkowicie opadły mi ręce i stwierdziłam że nie rozumie mojego
4latka. Od dłuższego czasu mnie nie słucha a ostatnio to przekracza wszystkie
normy. Dziś nie wiedząc już co mam robić powiedziałam mu że nie będę z nim
rozmawiać i że będę do niego taka niedobra jak on dla mnie(przy okazji nie
wiem czy to dobrze czy tak powinnam robić?) że ma sobie iść do taty jak coś
potrzebuje (tata rzadko z nim przebywa bo pracuje jest tylko w niedziele ale i
tak słaby mają kontakt). Synek co jakiś czas przychodził do mnie i coś chciał
a ja nie reagowałam. Wtedy nagle pokochał tatusia-przytulał go, słodziutko do
niego mówił, dużo rozmawiał. Do mnie przychodził i robił mi krzywdę gdy na
niego nie reagowałam-wsadził palec do oka,poszarpał za włosy, pokrzyczał do
ucha. Potem powiedział że nie mam do niego być taka niedobra jak on do mnie bo
on jest moim synkiem i muszę być dobra. Gdy tłumaczyłam że czemu on taki jest
a ja nie mogę, że będę taka tak długo jak on do mnie, to powiedział że poszuka
sobie innej mamy.
Nie muszę chyba pisać jaką zrobił mi przykrość tymi słowami. Popłakałam się,
on powiedział że jednak nie chce innej mamy ale sprawiał wrażenie jakby mu nie
zależało.
Wiem co chciałam pokazać sykowi moim zachowanie do niego ale nie rozumie co on
swoją obojętnością chciał przekazać mnie.
Wiem że rozumie uczucia bo powiedział kiedyś, przy jakieś sytuacji" że ty mi
tylko tak mówisz żeby mi było przykro", albo płacze bo umarła mu rybka, albo
że nie chce skrzywdzić motylka. Jednak gdy chodzi o mnie to czasem tak jak
dziś mówi mi rzeczy bardzo przykre a ja nie wiem dlaczego. Co mi chce przez to
przekazać? Jak mam to rozumieć? Jaki popełniam błąd w wychowaniu?