iczanka Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 11:27 Nie, administracji jeszcze nie jest zimno i nie włączyli. Za to ja jako zawodowy zmarzluch już okutałam się polarem i przeczekuje. Odpowiedz Link
yaga7 Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 11:35 Mam tak samo :) Dodatkowo mam grzejnik i się grzeję, skoro kaloryfery nadal zimne. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 11:32 Tak, choć to bez sensu, bo też otwieramy okna, ale tylko wtedy jest optymalnie - przy zakręconych kaloryferach za zimno, przy odkręconych nawet na 2-3 za ciepło. A z innej beczki - nie wysychają Wam śluzówki? Bo mnie strasznie i nie pomagają mokre ręczniki na kaloryferach, ani inne zawieszki z wodą. Myślałam o nawilżaczu jakimś, ale mam alergię na pleśnie, w nim podobno się gromadzą nawet przy częstym myciu. Jak Wy się ratujecie? Odpowiedz Link
yaga7 Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 11:36 Ja mam nawilżacz i wlewam do niego tylko wodę destylowaną, licząc, że jednak nic nie urośnie ;) Ale nie mam alergii, to inna sprawa. Odpowiedz Link
luliluli Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 12:27 jul-kaa napisała: > Jak Wy się ratujecie? ze względu na rozmiar naszego lokum najlepszym rozwiązaniem jest... częste robienie prania i wywieszanie go gdzie się da:D suszarka z mokrymi ręcznikami w pokoju, marynarki/koszule na wieszakach w sypialni, kuchnia i łazienka jakoś nie potrzebują takich wspomagaczy. A nawilżacz mamy - choć szczerze mówiąc po użyciu go nie widzę żadnej spektakularnej różnicy poza tym, że zaparowuje okna... Odpowiedz Link
ocisza Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 13:37 W pokoju biurowym od dwóch godzin stoi u mnie grzejnik i zrobiło się ciepło, ale przy okazji czuję na skórze nieprzyjemną suchość - takie jakby ściąganie. I zauważyłam, że częściej mrugam. Właściwie to non stop :/ W domu rozwieszanie prania służy mi za nawilżacz powietrza i rozsiewacz miłych zapachów dwa-w-jednym ;) Odpowiedz Link
pierwszalitera Suche śluzówki 02.10.09, 14:59 Mieszkam w kraninie deszczowców, więc raczej walczę zimą z nadmiarem wilgoci, ale problemy, o których piszesz dają mi we znaki prawie przy każdej wizycie w Polsce. Zwykle kończy się to przesuszeniem śluzówek i głupim przeziębieniem, bo natychmiastowo przyciągam wtedy jakieś wirusy. Szczególnie więc zimą biorę ze sobą malutki spray do nosa z wodą morską. W Niemczech do dostania nawet w lepiej zaopatrzonej drogerii. Przynajmniej nos i gardło są wtedy zabezpieczone. Naturalnie nie używać na mrozie, ale po wejściu do ciepłego, rozgrzanego pomieszczenia bardzo się przydaje. Odpowiedz Link
turzyca Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 15:21 > A z innej beczki - nie wysychają Wam śluzówki? Wysychaja, dlatego nie grzeje. Nie jestem zimnolubna (luby jest), ale przy 18 stopniach mam zdecydowanie mniej problemow z zatokami (gdzies juz linkowalam wywiad z laryngologiem, ktory to zalecal), wiec grzeje jak juz mi sie naprawde zrobi zimno i to raczej na 1, moze 2 i tylko tak dlugo jak siedze w danym pomieszczeniu. Ale fakt, ze u mnie rzadko jest mroz, zima temperatura placze sie kolo zera. Ale jakbym musiala... Kupilabym nawilzacz plastikowy z fizelina i pralabym go regularnie w zmywarce, wymieniajac jednoczesnie fizeline. Dlaczego taki? Bo jest najskuteczniejszy z nakaloryferowych (duza powierzchnia parowania, fizelina oddaje wode latwiej niz reczniki i caly czas ja pobiera ze zbiorniczka na dole), a jednoczesnie daje sie utrzymac w czystosci. Odpowiedz Link
lavaenn Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 14:43 ja jeszcze siedzę bez skarpetek i przy uchylonym oknie ;) Odpowiedz Link
grecz Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 18:13 grzejemy :) wprawdzie jeszcze tak leciutko ale po jakims czasie czuc w całym pokoju ;) Odpowiedz Link
skrzydlasta Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 18:24 Nie, mimo, że mieszkam na Podbeskidziu. Cieszę się z ocieplonego latem dachu (wspominając jak ten remont przeklinałam...). Odpowiedz Link
daslicht Nie :) 02.10.09, 18:28 My, Ludy Północy, nie potrzebujemy dodatkowego grzania ^^ Zresztą ja jestem typem z tego dowcipu: +10 °C Mieszkańcy helsińskich bloków wyłączają ogrzewanie. Lapończycy hodują kwiatki. +5°C Lapończycy opalają się jak tylko słońce ukaże się nad horyzontem. +2°C Włoskich samochodów nie można odpalić. 0°C Zamarza destylowana woda. -1°C Oddech zaczyna być widzialny. Już czas zaplanować wczasy nad Morzem Śródziemnym. Lapończycy jedzą lody i popijają zimne piwo. -4°C Kot stara się wgramolić do twojej pościeli. -10°C Już czas zaplanować wczasy w Afryce. Lapończycy idą się kąpać. -12°C Jest zbyt wielki mróz, by padał śnieg. -15°C Amerykańskich samochodów nie można odpalić. -18°C Helsińscy lokatorzy włączają ogrzewanie. -20°C Oddech zaczyna być słyszalny. -22°C Francuskich samochodów nie można odpalić. Jest zbyt wielki mróz, by jeździć na łyżwach. -23°C Politycy użalają się nad biednymi bezdomnymi. -24°C Niemieckich samochodów nie można odpalić. -26°C Każdy oddech można wykorzystać jako materiał do budowy igloo. -29°C Kot próbuje wgramolić się pod twoją pidżamę. -30°C Żadnego normalnego samochodu nie można już odpalić. Lapończyk zaklnie, poskacze po oponach i odpali swojego gruchota. -31°C Jest zbyt wielki mróz na całowanie - wargi przymarzają do siebie. Lapońskie drużyny piłkarskie zaczynają trenować na lato. -35°C Już czas zaplanować dwutygodniową gorącą kąpiel. Lapończycy odgarniają śnieg z dachów. -39°C Zamarza rtęć. Jest zbyt wielki mróz, by można było myśleć. Lapończycy zapinają górne guziki u koszuli. -40°C Samochód marzy o twoim łóżku. Lapończyk zakłada sweter. -44°C Mój fiński kolega zastanawia się, czy nie przymknąć okna w biurze. -45°C Lapończycy zamykają okienko w łazience. -50°C Foki opuszczają Grenlandię. Lapończycy wymieniają rękawice z palcami na "łapki". -70°C Niedźwiedzie polarne opuszczają Biegun Północny. Uniwersytet w Rovaniemi (Laponia) organizuje biegi przełajowe. -75°C Lapończycy naciągają sobie na uszy beret. -120°C Zamarza alkohol. Lapończyk jest wkurzony... -268°C Skrapla się hel. -273,15°C Absolutne zero. Ustaje ruch cząstek elementarnych. Lapończyk, ssąc kawałek lodu, przyznaje: "No, mamy troszkę większą zimę". :))) Ale fakt, jesień juz jest, bo wyłazi mi już to diabelstwo. Niestety nie mieszkam sama, a mojej kolezance ciągle zimno, więc niedługo zaczną się batalie :/ Odpowiedz Link
daslicht Re: Nie :) 02.10.09, 18:31 A poza tym mam ostatnio fazę i maniacko tańczę sobie z Laibachem, więc koszulka na ramiączkach wciąż króluje :)))) Odpowiedz Link
thorrey Re: Nie :) 02.10.09, 19:28 DL - odczytałam Twój tekst mężowi i rżeliśmy ze śmiechu :))) A sama już grzeję, po łapki grabieją przy kompie. Wczoraj pierwszy raz, tylko trochę pociekło z pieca, bo za duże ciśnienie w kaloryferach :) Odpowiedz Link
madzioreck Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 19:56 E, jeszcze nie. Siedzę jeszcze przy otwartych oknach :) Odpowiedz Link
kasiamat00 Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 20:26 Administracja bloku stwierdziła, że należy grzać, już z tydzień temu. Dzisiaj w Wawie było już naprawdę paskudnie zimno (temperatura odczuwalna podobno spada nocą poniżej 5 st. C), od jutra zaczynam nosić rękawiczki, niedługo pewnie też coś na uszy. Ale ja zmarźluch jestem. Odpowiedz Link
schaetzchen Re: dzisiaj włączyli :) n/t 02.10.09, 21:41 Lekko włączam piec wieczorem, jak siedzę w bezruchu (przy komputerze). Jak idę spać to wyłączam. Ale jutro rękawiczki zabiorę, zmarzłam dziś w ręce. Odpowiedz Link
aadrianka Re: Grzejecie już? n/t 02.10.09, 21:59 Tak. To znaczy włączam ogrzewanie na noc, w przeciwnym razie rano jest zimno jak w psiarni. Odpowiedz Link
wariamiktoria Nie 03.10.09, 11:09 Mieszkamy w nowym bloku, okna przez większość dnia zamknięte ale uchylamy je co jakiś czas. Nie siedzimy już w samej bieliźnie przy kompie a do spania przykrywamy się a nie rozkopujemy - tyle różnic. A i w ruch rankiem przy porannej kawy poszedł Olbas - stoi sobie szklanka, przy parzeniu kawy podgrzewamy w niej wodę, potem dorzucamy jedną kropelkę i się inhalujemy przed wyjściem. Ale chyba założę rękawiczki i pogodzę się z czapką bo wiatr jest bardzo silny. Odpowiedz Link
smallfemme Re: Grzejecie już? n/t 03.10.09, 11:44 Niestety nie mam czym, bo zdążyłam zamieszkać w akademiku. Grzejniki lodowate, a okna nie da się zamknąć. Dopiero jutro koleżanka przywiezie mi grube ubrania z domu, nie wiadomo kiedy można liczyć na odzew administracji w sprawie okna.... Odpowiedz Link
e.m.i1 Re: Grzejecie już? n/t 03.10.09, 11:54 U mnie ogrzewanie włączyli 1.10 o świcie:) Nie używam, mieszkanie jest tak gorące, że okna na noc zamykam w okolicy listopada:) Teraz dosuszam pranie na włączonym grzejniku, okno mam otwarte i czuję, że zaraz się roztopię. Odpowiedz Link
anna-pia Od tygodnia :) 04.10.09, 22:46 Marzłam, to poprosiłam administratorkę o włączenie. Gdyby zrobiło się za ciepło, to piec sam się wyłączy i włączy z powrotem wieczorem, jak temperatura spadnie. A w mieszkaniu mam dodatkowo możliwość wyłączenia ogrzewania na samo mieszkanie. Zmarźlak jestem :) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 12:40 Kurcze! Gorąco mi w tj ciąży strasznie (rozbieram się wszędzie, gdzie się da, heheh), ale temperatury w mieszkaniu już mnie dobijają. Mam wyłączone wszystkie kaloryfery poza łazienkowym, a i tak jest BARDZO ciepło. Są momenty, kiedy troszkę marznę (jak jestem zmęczona czy coś), ale zwykle jest mi strasznie gorąco. Wietrzę często, ale z wiecznie otwartymi oknami wytrzymać trudno. To nie tylko moje subiektywne odczuwanie temperatury, ale i fakt potwierdzony termometrycznie :) termometr pokazuje dziś 21st. ale jak nie było większych mrozów to i do 23 dochodził. Cieszę się, że oszczędzamy na ogrzewaniu, ale to chyba lekka przesada, nie sądzicie...? Poza tym jak będę w takich temperaturach hodować potomka, to biedak będzie wiecznie chory. Faktem jest, że mamy lekko podgrzewaną podłogę - mieszkamy na parterze i pod nami biegną rury z ciepłą wodą - nawet terakota jest zwykle dość ciepła. Ale czy to aż tak podwyższa temperaturę mieszkania? Co ja mam zrobić, biedna mała myszka? Odpowiedz Link
turzyca Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 13:56 Ale 21 stopni to jest bardzo cieplo! A 23 stopnie to jest juz strassssssznie cieplo... I to mowie, ja, zmarzluch straszny. Wiec przy tych temperaturach tez bym wietrzyla. W domu rodzinnym mielismy kolo 20 stopni, tu mam 18 - i jeszcze nie zaczynam grzac. A rury podgrzewajace podloge daja naprawde sporo ciepla. Dziecku 21 stopni nie powinno szkodzic, zreszta zobaczysz, jak bedzie wychlodzone, to podgrzejesz mieszkanie. No i wiesz - za cieplo tez nie moze byc, bo cieplarniane warunki sa szkodliwe. Odpowiedz Link
agafka88 Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 14:07 turzyca napisała: > Ale 21 stopni to jest bardzo cieplo! A 23 stopnie to jest juz strassssssznie > cieplo... Ale Julce chyba chodzi o to, że 21 i 23 stopnie to dla niej zbyt ciepło i chyba nie chce właśnie trzymać dziecka w "cieplarnianych" warunkach, a z drugiej strony nie chce żyć w przeciągach. Jeżeli chcesz obniżyć temperaturę powietrza bez wietrzenia, to może rozwieszaj na drzwiach mokre prześcieradła, ewentualnie takie specjalne pojemniki z wodą na kaloryferach? Powinno to trochę zbić odczuwalną temperaturę. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 14:17 agafka88 napisała: > Ale Julce chyba chodzi o to, że 21 i 23 stopnie to dla niej zbyt ciepło i chyba > nie chce właśnie trzymać dziecka w "cieplarnianych" warunkach, a z drugiej str > ony nie chce żyć w przeciągach. Uf, juz myślałam, że nie umiem się dziś zupełnie wysłowić :))) > Jeżeli chcesz obniżyć temperaturę powietrza bez wietrzenia, to może rozwieszaj > na drzwiach mokre prześcieradła, ewentualnie takie specjalne pojemniki z wodą n > a kaloryferach? Powinno to trochę zbić odczuwalną temperaturę. A wiecie, że na wschodzie Europy panuje (a tam panuje, bardzo silnie się panoszy!) przesąd, że przeciągi zabijają? Jak człowieka "przeduje", to nieszczęście gotowe. Otwierając okna w środkach komunikacji narażamy się na agresywne komentarze ludzi przerażonych naszymi działaniami :) Podobnie w mieszkaniach - wietrzenie małych dzieci to złoooo. Znajoma urodziła dziecko jakoś jesienią i do wiosny nie otworzyła okna :)) Mamy z mężem jakieś wschodnie korzenie, ale bez przesady :)) Odpowiedz Link
bebe.lapin Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 14:32 Z tego, co zauwazylam, to jest to przypadlosc dopadajaca Francuzow. Fobia na punkcie przeciagow, niewietrzenie sali na uniwerku podczas przerwy miedzy zajeciami to standard :( Odpowiedz Link
daslicht Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 15:17 I białostoczan. Siedzą takie na dusznej sali, przysypiają z niedotlenienia... a jak jest przerwa to zad ołowiany ciężko podnieść i wyjść, a okna nie otworzą, bo ziiiimnooooo. Oni w golfach, ja w koszulce na ramiączkach. W ogóle mam wrażenie że idealne warunki dla sporej części ludzkości to duchota, gorąco i ostre światło prosto w oczy :/ Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 15:30 daslicht napisała: > W ogóle mam wrażenie że idealne warunki dla sporej części ludzkości to duchota, > gorąco i ostre światło prosto w oczy :/ To jakaś ogólnoeuropejska zaraza. ;-) Ostatnio jak weszłam na salę do tańca, na której odbył się właśnie wcześniejszy kurs i zaczęłam nerwowo otwierać okna, to moje niemieckie koleżanki zaczęły krzyczeć, że od smordu to jeszcze nikt nie umarł, ale wielu już zamarzło. ;-) Temperatura za oknem wynosiła akurat 3 stopnie Celsjusza. :-/ No po wyszorowanych Persilem Niemcach takich tekstów się spodziewałam. ;-) Odpowiedz Link
daslicht Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 15:53 Perversilem ^^ Bardziej mnie wkurza jak ludzie narzekają że duchota i smród, ale ciężko dupę ruszyć i wyjść z pomieszczenia. A jak tam dalej siedzą to nie wywietrzą, bo przeca ziiiimnooooo. No co za leszcze. Czasem mi nerwy puszczają. Odpowiedz Link
thorrey Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 17:24 Hm, no nie uważam się za strasznego zmarźlaka, ale 21 stopni to dla mnie optymalna temperatura. I to jeszcze jak siedzę przy komputrze to muszę się solidnie owinąć, zwłaszcza stopy. Pomaga oczywiście poruszanie się od czasu do czas - trochę ćwiczeń na kręgosłup na dywanie. I wydaje mi się że chyba troszkę mylicie przeciągi z wietrzeniem. Co inego otworzyć onka na parę minut na full, zeby wymienić powietrze, a co innego siedzieć w stałym, jednokierunkowym zimnym strumieniu powietrza. Gwarantowane zesztywnienie i ból. Może nie od razu, ale jak latka polecą... Dltego też mnie się słabo robi na widok dziewczyn biegających w koszulkach do pepka i biodrówkach. Teraz im jest ok, bo organizm młody, ale potem bóle w nereczkach i korzonkach murowane. Odpowiedz Link
yaga7 Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 17:53 Dla mnie 21-23 stopnie w mieszkaniu to całkowicie normalna i optymalna temperatura. Wolę siedzieć w krótkim rękawku niż zawinięta w swetry. Poza tym pokój, w którym pracuję, jest mały, zwykle ma przykręcony grzejnik, jest często wietrzony (parę razy dziennie), ale komputer swoje grzeje i taka temperatura jest tutaj całkowicie normalna. W pozostałej części mieszkania jest chłodniej, ale poniżej 20 to na pewno nie ;) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 17:27 daslicht napisała: > I białostoczan. Siedzą takie na dusznej sali, przysypiają z niedotlenienia... a > jak jest przerwa to zad ołowiany ciężko podnieść i wyjść, a okna nie otworzą, > bo ziiiimnooooo. Te, daslicht, Ty nie wiesz, że Białystok to Europa wschodnia?! ;))) > Odpowiedz Link
daslicht Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 17:35 A Trójmiasto to Zimna Daleka Północ, a ludzie nie są tacy delikatno-leniwi. Myslałam, że na polskiej Syberii to ja będę zmarźlak ^^ Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 17:49 jul-kaa napisała: > Te, daslicht, Ty nie wiesz, że Białystok to Europa wschodnia?! ;))) No właśnie. U mnie na Śląsku to na tereny na północ od Warszawy i na wschód od Gdańska, to mówiło się tylko "górny prawy". ;-) I to wystarczyło, by wyobrazić sobie zimą polarne niedźwiedzie. ;-))) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 14:11 turzyca napisała: > Ale 21 stopni to jest bardzo cieplo! A 23 stopnie to jest juz strassssssznie > cieplo... I to mowie, ja, zmarzluch straszny. Wiec przy tych temperaturach tez > bym wietrzyla. W domu rodzinnym mielismy kolo 20 stopni, tu mam 18 - i jeszcze > nie zaczynam grzac. A rury podgrzewajace podloge daja naprawde sporo ciepla. > Dziecku 21 stopni nie powinno szkodzic, zreszta zobaczysz, jak bedzie > wychlodzone, to podgrzejesz mieszkanie. No i wiesz - za cieplo tez nie moze byc > , > bo cieplarniane warunki sa szkodliwe. Ale przecież ja właśnie o tym pisałam! Że jest ZA CIEPŁO :) I że dla dziecka przegrzanie jest niezdrowe :))) I że wyłączyłam kaloryfery, a nadal jest cieplarnia nie do zniesienia... Odpowiedz Link
turzyca Re: Grzejecie już? n/t 18.12.09, 17:56 Sorry, zakrecona jakas jestem i zrozumialam, ze nie mozna hodowac dziecka w tak niskich temperaturach, jak te ktore chcialabys miec w mieszkaniu. Odpowiedz Link
daslicht Dla tych, którym ręce odpadają 18.12.09, 15:31 I to dosłownie. Raz ręce sztywnieją do utraty czucia i możliwości ruszania palcami, potem puszcza, potem znowu sztywnieje, ręce mają kolor sino-granatowo-czerwony, skóra pęka, krew sie leje. Rossmann się zlitował i ma w ofercie podgrzewacze do łapek - będę testować. Ehehehe, a jeszcze dziś pytałam gdzie w Białymstoku można takie cudo kupić :)))) Dobre są wkładki tego typu. Mam je w glanach i kozakach i spełniają swoje zadanie. Można kupić w każdym markecie. Jakieś inne pomysły i patenty? :) Odpowiedz Link
turzyca Re: Dla tych, którym ręce odpadają 18.12.09, 16:49 Ale oni sobie za te ogrzewacze licza jak za zboze! Poszukaj po sklepikach typu wszystko za 4 zlote, mam dwa stamtad, identyczne jak te rossmanowe. Ale nie grzeja jakos niesamowicie, z termoforem nie ma porownania. Z tymi na benzyne zreszta tez nie. A objaw Raynauda miewam, ale nauczylam sie juz, zeby natychmiast zaczac ruszac dlonmi, rozmasowywac palce itd. No i poniewaz uwielbia mi sie to robic podczas wietrznych dni, to nosze nieprzewiewne - skorzane - rekawiczki. Bo leki, ktore mojemu ojcu na to samo, przepisala lekarka to tez niezla bateria, brrr. Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Dla tych, którym ręce odpadają 18.12.09, 17:09 Na Raynauda może i nie wpłynie, ale marznięcie rąk i nóg spowodowane jest bardzo często u kobiet złym odżywianiem, a w szczególności długimi fazami ograniczania kalorii, na przykład niejedzenie zbyt wiele w ciągu dnia. Organizm zmuszony jest wtedy do oszczędniejszej pracy i przykręca ukrwienie i stratę ciepła na peryferiach. Rezultatem są lodowate ręce i nogi. Na mrozy zatem, zawsze obfite śniadanie. :-) Odpowiedz Link
daslicht Re: Dla tych, którym ręce odpadają 18.12.09, 17:24 Popieram :) I dodam, że lepiej zjeść musli lub kanapki, niż jogurt czy jajecznicę :) Odpowiedz Link
yaga7 Re: Dla tych, którym ręce odpadają 18.12.09, 17:24 Zgadzam się :) Odkąd zmieniłam dietę (dieta Pape w 100% mi nie wychodzi, ale tak w 80%), zauważyłam, że mniej marznę. Cudowne uczucie :) Odpowiedz Link
turzyca Re: Dla tych, którym ręce odpadają 18.12.09, 18:02 To ja jeszcze dorzuce, ze niedoczynnosc tarczycy lubi sie tez objawiac sklonnosciami do marzniecia. A mi przez lata na zimne rece zdecydowanie najlepiej robil glucardiamid - uroki zycia niskocisnieniowca. :) Odpowiedz Link
daslicht Re: Dla tych, którym ręce odpadają 18.12.09, 17:19 Tam są dwie sztuki w komplecie, więc akurat wyjdzie po 4 złote. Chce to nosić na drogę, chyba tyle pogrzeje? Też ruszam palcami, przynajmniej do momentu, w którym jeszcze mogę to zrobić - bo po jakimś czasie już się nie da, niesamowite uczucie (w sensie negatywnym). Po jakimś czasie robi się taki "pstryk" i puszcza, ręce strasznie pieką. Nosze podwójne rękawiczki i mitenki. Jestem w trakcie szukania dłuższych (chcę za nadgarstek, nie przed) skórzanych rękawic w rozmiarze XL (ok. 9-9,5), które nie byłyby szmatławej jakości typu H&M. Tu są rózne fajne rzeczy, zastanawiam się czy można w Polsce dostać takie srebrne rękawice. Odpowiedz Link
turzyca Re: Dla tych, którym ręce odpadają 18.12.09, 17:40 Nie zauwazylam, ze to komplet, w takim razie faktycznie cena ok. Problem nie jest w dlugosci grzania ale w cieplocie, producent deklaruje 50 stopni Celsjusza i dla mnie to malo, nie rozgrzewa zziebnietych dloni. I nie wynika to z wielkosci, bo mialam kiedys japonskie jednorazowki i dawaly rade. Jak nie jestem w stanie ruszac - bo czasem atakuje z zaskoczenia - to rozmasowuje druga reka, na szczescie u mnie to wystepuje tylko na niektorych palcach. A na porzadne rekawiczki szarpnelam sie kilka lat temu u tradycyjnego rekawicznika (jak wszystko u mnie na ulicy Hozej ;)) i mimo ze kosztowaly kilka razy wiecej niz te z supermarketu (czyli w okolicach 100 zlotych) uwazam, ze byl to w pelni uzasadniony wydatek - duzo lepsza jest nie tylko jakosc skory i podszewki, ale tez kroj rekawiczki i jakosc szwow. Po trzech latach intensywnego noszenia ledwo widac slady uzywania. No i w takim malym zakladzie w razie czego na zamowienie zrobia dowolny rozmiar i wzor. Mam sie zamiar wybrac po rekawiczki z ultra dlugim mankietem. Odpowiedz Link
turzyca znalazlam dla Ciebie :) 18.12.09, 17:55 rekawiczki podgrzewajace palce. Sa kilku firm - fingerheaters, Softline i zanier. Tylko sa strasznie drogie. Sa tez rekawiczki od Infactory, duzo, duzo tansze, ale opinie sa o nich bardzo negatywne. PS Po przemysleniu - nosilabym raczej jednopalczaste i bardzo grube, niz mitenki i zwykle rekawiczki, bo im bardziej palce od siebie oddzielone tym wieksze szanse, ze beda marznac. Odpowiedz Link
thorrey Re: znalazlam dla Ciebie :) 18.12.09, 18:22 Daslicht - a próbowałaś nosić po prostu DWIE pary rękawiczek? Pod spód takie zwykłe za 5 zł włóczkowe, na wierzch skórzane? Odpowiedz Link
turzyca Re: znalazlam dla Ciebie :) 18.12.09, 18:39 Przeciez pisze, ze nosi dwie pary rekawiczek i mitenki. Ale jak sobie przypomne moje doswiadczenia w tym temacie, to stwierdzam, ze to ryzykowna droga, bo wtedy kazdy palec musi sam utrzymac cieplo i mi w takiej kombinacji robi sie blyskawicznie zimno. Najcieplej mi bylo w takim dziwnym wynalazku, ktory dostalam kiedys na Gwiazdke - wygladalo to jak rekawiczka jednopalczasta, ale gorna czesc dloni byla klapka zapinana na rzepa, ktora mozna bylo ja odchylic i wtedy dalo sie manewrowac palcami normalnie a bez zdejmowania calej rekawiczki. Dzieki temu sama rekawiczka mogla byc dowolnie gruba, na pewno miala w srodku warstwe bardzo gestego polaru, na zewnatrz byla ozdobna wydziergana warstwa. A paluszki osloniete solidnie od zewnatrz grzaly sie od siebie nawzajem. Jedyna wada byl fakt, ze kciuk nie mial swojej wlasnej klapki - trudno bylo komorke obsluzyc. ;) Odpowiedz Link
daslicht Re: znalazlam dla Ciebie :) 18.12.09, 20:59 No i oczywiście podgrzewaczy w Rossmannie "już nie było", choć oferta od dzisiaj dopiero jest. Myślę, że najlepszym wyjściem będzie wyszukanie jakichś wielkich skórzanych rękawic-łapek i nakładanie ich na te podwójne włóczkowe. 15-minutowe wyjście do Rossmanna zmasakrowało mi łapki i chwilowo pozbawiło jednego palca. A czasami nic się nie dzieje. Ych, poszukam tych podgrzewaczy na dworcu w Gdyni, tam jest taki sklepik "wszystko po 5 złotych". Odpowiedz Link
beniutka_bo ja mam takie z LIDLA 18.12.09, 21:05 na bank były w lutymi jakoś w listopadzie- czy mają jeszcze-pewnie sami nie wiedzą. Bo chodzi o takie z blaszką w środku,którą się łamie i żel się po tym krystalizuje dając ciepło? Jeśli tak-nie ma szału,trzymają ciepło ok 20minut. Odpowiedz Link
daslicht Re: ja mam takie z LIDLA 18.12.09, 21:16 I po tych 20 minutach co? Do wyrzucenia? Czy tę blaszkę mozna sobie łamać i łamać? Odpowiedz Link
jul-kaa Re: ja mam takie z LIDLA 18.12.09, 21:20 Potem się to pewnie gotuje (w garnku, w wodzie) i wracają magiczne własciwości ;) Odpowiedz Link
beniutka_bo Re: ja mam takie z LIDLA 18.12.09, 22:12 tylko trzeba pogotować dość długo,żeby cała masa (dość twarda) wróciła do konsystencji żelu,ja zawsze kładę na dno garnka ręcznik papierowy,żeby nie było bezpośrednio na blachę;) Łamanie blaszki działa coś jak katalizator reakcji, utrzymuje się to do 100razy. Ogrzewacze takie są też w sklepach turystycznych,ale raczej za dość hmmm "turystyczne" pieniądze. Te w sklepach/marketach są już przeważnie złamane i ogrzewacz jest twardy,przed pierwszym użyciem należy je ugotować. Odpowiedz Link
turzyca Re: znalazlam dla Ciebie :) 18.12.09, 21:45 A ja bym Cie namawiala do wyprobowania lapek, ale bez rekawiczek pieciopalczastych w srodku. Bo w lapkach palce grzeja sie nawzajem, w pieciopalczastych sa odizolowane od siebie i wystawione kazdy z osobna na dzialanie zimna. I nawet osloniete od zewnatrz lapka nadal nie grzeja sie nawzajem. Lopatologicznie mozna to porownac do spania samotnie i we dwoje - dwie osoby potrzebuja cienszej koldry, bo grzeja sie nawzajem, samotna moze potrzebowac zgola pierzyny. Pomijajam juz fakt, ze mi wloczkowe nic nie daja, zawsze przemarzalam na przewylot, od lat nosze polarowe, narciarskie lub skorzane z wysciolka. Odpowiedz Link
madzioreck Re: Grzejecie już? n/t 19.12.09, 11:14 Ja nie, ale mąż przy iluś-tam-kilkunastu na minusie na zewnątrz zaczyna marznąć i rozkręca. Ale on straszny zmarzluch jest :) Odpowiedz Link
zawsze_zielona Re: Grzejecie już? n/t 19.12.09, 17:31 My zyjemy jak pingwiny- moja glowa najlepiej funkcjonuje gdy jest 19-20 stopni. W sypialni mamy w gole zimno, mysle ze ok 17 stopni, bo prawie tam nie ogrzewamy. Za to lazience moglabym miec 23 stopnie caly czas:) Odpowiedz Link
balbina11 Re: Grzejecie już? n/t 21.12.09, 19:13 O! My też ;-) Piec nastawiony na 19.5 stopnia, w sypialni zimno bo czujnik jest przy kuchni, w łazience jest ogrzewanie podłogowe i tam jest 23 stopnie. Odpowiedz Link