szarsz
20.04.10, 10:10
Nie, nie od wątróbki :)
Chodzi o mojego męża. Gdy ja powtarzam mu jak zdarta płyta, że nie
można żyć wyłącznie smażonym, żeby nie pił tyle gazowanych napoi
itd. to truję. Ale to samo powiedział mu lekarz... i się przejął :D
Dobry początek mamy więc za sobą. Ale... czym właściwie jest ta
dieta wątrobowa? Dostał całą listę zaleceń, z których część wydaje
mi się bardzo sensowna, a część idiotyczna.
Ma tam np. zalecenie, żeby jeść 1400kcal/dobę. To potężny facet,
prawie 2m wzrostu, raczej szczupłej budowy, może mółby schudnąć parę
kilo, ale nie więcej niż 5, bo byłby zwyczajnie chudy. Boję się, że
jak wdroży te 1400kcal to nie dorobi się niczego poza pięknym jo-
jo... On już pięknie schudł na diecie Pape, a od jakiegoś czasu się
zatrzymał - może już dość?
Drugie kontrowersyjne zalecenie, to nakaz unikania wszelkiego mięsa
ssaków. Czyli zostają ryby i drób. hmm... Rozumiem unikanie tłustej
wieprzowiny, ale w czym np. polędwica wołowa jest gorsza od piersi
kaczęcej? Intuicyjnie mi tu coś nie gra.
Oraz zakaz jaj, śmietany... Naprawdę jaja są aż takie szkodliwe dla
wątroby?
Jak się poszuka na sieci, to zaleceń jest dużo i są kompletnie
sprzeczne. Jedni piszą - zero cukru. Inni, cukier jest zalecany (!).