mszn
01.03.10, 11:50
Przyszła i na mnie pora, żeby udać się do Was po radę, Lobby wie wszystko.
Przy okazji rozmowy o Mazidłach swego czasu wyszło, że nie jestem tu jedyną
stanikomaniaczką znad kanałów. Mieszkam w Amsterdamie od sierpnia i właśnie
kończą mi się zapasy tabletek. Znaczy: muszę znaleźć ginekologa, który
przyjmie mnie w ramach polskiego ubezpieczenia - mam tę kartę niby europejską
z NFZ.
Proszę, napiszcie mi, jak to tutaj działa (Rozmowy z Holendrami kończą się
frustracją, bo "ja nic nie wiem"). Uniwersytecki ośrodek zdrowia oferuje tylko
lekarzy, którzy nazywają się General Practitioner, czyli nie to, o co mi
chodzi. Ale może ja o czymś nie wiem i w Holandii po tabletki chodzi się do
takiego właśnie doktora?
Czy którakolwiek z Was chodziła tu do lekarzy mając jedynie tę kartę
europejską? Czy oni w ogóle wiedzą, o co chodzi? Jeśli nie General
Practitioner, to gdzie w takim razie szukać ginekologów - mają tu jakieś
przychodnie, czy np. wszyscy mają prywatne praktyki?
Ech, za bardzo się tym stresuję. Ale absurdy uczelniano-emigracyjne tak mnie
ostatnio osaczyły, że aż trudno myśleć samodzielnie.
A jeszcze wracając do mazidłowego tematu - w kwietniu będę miała gości z PL
jadących samochodem z suplajami :) Możemy się zastanowić, czy nie chcemy
zrobić razem zamówienia z mazideł czy innej takiej rzeczy, a potem się to po
Holandii roześle (zresztą bywam też w Utrechcie).