Dodaj do ulubionych

Gotowanie na parze

02.01.10, 23:55
Czy któras z Was tak gotuje?
Dostałam pod choinkę garnek do gotowania na parze (bo już od dawna
nosiłam się z zamiarem kupna) i nie wiem co dalej. Macie jakieś
rady, wypróbowane przepisy?
Obserwuj wątek
    • marisella Re: Gotowanie na parze 03.01.10, 01:27
      Gotuję, ale nie jakieś wymyślne rzeczy. W sumie najpierw używałam garnka tyko do
      gotowania ziemniaków, czyli raz na ruski rok, przewaznie młodych. Gotowałam też
      warzywa, najczęściej mrożone, no chyba, że sezon był w pełni :)
      Potem dokupiłam drugi garnek, bo pierwszy wykorzystywałam codzinnie do gotowania
      psu pieczeni wołowej/piersi z kurczaka z marchwią (ma chorą wątrobę i musi chude
      mięso wcinać) i wtedy przekonałam się do gotowanego na parze mięsa, choć
      wczęsniej w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że mogłoby mi smakować gotowane
      mięso! Fe! A teraz chętnie sama gotuje sobie to "psie żarcie", czyli własnie
      wołowe lub pierś, które po ugotowaniu siekam drobno w robocie kuchennym, własnie
      tak jak robiłam psu :D Wygląda to marnie, brzmi pewnie jeszcze gorzej, ale jest
      bardzo smaczne, szczególnie z ryżem :D I do tego w ogóle nie słone, bo przecież
      psu nie przyprawiałam, to i mięso gotowane nagle bez soli mi zaczęło smakować :D
      (sama nie wierzę w to co zaszło, jeszcze dwa lata temu popukałabym się w głowę
      słysząc, że można tak jeść :))

      Bardzo lubię też gotowaną na parze rybę, co też kiedyś by mi do głowy nie
      przyszło. Zazwyczaj wsadzam ją do gara razem z jakąś fasolą czy brokułami i
      gotuję razem.

      Ziemniaki wolę robić na parze, bo nie trzeba odcedzać i pilnować, żeby się nie
      rozgotowały :) Pewną trudnością było dla mnie nauczyć się solić warzywa gotowane
      na parze, bo to jednak inaczej niż z gotowaniem w wodzie. Teraz jakoś ogólnie
      mniej solę przez takie gotowanie i mi to nie przeszkadza (choć jestem /a raczej
      byłam/ z tych, co zawsze by wszsytko dosalali :))

      Zmierzam w każdym razie do tego, że dla mnie ten garnek to przede wszystkim
      wygoda, a nie okazja do popisów kulinarnych. Gotuję w nim po prostu takie zwykłe
      rzeczy, jedząc je tylko ugotowane i tyle. A że mogę cały obiad przygotować w
      jednym garnku (np. ugotować rybę z warzywami czy pierś z kurczaka z czymś tam),
      to już całkowita rewelacja, bo i mycia mało, i czasu oszczędność :) Teraz chyba
      wszsytkie trzy garnki do gotowania na parze są używane w naszym domu najczęściej :)

      A więc - przepisami się nie podzielę, bo są proste - wrzuć brokuł, ułóż rybę,
      gotuj, zjedz :D ale mam nadzieję, że pezent Ci się przyda i będzie Ci się dobrze
      gotowało :)

      O, jedna rzecz mi się przypomniała - jak masz taki garnek, to sobie zrób paruchy
      :D (jesli lubisz). Ja kilka lat ubolewałam, że nie mam sobie jak zrobić, bo nie
      miałam ich jak na parze ułożyć (babcia radziła sobie z odpowiednim sitkiem, ale
      ja takich cudów nie miałam :D) a jak kupiłam garnek to przez dwa dni nic innego
      nie jadłam (i mi się znudziło, ale skoro sobie przypomniałam, to już wiem co
      będzie jutro na obiad :D)
        • moniach_1 Re: co to są paruchy? n/t 03.01.10, 02:41
          To są takie bułki drożdżowe gotowane na parze, absolutnie PYCHA :) szczególnie z
          jagodami albo śliwkami w środku. Popularne chyba na południu Polski (?), mają
          różne nazwy w różnych regionach, ja kojarzę parzaki i parowce.
          • eponak Re: co to są paruchy? n/t 03.01.10, 05:09
            Pampuchy, że tak podpowiem inną południową nazwę ;) Koszmarek mojego dzieciństwa
            i obiadków w szkole :D Ale to przez sos truskawkowy, taki mocno słodki i
            obrzydliwy, którym oblewano pampuchy ;) Za to domowe - uwielbiam :) Ale przepisu
            nie pamiętam, mama nigdy nie pozwalała mi to robić. Poda ktoś...?
            • aksanti OT pampuchy 03.01.10, 11:12
              moja babcia pampuchami nazywa racuchy (nazwa od drugiej babci, z którą więcej przebywałam w dzieciństwie) czyli takie placki grubości ok 1-1,5cm smażone na tłuszczu, a w środku mające zazwyczaj kawałki jabłek:)
              • marisella Re: OT pampuchy 03.01.10, 12:42
                > moja babcia pampuchami nazywa racuchy (nazwa od drugiej babci, z którą więcej p
                > rzebywałam w dzieciństwie) czyli takie placki grubości ok 1-1,5cm smażone na tł
                > uszczu, a w środku mające zazwyczaj kawałki jabłek:)

                Hihi, o pampuchach w życiu nie słyszałam, ale brzmi to sympatycznie :D Jak
                poduchy, tak puszyście :))) A na takie smażone placki z jabłkami u mnie w
                rodzicie się mówi "racuchy" właśnie :D
        • jul-kaa Re: Gotowanie na parze 03.01.10, 11:36
          inez69 napisała:

          > Marisello w nocy wyszukałam przepis i dziś będę przypomniała sobie
          > smaki dziećinstwa-pampuchy! :D

          hahaha, Lobbystki na niedzielny obiad jedzą dziś pampuchy :)) Ja też, jak to
          dobrze, że mam drożdże :))
          • marisella Re: Gotowanie na parze 03.01.10, 12:45
            Eeee... to Wy jesteście dobre! Bo ja sama ich nie zrobię tak od zera (to umie
            tylko babcia :)) więc kupuję gotowe, takie do odgrzania na parze tylko :) Też są
            dobre, ale tylko takie bez nadzienia :) W dzieciństwie pamiętam, że jadaliśmy je
            polane koktajlem owocowym albo śmietaną utartą z cukrem, ale teraz w ramach
            oszczędności kalorii polewam zmiksowanymi w blenderze owocami, solo, bez żadnych
            zabielaczy i dosładzaczy. Też pyszne :D
            • madzioreck Pampuchy 03.01.10, 18:46
              Czytam, że jadacie pampuchy tylko na słodko, a w moim regionie częściej się je
              wcina na słono - ze skwarkami albo z sosami mięsnymi. Też pyszne :)
        • inez69 Re: Gotowanie na parze 06.01.10, 19:44
          Pampuchy były! I to bardzo udane, co prawda nie w niedzielę, bo
          wyprawa do miasta 30km dalej po drożdze przerodziła się w półdniowe
          zakupowe szaleństwo, ale w poniedziałek zrobilismy. Troche to
          trwalo, ale pyszne było bardzo. Korzystaliśmy z tego przepisu:
          grumko.blox.pl/2008/10/622-Kluski-na-parze.html
        • marisella Re: Gotowanie na parze 03.01.10, 12:53
          pitupitu10 napisała:

          > Marisella, zdradź co i jak z tym soleniem!

          Ale nie wiem co zdradzać w sumie :) Po prostu wiesz, to jest inaczej jak solisz
          wodę, w którje coś gotujesz, a inaczej, jak solisz to coś wierzchem. To tak,
          jakby makaron zamiast gotować w osolonej wodzie, gotować w wodzie bez soli, a
          potem solić wierchem po ugotowaniu :) Nie ten sam efekt po prostu :)
          Z ziemniakami to samo - początkowo nie mogłam obadać jak to zrobić, żeby
          ziemniaki były słone w środku, tak jak przy gotowaniu w wodzie (szczególnie, że
          ziemniaków raczej nie ubijam, więc to ma większe znaczenie), a teraz solę je po
          prostu jak są surowe, mieszam i gotuję. I albo są słone tak jak trzeba, albo się
          może przyzwyczaiłam do słonych inaczej, nie wiem :) W każdym razie są ok.
          Początkowo miałam też problem z wymierzeniem ile solić, bo wodę to solę tak na
          oko, a tu trzeba sobie było to oko wyrobić od nowa :)

          A inne warzywa solę w zasadzie po wierzchu jak już są prawie ugotowane, albo nie
          solę wcale, zależy od dnia i tego, kto ma jeść ze mną :)

          I zgadzam się z besame, że warzywa na parze gotowane smakują lepiej, bo im mniej
          smaczku do wody ucieka (i nie robi się z wody zupa, którą później wylewamy :))
          Mięso gotowane na parze z tego samego względu też mi bardziej smakuje (to znaczy
          - po prostu smakuje, bo gotowanego normalnie nigdy nie jadłam w sumie :) chyba
          że w pierogach :))
          • marisella Na Kasprowy marsz! 03.01.10, 12:57
            marisella napisała:
            > gotować w wodzie bez soli, a
            > potem solić wierchem

            ROTFL...

            Solić wierchem...
            Już widzę te pielgrzymki gospodyń domowych zdobywających szczyty górskie, żeby
            móc sprawdzić, jak smakuje makaron wierchem posolony. Tak jest. Solenie solą
            jest już zdecydowanie passe :D :D :D
            • elrosa Re: Na Kasprowy marsz! 11.10.10, 20:21
              Bardzo podobny tekst pojawił się w "Książce poniekąd kucharskiej" Chmielewskiej - zdaje się, jako cytat z przepisów z internetu: "na wierchu gruba warstwa sra". Przypomniało mi się teraz, leżę i kwiczę :D
          • besame.mucho Re: Gotowanie na parze 03.01.10, 13:45
            Jak ja gotuję warzywa na parze, to robię tak, że po obraniu wrzucam
            je do zimnej posolonej wody, żeby sobie kilka minut poleżały, a
            potem solę wodę w garnku do pary (jako, że nie jestem fizykiem ani
            chemikiem, to sobie bez żadnych wyjaśnień mogę wierzyć, że jak ta
            woda paruje, to warzywa się jakoś solą :) ). Jak wychodzą za mało
            słone, to dosalam sobie ugotowane na talerzu, ale zazwyczaj jest
            okej.
    • besame.mucho Re: Gotowanie na parze 03.01.10, 11:26
      Najprostsza zasada - w zasadzie wszystko co jesz gotowane albo
      pieczone możesz zjeść też z pary ;). Czyli po prosty wybierasz sobie
      to co lubisz, przyprawiasz jak lubisz i wrzucasz na sitko.
      Robi się szybko i jest IMO bardziej smaczne niż zwyczajnie gotowane.
      Aha - niezależnie od tego czy resztę posiłku robisz z pary czy
      inaczej, to jeśli masz ochotę na jakiś dodatek z gotowanych warzyw,
      choćby zwykłą marchewkę, to warto garnek wykorzystać. Warzywom ta
      para daje chyba najwięcej, mają o wiele fajniejszy smak ugotowane na
      parze niż w wodzie.
      • kasienka.b Re: Gotowanie na parze 03.01.10, 19:34
        potwierdzam - warzywa z pary smakują lepiej :)
        Też dostałam w prezencie gwiazdkowym garnek do gotowania na parze i już
        przetestowałam. Bardzo prosto się wszystko robi, mało do zmywania (nie cierpię
        mieć milionpięćset garnków na kuchni i potem w zlewie).
    • zarin Re: Gotowanie na parze 04.01.10, 03:29
      Mam dość badziewny garnek, ale go uwielbiam, jest to niesamowicie praktyczne i wygodne urządzenie. Używam po prostu do gotowania wszystkiego, co normalnie gotowałabym w wodzie, głównie warzyw, poza tym do podgrzewania, rozmrażania mrożonek (bardzo wygodne), etc.
      Są też takie, w których można gotować np. ryż, choć nie wiem, na jakiej zasadzie to działa. Bo próby gotowania w takim tradycyjnym poziomowym parowarze, co mi się zdarzyło, są, ee, głupie ;p.
      Jeszcze uwaga co do solenia. Rzeczy gotowane na parze zachowują zdecydowanie więcej smaku, w tym słoności. Ja przekonałam się w ten sposób do ziemniaków - gotowane w wodzie są jakieś bez smaku i bez sensu, sparowane w mundurkach przypominają trochę takie z ogniska. Wiele solących osób rezygnuje z soli do sparowanych potraw.
    • inez69 Re: Gotowanie na parze 06.01.10, 19:47
      Inaczej sobie to wszystko wyobrażałam-gotowanie długie i jedzenie
      bez smaku, a okazało się, że jest mniej pracy niż przy normlanym
      obiedzie, wszystko szybko i pysznie. Już testowałam warzywka, zwykle
      ziemniaki, bułki parowe i kurczaka. Jestem zachwycona:)
    • k_linka Re: Gotowanie na parze 06.01.10, 20:21
      Sama nie gotowalam w ten sposob nigdy ale maz przyrzadzil kiedys popisowy schab
      ze sliwka na parze. Nie moglam uwierzyc ze gotowane mieso moze tak dobrze
      smakowac. Tylko garnka specjalnego nie mial, uzyl zwyklego plus pielucha tetrowa
      (a zjezdzil pol miasta w celu nabycia pieluchy sztuk 1). Smakowalo wspaniale,
      spytam go o przepis ale wziety byl z internetu zapewne. Mozesz pogooglac...
      • inez69 Re: jaka firma i cena? 06.01.10, 21:38
        Mój kosztował 29 euro i był przeceniony z 89. Tefal, 3 poziomy plus
        jeden do gotowania ryżu. Myślę, że ilość poziomów trzeba uzależnić
        od ilości gotowanego jedzenia, poza tym na t=trzech zrobisz cały
        obiad-ziemniaki, warzywa, mięso. Chyba, że zamierzasz gotowac np.
        tylko ziemniaki, to wtedy i jeden poziom wystarczy:)
      • marisella Re: jaka firma i cena? 08.01.10, 00:41
        Ja mam garnet taki zwykły, na gaz :)
        Coś takiego:

        allegro.pl/item841813205_garnek_do_gotowania_na_parze_peterhof_18_cm_2_5l.html#gallery
        Dwa kupiłam w jakimś hipermarkecie, za jakieś 30 zł każdy, jeśli dobrze
        pamietam, a trzeci, lepsiejszy, za 40 chyba, w makro :)

        Z dwoma mam o tyle dobrze, że są identyczne, więc jak mam do gotowania więcej,
        to stawiam jedną część z "sitkiem" na drugiej, i mam dwa poziomy na jednej
        części z wodą :)
    • ja_joanna Ziemniaki – dzięki za inspirację, dziewczyny! 07.01.10, 23:54
      Dziewczyny, dzięki za inspirację! Ugotowałam pierwszy raz w życiu
      ziemniaki na parze. Były w mundurkach, a do wody wrzuciłam trochę
      rozmarynu. Ziemniaki były (po ugotowaniu i obraniu) pyszne - nawet
      bez soli, ale trochę sobie dosoliłam, polałam olejem lnianym i do
      tego kukurydza z puszki na ciepło. Mniam! Proste jedzonko, a takie
      dobre!

      Nie wiem, czy cokolwiek z tego rozmarynu się dostało do ziemniaków,
      mam zatkany nos, więc i tak niewiele czuję, mój narzeczony twierdzi,
      że nie czuł rozmarynu, ale w trakcie gotowania ładnie pachniało w
      domu i choćby z tego powodu było warto ;-)

      Nie wiem też jak długo trzymałam te ziemniaki na parze, bo się
      zatopiłam w rozmowę na skajpie z Agnieszką z OnlyHer, aż mi się o
      ziemniakach przypomniało w ostatniej chwili, kiedy woda całkowicie
      odparowała ;-) ale myślę, że tak z 40-60 minut się gotowały.
    • jul-kaa Re: Gotowanie na parze 08.01.10, 19:59
      Kurcze. Kolejny raz kupuję coś, co mnie nigdy nie interesowało, a do czego
      zachęciły mnie offtopy :))
      Kupiłam mianowicie sitko do gotowania na parze. Takie:
      img154.imageshack.us/img154/3838/s6300564pl7.jpg za 14,60 (tanio, nie?).
      Jak się wciągnę, to zainwestuję w porządniejszy sprzęt :)
      • jul-kaa Re: Gotowanie na parze 10.10.10, 01:28
        No i się wciągnęłam, dziecię też chcę karmić parowanymi warzywami i sitko zaczęło mnie denerwować. Może ktoś jeszcze podzieli się refleksjami n.t. gotowania na parze?
        Jakie macie parowary? Maja sens takie gary stawiane jeden na drugim, czy nie wydurniać się i kupić parowar Tefala czy tp.?
    • jul-kaa Re: Gotowanie na parze 08.01.10, 22:43
      Jak już wspomniała, nabyłam sitko do gotowania na parze. Zrobiłam dziś pampuchy/buchty/pyzy.kluski na parze. Z tego przepisu.
      I moje refleksje są takie: to cholerstwo (mam na myśli sitko) średnio nadaje się do moich garnków. Paskudy zwężają się na środku i rozszerzają na dole, przez co sitko otwiera się za bardzo i nie sposób wyjąć go bez użycia sporej siły. A o tę trudno, kiedy pod sitkiem wrze woda. Poparzyłam sobie paluszek (och, och! moje dziecko będzie miało znamię na paluszku, hehe).

      W każdym razie pampuchy wyszły przepuszne, choć dałam mniej mąki (nie umiem gotować toczka w toczkę z przepisem).
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka