Dodaj do ulubionych

szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka?

14.09.09, 19:34
Dziewczyny, jestem na skraju załamania.
Starałam się o ważny grant naukowy, mój wniosek przeszedł do ostatniego etapu.
Jutro miałam mieć decydującą rozmowę. Dziś, kiedy spokojnie opracowywałam
ostatnie fiszki na ową rozmowę, odebrałam tel. od zebranej komisji, która ze
zdziwieniem pytała, czemu się nie stawiłam na spotkaniu. Pomyliłam daty,
rozmowa miała być dziś, nie jutro. Komisja zgodziła się przeprowadzić rozmowę
telefonicznie, ale z góry wiedziałam, że grant dostanie badanie, z którym
konkurowałam, i którego autor stawił się był na rozmowę ;(.
Starania o ten grant zabrały mi tygodnie. Właściwie od miesiąca nie robiłam
niczego innego. I wszystko wzięło w łeb przez kretyński błąd. Nigdy nic
takiego mi się nie zdażyło, historie innych ludzi o minięciu się z pociągiem
czy samolotem traktowałam jako objawy, hmmm, pewnej lekkomyślności.
Nie wiem, czy ma to znaczenie, ale jestem w końcówce pierwszego trymestru
ciąży. Czy to możliwe, żeby ciąża wpłynęła na moje postrzeganie
rzeczywistości? Wierzyć mi się nie chce, ale z drugiej strony, nigdy takiego
numeru nie wykręciłam? Wiem, że wina jest tylko i wyłącznie po mojej stronie.
Za jakiś czas będę się z całej historii śmiać (mój C. już to robi), ale póki
co trwam w zadziwieniu nad własną niekompetencją. I w czarnych myślach nad
tym, jak zareagują współpracujący nad projektem profesorowie.
Czy inym przyszłym mamom zdażyły się takie wpadki? Błagam, powiedzcie, że tak.

I niech mnie ktoś pogłaszcze...
Obserwuj wątek
    • kk345 Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 14.09.09, 19:46
      joanneo, daj sobie prawo do pomyłek, Twój C. ma rację, jak ochłoniesz, wspólnie
      będziecie się z tego śmiać. Każdemu zdarza się roztargnienie, absolutnie nie
      potraktowałabym takiej pomyłki jako objawu niekompetencji, po prostu zdarza się
      i już...
      No i może jeszcze nie wszystko stracone? Czy komisja już podjęła decyzję?
      Przytulam, dopóki brzuszek jeszcze w tym nie przeszkadza:-)
    • azymut17 głask, głask :-) 14.09.09, 19:54
      Bardzo, bardzo mi przykro, że musiałaś się przekonać o ciążowym roztargnieniu
      właśnie w ten sposób - bo niestety przy ciąży zdarza się... eee... pewne
      opóźnienie w procesach myślowych. Strasznie głupio to brzmi, ale się zdarza. Nie
      wiem, czy jest to reguła, czy rzadki przypadek, ja w każdym razie tak miałam,
      jednak w mniej ważnych sytuacjach, teraz nawet nie pamiętam szczegółów. Pamiętam
      jednak, ze zaczęłam stosować termin "ciążowe otumanienie" rozmawiając ze
      znajomymi (czy raczej tłumacząc się :-)) Może organizm po prostu wszystkie siły
      koncentruje na rozwoju fizycznym? I spowalnia rozum, by przyszła mama nie
      denerwowała się przesadnie?

      Niezręcznie pisać "nie martw się", aczkolwiek za jakiś czas stanie się to
      anegdotą, którą w czasie towarzyskich spotkań zakasujesz całe towarzystwo :-)
    • bathilda Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 14.09.09, 19:58
      Po pierwsze to gratulacje bo jakoś przegapiłam dobrą nowinę ;)

      Oczywiście, że ciąża wpływa na wiele rzeczy - nastrój, humor, koncentrację. Ja
      przez pierwsze 3 miesiące głównie leżałam na kanapie żądając od współsprawcy
      kolejnych kubków herbaty ;) Będzie dobrze, głasku głask.
    • jul-kaa Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 14.09.09, 20:58
      Oj, bardzo nieprzyjemna sytuacja, ale dziewczyny dobrze piszą - będziesz się
      jeszcze z tego śmiać. Ja też jestem właśnie w końcówce trzeciego trymestru i
      widzę wyraźnie, że moje możliwości intelektualne się lekko chwieją :) Zapominam
      słów, gadam czasem głupoty, generalnie lekarz uprzedził mnie, że ciąża nie jest
      dobrym momentem na ważne sprawy. I każdą informacje każe mi powtarzać trzy razy
      ("to co pani zrobi 21. września?", "proszę powtórzyć, jak dawkować" itp.), bo
      twierdzi, że ciężarne mylą i zapominają wiele rzeczy.
      Trzymaj się!
    • twoj_aniol_stroz Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 14.09.09, 20:59
      Cóż, ja to nazywałam amnezją ciążową. Jako sztandarowy przykład
      (choć oczywiście nie tej wagi, co Twój) to była moja jajecznica ze
      szczypiorkiem. Zrobiłam ją, podałam na talerzykach, usiedliśmy z
      małżem do stołu i w pewnej chwili mąż spytał: "A po co ta góra
      szczypiorku na desce?" No fakt, jedliśmy jajecznicę ze szcypiorkiem,
      z tym, że szczypiorek zamiast w jajecznicy był na desce na blacie
      kuchennym :D
      Moja kuzynka wracała przez całą Wawę po klucze do mieszkania, które
      zostały u jej rodziców...
      A sytuacji naprawdę współczuję i głaszczę czule po główce :*
    • wariamiktoria Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 14.09.09, 21:07
      Otumanienie ciążowe jak najbardziej. Do tego skłonność do zasypiania wszędzie i
      o każdej porze jak nie dasz organizmowi odpoczynku. Na pocieszenie napiszę, że
      byłam absolutnie rozkojarzona i nie mogłam na niczym skupić uwagi ale jak już
      doszłam do siebie (dopiero na początku 3 trymestru) to okazało się, że mój mózg
      i tak wtedy pracował i zapamiętał potrzebne dane. Co do 1 trymestru to mówiłam
      że teraz mam ćwierć mózgu za 2 serca - tak oceniałam mój stan intelektualny i
      wyłam w poduszkę, że mnie zabraniem tego co dla mnie najcenniejsze pokarało i
      może będę mieć dziecko ale ono będzie miało głupią matkę.
      A i przygotuj się na coś co mi ładnie dziewczyny na spotkaniu warszawskim
      przedstawiły: rozluźnienie stawów. Pięknie brzmi, organizm przygotowuje się do
      porodu itd a w rzeczywistości oznacza niezgrabność. Pracowałam kiedyś jako
      kelnerka i stosy różnych rzeczy w różnych kombinacjach nosiłam a teraz talerz
      muszę brać w 2 ręce bo boję się, że mi wypadnie. A w piątek zalałam klawiaturę
      kawą i gdyby nie laptop to nie miałabym jak pisać bo czyszczenie nie pomogło.
      A i gdzieś wyczytałam, że organizm kobiety w ciąży podczas odpoczynku potrzebuje
      tyle samo energii co kobiety nie w ciąży podczas wspinaczki.
      I trzeba pamiętać że ciąża o nie choroba a stan fizjologiczny tak samo jak
      starość to nie choroba tylko stan fizjologiczny. Co oznacza, że na pewnym etapie
      ciąży staruszki będą Cię wyprzedzać i będziesz im zazdrościć kondycji.
      Jak będziesz miała jakieś pytania do ciężarnej w 31tygodniu która jeszcze nie
      rodziła i swój stan bardzo przeżywa to pisz śmiało na maila :)
      • kizombalover Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 14.09.09, 22:18
        No żesz, mi z rąk leci dużo rzeczy, rozkojarzona często bywam, zapominam,
        kondycja - hmm, różnie, a w ciąży nie jestem już od 10-ciu lat :-))
        Tak poważnie - w stanie odmiennym masz inne priorytety (może podświadomie?),
        więc nie dziwota, że się tak zdarzyło. Trzymaj się, a współpracujący
        profesorowie mogli sobie sami dopilnować grantu, a nie liczyć tylko na Ciebie.
      • kotwtrampkach :):):) 14.09.09, 23:10
        wariamiktoria, może i prawdziwe to co piszesz i niezachęcające trochę, ale w
        bosssssski sposób ujęte ;-);-)
        szczególnie skonkretyzowanie pojęcia "stan fizjologiczny" mnie położyło na obie
        łopatki ;-)
    • anna-pia Li i jedynie ciążowa pomyłka. 14.09.09, 22:42
      Z punktu widzenia organizmu to ty mu d... zawracasz jakimiś doktoratami czy
      innymi takimi, których się nie je ani nie służą do odpoczywania. Ergo, to się
      zapomina (miałam tak trzy razy, to się pamięta). Aha, i jak coś tworzysz, to daj
      komuś trzeciemu do przeczytania, bo - jak wyżej :)

      Jeśli jeszcze nie gratulowałam, to przyłączam się całym sercem :)
      • maith Ania ma rację :) 15.09.09, 03:21
        Twój organizm skorzystał z ostatniej dostępnej mu szansy, żebyś
        przestała się wreszcie stresować i przepracowywać. Grantów będziesz w
        swoim życiu miała z pewnością mnóstwo, a dziecko jest tam w środku
        teraz i teraz domaga się odpowiedniego traktowania. A nie żeby mu tu
        jakieś szkodliwe hormony stresu i inne takie przepływały koło noska
        :)

        Zatem luz, ulubiona muzyka, ulubiona książka i niech Cię współsprawca
        relaksuje i znosi Ci co tam chcesz :)

        A przede wszystkim gratulacje :)
    • joannea Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 15.09.09, 00:32
      Dzięki dziewczyny, jesteście kochane. Bardzo, bardzo mi poprawiłyście samoocenę
      ;) Może faktycznie powinnam się skupić na spaniu i jedzeniu, a o reszcie
      niepotrzebnych detali zapomnieć (i mam wrażenie, że dlatego podświadomie
      zawaliłam ten grant - przez najbliższe 3 lata byłabym w pracy po 12 godzin
      dziennie, zaczynając od zaraz). Póki co, "sprawca" (świetne określenie!) w
      ramach odwrócenia uwagi od klęski zabrał mnie do kina na Harry'ego Pottera.
      Właśnie wróciłam do domu, przeczytałam Wasze wpisy i jakoś tak się sama do
      siebie uśmiecham :)
      Wariamiktoria - dzięki! pewnie skorzystam ;)
    • czarna.czajka Witam w klubie 15.09.09, 09:55
      Zaczynam 4 miesiąc i zdiagnozowałam u siebie ucisk macicy na mózg. Czasami mam
      zaniki pamięci, czasami zawieszenia systemu. Z datą też pomyliłam i po urlopie
      nie wróciłam odpowiedniego dnia do pracy. Pozdrawiam i nie martw się, to mija;)
    • koma77 Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 15.09.09, 11:16
      Ja bym "winiła" za to stan odmienny-mi też (w dwóch ciążach) zdarzały się różne dziwaczne rzeczy. Potem przechodzi. Przytulasek.
    • ocisza Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 15.09.09, 12:18
      Joannea - po pierwsze: gratuluję ciąży; po drugie: komisja decyzji jeszcze nie
      podjęła, więc może nie wszystko stracone; po trzecie: nawet jeśli wybiorą
      konkurencyjny projekt, to dla Ciebie będzie to raczej pozytywna decyzja, bo
      pracować po 12 godzin w zaawansowanej ciąży albo tuż po urodzeniu dziecka nie
      powinnaś. W każdym razie trzymaj się, będzie dobrze!

      A teraz muszę to napisać, bo mnie nosi. Jak czytam siódmy czy ósmy post pt. 'tiu
      tiu tiu, ja też zgłupiałam po zajściu w ciążę, ale przecież jak się zostaje
      matką, to mózg się wyrzuca na śmietnik', to mnie szlag jasny trafia. Zawsze mnie
      odrzucały osoby głoszące opinię, że z przyszłą albo młodą matką to nie da się
      pogadać, bo taka umie myśleć tylko w kategorii brzuch-dzidziuś-kupy. Każdemu
      mogą się zdarzyć okresy rozkojarzenia, np. zakochanym albo jak ktoś ma poważny
      kłopot. Usprawiedliwianie mniejszych czy większych wpadek ciążą jest pójściem na
      łatwiznę. Nie podoba mi się ugruntowywanie stereotypu ciężarnej z wyłączoną
      funkcją myślenia.
      • koma77 Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 15.09.09, 12:29
        ocisza a byłaś w ciąży? :)
        wiadomo że w ciąży się nie głupieje ale jednak ten "pewien" stan rozkojarzenia występuje;)
        • ocisza Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 15.09.09, 12:53
          Owszem, byłam w ciąży. Całe przepisowe 9 miesięcy :P
      • turzyca Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 15.09.09, 13:28
        Ale przeciez nikt nie mowi, ze ograniczenie myslenia objawia sie wylaczeniem
        obszarow spoza brzuch-dzidzia-kupy, czy ze sie komus funkcja myslenia wylacza,
        tylko ze sie zwieksza roztargnienie, zapominalskosc i ze wiele osob takie objawy
        u siebie zaobserwowalo. Ja sama z zewnatrz zauwazalam, ze moje ciezarne
        kolezanki funkcjonowaly mniej wiecej tak jakby im stale brakowalo ze 3 godzin
        snu. Takie troche nieprzytomne bywaly. Z drugiej strony ja mniej wiecej tak samo
        nieprzytomna bylam ze dwie zimy z rzedu, gdy nie udawalo mi sie zwalczyc
        zapalenia zatok i funkcjonowalam na co dzien z taka nieostra forma. Na szczescie
        u nas sesji zimowej nie bylo, oblalabym rowno.





        No i gratuluje serdecznie autorce watku. A grant bedzie jeszcze nie jeden i nie
        dwa. :)
        • quleczka OT do Turzycy :) 15.09.09, 13:36
          Powiedz mi, jak udalo Ci sie w koncu wygrac z tymi zatokami? :)

          Ja czesto ciagle cos z nimi mam i wlasnie czuje sie wtedy jakas taka
          "przymulona", nie spie dobrze w nocy, budze sie zmeczona i w ogole caly dzien
          funkcjonuje taka srednio przytomna jesli nie wezme jakis prochow :/
          • turzyca OT zatokowy 15.09.09, 16:56
            quleczka napisała:

            > Powiedz mi, jak udalo Ci sie w koncu wygrac z tymi zatokami? :)

            Nie udalo. I pewnie nigdy nie uda. Ale coraz lepiej znam wroga, wiec latwiej mi
            wygrywac potyczki. :)
            Wiem, ze u mnie problemy powoduje wiatr, nie temperatura. I to wiatr niezaleznie
            od pory roku, latem czy zima, jedna rybka. Ustalenie czynnika wywolujacego
            problemy jest bardzo cenne, mozna sie postarac go wyeliminowac. Ale ze nie moge
            wylaczyc wiatru, to dzialam w inny sposob. :)

            Po pierwsze rozszerzylam kolekcje nakryc glowy do niebotycznych rozmiarow i cos
            na glowie nosze czesto tez w pomieszczeniu, okazuje sie, ze to robi roznice.
            Zeby nie wygladac dziwacznie, siedzac w czapce, wymyslam nakrycia, ktore uchodza
            za nieodlaczna czesc stroju. Np. turbany. :)
            A noca spie w opasce polarowej. Niestety czasem zjezdza.
            Chwilowo sie zastanawiam, czy se nie uszyc jakiejs zaslony na twarz na zime,
            zatoki przynosowe by sie przydalo lepiej chronic.

            Po drugie zmienilam nieco tryb zycia i staram sie zawsze tak sobie ustawiac
            plany, zeby dwa, trzy dni byly wychodne, a przez reszte w razie potrzeby mozna
            bylo nie wysciubiac nosa z domu. I tu nie chodzi tylko o prace, ale tez o cale
            reszte aktywnosci czlowieczych. Czyli np. kursy jezykowe i zajecia sportowe sa
            tego samego dnia. Idealem jest jeszcze, gdy dni wychodne sa mozliwie w kupie.
            Dzieki temu jak zaczyna sie paskudzic, to moge sie lepiej odkurowac. Bo tak to
            mialam 2 dni weekendu na podkurowanie, a potem przez 5 dni sie doziebialam i tak
            w kolo macieju, az konczylo sie zakazeniem bakteryjnym i zwolnieniem lekarskim.

            Po trzecie staram sie sluchac organizmu i dzialac z wyprzedzeniem. Niestety jak
            juz sie raz zacznie, duzo trudniej wyrwac sie z tego zakletego kregu. Tak wiec
            pilnuje poczatkow infekcji. Jesli nagle bez powodu zaczyna sie mi chciec pic
            (czasem zgola w zakamuflowany sposob, bo tylko mnie nosi do kuchni na podzeranie
            i musze sobie uswiadomic, ze potrzeba wsadzenia czegos do geby manifestuje sie
            pragnienie), to oznacza, ze gdzies wysoko nos mi sie przytyka i jak nie zaczne
            dzialac, to bedzie paskudnie. Wczesniej oprocz intensywnego plukania zatok
            zaczynalam w tym momencie tez brac leki, ale wlasnie od zeszlego roku cwicze
            inna metode dzialania i w takiej sytuacji ukladam sie z termoforem na lbie na
            mozliwie dlugo i zdaje sie, ze to dziala.
            Od zeszlego roku, bo na jesieni byl ten artykul:
            wyborcza.pl/dziennikarze/1,95986,5858823,Nasz_nos_chce_18_oC__czyli_jak_dbac_o_zatoki_przynosowe.html?as=3&ias=3&startsz=x
            i baaaardzo mi pomogl.
            Po zalecane leki nie mialam potrzeby sie wybrac (tez sukces), ale uwagi z konca
            artykulu sa bardzo uzyteczne.

            Okazalo sie, ze przypadkiem wprowadzilam tez punkt czwarty czyli obnizylam
            temperature w domu do 18 stopni, bo Luby jest zimnolubny.



            Aha i to wszystko po porzadnej diagnozie, wiec przy pewnosci, ze wszystko jest
            anatomicznie w porzadku, tylko po prostu sluzowka nadwrazliwie reaguje. Jesli
            ujscie ktorejs zatoki jest przyblokowane, to niestety trzeba ja przetkac
            operacyjnie.


            I mimo tych wszystkich sposobikow marze o cieplej bezwietrznej zimie, zeby moc
            normalnie funkcjonowac, a nie pilnowac sie na kazdym kroku. :)


            PS Do plukania polecam ampulki, sa po 5 i 10 ml. Dzieki temu na kazde plukanie
            ma sie swieza sol, taka otwarta lubi sie nadkazac.
            • quleczka Re: OT zatokowy 15.09.09, 19:52
              Wieeeeelkie dzieki :) Za caly wywod i za link :)

              U mnie to wszystko jest niezle pomieszane bo ze zdjec rtg wynika, ze w ogole
              jednej zatoki czolowej wlasciwie nie mam, do tego swoje niestety robi
              niezoperowana zlamana przegroda ( tak wiem, wiem, ze musze to kiedys zrobic) i
              to, ze oddycham glownie przez usta, do tego jeszcze od dziecka mam naczyniak w
              glowie w okolicy oka/zatok, wiec nie zawsze wiem czy mnie boli glowa od jednego,
              drugiego czy od obu...

              poki co jest znosnie ale zbliza sie sezon jesienno-zimowy i juz zaczynam sie bac :/

              Juz mialam pare takich sezonow, ze stan podgoraczkowy, jakies paskudztwo
              splywajace do gardla i niemal non-stop i wlasnie wiekszosc czasu funkcjonowalam
              na zasadzie siedzenia w domu ile sie da i podleczania sie :/

              No nic, wiem, ze jedno musze zmienic na pewno - u mnie w domu jest w zimie przez
              kaloryfery potwornie sucho i dosc cieplo .
              • turzyca Re: OT zatokowy 15.09.09, 21:27
                > U mnie to wszystko jest niezle pomieszane bo ze zdjec rtg wynika,

                Ten facet mowi gdzies tam, zeby robic tomografie, bo rentgen nic nie daje. To
                samo uslyszal moj chlop od swojego niemieckiego lekarza.


                Masz dobrego laryngologa? W Warszawie moja siostra (ktora ma gorzej przerabane
                ode mnie) ceni sobie Osobke-Morawska. Bo najlepsza laryngolog, ktora znamy,
                mieszka niestety w Lubinie czyli daaaleko. A stalego lekarza trzeba miec, nie ma
                sensu leczyc sie dorywczo u roznych, bo to sie konczy katastrofa.

                > Juz mialam pare takich sezonow, ze stan podgoraczkowy, jakies paskudztwo
                > splywajace do gardla i niemal non-stop i wlasnie wiekszosc czasu funkcjonowala
                > m
                > na zasadzie siedzenia w domu ile sie da i podleczania sie :/

                No skad ja to znam, no skad?


                > No nic, wiem, ze jedno musze zmienic na pewno - u mnie w domu jest w zimie prze
                > z
                > kaloryfery potwornie sucho i dosc cieplo .

                My w zasadzie wlaczamy kaloryfer, wtedy gdy jest nam zimno, normalnie wszystkie
                sa wylaczone. Ale u nas zima jest dosc ciepla, nawet glupie -5 rzadko sie zdarza.


                PS U mnie bardzo dobrze zamiast antybiotykow spisywaly sie sulfonamidy czyli
                popularny biseptol. Brany na samym poczatku nadkazenia (bo ja lecialam z
                nadkazeniami bakteryjnymi do lekarza blyskawicznie), swietnie sobie radzil, a
                nie dawal tak nieprzyjemnych skutkow ubocznych jak antybiotki. I kosztowal
                grosze. :)
                • quleczka Re: OT zatokowy 15.09.09, 21:51
                  > Ten facet mowi gdzies tam, zeby robic tomografie, bo rentgen nic nie daje.

                  tak, zwrocilam na to uwage w tym artykule :)

                  ale brak jednej zatoki to na tym zdjeciu rtg i ja doskonale widze, po prostu z
                  jeden strony jest, a z drugiej nie :)

                  to zdjecie mialam robione pare lat temu, wtedy widac mieli inne metody ;)

                  masz racje, jesli chodzi o pelna diagnostyke to na pewno tomografia lepsza,
                  tyle, ze ja chwilowo nie mam ubezpieczenia :/

                  nie, nie mam niestety dobrego laryngologa odkad sie wyprowadzilam z Wawy i o w
                  ogole jak sie w maju probowalam dostac z NFZ u mnie na slasku to byla jakas
                  porazka totalna :/

                  co do nadkazen bakteryjnych i innych takich...to chyba nie mam, a przynajmniej
                  nie takie jak pamietam jako dziecko z ropnym "roznokolorowym" katarem

                  ogolnie najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to, ze ja nawet ropnego kataru od
                  daaaawna nie mialam :/

                  tylko wieczne "otepienie", zly sen, bol glowy, ucisk w okolicy czola i tak
                  dalej...sama wiesz :)

                  no nic, zostaje mi przed zima wykombinowac jak sie tu ubezpieczyc i znalezc
                  jakiegos sensownego lekarza do ktorego nie trzeba czekac po pare tygodni na
                  wizyte ;)
                  • kasiamat00 Re: OT zatokowy 15.09.09, 22:47
                    Quleczka, sprawdź pocztę.
                    • quleczka sprawdzilam, dzieki :)) n/t 15.09.09, 22:57
      • maith Swoją drogą czy to nie profesorskie roztargnienie? 15.09.09, 13:44
        Swoją drogą czy to nie profesorskie roztargnienie? :)
        Ty wiesz ilu genialnych w swoich dziedzinach profesorów miało takie
        wpadki? I potem występowali w anegdotach. Co nie pomniejszało w żaden
        sposób ich zawodowych zasług.
        A jak wielu pojawia się tam gdzie trzeba, bo żona go pilnuje.

        Kobiety są zwykle lepiej zorganizowane, więc tego typu wpadki
        przeżywają niepotrzebnie bardziej.

        Swoją drogą ja w ciąży nie byłam, za to jestem mistrzynią wpadek, co
        swoją drogą moim zdaniem ćwiczy... inteligencję :) Jakby Ci się to
        częściej zdarzało, to przekładając rzecz na aktualną sytuację,
        wiedziałabyś, że nie sztuka zdobyć grant, sztuką jest zdobyć go
        rozmawiając przez telefon po nie pojawieniu się na komisji i w końcu
        zaczęłyby Ci się takie rzeczy udawać :) A swoją drogą jeśli Ci się to
        uda, to dopiero będzie anegdota :) I w zasadzie... rozsądna komisja
        potrafi samodzielnie czytać dokumenty i świadomie wybrać, czyli
        szansa nadal jest ;) To dopiero byłby sukces ;)
        Tak czy inaczej są ludzie, którym wpadki zdarzają się ciągle, więc
        ćwiczenie sobie wyplątywania się z wpadek, to naprawdę jedno z
        ciekawszych ćwiczeń na inteligencję.
        A taka sytuacja jak Twoja nie zdarzyłaby mi się tylko dlatego, bo...
        mąż mnie pilnuje.
        • butters77 Re: Swoją drogą czy to nie profesorskie roztargni 15.09.09, 14:16
          Joanneo, poniekąd w odniesieniu do wypowiedzi Maith, życzę Ci, żebyś kiedyś,
          będąc uznaną panią profesor, opowiadała tę historię jako zabawną anegdotę:)
          Mówię Ci, studenci uśmieją się jak norki;)

          Tymczasem życzę dużo spokoju, wypoczynku - i chrzanić ten grant;) Tzn. jeśli go
          jednak dostaniesz, będę z całego serca gratulować - ale jeśli nie, to doprawdy,
          widocznie tak miało być:) Na pracę po 12 godzin dziennie będziesz miała czas
          później:) Pozdrawiam!
          • joannea Re: Swoją drogą czy to nie profesorskie roztargni 16.09.09, 00:25
            Dziękuję Wam, Klubie Wsparcia ;)
            Maith => ;) ja już nie wiem, czy mam profesorskie ambicje, ja już tylko chcę
            spać ;) mam nadzieję, że taka zmiana priorytetów to coś ogólnie życiowo dobrego
            ;) (mówię to z przymrużeniem oka).
            I jeszcze, kontynuując duskusję o sprowadzaniu ciężarnych do, za przeproszeniem,
            otumanionych inkubatorów: nie mam wrażenia (może: jeszcze nie mam, albo może
            jestem nieświadoma), że moje możliwości intelektualne bardzo opadły. Wręcz
            przeciwnie, jakoś łatwiej mi się skoncentrować na tym, co np. aktualnie czytam.
            Natomiast skutków rozkojarzenia i pewnej dezorientacji, cóż, nie da się ukryć.
            Ech, pożyjemy, zobaczymy ;)
    • kocio-kocio Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 15.09.09, 18:45
      To tylko ciążowe zbudynienie mózgu :o)
      Mija jakiś czas po porodzie.
      • anna-pia Re: szczyt niekompetencji czy ciążowa pomyłka? 15.09.09, 22:43
        kocio-kocio napisała:

        > To tylko ciążowe zbudynienie mózgu :o)
        > Mija jakiś czas po porodzie.
        >

        Tak, mniej więcej wtedy, kiedy dzieć uczy się spać w nocy, i śpi tak po 6 - 7
        godzin ciurkiem. Rozkojarzenie wynika ze zmęczenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka