joannea
14.09.09, 19:34
Dziewczyny, jestem na skraju załamania.
Starałam się o ważny grant naukowy, mój wniosek przeszedł do ostatniego etapu.
Jutro miałam mieć decydującą rozmowę. Dziś, kiedy spokojnie opracowywałam
ostatnie fiszki na ową rozmowę, odebrałam tel. od zebranej komisji, która ze
zdziwieniem pytała, czemu się nie stawiłam na spotkaniu. Pomyliłam daty,
rozmowa miała być dziś, nie jutro. Komisja zgodziła się przeprowadzić rozmowę
telefonicznie, ale z góry wiedziałam, że grant dostanie badanie, z którym
konkurowałam, i którego autor stawił się był na rozmowę ;(.
Starania o ten grant zabrały mi tygodnie. Właściwie od miesiąca nie robiłam
niczego innego. I wszystko wzięło w łeb przez kretyński błąd. Nigdy nic
takiego mi się nie zdażyło, historie innych ludzi o minięciu się z pociągiem
czy samolotem traktowałam jako objawy, hmmm, pewnej lekkomyślności.
Nie wiem, czy ma to znaczenie, ale jestem w końcówce pierwszego trymestru
ciąży. Czy to możliwe, żeby ciąża wpłynęła na moje postrzeganie
rzeczywistości? Wierzyć mi się nie chce, ale z drugiej strony, nigdy takiego
numeru nie wykręciłam? Wiem, że wina jest tylko i wyłącznie po mojej stronie.
Za jakiś czas będę się z całej historii śmiać (mój C. już to robi), ale póki
co trwam w zadziwieniu nad własną niekompetencją. I w czarnych myślach nad
tym, jak zareagują współpracujący nad projektem profesorowie.
Czy inym przyszłym mamom zdażyły się takie wpadki? Błagam, powiedzcie, że tak.
I niech mnie ktoś pogłaszcze...